22 listopada 2015

Skandal. We wrocławskim Teatrze Polskim - pornografia za pieniądze podatników

W trakcie spektaklu "śmierć i dziewczyna", we wrocławskim Teatrze Polskim kierowanym przez posła z partii Ryszarda Petru, Krzysztofa Mieszkowskiego - jak zapowiedziała sama dyrekcja teatru i reżyserka - widzowie będą mieli do czynienia z aktem pornograficznym na scenie i ten akt będzie wykonywany przez aktorów porno, bo żaden z normalnych aktorów się na to nie zgodził. Nic dziwnego, że spotkało to się z protestami przed teatrem. Policja interweniowała i zatrzymała ok. 20 spokojnie protestujących osób. Do wstrzymania premiery wzywało  Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, które pieniędzmi podatników współdotuje ten teatr, urząd marszałkowski jednak odmówił jakichkolwiek działań.
Jeżeli chcą takie "widowiska" promować, to należałoby im odebrać dotacje publiczną, niech finansują się ze sprzedaży biletów, a nie z kasy "podatników". Sprawa ta doskonale pokazuje również czym jest Nowoczesna Ryszarda Petru tj. frazesy o demokracji, o wolnym rynku, ale jak tylko chodzi o zagarnięcie kasy publicznej - i na dodatek - na demoralizację, to nie mają żadnych oporów. Taka druga Platforma Obywatelska.

Imam Choudary - "Pewnego dnia prawo szariatu zostanie wprowadzone w Polsce"

W lutym br. z mieszkającym w Wielkiej Brytanii imamem Anjem Choudary rozmawiał reporter TVN. Dziś, po wydarzeniach we Francji, warto przypomnieć jego słowa:
Dla muzułmanów świętość Koranu i świętość Bożego posłańca Mahometa jest kwestią życia i śmierci. W Islamie najwyższa kara jest za znieważenie proroka. Jeżeli znieważasz proroka, tracisz świętość własnego życia... w czasie świętej wojny muzułmanie nie dzielą przeciwników na cywilów i żołnierzy... Pewnego dnia prawo szariatu zostanie wprowadzone także w Polsce, bo wierzymy że należy usunąć wszystkie opresyjne reżimy. Jeśli rządzi wami ktoś inny niż Allah, to jest to forma ucisku. Dzięki takiej naszej polityce i wasz reżim zostanie usunięty i ludzie będą szczęśliwsi.


Powyższe słowa dedykujemy działaczom lewicy, Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, którzy opowiadają się za przyjmowaniem tzw. "uchodźców" czyli de facto islamskich imigrantów.

Fałszywe zarzuty wobec Stanisława Piotrowicza?

Mainstream nie przebiera w środkach w ataku na nowy układ rządzący. Zarzucono m.in. nowo wybranemu przewodniczącemu Komisji Sprawiedliwości Stanisławowi Piotrowiczowi (PIS), że w listopadzie 2001 roku umorzył postępowanie wobec proboszcza Tylawy, podejrzanego o molestowanie seksualne dzieci oraz że miał tłumaczyć, iż zachowanie duchownego miało być wyrazem ojcowskiej czułości duchownego a nawet jego... zdolności bioenergoterapeutycznych. Jak się okazuje zarzuty są fałszywe, poniżej oświadczenie Stanisława Piotrowicza.


Oświadczenie

W związku z rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji na mój temat zmierzających do poniżenia mnie w opinii publicznej i narażenia na utratę zaufania potrzebnego do wykonywania mandatu posła oświadczam:

1. Nigdy jako prokurator nie prowadziłem postępowania przygotowawczego w sprawie księdza pomówionego o molestowanie seksualne dzieci, a w szczególności nie wykonywałem w takim postępowaniu żadnych czynności procesowych, w tym również nie wydawałem postanowienia o umorzeniu postępowania (dowód: akta postępowania przygotowawczego).

Przypisywane mi w tym kontekście wypowiedzi są również nieprawdziwe, a dobór rzekomo wypowiadanych słów i ich kompilacja ma na celu ośmieszenie i zdyskredytowanie.

2. Nigdy nie oskarżałem przed sądem działaczy opozycyjnych. W szczególności nie oskarżałem przed sądem wymienianego w mediach działacza z Jasła (dowód: akta sądowe) Za odmowę prowadzenia takich śledztw po wprowadzeniu stanu wojennego zostałem przeniesiony z prokuratury wojewódzkiej do rejonowej.
Prawdą jest to, że jako prokurator wielu takim osobom pomogłem, o czym przez lata musiałem milczeć, by osobiście nie narazić się na karę surowszą od tej jaka groziła tym, którym wówczas pomagałem.

3. Nigdy nie prowadziłem żadnej kampanii wyborczej w aresztach śledczych lub zakładach karnych, w szczególności nie rozprowadzałem tam żadnych materiałów wyborczych i do nikogo o to nie zwracałem się. We wszystkich ulotkach wyborczych zawsze była informacja, że jestem byłym wieloletnim prokuratorem (dowód: akta śledztwa Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu).

W związku z powyższym zwracam się z prośbą do mediów o opublikowanie mojego oświadczenia.

Natomiast autorów szkalujących mnie tekstów i tych, którzy je rozpowszechniają wzywam do ich usunięcia z przestrzeni publicznej. W przeciwnym wypadku podejmę zdecydowane kroki zmierzające do wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji prawnych.

Stanisław Piotrowicz