5 stycznia 2014

Odbiór przesyłki z sądu w kiosku Ruchu

Od 9 stycznia korespondencją sądowa trzeba będzie odebrać w placówkach Polskiej Grupy Pocztowej i kiosków Ruchu zamiast jak dotychczas z urzędów pocztowych. Wszystko za sprawą przegranego przetargu przez państwową Pocztą Polską, która za swoje usługi oferowała cenę wyższą o 84 mln zł.
          Być może Poczta Polska nie doceniła głupoty Centrum Zakupów dla Sądownictwa (a może coś więcej?, wszak przychód PGP w ubr to 27 mln zł, Poczty Polskiej ponad 4 mld zł, Poczty ma placówki w każdej gminie, a PGP - nie) ale prawda jest taka – co nie zauważają mainstreamowe media – że doszło do sytuacji zagrażającej prawidłowości procedur sądowych.
         
SPOSÓB USTAWOWEGO DORĘCZENIA
Zgodnie z art.131 kpc Sąd dokonuje doręczeń przez operatora pocztowego, komornika lub przez woźnych. Zgodnie z art.133 kpc pisma sądowe należy doręczyć stronie osobiście. Jeżeli zgodnie z art.138 doręczający nie zastanie adresata w mieszkaniu, pisma doręcza się domownikowi, administracji domu lub zgodnie z art.139 kpc pozostawia się we wskazanej placówce pocztowej lub w urzędzie gminnym, a zawiadomienie umieszcza się na drzwiach lub w skrzynce pocztowej. W razie nieodebranie w terminie 14 dni, pismo uznaje się za doręczone, a zgodnie z art.142§2 kpc doręczający stwierdza na potwierdzenie odbioru sposób doręczenia, dzień doręczenia i opatruje to stwierdzenie swoim podpisem. I tu powstają poważne wątpliwości prawne.

NARUSZENIE PRAWA DO WŁAŚCIWEGO TERMINU DORĘCZENIA
Każdy ma prawo do otrzymania korespondencji sądowej we właściwym terminie. Tymczasem PGP nie dysponując taką siecią urzędów i doręczycieli jak Poczta Polska, i dbając o najniższe koszty nie będzie codziennie doręczać tej korespondencji np. do mniejszych miejscowości, ale będzie czekać na większą liczbę przesyłek, zanim dokona doręczeń w małych miejscowościach. W ten sposób mogą powstać opóźnienia w doręczaniu korespondencji. Co więcej pozostawienie pisma w kiosku Ruchu może wiązać się wręcz z niemożnością odbioru pisma, np. w sytuacji gdy kiosk zostanie zamknięty z powodu urlopu czy choroby (w urzędzie PP – zazwyczaj jest kilku pracowników, a zatem zawsze jest chociażby jedna osoba do obsługi klientów, co nie jest zagwarantowane w przypadku kiosków Ruchu).

NARUSZENIE PRAWA W ZAKRESIE DORĘCZENIA?
Otóż zgodnie z art.17 Prawo pocztowego potwierdzenie nadania przesyłki pocztowej nadana za pośrednictwem Poczty Polskiej ma moc urzędową. W przypadku PGP potwierdzenie nadania nie ma charakteru urzędowego, innymi słowy nie jest dowodem tego co w nim stwierdzono czyli nie ma już urzędowego potwierdzenia nadania przesyłki sądowej.
W przypadku braku odbioru pisma w ciągu 14 dni w placówce pocztowej, pismo uznaje się za doręczone. Podstawowym dokumentem w sprawie jest dowód w postaci formularza „potwierdzenia odbioru”, w którym określa się w jaki sposób zostało odebrane pismo, gdzie ją pozostawiono i dlaczego nie doręczono. Otóż gdy czynności doręczenia dokonywała Poczta Polska, także dokumenty odbioru pisma traktowane były jako dokumenty urzędowe. Czy w taki sam sposób można traktować dokumenty operatora prywatnego? Mamy poważne co do tego wątpliwości, zwłaszcza że nie było urzędowego potwierdzenia nadania pisma. A zatem także nie można uznać za urzędowy dokument odbioru w przypadku doręczenia zastępczego.

KONKLUZJA

Reasumując stworzono sytuację, która prawdopodobnie może naruszyć art.45 Konstytucji - czyli prawa do rzetelnego postępowania sądowego. Zatem czas na zmianę przepisów prawa, tak aby taka sytuacja nie miała miejsca. Albo należy zlikwidować instytucję doręczenia zastępczego, czyli pismo uznaje się za doręczone tylko wówczas gdy zostało bezpośrednio doręczone, albo należy zagwarantować Poczcie Polskiej wyłączność na doręczanie pism urzędowych i sądowych.

3 stycznia 2014

Bez wyjaśnień, bez prawa zaskarżenia i niszczone akta - bezprawie w ETPC

Europejski Trybunał Praw Człowieka z siedzibą w Strasburgu – jak informuje biuletyn informacji publicznej Ministerstwa Sprawiedliwości - w chwili obecnej jest jedynym sądem międzynarodowym, do którego dostęp ma każdy pokrzywdzony po spełnieniu określonych warunków przewidzianych przepisami Konwencji. Prawo do skargi stanowi najważniejszy element tego systemu i umożliwia zarówno osobom indywidualnym, grupom osób i organizacjom międzynarodowym ( tzw. skargi indywidualne), jak i Państwom - Stronom Konwencji (tzw. skargi międzypaństwowe) dochodzenie swoich praw i wolności zagwarantowanych w Konwencji. Trybunał rozpoznając konkretne zarzuty stawiane państwu przez pokrzywdzonych tworzy jednocześnie wspólne zasady i standardy w sferze praw człowieka, które Państwa - Strony zobowiązane są zapewnić jednostce w każdych warunkach.
W rzeczywistości ETPC to fikcja na użytek publiczny, mami się obywateli istnieniem europejskiego super-sądu w zakresie przestrzegania praw człowieka zawartych w konwencji, ale to wielki pozór. Gros skarg dotyczących naruszenia konwencji jest odrzucanych a priori, bez rozprawy, bez rzeczywistego rozpatrzenia. Przykładowo w ubr. skarga pana Bogdana D. do ETPC w związku z faktem pozbawienia prawa do rzetelnego procesu sądowego dotyczącego kwestii związanych z prawem jazdy (adwokat z urzędu odmówił kasacji, przydzielenie drugiego prawnika sąd odmówił, złożona bezpośrednia kasacja przez pana Bogdana – Sąd odrzucił, tak jak zażalenie na postanowienie o odrzuceniu skargi kasacyjnej, a na domiar wszystkiego zarówno wyrok I instancji jak i dalsze postanowienia sądu (wyższej instancji) wydawała ta sama sędzina. ETPC uznał skargę za niedopuszczalną. Podobnie potraktowano skargę Stowarzyszenia Interesu Społecznego „Wieczyste”.

12 grudnia 2013 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w składzie jednoosobowym (sędzia L.Bianku) uznał skargę Stowarzyszenia Interesu Społecznego „Wieczyste”  dnia 22 lipca 2013 r sygn. 48244/13 za niedopuszczalną. Stowarzyszenie zaskarżyło do Strasburga postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy Woli dot. odmowę dopuszczenia z urzędu do postępowania ws. aktualizacji opłat wieczystego użytkowania w sprawie Zofii T. Stowarzyszenie zarzucało naruszenie konwencji w zakresie prawa do sądu – prawa do rzetelnego postępowania sądowego (Stowarzyszenie pozbawione zostało wskutek odrzucenia z urzędu dopuszczenia do postępowania -  prawa zażalenia), dyskryminacji użytkownika wieczystego, naruszenia praw Stowarzyszenia (skoro to sądy de facto decydują których użytkowników Stowarzyszenie może pomóc w sądzie, a którym to prawo odmawia). Wydawało się, że mamy do czynienia z ewidentnym naruszeniem konwencji, a jednak skargę odrzucono.
Trybunał nie wyjaśnił przyczyn odrzucenia skargi, nie wyjaśnił np. jakie to kryterium dopuszczalności z art.34 lub 35 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka zostało naruszone. Skarga została złożona po wyczerpaniu wszystkich środków zaskarżenia (odmowa dopuszczenia Stowarzyszenia z urzędu powodowała niemożność zaskarżenia do wyższych instancji, była złożona w terminie 6 miesięcy, do tej pory nie była identyczna ze sprawą już rozpatrzoną, nie była anonimowa).
Jak wyjaśnia ETPC postanowienie jest ostateczne i nie podlega zaskarżeniu. ETPC nie będzie także udzielał żadnych dodatkowych informacji dotyczących posiedzenia ani dotyczącego postanowienia (czyli nawet nie prześle nawet uzasadnienia), a akta zostaną zniszczone w ciągu jednego roku od daty postanowienia.
Innymi słowy nie wyjaśniają dlaczego odrzucają skargę, nie pozwalają zaskarżyć a sama akta zostają zniszczone – Tak wygląda „europejska” sprawiedliwość?

Pijani kierowcy - politycy?

W wypowiedziach dla mediów politycy wypowiadają swoje oburzenie w związku z wypadkami śmiertelnymi pieszych spowodowanych przez pijanych kierowców. Ale co innego wypowiedzi medialne, a co innego praktyka, przyłapani na jazdę po pijanemu próbują się wykręcać od odpowiedzialności. Przypominamy za http://mariusz.wiacek.salon24.pl/558455,zacznijmy-od-posla-sld-ryszarda-zbrzyznego  kilka przykładów:

Posłanka Iwona Śledzińska Katarasińska (PO)
W czerwcu 2005 roku posłanka PO spowodowała wypadek, kierując samochodem po spożyciu alkoholu (0,24 promila w wydychanym powietrzu). W maju 2006 roku postawiono jej zarzut jazdy po spożyciu alkoholu, spowodowania kolizji drogowej i odjechania z miejsca zdarzenia bez podania danych. W grudniu 2006 roku sąd skazał ją na karę 3 tys. zł grzywny i zakaz prowadzenia pojazdów przez pół roku. 2 kwietnia 2007 Sąd Okręgowy w Łodzi, działając jako sąd odwoławczy uznał, że poseł nie prowadziła samochodu w stanie po użyciu alkoholu i zmienił w tej części wyrok Sądu grodzkiego. Wymierzył jej natomiast karę grzywny w wysokości 300 zł za spowodowanie kolizji drogowej (art. 86 § 1 kodeksu wykroczeń). Sąd, opierając się na opiniach biegłych, uznał za wiarygodne tłumaczenie posłanki, że pierwszy wynik badania alkomatem był wynikiem zażycia wcześniej lekarstwa na bazie alkoholu. Orzeczenie to zakończyło prawie dwuletnie postępowanie w tej sprawie.

Poseł Bronisław Cieślak (SLD)
Poseł Cieślak cały czas utrzymuje, że był trzeźwy. A tak tłumaczył się dziennikarzom, dlaczego nie chciał dmuchać w „balonik”:„Czasy są jakie są. Ja się boję, być może podlegam swoistej schizofrenii, ale ja nie wiem, co to jest, ja tego w ogóle nie rozumiałem, to do mnie nie docierało. Ja we własnym głębokim rozumieniu jestem absolutnie trzeźwym człowiekiem. Być może popełniłem błąd, być może trzeba było dać tę krew, ale się boję AIDS, zamiany fiolek. Byłem w stanie mocnego pobudzenia nerwowego, wynikającego z tych okoliczności".

Andrzej Celińki (demokraci.pl)
Polityk - Andrzej Celiński po alkoholu oddalił się z miejsca gdzie jego samochód wycedził w płot, tłumacząc że to nie on prowadził.

Przypadek Ryszarda Zbrzyznego
Zeznając jako świadek przed sądem poseł  Ryszard Zbrzyzny starał się zapewnić alibi swemu dziecku – twierdził, że w czasie, kiedy doszło do kolizji, syn był w domu posła, nie mógł więc siedzieć za kierownicą. Proces dowiódł jednak, że było inaczej. Dlatego legnicka prokuratura chce pociągnąć parlamentarzystę z Lubina do odpowiedzialności karnej. 30 kwietnia skierowała do Sejmu wniosek o uchylenie Zbrzyznemu immunitetu. 23 maja marszałek Sejmu skierował ów wniosek do Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich.  Pół roku i nie można posła za kłamstwa pociągnąć do odpowiedzialności karnej. Pani prokurator  jak jakiś uczniak  czeka 6 godzin bo poseł jest „zajęty”. Ten poseł dalej ma stanowić prawo?