14 maja 2013

Sesja Nadzwyczajna Rady Warszawy - wywóz śmieci

Jak informuje warszawski PIS: 
Sesja Nadzwyczajna - w sprawie zmniejszenia opłat za wywóz śmieci na wniosek Radnych m.st. Warszawy z Klubu PiS - spodziewana jest zgodnie z treścią Wniosku w czwartek 16 maja o godz. 17:00 w Pałacu Kultury i Nauki w Sali Warszawskiej na 4 piętrze. Termin Sesji może jeszcze przez autorów uchwały śmieciowej w ostatniej chwili być modyfikowany w celu niedopuszczenia do zgromadzenia Warszawiaków. Należy śledzić informacje na stronie Urzędu Miasta St. Warszawy lub na stronie: rembertowskipis.pl

13 maja 2013

Zbrodnia na Wołyniu wymaga prawdy


Poniżej wywiad arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego dla PAP dot. zbrodni wołyńskiej (opublikowany 4 maja 2013 r.)

Pamięć o ofiarach zbrodni wołyńskiej, dokonanej 70 lat temu na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów, wymaga mówienia prawdy, a nie jej ukrywania – powiedział arcybiskup lwowski obrządku łacińskiego Mieczysław Mokrzycki.

PAP: Księże arcybiskupie, z jakich powodów nie doszło do powstania zapowiadanego wcześniej posłania dwóch kościołów katolickich na Ukrainie na temat zbrodni na Wołyniu?
Dlatego, że treść listu, którą zaproponował nam Synod Kościoła Greckokatolickiego, nie oddawała rzeczywistości i prawdzie o tych wydarzeniach. Projekt listu w żaden sposób nie odniósł się do wydarzeń, smutny jubileusz których przypada w tym roku, a symbolem którego stała się Krwawa Niedziela 11 lipca 1943 r. W liście zaznaczono jedynie, że wspominamy rocznicę wydarzeń na Wołyniu. Jakich wydarzeń? – oto pierwsze pytanie. Grekokatolicy uważają, że był to konflikt polityczny polsko-ukraiński. Sprowadzenie ludobójstwa na Wołyniu na ten poziom prowadzi prostą drogą do zafałszowania prawdy o tym wydarzeniu. Był to okres drugiej wojny światowej, sytuacja polityczna była bardzo skomplikowana, ale ludzie żyli na tych terenach razem: Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Rosjanie, Ormianie, Czesi oraz przedstawiciele innych narodów. A tu nagle pewnego dnia nastąpiła taka tragedia.


Owszem, można mieć pretensje do polityki sanacji, II RP, można uznać, że nie była ona dobra, ale nic nie usprawiedliwia okrutnego ludobójstwa. W liście tym zaznaczono również pośrednio, że była to akcja „przymusowego wysiedlenia ludności polskiej”. Według zgodnej oceny historyków obydwu krajów, na samym Wołyniu zginęło wówczas ponad 60 tys. cywilów. Takie przedstawienie wydarzeń na Wołyniu byłoby sfałszowaniem prawdy, jej ukryciem. W takiej sytuacji rodziny poszkodowanych mogłyby mieć pretensje do Konferencji Episkopatu Kościoła Rzymskokatolickiego na Ukrainie, że pozwoliła ona na fałszowanie historii.


A jak ksiądz arcybiskup ocenia niedawny list pasterski biskupów greckokatolickich w tej sprawie?
List ten nie opiera się na faktach historycznych, lecz są to ogólne stwierdzenia, które nie wnoszą niczego nowego. W liście tym episkopat greckokatolicki mówi „przebaczamy i przepraszamy”. Przebaczać może osoba pokrzywdzona – tak jak episkopat polski powiedział swego czasu „przebaczamy” do episkopatu niemieckiego. Jest to sformułowanie, które nadchodzi nie z tej strony. Przebaczać może episkopat polski, przebaczać mogą pomordowani czy ich potomkowie. Ponadto ten list jest powierzchowny i nie rozstrzyga żadnego problemu. Wręcz przeciwnie – relatywizuje zbrodnię. Ukraina nigdy nie zostanie z tego oczyszczona, jeżeli wcześniej nie nastąpi przebaczenie, które jest uwarunkowane przyznaniem się do winy i prośbą o to przebaczenie.


Czy oznacza to, że po stronie Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego nie ma jeszcze do tego gotowości?
Podczas rozmów z księżmi biskupami, w trakcie wspólnego spotkania dwóch konferencji episkopatów poruszaliśmy te tematy. Grekokatolicy przyjęli wówczas nasze stanowisko ze zrozumieniem, ale myślę, że episkopat Kościoła greckokatolickiego może nie tyle nie dojrzał, lecz może jeszcze nie ma tej odwagi, aby zrobić ten pierwszy krok, odważny i decydujący krok w tej sprawie. Po nieudanej próbie porozumienia się na temat posłania z Kościołem greckokatolickim, episkopat Kościoła rzymskokatolickiego zdecydował się na własne oświadczenie w sprawie zbrodni na Wołyniu. Zostanie ono odczytane wiernym pod koniec czerwca.


Co będzie jego głównym przesłaniem?
Chcemy pokazać, w czym tkwi tajemnica zła, do czego człowiek – jeśli nie będzie postępował według Przykazań Bożych – jest zdolny i że żadna krzywda, żadne zło, nie jest usprawiedliwione jakimiś motywami politycznymi, gospodarczymi czy innymi czynnikami. Zło zawsze należy nazywać złem. Chcemy uwrażliwić naszych wiernych na wartości życia chrześcijańskiego, na godność każdego człowieka, prawo do wolności oraz życia. Na Ukrainie przy dyskusji o zbrodni wołyńskiej często pojawia się opinia, że była wywołana zaszłościami historycznymi między Polakami a Ukraińcami. Jeśli będziemy dobrze studiować historię, to zdarzały się przypadki, że Rusini czy naród ukraiński był wykorzystywany przez właścicieli ziemskich czy pracodawców polskich, ale to nie może usprawiedliwić tych czynów, czyli mordów na Wołyniu.


W lipcu w Łucku odbędą się uroczystości upamiętniające 70. rocznicę zbrodni. Kto będzie w nich uczestniczył?
Wystosowaliśmy zaproszenie i do hierarchów Kościoła greckokatolickiego i do Kościoła prawosławnego, a także do Konferencji Episkopatu Polski. Zaprosiliśmy wiernych z Polski i Ukrainy, a także skierowaliśmy zaproszenia do władz państwowych obu krajów.


Czy na uroczystościach w Łucku pojawią się prezydenci Polski i Ukrainy?
Takie wydarzenie było już w 2003 r. Na Wołyniu byli wówczas prezydenci Polski i Ukrainy, Aleksander Kwaśniewski i Leonid Kuczma. Uroczystości odbyły się wtedy na wysokim szczeblu, w klimacie pokoju, wzajemnej życzliwości i zrozumienia. Ufamy, że będzie tak i tym razem.


Jak wyglądają dziś relacje między Kościołem rzymskokatolickim a Kościołem greckokatolickim na Ukrainie?
Można powiedzieć, że między Kościołem rzymskokatolickim a greckokatolickim pewne kwestie są niewyjaśnione. Mamy dwa razy w roku wspólne spotkania obu konferencji episkopatów, odprawiamy wspólnie rekolekcje, razem omawiamy różne sprawy bieżące. Ale Kościół rzymskokatolicki ma żal do greckokatolickiego, chociażby ze względu na zabrane świątynie, które były naszą własnością, a zostały przejęte bez rozmowy i bez uzgodnień przez Kościół greckokatolicki. Tutaj, w samym Lwowie, władze lokalne nie oddały wspólnocie rzymskokatolickiej żadnego kościoła; 23 kościoły zostały przekazane wspólnocie greckokatolickiej. Niektóre z tych świątyń byłyby nam bardzo potrzebne, jednak Kościół greckokatolicki uważa to za rzecz normalną i wcale nie myśli naprawić wyrządzonej krzywdy. Nasi wierni czują się skrzywdzeni i nie rozumieją takiej postawy bratniego Kościoła. Kościół greckokatolicki nie tylko przejął nasze kościoły, ale i nie pomaga nam, żebyśmy otrzymali od władz lokalnych – i to nie tylko we Lwowie, ale i w innych miastach – pozwolenia i działki na budowę nowych świątyń. Jest to wielki problem, który stoi przed naszym Kościołem.


Władze Lwowa zgodziły się niedawno na zamontowanie krzyża na kościele p.w. św. Marii Magdaleny, o który parafianie walczą z miastem od wielu lat. Czy jest nadzieja, że kościół powróci do wiernych?
Ufam, że będzie to pierwszy znak i gest ponownego przeznaczenia tego kościoła do swojej funkcji oraz że kiedyś zostanie on przekazany wspólnocie rzymskokatolickiej.


Księże arcybiskupie, co należy zrobić, by pokonać tarcia, do których raz po raz dochodzi między przedstawicielami dwóch Kościołów i ogólnie – między narodami Polski i Ukrainy?
Przez tyle lat, i przed wojną, i po wojnie nasi wierni żyli razem, zawierali związki małżeńskie między jednym obrządkiem i drugim, a dziś razem pracują, razem chodzą do szkoły i trzeba powiedzieć, że chcą żyć w pokoju. Często przyczyną problemów jest brak porozumienia między hierarchiami obu obrządków. Z Kościołem greckokatolickim dzieli nas obrządek, ale jednoczy wiara. Myślę, że powinniśmy dołożyć wszelkich starań, żeby pokazać tę jedność i być dla siebie faktycznie braćmi. Żeby mocniejsi pomagali słabszym, bo w ten sposób zostaną zagojone rany. Strona mniejszościowa, czy biedniejsza, powinna być wspierana przez większego brata, którym tutaj na Ukrainie jest obecnie Kościół greckokatolicki.



(Dominik Łonczyński - Rzeszów)

12 maja 2013

PETYCJA W OBRONIE ADAMA SŁOMKI

Sąd Okręgowy w Warszawie znowu aresztował Adama Słomkę. Tym razem za obronę prawa do jawności rozpraw

Powszechnie znana jest spolegliwość Sądu Okręgowego w Warszawie wobec zbrodniarzy komunistycznych, z których środowiska się wywodzi. Kilka tygodni temu sąd ten uniewinnił „krwawego Kociołka”, zbrodniarza-ludobójcę odpowiedzialnego za masakrę w Grudniu 1970. Sąd ten niestety rozpatruje sprawę więzionego i torturowanego w stanie wojennym wówczas ucznia, następnie i dziś opozycjonisty - Tomasza Sokolewicza. 8 maja 2013 r. zeznania mieli złożyć funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa, którzy torturowali T. Sokolewicza, a najprawdopodobniej także zamordowali jego przyjaciela Emila Barchańskiego i kilku innych uczniów - wówczas bardzo młodych uczestników niepodległościowego Podziemia[1]. Na rozprawę przybył Adam Słomka, który - reprezentując pismo „Wolny Czyn” KPN Obszaru V, działając w interesie publicznym i broniąc prawa narodu polskiego do informacji (Art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka)- złożył wniosek o nagrywanie rozprawy na podstawie m.in. art. 357 i 358 kpk. Oba artykuły zapewniają prawo do nagrywania różniąc się w szczegółach. W pewnym uproszczeniu, art. 357 kpk mówi, że dziennikarze mogą nagrywać rozprawy gdy przemawia za tym interes społeczny. Z kolei art. 358 kpk daje stronie prawo do nagrywania dźwięku i nie mówi o prawie do nagrywania obrazu.
Jednak Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że za nagraniem zeznań chronionych przezeń wspólników-zbrodniarzy z SB „nie przemawia interes społeczny” (art. 357 kpk) a co do art. 358 kpk uznał, że artykuł ten dotyczy prawa do nagrywania dźwięku; a o czym prawo nie mówi, to jest zakazane.
A. Słomka odrzucił tę wymówki. Argumentował, że zbrodnie władzy, w tym tortury, mordy, karalna protekcja zbrodniarzy komunistycznych w wykonaniu sędziów budzą zainteresowanie społeczne („interes społeczny”) wręcz powszechne. Z kolei interpretując art. 358 kpk sędzia nie może gwałcić zasady Lege non prohibitum, licitum est („co nie jest zakazane, jest dozwolone”), od ponad 2 tysięcy lat jednej z podstaw prawa rzymskiego i cywilizacji Zachodu. Za taką interpretacją opowiedziały się uprzednio Ministerstwo Sprawiedliwości (zob. odpowiedź na interpelację poselską nr 23134 tutaj:http://orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/383CAD80 ) a w sprawach karnych liczne sądy rejonowe; relacje z kilku przykładowych rozpraw zobaczyć można tu:
Trzeba przyznać, że praktyka sądów nie jest jednolita – znane są również relacje z rozpraw sądów odmawiających prawa do nagrywania.
Prawo do jawności rozpraw sądowych i prawo do informacji tak czy owak jednoznacznie (z pewnymi ograniczeniami) gwarantują traktaty międzynarodowe obowiązujące w Polsce; zwłaszcza Art. 6 i Art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Prawo międzynarodowe jest nadrzędne względem przepisów wewnętrznych poszczególnych państw-sygnatariuszy Konwencji (art. 27 Wiedeńskiej Konwencji o Prawie Traktatów z 1969 r.) Ponadto sędziowie nie mogą uzurpować sobie uprawnień, których ustawa (art. 358 kpk) nie przewiduje; zwłaszcza nie mogą konstruować dla siebie nieistniejących uprawnień w celu osiągnięcia korzyści osobistej i na szkodę interesu publicznego i z pogwałceniem ustaw, praw konstytucyjnych i konwencyjnych oraz działając w ramach i na rzecz zorganizowanej grupy przestępczej; czyn taki zapewne uznać można bowiem za przestępstwo (art. 231 § 2 kk w zw. z art. 258 kk) zagrożone karą do 10 lat pozbawienia wolności.
Argumenty te nie przekonały sędziów i polecili oni A. Słomce wyłączyć kamerę. Dziennikarz grzecznie ale stanowczo odmówił powtarzając, że jego zdaniem polecenie to jest bezprawne i zapewne nielegalne.
Za odmowę realizacji swego polecenia Sąd Okręgowy w Warszawie ukarał A. Słomkę karą pozbawienia wolności. Kara ta w Europie jest bezprawna; zgodnie z treścią orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (zob. precedensowe orzeczenie ETPCz w sprawie Kyprianou przeciw Cyprowi), kary porządkowej nie może nałożyć sędzia, który jednocześnie jest oskarżycielem, świadkiem, lub poszkodowanym w danej sprawie.
Dość bezprawia. Żądamy:
- natychmiastowego uwolnienia Adama Słomki,
- pociągnięcia do odpowiedzialności dyscyplinarnej i karnej sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie, ukrywających zbrodnie swych wspólników z SB, któzy 8 maja 2013 r. w sprawie Sokolewicza-Barchańskiego winni są nadto łamania prawa do jawności rozpraw i prawa do informacji.

Podpisz petycję w obronie prawa do jawnych rozpraw, prawa do informacji, i w obronie Adama Słomki! Adres: http://www.petycjeonline.com/w_obronie_adama_somki_-_maj_2013