11 kwietnia 2016

Laurki dla administracji i rady osiedla, czyli zebranie mieszkańców osiedla w WSM

Zebrania mieszkańców w spółdzielniach są jak rytuał, w której niby jest demokracja, a faktycznie i tak wiadomo co nastąpi - obecnych garstka, administracja przeforsuje swoje stanowiska i decyzje, nic nie ulega zmianie. Poniżej skrócona relacja z zebrania Mieszkańców Osiedla Żoliborz III Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Podejrzewamy, że wiele osób z innych osiedli i spółdzielni mogłoby napisać dokładnie to samo - zmieniałaby się tylko nazwa osiedla, spółdzielni, liczba osób. Cyt.

Czas mija bardzo szybko…   w dniu 09 kwietnia 2016 r. odbyło się kolejne, coroczne widowisko  pod nazwą Zebranie Mieszkańców Osiedla Żoliborz III Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.  Zwyczajowe wiwatowanie nad kontynuacją realizowanych planów grupy trzymającej władzę. Praktyką lat ubiegłych, grupa "zorganizowała ludowe święto dziękczynne za ukończenie żniw" nazywanych ... oddaną pracą "dla dobra mieszkańców" etc. Nie jest to łatwe zadanie,  zwłaszcza kiedy na 4.200 członków zamieszkałych w osiedlu, na Zebranie Mieszkańców przybyło  ...31 osób. Z czego 17 osób stanowiła rada osiedla, pracownicy WSM posiadający mieszkania na osiedlu, innymi słowy wdzięczni   " sami  swoi ".
Z wniesionych na zebranie wniosków, propozycji pod głosowanie oczywiście przefiltrowano jedynie "te jedynie słuszne", wszelkie  inne jako niewygodne - odrzucono.  Chociaż, przy istniejącej od lat 0,71%  frekwencji  [na czas rozpoczęcia 31 osób, w trakcie i na koniec zebrania 20], farsą jest fakt głosowania. Zwyczajowo, przedstawiciel/pracownik administracji, nazywany dyrektorem odczytał  laurkę na temat osiągnięć, niezwykłej, zaangażowanej, trudnej i oddanej pracy administracji  i nadzwyczaj rzetelnej pracy Rady Osiedla ! Oczywiście również, zwyczajowo pominął ważki fakt, nieetycznego pobierania przez członków Radu Osiedla, ze spółdzielczej kasy comiesięcznego wynagrodzenia/diety w wysokości emerytury niejednego mieszkańca. Podobnie jak, nie wspomniano o lukratywnych wynagrodzeniach pracowników administracji, nieprawidłowościach, nieprzestrzeganiu prawa, lekceważeniu mieszkańców etc.etc.etc. Oczywiście piszącym laurkę nie zależy na wyjaśnieniu tych spraw, wręcz przeciwnie, stąd za wszelka cenę zamiatają wszystko pod przysłowiowy „dywan” pozostawiając opcję laurkową - dobrego samopoczucia.

Wizyta angielskiego rolnika


Byliśmy na angielskiej wsi. Odwiedził nas dalszy sąsiad Juliana - rolnik, który ma około 400 ha i od kilku lat uprawia tylko zboża. Poul, tak ma na imię ten rolnik, przyszedł nam powiedzieć, że sprzedaje gospodarstwo z całym obejściem, ponieważ nie widzi już żadnej możliwości przetrwania na rynku. Gospodarstwo odziedziczył po rodzicach - było w jego rodzinie ponad 50 lat, ale przeszło ogromną transformację. Transformację napędzaną przez korporacje, politykę UE i banki. Kiedyś to było piękne gospodarstwo o różnorodnej produkcji; teraz jest monokultura, wszystko bazuje na chemii i kontraktowanych usługach. Jak powiedział Poul: "Nie mogę patrzeć na tę martwą ziemię polewaną co roku ogromną ilością agrochemii."
Poul, który kiedyś był w Polsce, dalej mówił: "Oni (korporacje, UE, banki) was też tak zniszczą, jak zniszczyli angielskich rolników, jeśli nie wyrzucicie ich ze swojego kraju! To dramat dla rolnika patrzeć jak ziemia umiera, a on uzależniony od banków nic nie może zrobić tylko dalej ją polewać tą chemią, aby zebrać jakieś plony. Nasze gospodarstwo przynosiło najlepsze dochody w czasach, gdy miało różnorodny profil produkcji i proporcjonalnie do obszaru niską liczbę krów. Kiedyś 40 krów to było dużo, później 100, teraz nawet przy 500 krowach trudno zarobić na życie. W naszej okolicy przetrwało tylko jedno gospodarstwo mleczne, które ma 700 krów. Moje dzieci nie są zainteresowane przejęciem gospodarstwa, bo to oznacza dla nich tylko dużo pracy i stresu, i nie widać żadnych lepszych perspektyw."
Żegnając się, Poul powiedział: "Jeśli nie chcecie stracić swoich gospodarstw, tak jak ja i wielu moich kolegów, to nie słuchacie doradców. Zostańcie przy różnorodnej produkcji i szanujcie ziemię. TYLKO GOSPODARSTWA O RÓŻNORODNEJ PRODUKCJI PRZETRWAJĄ."

Kochani rolnicy zapamiętajcie sobie to, co powiedział angielski rolnik. Pamiętajcie o tym, że on miał pełne(!) dotacje UE i dużo(!) doświadczenia na międzynarodowych rynkach...

Jadwiga Łopata
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi - ICPPC

UE chce narzucić Polsce i innym krajom z naszego regionu - islamskich imigrantów

Komisja Europejska, przy poparciu niektórych państw zachodnich, chce uzyskać prawo do narzucenia krajom członkowskim kwot imigrantów, które miałyby one przyjąć. W tym kierunku ma zostać przemianowany „Europejski Urząd Wsparcia w dziedzinie azylu, ze zwykłej agencji unijnej w agencję z kompetencjami decyzyjnymi.” Miałyby też powstać filie, w każdym kraju Unii Europejskiej. Pasztet imigrancki jakie zafundowały sobie Austria, Niemcy itp. chcą teraz częściowo przerzucić na Polskę, Czechy, Słowację. Polski rząd niby jest przeciwko, ale gdy zostanie przegłosowany (nie będzie prawdopodobnie mniejszości blokującej) może wówczas ulec tym żądaniom (już raz rząd Szydło deklarował wolę realizacji decyzji premier Kopacz ws. przyjęcia tzw. uchodźców), zwłaszcza iż opozycja PO-Nowoczesna czyni wiele osłabić pozycję międzynarodową naszego kraju. 
Tymczasem społeczeństwo jest zdecydowane przeciwne islamskim imigrantom. 10 kwietnia w Warszawie miała miejsce, oprócz uroczystości smoleńskich, także manifestacja ONR - Polacy przeciw imigrantom!”. Marsz z udziałem ok. tysiąca osób przeszedł z placu Defilad na pl. Piłsudskiego. Protestujący nieśli transparenty z hasłami: „Mówimy nie islamizacji Europy” czy „Ręce precz od Polski”.  Z kolei sejmowa komisja petycji w środę 13 kwietnia będzie musiała ustosunkować się do petycji-projektu ustawy Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE ws. zakazu wjazdu do Polski cudzoziemcom wyznającym świętą wojnę (Muzułmani). Zobaczymy jak zachowają się posłowie