21 marca 2016

Prawie 600 mln zł rocznie na pensje warszawskich urzędników.

49 021 618,09 zł - to miesięczne wydatki władz Warszawy na pensje. Średnia zarobków urzędników wynosi 6097,97 zł - informuje portal politykawarszawska.pl, powołując się na informacje z ratusza stolicy. Na liście przekazanej dziennikarzom przez stołeczny ratusz figuruje 8040 pracowników. Aż 1/8 z nich to kadra kierownicza. Siłą rzeczy dostają oni więcej niż szeregowi urzędnicy. Najwięcej trafia do kieszeni skarbnika, co miesiąc jest to 27 tys. zł brutto. Hanna Gronkiewicz-Waltz zarabia zaledwie 12 tys. zł. Dwa razy więcej otrzymują jej czterej zastępcy, jeden z nich dostaje 25 tys. zł, a pozostała trójka - około 23 tys. zł. Pensja sekretarza miasta to 21 tys. zł

20 marca 2016

Agenci wpływu

Poniżej ostatni felieton z internetowego Kabaretu Małgorzaty Todd z 19 marca br | Nr 12/2016 (248)


   Czym różni się 007 od 07? Pierwszy to Bond – agent Jej Królewskiej Mości, a drugi, to Borewicz podróbka pierwszego na potrzeby PRL-u. Przygody obydwu panów bywały wciągające, ale to tylko fikcja kontra fikcji, a prawdziwa walka wywiadów trwa. Czy nasz, polski kontrwywiad bierze w tej wojnie udział? Trudno powiedzieć, ba trudno nawet powiedzieć czy został odrusaczony i działa zgodnie z polską racją stanu. Nawet jeśli tak jest, to przydałoby mu się nasze obywatelskie wsparcie. Na czym miałoby ono polegać? Otóż na tropieniu nie tyle agentów wywiadu, bo tego nikt z poza służb zrobić nie jest w stanie, a na tropieniu agentów wpływu.

   Tych można rozpoznać po działaniach destrukcyjnych w naszym życiu publicznym. Tu należą wszelkiej maści „autorytety moralne” skłaniające nas do zachowań niemoralnych, wszyscy „tolerancyjni inaczej”, „poprawni politycznie” itd. Nie wystarczy przestać nabierać się na ich bajdurzenia, należy tropić i wytykać takie agenturalne zachowania. Najczęściej bowiem to co robią mieści się niestety w granicach prawa i żadne służby porządkowe ścigać ich nie mogą, gdyby nawet miały najlepszą wolę. My, jako obywatele możemy jednak protestować przeciwko wydawaniu naszych pieniędzy na haniebne spektakle, filmy, czy książki, zwłaszcza szkalujące nasze dobre imię.

   Ostatnio wszyscy doradzają rządowi co powinien robić. Dorzucę i ja swoją cegiełkę. Odbierzcie „resortowe emerytury” przenosząc je do ZUS-u. Niech oprawcy mają chociaż tak samo naliczane emerytury, jak ludzie których krzywdzili. To jest sprawa, z którą nie można zwlekać. Wiem, że podniesie się jazgot, ale chyba nikt nie ma wątpliwości, że ubekistan i tak utopiłby nas w łyżce wody niezależnie od tego czego doznaje – złego, czy dobrego. 

 

Małgorzata Todd

Kolejny zachodni absurd, w Norwegii zmiana płci przez internet

Absurd zachodnich polityków nie zna granic. Norweskie ministerstwo zdrowia przygotowało projekt ustawy, w myśl której ludzie będą mogli zmienić płeć "na papierze", czyli bez poddawania się jakimkolwiek zabiegom medycznym. Inicjatywę popiera większość parlamentarna, a także lokalny oddział Amnesty International. 
Do tej pory zmiana płci wymagała odpowiedniej procedury obejmującej testy psychologiczne, terapię hormonalną oraz chirurgiczną sterylizację. Według nowego projektu wystarczy, że osoba zainteresowana zmianą płci po prostu wypełni odpowiedni formularz i złoży go do urzędu skarbowego. - Będzie tak samo, jak od 2008 roku jest w przypadku zmiany nazwiska. Zmiany płci bez zezwolenia rodziców będą mogły dokonać osoby powyżej 16 roku życia.
Aż dziw, że norweski ustawodawca nie przewidział także przez internet zmiany rasy, gatunku (np. na małpę), rodziców, daty urodzenia, ale jeszcze nic nie straconego, wszak poziom absurdu nie zna żadnych granic.