28 czerwca 2025

4 miesięcznego Oskara zabrali matce, 4 dni później zmarło, a matkę dowieziono na pogrzeb w kajdankach zespolonych


 Skandal, to słowo zbyt słabe wobec przedstawionej w Interwencji Polsatu Dramatu rodziny z Warszawy. Policja odebrała i umieściła w rodzinie zastępczej trzyletnią Lenę i 4-miesięcznego Oskara. Cztery dni później chłopiec zmarł. Jak to możliwe? Rodzeństwo odebrano, gdy matka dzieci trafiła do więzienia.

- Wypuścili matkę Oskara, miała skute ręce, nogi, w zielonym stroju. No wyglądało to okropnie. Bardzo przeżywała pogrzeb

- opowiada pani Karolina, znajoma rodziny o ostatnim pożegnaniu czteromiesięcznego Oskara. Kilka dni temu odbył się pogrzeb dziecka, które zmarło podczas pobytu w rodzinie zastępczej.

 

Matkę uwięzili za mandat, a dwójkę dzieci zabrali do rodzin zastępczych

Jak informuje Polsat - Rodzicami zmarłego Oskara są 22-letnia pani Magdalena i 26-letni pan Jakub. Mieszkają z babcią 71-letnią panią Haliną w Warszawie. Babcia bardzo pomagała w wychowaniu prawnucząt, bo  ojciec dzieci pracuje na budowach w całej Polsce.

Życie rodzinne układało się dobrze do 15 maja tego roku. Wtedy to do mieszkania zapukała policja. Matka dzieci została zabrana do więzienia za ... niezapłacone mandaty (policja doprecyzowała w komunikacie, że chodziło oszustwa - red.). Dzieci do rodzin zastępczych zabrała opieka społeczna.

- Nic kompletnie, żadnych dokumentów, tylko "książeczki proszę oddać  i akty urodzenia". Ja mówię, czy ja nie mogę zostać z dziećmi?  "Nie, bo pani jest za stara i pani sobie nie poradzi”. Tłumaczyłam, że przyjdzie córka z pracy i mi pomoże

- opowiada pani Halina, prababcia Oskara i trzyletniej Leny.

- Nie mogłam nic zrobić, bo byłam w pracy, a poza tym ja wiedziałam, że jest mama, dzieci miały z kim zostać. To był szok, to było coś dziwnego. Tu nikt nie spożywa alkoholu, nikt nie ma problemu z narkotykami

– mówi pani Monika, babcia Oskara i Leny.

Maluchy zabrano i umieszczono w różnych rodzinach zastępczych. Rodziny nikt nie poinformował, gdzie i do kogo dzieci trafią.

Za daleko było, bym dojechał wówczas do domu. Nie miałem szans, by zdążyć w dwie godziny, a tyle czasu dostałem od policjanta

- wskazuje pan Jakub, ojciec dzieci.

 

4 dni po mały Oskar zmarł

Babcia postanowiła sądownie walczyć o odzyskanie wnuków. Chciała by jak najszybciej wróciły do domu, w którym się wychowywały. Niestety ... cztery dni po odebraniu dzieci mały Oskar zginął w rodzinie zastępczej. Jak do tego doszło? Na te pytania nie ma jeszcze odpowiedzi.

Z tego co wiem, to się zachłysnęło. Na początku była wersja, że kawałkiem buraka, nie wiem, to nie jest potwierdzone. Obstawiam, że dziecko było nakarmione mlekiem i nie zostało postawione do odbicia się. Chciałam mieć wgląd w akta, ale prokuratura powiedziała, że go uzyskam, jak się zakończy sprawa. Obawiam się, że jak się zakończy, to już nic nie będę mogła zrobić

- komentuje pani Monika, babcia dzieci.

Rodzina jest zrozpaczona. Nadal nie wie, jak mogło dojść do śmierci chłopca w rodzinie zastępczej. Sprawą zajęła się policja i prokuratura. Można mieć obawy, że sprawie ukręci się łeb.

Jak informuje Remigiusz Krynke z Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga:

Przeprowadzono sekcję zwłok i nie wykazała ona jakichkolwiek obrażeń, które wskazywałyby na to, że do śmierci dziecka przyczyniły się urazy mechaniczne, a w drogach oddechowych nie stwierdzono treści pokarmowej. Wstępne wyniki sekcji wskazują na to, że przyczyną zgonu była niewydolność krążeniowo- oddechowa lub pokarmowa. Szczegółowych danych na temat przyczyny śmierci nie mamy

 

Dobro dzieci stanowiło wartość nadrzędną naszych decyzji

Komunikat wydała także stołeczna policja. Czytamy w nim , że:

Podstawą interwencji Policji był wydany w stosunku do matki dzieci przez Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Południe nakaz doprowadzenia w celu odbycia kary pozbawienia wolności. Zatrzymanie matki dzieci było konieczne, prawnie uzasadnione i zrealizowane zgodnie z obowiązującymi w tym zakresie przepisami. Ze względu na małe dzieci czynności prowadzono w sposób mający maksymalnie ograniczyć jakiekolwiek negatywne skutki.

Na miejscu zastano matkę z dwójką małych dzieci, prababcię i dwie dorosłe osoby, które z uwagi na swoją niepełnosprawność wymagały także bieżącej opieki ze strony prababci. Tak wynikało z informacji przekazanych policjantkom przez domowników. Ojciec dzieci nie zamieszkiwał wspólnie z ich matką - jest on osobą poszukiwaną przez Policję i ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Matka dzieci nie chciała przekazać informacji o miejscu jego pobytu.

Prababcia poinformowała interweniujące policjantki, że matka dzieci nie przykłada wagi do okresowych badań kontrolnych maluchów, trzyletnia dziewczynka nie mówi, a mama dziecka nie starała się diagnozować przyczyn takiego stanu i konsultować ich z lekarzami. Te informacje wskazywały, że opieka nad dziećmi ze strony matki mogła być pełniona w sposób niewłaściwy, a prababcia nie miała możliwości jej polepszenia ze względu na pozostające pod jej pieczą dwie dorosłe niepełnosprawne kobiety.

Policjantki zwróciły także uwagę na zachowanie trzyletniej dziewczynki, która po wejściu funkcjonariuszek do mieszkania wtuliła się w jedną z nich, nie chciała pozwolić na rozdzielenie i nie wykazywała zainteresowania osobą mamy.

Jak widać wersje policji rozmijają się z informacjami przekazanymi przez rodzinę w materiale Interwencji. Jaka jest prawda, nie jesteśmy w stanie ocenić, ale niezależnie od powyższego jak twierdzi policja

dobro dzieci stanowiło wartość nadrzędną naszych decyzji.

Było tak nadrzędne, że dziś ... mały Oskar nie żyje. Pytanie co z mała Lenką?

 

Kajdanki zespolone

- informuje Polsat. Serio ...

Nic dziwnego, że reakcje internautów są jednoznacznie nieprzychylne dla policji:

Mamy gestapowskie państwo to co się dziwić. A ta kretyńska argumentacja, że babcia była za stara. Komedia i cyrk, zresztą to nie była samotna matka, żeby odbierać im dzieci, bo był ojciec, siostra i babcia. Policja popełniła błąd i nawet nie potrafią się do tego przyznać.
(Leszek Sikorski)

Choćbyście na uszach stawali, ta wiadomość jest dla was druzgocąca. Matkce aresztowanej za mandaty zabieracie dziecko, które umiera w rodzinie zastępczej a wy prowadzicie ja w kajdanach ma jego pogrzeb. Sory, ale jak to się ma do cweli w stylu prawnika od "trumny na kołach"? (TeZet)

Totalny słowotok zarówno policji ewidentnie mający całą winę zwalić na matkę dziecka a przecież gdy dziecko zabierano, żyło! Działając w "obrębie" prawa jak je rozumią, bandyci Rządzą na wolności, kobiety w kajdankach, feministki zadowolone garną kasę w sejmie, dzieci umierają (Andrzej)
Chłopiec nie żyje. Faktycznie, wyszło mu to na dobre. A może jakiś komentarz odnośnie przyprowadzenia matki na pogrzeb w kajdankach? Dobrze, że nie z kulą u nogi. (Agentka Cienia)

 

Na pogrzebie syna matkę (wcześniej aresztowaną) doprowadzono w stroju więziennym i z kajdankami zespolonymi. 

Daniel Alain Korona

20 czerwca 2025

Życie Stolicy: należy zredukować koszty KGS – uważa dr Daniel Alain Korona

 Należy zredukować koszty KGS

- uważa Daniel Alain Korona, ekonomista i ekspert od spraw rolnictwa na łamach portalu https://zyciestolicy.com.pl 

Jak donoszą media - Niemiecki Pfeifer & Langen, właściciel czterech dużych cukrowni na terenie Polski w liście otwartym zaapelował o "prowadzenie działalności zgodnie z zasadami zdrowej konkurencji w obliczu trudnej sytuacji plantatorów". Chodzi o to, że państwowa Krajowa Grupa Spożywcza sprzedaje cukier przy znaczących stratach, poniżej kosztów, co prowadzi do poważnych problemów dla innych producentów na rynku, jak i tysięcy rolników uprawiających buraki.

Według prognoz KGS, jej strata netto w nowym sezonie może przekroczyć 600 milionów złotych, co budzi poważne wątpliwości dotyczące stabilności rynku.

Czy zarzuty P&L są uzasadnione zapytaliśmy dr Koronę.

Pyt. Pfeifer & Langen Polska S.A. wyraża zaniepokojenie sytuacją w branży cukrowniczej i zwraca uwagę na destabilizujące działania największego gracza na rynku (czyli KGS) i apeluje o działanie zgodne z zasadami uczciwej konkurencji.

Należy rozróżnić dwa problemy - zaniepokojenie sytuacją w branży cukrowniczej oraz politykę Krajowej Grupy Spożywczej. Odnośnie pierwszej nastąpiło znaczące ograniczenie cen skupu buraków cukrowych z poziomu sięgającego nawet 46,5 euro/tona do ok. 30-33 euro/tona w nadchodzącym sezonie. Stwarza to rolnikom problem opłacalności produkcji.

Według Wielkopolskiej Izby Rolniczej dochód z ha buraków wynosi obecnie zaledwie 410 zł/ha. Można oczywiście się spierać co do konkretnych pozycji kosztów, ale w każdym razie będzie to dochód niski. Ale chciałbym przypomnieć, że to Pfeifer & Langen jako pierwszy rozpoczął debatę i negocjację z plantatorami o obniżeniu cen surowca do 30 euro/tona, a nie KGS. Tak gwoli ścisłości.

Pyt. A czy KGS destabilizuje rynek, narusza zasady uczciwej konkurencji?

KGS dość odważnie w ubiegłych latach podniósł koszt cen zakupu surowca. Cena 46,5 euro/tona buraka dla plantatorów była korzystna, owszem ale przyczyniała się do wyższych kosztów produkcji. Wcześniej czy później musiało się to odbić na finansach firmy. W tym roku obrotowym widzimy tego skutki. Stąd przy spadających cenach cukru prognozowa strata aż 600 mln zł. Ale zarzut P&L jest częściowo chybiony, bo choć ceny sprzedaży cukru przez KGS były niskie, to problemem są koszty funkcjonowania Spółki, które były za wysokie.

Wyjaśniam. W ekonomii politycznej socjalizmu Minza cenę określono jako koszty + marża. W gospodarce rynkowej cena jest pochodną oczekiwań sprzedającego, którego warunkują koszty, oraz oczekiwań kupującego, który zapłaci tyle ile gotów jest zapłacić. O tym jak ukształtuje się ostatecznie cena będą wpływały dodatkowo elastyczność stron, oczekiwania inflacyjne, możliwości i cena importu, ewolucja konsumpcji, koszty transportu, monopolizacja sieci sklepowych, poziom zapasów, ogólny popyt i podaż itd itd.

W każdy razie dziś nie widać jeszcze czynników, które powodowałyby, że kupujący byłby teraz gotowy zapłacić wyższe ceny. A to oznacza przy obecnym poziomie kosztów KGS, albo wcale nie sprzedajesz, albo ze stratą. W takiej sytuacji sprzedajesz ze stratą, bo trzeba zachować płynność. Natomiast dla zrównoważenia sytuacji, konieczna jest redukcja kosztów i nie mówię tylko o kosztach buraka.

To jakie koszty powinny być zredukowane?

Koszty buraka na nadchodzący sezon są już obniżone, co może mieć swój skutek w postaci mniejszego areału upraw, a to oznacza spadek produkcji. Ale cena surowca to nie wszystko, trzeba jeszcze obniżyć koszty funkcjonowania samej spółki. Np. KGS znacząco zwiększył w ciągu ostatnich lat zatrudnienie w tym pracowników nieprodukcyjnych. Trend ten należy zatrzymać i odwrócić. Prowadzono bardzo aktywną politykę sponsoringu sportowego, tyle że była ona nieprzemyślana, nie było żadnego związku z potrzebami firmy a efekty finansowe dla Spółki są zerowe.

Ogłasza się przetargi na różne audyty zewnętrzne, które mogą być zrealizowane we własnym zakresie, wydaje się pieniądze na nową stronę internetową żeby była bardziej elegancka (choć poprzednia spełniała swoje zadanie), wprowadza się obszerną sprawozdawczość, ankiet które niczemu nie służy poza tworzeniem zbędnych statystyk. Utworzono 4 dodatkowe komórki tzw. biura segmentów, zbędnych i kosztownych. To tylko przykłady, gdzie można wygenerować oszczędności, niższe koszty.

Koszty to jedno ale przychody drugie?

cukierOwszem. Ale przychody zależne są od cen sprzedawanych towarów czyli cukru. Na giełdzie londyńskiej obecnie mamy poziom 469 usd/tona, to niski poziom, choć przypominam że w 2019 roku cena cukru kształtowała się nawet na poziomie 300 usd/mt. Pamiętajmy jednak, że gospodarka jest dynamiczna, i choć analitycy przewidują, że zapowiadane ograniczenie areału uprawy buraka cukrowego w Europie o 10-15% może przełożyć się na wzrost cen cukru w kolejnych sezonach, to pamiętajmy że w Europie następuje regres demograficzny, zmieniają się zachowania konsumentów, a zatem w jakieś mierze te czynniki będą osłabiały potencjalne wzrosty.

Faktem jest, że prognozy światowe mówią teraz o wzroście cen cukru w ciągu najbliższego roku i w perspektywie kilkuletniej, choć różnią się między sobą wielkością. I ten wzrost jeżeli nastąpi jest wiadomością pozytywną dla KGS, ale też i negatywną, bo zarządzający spółką mogą mieć pokusę, by nie dokonywać działań naprawczych. Tylko, że rynek potrafi być przewrotny i wszystko może szybko się zmienić.

Ponadto analitycy przewidują, że długoterminowo, światowe zużycie cukru będzie rosło, głównie w krajach rozwijających się. To może być mylny pogląd, bo co prawda zużycie wraz z zamożnością będzie rosnąć, ale równocześnie także w tych krajach (z wyłączeniem jeszcze Afryki i kilku krajów arabskich) następuje regres demograficzny, a to czynnik który wpłynie negatywnie na konsumpcję.

Krajowa Grupa Spożywcza (KGS) planuje zrównoważyć strukturę przychodów poprzez rozwój istniejących spółek i akwizycje. Łączny plan inwestycyjny do 2028 roku zakłada wydatki na poziomie 5 miliardów złotych, z czego 2,5-3 miliardy złotych ma być przeznaczone na rozwój segmentu cukrowniczego. Inwestycje te mają na celu zwiększenie efektywności produkcji i dostosowanie się do regulacji dekarbonizacyjnych, w tym przejście na gaz i biogaz. Czy to dobry kierunek?

Sam rozwój istniejących spółek i akwizycji samo w sobie nie jest złe, najważniejsze jednak by były zyskowne... jeżeli KGS będzie dalej ubezwłasnowolnić spółki zależne, narzucać zbędną sprawozdawczość, nieprzystające rozwiązania i procedury, a do tego powoływać osoby zainteresowane tylko T.K.M. lub jak inni mówią K.W.S. (Kasa, wpływy, stołki), to wówczas nie wróżę sukcesu i to raczej będą zmarnowane pieniądze. Ale jak będzie czas pokaże.

Nowy prezes KGS ma przed sobą nie lada wyzwanie i życzyć należy by mu sprostał, a zwłaszcza życzę doboru właściwych ludzi, bo wbrew pozorom to niełatwe (wcale nie ma ich tak dużo) i tego w KGSie jak słyszę wciąż brakuje.

16 czerwca 2025

Wiceprezes KGS Olga Adamkiewicz: za chwilę dopadną nas płaskoziemcy.

 Na czym polega marketing KGS w wydaniu nowego członka ds. marketingu i promocji pani Olgi Adamkiewicz?  Zacytujmy jej wpisy z mediów społecznościowych. Lepszego źródła chyba nie ma.

Wpadam jak kometa Halleya

Wpadam najczęściej do firm, w których zaczynam pracę, jak kometa Halleya. Spodziewana, ale jednak zaskakująca. Teraz właśnie przechodzimy szok kulturowy – ja ze swojej strony, a Krajowa Grupa Spożywcza S.A. ze swojej. I myślę, że obie strony są zaskoczone. Póki co, w mojej subiektywnej ocenie, bilans mamy pozytywny.

 

Równość, ani kroku do tyłu

Widzimy się może 23 czerwca w Poznaniu na konferencji o równości? Bo ja myślę, że powinniśmy! Women on boards, równouprawnienie, luka płacowa, i nie tylko… a to wszystko w kontekście realnej dyskusji diagnozującej sytuację, w której jesteśmy, i jak możemy iść dalej. W kontekście sytuacji geopolitycznej, uważam, że nie powiniśmy się cofać ani kroku do tyłu.

Mamy przykłady krajów, w których prawa kobiet zostały zwinięte tak szybko, że dziesiątki lat postępu zniknęły jak zdmuchnięty proch. I bardzo mi osobiście zależy na tym, żebyśmy jednak nie cofali się ani o krok.

– pisze pani wiceprezes KGS w odpowiedzi na wpis Magdaleny Sobkowiak, podsekretarza stanu ds. europejskich w KPRM.

 

Kobieta kobiecie wilkiem

504341092 2341472419588360 4383456089517623083 nKobieta kobiecie wilkiem, czyli czemu siostrzeństwo często nie działa….? A mogłoby. Dużo się mówi o solidarności kobiet. O wsparciu, o budowaniu środowisk, w których kobiety wspierają kobiety. A jednak — w wielu organizacjach, zespołach, relacjach — widzimy rywalizację, brak wsparcia, a czasem wręcz wrogość. Czy to „natura kobiet”? Nie. Mechanizmy społeczne, które nas kształtują, często do tego prowadzą…

Ps. Piszę ten post natchniona po weekendzie spędzonym ze Stowarzyszeniem Kobiety w Centrum, gdzie miałam przeniesamowitą okazję zobaczyć siostrzeństo, otwartość i prawdziwość w pełnej krasie :). I na maksa się tym jaram. Prowadzenie szkolenia w tak doborowym gronie to była sama przyjemność – dziękuję Magdalena SobkowiakEmilia KryjakAnna Doliwa-Klepacka. :)

 

Czym jest plotka?

Czym tak naprawdę jest plotka? I co nam robi? … Rozmowy kobiet przy np wykonywanych czynnościach domowych w dawnych czasach niosły w sobie walor informacyjny oraz były forma przekazywania wiedzy plemiennej. Nie było wtedy pisma. Albo było dostępne dla wybranych. Nie było technologii, która teraz nas wspiera. Ta forma komunikacji, artybuowana kobietom, jest pozostałością tego właśnie zwyczaju, który miał zupełnie rozsądną i konstruktywną intencję.

Rozmowa, jeśli przepoczwarzona w formułę czegoś co nazwiemy sobie „plotką nowoczesną”, staje się bronią wizerunkową nagminnie używaną w biznesie, relacjach, polityce i właśnie każdym obszarze naszego życia. 

– Ktoś podjął decyzję o czymś. (Finalnie nie ważne o czym.)

– Olga podjęła decyzję.
– Napewno?
– Tak słyszałam.
– O to słabo.
– Nie spodziewałabym się tego po niej…

I tak dalej. I tak dalej. I tak na dalej. Na końcu tej historii jest opowieść pełna nieprawdy. Krzywdząca. Albo niesprawiedliwa. Albo budząca brak zaufania do tego człowieka, którego ta plotka dotyczy. Obojętnie jaki jest ten efekt, zawsze będzie negatywny dla tego człowieka. Ja już słyszałam o sobie chyba wszystko. Przez to, że jestem niekompetentna. Głupia wręcz. Nieodpowiedzialna. Agresywna. Niedecyzyjna. Zbyt decyzyjna. Bez poparcia. Bez wiedzy. Emocjonalna.…

Smutne? Smutne. Pytanie jednak kluczowe jest co możemy zrobić, żeby temu przeciwdziałać.

Women in Tech

Trzeba robić. A nie gadać…

– brzmi pierwsze zdanie kolejnego posta. Brzmi obiecująco, czytajmy dalej

Cała Polska w tym tygodniu, każdy w swoich barwach, jeśli chodzi o przekonania, żyje wynikami wyborów. W moim otoczeniu wszyscy są w jakiś emocjach – złości, szczęścia, zdenerwowania i pogłębiają już porwaną do granic możliwości tkankę społeczną. Ciągle oceniamy. Aż moim zdaniem w tym krzyku społecznym przestajemy już cokolwiek słyszeć.

Wczoraj miałam okazję być z m.in z Olga KozierowskaMałgorzata Rybak-Dowżyk na side event konferencji Perspektywy Women in Tech , gdzie w formie round table rozmawialiśmy o tym co możemy zrobić z unconscious bias. Jak one płyną przez nas – w pracy, też w życiu osobistym. I jak osoby mega aktywnie zaangażowane w budowanie kultury różnorodności, i tak ciągle musimy wykonywać pracę nad soba. Bardzo relevant temat w aktualnym momencie.

I nie chodzi tylko o kobiety, chociaż w gorącej atmosferze post wyborczej będzie o kobietach….

1. Ta praca się nigdy nie kończy. To nie jest tak, że świat dookoła nas nie reaguje naturalnym oporem na zmiany. Przykład takiego oporu połączonego z zaniedbaniem komunikacyjnym (każdego z nas) mamy w wynikach wyborów.

 

Świat się nie kończy

I co? Świat się nie skończył drugiego czerwca Anno Domini 2025? Po wyborach? Słońce wstało? Ciągle dom stoi? Rodzina jest? A pies chce wyjść na spacer, bo tak jak codziennie chce mu się siusiu? Piszę ten post, nie znając wyników wyborów. W niedzielę. W czasie ciszy wyborczej. Po tym jak oddałam ważny głos w Wyborach Prezydenckich. Wybory prezydenckie mają to do siebie, że:…

2️⃣ Rozgrywają się w drugiej turze w nastroju „now or never”. To mobilizuje elektorat i jest bardzo ważnym elementem strategii komunikacji. Ja postawiłabym jednak tezę, że żaden człowiek nie zginie niezależnie od tego kto będzie naszym prezydentem.
3️⃣ Nie umrzemy jeśli Prezydentem RP nie będzie nasz fawort. Nie wiem kto jutro wygra, ale wiem, że nie padnę na zawał jeśli to nie będzie mój kandydat.

 

Demokracja

… Jestem kobietą. Przedstawicielką środowiska LGBTQ+. Samotną mamą przez wiele lat. Historycznie ofiarą przemocy. Człowiekiem z lekką niepełnosprawnością fizyczną. Jestem również osobą niewierzącą. Ba. Nawet nie mam chrztu. Można mnie opisać na wiele sposobów światopoglądowo. Przede wszystkim jednak, niezależnie od sytuacji, wierzę, że ludzie powinni móc o sobie samostanowić. I elementem tego dla mnie jest właśnie demokracja… Przemówmy zatem w niedzielę. Wypowiedzmy się co do tego w jakim kraju chcemy żyć.

1️⃣ Kto nie idzie głosować, niech weźmie na klatę logiczną konsekwencję braku tego głosu, w postaci odebrania sobie prawa do późniejszej krytyki.
2️⃣ Kto uważa, że naszym liderem powinien być Karol Nawrocki, ten niech zagłosuje w zgodzie ze sobą.
3️⃣ Ja zagłosuję na Prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Jest to dla mnie jasne i oczywiste. Bo wierzę, że właśnie on ma potencjał do tego, żeby był zmianą, którą chciałabym zobaczyć w dzisiejszym świecie. Tą zmianą, którą może być doprowadzenie do tego, że będziemy bardziej tolerancyjnym krajem. I w takim miejscu chciałabym żyć.

Jednak każda demokratyczna decyzja, będzie decyzją, z którą się pogodzę. I się nie obrażę na nikogo w moim otoczeniu, kto ma inne zdanie. Bo to jest właśnie dla mnie demokracja. Jest to nasze prawo, żeby się różnić.

 

Moc jest z wami

Kampania prezydencka nie różni się niczym od innej kampanii marketingowej, z tym że konsumentami całego przedsięwzięcia jest cały naród, a podmiotem reklamowanym jest kandydat….Po wydarzeniach ostatnich dni, czyli m.in marszach, wystąpieniach obu kandydatów u Sławomir Mentzen oraz debacie, mam kilka przemyśleń o charakterze fundamentalnym:

– Kampania to „numbers game” a nie „kto lepiej pyskuje game”, czyli nie ma znaczenia old school podejście pt kto wygrał w debacie. To co ma znaczenie, to kto powiedział / przemówił do jakiej części swojej zidentyfikowanej grupy docelowej.- Nacisk kampanii prezydenckich przesunął się już wiele lat temu, z prostego jeżdżenia po kraju z miejsca na miejsce, do omnichanel’owego modelu komunikacji. Kto tego nie rozumie i ciągle żyje w świecie doradców od komunikacji rodem z lat ’70 niestety pada ofiarą tego podejścia.

– Wiralowość i ikoniczność pewnych zachowań i postaw ma ogromne znaczenie – jestem wierną fanką Profesor Senyszyn (do której mam podwójny sentyment, bo miałam okazję być jej studentką wiele lat temu).

– Boty oraz dezinformacja szaleje. Na obu frontach politycznych. Bankowo coś do powiedzenia o tym miałaby Emilia Kryjak, która nie dalej jak wczoraj prowadziła z tego świetne szkolenie..

Życzę Wam dobrych wyborów. Zaangażowania. I moc jest z Wami.

Zanim coś powiemy

A gdybyśmy tak wszyscy na moment wzięli głęboki oddech i pomyśleli ZANIM coś powiemy? Czy świat nie byłby ciut lepszy? Bo ja myślę, że byłby. Ostatnie kilka dni to karuzela emocji. Każdy w swojej bańce informacyjnej. Toniemy w dezinformacji. Ci z prawej swoje. Ci z lewej swoje. Centrum swoje. Jeden hasztaglatarnikwyborczy stabilnie i bez wielkich zmian się trzyma. Nie komentuję co komu w duszy gra, ale namawiam bardzo ciepło do przyjrzenia się, co Wam jest najbliższe i głosowania w drugiej turze zgodnie ze sobą. Po prostu.…

Społeczeństwo przemówiło w niedzielę. Możemy się złościć na siebie nawzajem. Kłócić. Przekonywać. Możemy wstawać od stołu w złości. Trzaskać drzwiami. Albo możemy zacząć się słuchać i próbować sie usłyszeć. Na chwilę zamilknąć. I zastanowić się co mówią Ci INNI ludzie. A może to ja albo Ty jesteśmy tymi INNYMI ludźmi? I może to nie my jesteśmy w większości? Co to o nas mówi? I o czym świadczy?

A może gdzieś się po drodze zaplątaliśmy i naprawdę oślepliśmy na problemy większości? Zbyt skupieni na sobie? Nie wiem. To co wiem natomiast to, że to wszystko było bardzo duży sprawdzian dla naszego człowieczeństwa i demokracji. Niezależnie od wyniku, niezależnie od opcji, która jest naj bliższa życzę sobie i Wam umiejętności zbudowania dialogu.

Chodźmy zagłosować w niedzielę

3… 2… 1… i cisza! teraz już tylko chodźmy zagłosować w niedzielę.  To naprawdę bardzo ważne. Głosuję, bo chcę żeby mój syn Paweł (będzie mógł głosować dopiero za rok) żył w demokratycznym Państwie. Mówię to przy każdych wyborach. I przy każdych mowie, że są najważniejsze z dotychczasowych. Co smutne. To ciągle prawda.

Nie pojechałam na Impact

1747225766020

NIE pojechałam do Poznania na Impact CEE’25. Jak żyć? I sobie poradzić z FOMO (fear of missing out)? Nie wiem jak Wy, ale ja mam obsesję na tym, żeby nie zgubić tempa, być tam, gdzie toczą się główne rozmowy, a jeszcze jestem jak dzieciak, który najchętniej też chciałby być tam gdzie jest super cool. A Impact. Ustalmy. Jest super cool.

Mało tego, bardzo dużo moich znajomych, współpracowników (aktualnych i byłych), osób, które śledzę z zapartym tchem powtarzając sobie, że chciałabym być taka jak dorosnę jest aktualnie na Impact. I na bank mają świetne rozmowy, zatrzymali się na chwile w swoich wspaniałych życiach, i jeszcze sprawiają, że ich życia są jeszcze wspanialsze, dzięki temu co się od siebie uczą. A MNIE TAM NIE MA.

Macie tak? Ja mam tak bardzo często. Nie mogę być na Impact, bo jestem zawalona robotą po czubek kitki. Nie jestem na Impact, bo nie ma absolutnie żadnego uzasadnienia biznesowego w tym momencie mojej kariery, żebym tam była, poza ogólnym rozwojem własnym. Siedzę zakopana w stosach nowych dla mnie obszarów i tematów, uczę się o epidemii szarka, który próbuje nam zjeść buraki, potrzebne do produkcji cukru, nocami rysuję nowe struktury procesów i potencjalnych systemów pracy dla moich zespołów, a w ciągu dnia poznaje ludzi, z którymi przyjdzie mi spędzić najbliższe lata.

Wszelkie pomysły jak zracjonalizować FOMO mile widziane. Na razie idzie mi kiepsko. ; )

 

Sukces pisany szminką

1744107662736Kiedy można porozmawiać z kimś super mądrym tak jak Roza Szafranek. Warto? Oj. Warto. Jak jeszcze do tego powiedzieć o tym jak budować poczucie dumy ze swoich sukcesów, tak jak od miesięcy opowiadamy razem z Olga Kozierowska w ramach kampanii Sukces Pisany Szminką x We Did It In Poland… To jeszcze lepiej. Jak można się spodziewać, że rozmowa będzie błyskotliwa, niepozostawiająca złudzeń i wprost… To w ogóle najlepiej. Zapraszam serdecznie, w imieniu Róży, swoim i HR Hints! Przyszła środa o 12.30.

 

Społeczność LGTB stają się tym czym stali się Żydzi przed II wojną światową

Idą wybory prezydenckie. I poziom nerwowości w wielu obszarach naszego życia wzrasta. Poziom agresji społecznej również. Wybory prezydenckie mają to do siebie, że są inne niż jakiekolwiek inne wybory. Są w nich emocje nie do powtórzenia w wyborach parlamentarnych, czy samorządowych. Istne igrzyska populizmu. Argumenty merytoryczne mieszają się w sposób absolutnie pozbawiony logiki z tymi, które są emocjonalne i sprowadzają się do naszej preferencji odnośnie charakterystyki „idealnego prezydenta”.

W tych wyborach wyjątkowo przyglądam się im z pewnej odległości, i to mieszanie się narracji oglądam z rosnącym niepokojem. Wiele rzeczy mnie porusza na poziomie osobistym. Chyba najbardziej wstrząsają mną niezmiennie wprost wyprowadzane akty agresji wobec dzieci, mniejszości, czy narodowych, czy religijnych, czy ludzi takich jak ja, czyli przedstawicieli LGBTQ+….

Bardzo poruszył mnie protest kibiców przeciwko „tęczowemu Rafałowi” i Sławomirowi Nitrasowi, któremu przybili branie narkotyków. Nie dlatego, że tym postem udzielam komukolwiek wsparcie, ale dlatego, że jest to świadectwo czasów, w których żyjemy.

Wg psychologii społecznej grupy jednoczącą się zawsze najsilnej przeciwko wspólnemu wrogowi a nie wbrew pozorom wspólnym konstruktywnym celom. To w jakimś sensie smutne, że społeczność LGBT, która wbrew pozorom statycznie nie stanowi jakiejś najmniejszej grupy społecznej stała się osią konsolidującą różne środowiska.

Byłam niedawno na konferencji w Brukseli, w której bardzo znana badaczka społeczna powiedziała takie zdanie „Społeczność LGBT staje się tym czym stali się Żydzi przed II wojną światową – osią narracyjną do konsolidacji PRZECIWKO”.

Nie sądzę, że taka antagonizacja zaprowadzi nas ku lepszej i świetlanej przyszłości. Szczególnie, że mamy większe problemy jako kraj. Od ochrony naszej wschodniej granicy zaczynając.

 

Mam taką obawę, że za chwilę dopadną nas Płaskoziemcy

1745872572832Oburzenie dominuje nagłówki po wczorajszej przedziwnej (kolejnej przedziwnej) debacie w Super Expresie. Wszyscy są na kogoś oburzeni. Na Brauna. Na Maciaka. Kandydaci na siebie nawzajem. …A społeczeństwo patrzy.

Przyglądam się temu zadziwiona (ja dla odmiany nie czuję się niczym oburzona) i zastanawiam się jak to się stało, że jesteśmy w miejscu, w którym w ogóle rozpatrujemy tych wszystkich przedziwnych ludzi w kontekście Kandydatów Na Prezydenta.

Tracimy nasz czas, emocje, słowa (mój post też jest tego przykładem) na rozmowę o ludziach i rzeczach absurdalnych. Pozwoliliśmy, żeby do naszej narracji publicznej wdarły się z impetem teorie spiskowe, nieprawdy i pół-prawdy.

Zadumiona dziś pozostanę. I zachęcę nas i siebie dzisiaj do refleksji nad odpowiedzialnością za słowa, które wypowiadamy. Czy nie żyło by nam się lepiej bez tych głupot? Mam taką obawę, że za chwilę dopadną nas płaskoziemcy i w swojej tolerancji dla wolności słowa będziemy jeszcze rozważać publicznie jak wejść z nimi w rozsądną i grzeczną polemikę.  A tego mogłabym naprawdę nie wytrzymać ; )

 

Bezpieczeństwo energetyczne

Bezpieczeństwo energetyczne jest ważne. Żeby nie powiedzieć, że absolutnie krytyczne. To moja pierwsza myśl z wczoraj z Katowic z European Economic Congress (Europejski Kongres Gospodarczy). Druga jest taka, że to bardzo wielki kongres. 🤣 ale w tym roku, dodatkowo, to była ważna i unikalna edycja kongresu, bo związana z Polską Prezydencją.

W kontekście Krajowa Grupa Spożywcza S.A. myślę, że musimy się dokładnie przyjrzeć naszej polityce energetycznej, przypatrzeć jaka jest nasza rola w zbudowaniu bezpieczeństwa żywnościowego kraju, ale również skupić się na skutecznym domknięciu konsolidacji naszych spółek zależnych.

Nie byłabym sobą, gdyby nie ucieszyła mnie reprezentacja kobiet w tych panelach oraz rozmowach, na których byłam – Ministra Magdalena Sobkowiak, Ministra Aleksandra Gajewska, Ministra Profesor Marzena Czarnecka, Olga KozierowskaDorota N. Haller (she/her)Joanna Burnos, i wiele innych wspaniałych, przemądrych kobiet, które reprezentują nasze interesy w różnych kontekstach.

Jak państwo widzicie wpisy te mają wiele „wspólnego” z marketingiem i sprzedażą cukru, czy innych produktów (zboże, rzepak, nawozy, produkty nasienne itd), którymi obraca sam KGS lub spółki zależne.

(za https://zyciestolicy.com.pl)