18 grudnia 2012

WIARA W ZAMACH, zasługą rządu i prokuratury


Wielokrotnie pisząc o dochodzeniu ws. katastrofy smoleńskiej używałem słów typu farsa, groteska, absurd. Systematycznie okłamywano społeczeństwo praktycznie w każdej z elementów tej sprawy, i to od samego początku tj. od 10 kwietnia 2010 roku wraz z fałszywą godziną katastrofy 8:56 (zamiast 8:41) i czteroma rzekomymi podejściami do lądowania (jak wiemy tego nie było). Następne miesiące to pasmo nieprawd, kłamstw, plotek podrzucanych przez mainstreamowe media opinii publicznej, to także fałszywy raport Anodiny z rzekomym pijanym generałem Błasikiem w kokpcie, w wersji łagodniejszej Komisji Millera, kompromitację z zamianami ciał.

Część osób przez jakiś czas wierzyła w uczciwość polskiej prokuratury wojskowej. Jednak zachowanie tej ostatniej wzbudza coraz większy niepokój i zażenowanie. Apogeum mieliśmy z konferencją płk Szeląga po artykule Cezarego Gmyza ws. obecności trotylu i po posiedzeniu Sejmowej Komisji Sprawiedliwości, w którym szef Naczelnej prokuratury Wojskowej płk Jerzy Artymiak przyznał, że urządzenie wykazało na czytnikach cząsteczki trotylu, co nie oznacza że wykryto materiały wybuchowe. Zatem według prokuratury najpierw nie stwierdzono materiału wybuchowego w tym trotylu, a tylko materiały wysokoenergetyczne takie jak w paście do butów czy w perfumach (konferencja płk. Szeląga) a następnie przyznano że ślady trotylu jednak występują, ale nie są to materiały wybuchowe. Jak rozumiem Trójnitrotoluen, TNT czyli Trotyl – zdaniem płk Artymiaka - nie jest materiałem wybuchowym. Jest to odkrycie na miarę Nobla, albowiem do tej pory wszystkie źródła naukowe i wojskowe uznawały trotyl za materiał wybuchowy. Jak długo prokuratura wojskowa, mainstreamowe media i władze będą traktować ludzi jak idiotów?

Obecność śladów trotylu nie musi prowadzić do wniosku, że doszło do zamachu.Należy jeszcze stwierdzić jak trotyl dostał się na wraku i czy był użyty jako materiał wybuchowy. Jednak zastanawiaz jakich powodów prokuratorzy kłamią i  dezinformują opinię publiczną.Dlaczego próbowano wmówić, iż urządzenie wykrywa jedynie materiały wysokoenergetyczne a nie TNT? Eksperyment przeprowadzony przez producenta świadczy jednak, że urządzenie inaczej reaguje na TNT i na pastę do butów czy perfumy). Dlaczego zaprzeczano istnieniu śladów trotylu, mimo jego obecności na wraku? Dlaczego prokuratura stwierdza teraz. że trotyl nie jest materiałem wybuchowym?

Lista pytań ws. katastrofy smoleńskiej, dochodzenia i wyjaśnienia okoliczności można mnożyć. Dlaczego zwolniono z pracy Cezarego Gmyza, który jak się dziś okazuje napisał prawdę o obecności trotylu? Dlaczego od czci i wiary osądza się wszystkich, którzy podważają oficjalną wersję wydarzeń, którzy zadają pytania czy próbują dokonywać niezależnych badań i analiz. Ale najważniejsze pytanie brzmi: Dlaczego polskie władze, w tym prokuratura w sprawie kłamią i mataczą, skoro rzekomo był to jedynie wypadek? Bałagan, zaniedbania, niedopełnienie obowiązków zostały już przecież stwierdzone, zatem nie one są przesłanką tej postawy. Zatem czemu?

Pytanie jest zasadne, a nasuwająca się odpowiedź brzmi, iż najwidoczniej nie był to wypadek, a zatem katastrofa nie była wynikiem splotu różnych okoliczności ale zamachu? Być może nawet tak nie było, być może nawet to był wypadek, ale w takim wypadku należy postawić pytanie dlaczego władze (rząd, prokuratura) zachowują się tak jakby katastrofa smoleńska była wynikiem zamachu a nie wypadku? Oficjalnie mówią o wypadku, a w praktyce kłamstwami i mataczeniem prowadzą do sytuacji w której utwierdzają znaczną część społeczeństwa w przekonaniu o zamachu.

Jeżeli zatem to nie był zamach, to może czas by rząd i prokuratura zmieniły swoje podejście i działały w celu wyjaśnienia wszystkich pytań i rozwiania wątpliwości (np. poprzez dopuszczenie do udziału niezależnych ekspertów), a nie podejmowały prób zaciemnienia sprawy lub zatuszowania. Bez tego konflikt smoleński będzie trwał nadal i pogłębiał społeczny podział. A może właśnie na tym zależy rządowi, by doprowadzić do 2-biegunego podziału, licząc że w takiej konfrontacji zawsze oni będą górą.

17 grudnia 2012

Idzie wielka podwyżka cen biletów ZTM


Idzie wielka podwyżka cen biletów ZTM

Dodano: 21.10.2012 [07:50]
Już od 1 stycznia 2013 r. Mieszkańcy Warszawy odczują skutki kolejnej wielkiej podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej. Okazuje się jednak, że po wejściu w życie nowych cen na starych zasadach będzie można jeździć jeszcze przez pół roku.

Zapobiegliwi pasażerowie znaleźli rozwiązanie które pomimo podwyżki cen biletów, pozwala jeszcze przez sześć miesięcy jeździć na starych zasadach i płacić mniej za bilet. Rozwiązanie jest proste: aby uniknąć podwyżki cen biletów, która wejdzie w życie 1 stycznia trzeba wcześniej zakodować na karcie miejskiej dwa bilety 90-dniowe.

Rzecznik ZTM przyznaje, że kontrolerzy będą musieli honorować zakodowane w ten sposób bilety, ponieważ zgodnie z prawem na „pustą” kartę miejską można zakodować dwa bilety tego samego rodzaju i typu. Ważne jednak aby pamiętać, że przed zakodowaniem drugiego, pierwszy bilet musi już być aktywowany. Oznacza to, że pasażerowie, którzy np. 31 grudnia zakodują na karcie dwa bilety 90-dniowe, przez blisko pół roku będą mogli jeździć komunikacją miejską po starych cenach. Drugi bilet zostanie aktywowany automatycznie po wygaśnięciu pierwszego, jednak należy pamiętać, aby drugi bilet długoterminowy był tego samego rodzaju i typu co pierwszy, ponieważ w przeciwnym razie aktywny bilet zostanie usunięty i zastąpiony nowym, a pasażerowi nie będzie przysługiwał zwrot za niewykorzystaną część biletu.

Rada Warszawy zdecydowała, że od 1 stycznia 2013 r. bilety ZTM będą droższeBędzie to jedna z największych podwyżek w ostatnich latach, a władze stolicy już szykują następneNormalny bilet jednorazowy zdrożeje z 3,60 zł do 4,40 zł, imienny bilet 30-dniowy z 90 zł do 100 zł, a 90-dniowy z 220 zł do 250 zł. Bilet 20-minutowy, upoważniający do przejazdu w I i II strefie, będzie kosztował 3,40 zł (obecnie 2,60 zł), 40-minutowy – 4,60 zł (obecnie 3,80 zł), a 60-minutowy – 6,40 zł (obecnie 5,20 zł). Bilet dobowy ważny tylko w pierwszej strefie będzie kosztował 15 zł (obecnie 12 zł). Za bilet 3-dniowy (również tylko na pierwszą strefę) będzie trzeba zapłacić 30 zł (obecnie 24 zł). Zdrożeją też bilety obowiązujące w II strefie taryfowej: bilet jednorazowy z 5,60 zł do 7 zł; imienny 30-dniowy ze 156 zł do 196 zł, a imienny 90-dniowy z 370 zł do 474 zł. Po podwyżce 30-dniowy bilet na okaziciela ma kosztować 230 zł (obecnie 180 zł), a 90-dniowy 474 (obecnie 450 zł).

Ceny biletów wzrosły już 16 sierpnia ub. Roku, a kolejne podwyżki władze Warszawy szykują w 2013 i 2014 r.

13 grudnia 2012

POWÓDZTWO O NIEISTNIENIE STOSUNKU PRAWNEGO BEZSKUTECZNE


Sąd Okręgowy w Warszawa postanowieniem ostatecznym z dnia 5.12.2012 r. sygn. V Cz 4222/12 oddalił zażalenie powódki na postanowienie Sądu Rejonowego dla Warszawy Żolibórz o oddalenie pozwu w trybie art.189 kpc. o nieistnienie stosunku prawnego z tytułu podwyżki opłaty wieczystego użytkowania dokonanej uchwałą Zarządu Dzielnicy Żolibórz. Oznacza to, że bezpośrednie pozwy do sądu z pominięciem drogi przez SKO będą nieskuteczne. Czekamy na drugi wyrok w podobnej sprawie, ale obawiamy się, że Sąd podzieli te same argumenty. Poniżej uzasadnienie Sądu: