30 października 2018

A co z pacjentami którzy są samotni, bez rodziny?

Służba zdrowia - pompowane są w niej coraz większe pieniądze, a jej funkcjonowanie wciąż pozostawia wiele do życzenia. Nastają kolejni ministrowie, prezesi NFZ, efektów trudno dostrzec - przynajmniej ze strony pacjentów. Historii jak poniżej jest wiele, niektóre są bardziej drastyczne.

Warszawa, 11 października - 85-letni pan R. cierpiący na chorobę Parkinsona przewrócił się w domu. Rodzina szybko wezwała pogotowie, byli w niecałe pół godziny. Ratownicy stwierdzili "potłuczenie". Pacjent ruszać się nie może, wyje z bólu przy każdej próbie ruchu, a oni "potłuczenie". Jednak zaproponowali dowóz do szpitala na prześwietlenie do szpitalu Solec. Zastrzyku przeciwbólowego pacjentowi nie podali. Na SORze w szpitalu Solec stwierdzili żadne potłuczenie, tylko złamanie panewki stawu biodrowego, kości biodrowej, kości łonowej i jeszcze uraz śledziony. Mimo tego żadnego przeciwbólowego środka pacjent wciąż nie otrzymał. Pacjent miał szczęście - po kilku godzinach był już na oddziale ortopedii. Dopiero wówczas otrzymał właściwe leki. Skoro był nieruchomy założono mu pieluchomajtki (pampersy), w ciągu całego tygodniowego pobytu wymieniono je tylko 2 razy. Po kilku dniach pan R. z oddziału ortopedycznego trafił na chirurgiczny celem dalszych badań i obserwacji. Przez 2 dni w związku z badaniami tomograficznymi z kontrastem praktycznie nie otrzymywał jedzenia, a te które później otrzymał nie nadawało się do jedzenia. Efekt był taki że pacjent miał zaparcie. Po tomografii z kontrastem powinno się podawać 3 litry płynów, a tego oczywiście nie było. Po tygodniu pacjenta wypisano do domu, a trzeba by rzec wyrzucono do domu. Uprzedzono go na godzinę przed odjazdem karetką, a wypis doręczono dopiero w domu - rodzinie. Nikt nie porozmawiał ani z rodziną, ani z pacjentem co do dalszego leczenia.

Zaskoczona rodzina nie miała czasu na przygotowanie się, ale się ogarnęła. Załatwiła wypożyczenie łóżka szpitalnego 3 funkcyjnego, choć słowo szpitalne jest może przesadzone. Owszem łóżko pochodziło ze sklepu szpitalnego, ale takich łóżek w samym szpitalu - nie ma. Do tego podkład gąbczasty i materac przeciwodleżynowy z kompresorem. Wraz z montażem i dowozem drobiazg 1135 zł. Lekarz I kontaktu okazał się pomocny i wypisał zlecenie na materac i na pieluchomajtki, celem częściowej refundacji. Należało jeszcze to zarejestrować w NFZ. W siedzibie Funduszu kolejka 126 osób do rejestracji zleceń, na szczęście trwało to szybko ok. godzinę.

Trzeba było jeszcze przenieść pacjenta z jednego łóżka na drugie. Pan R. miał jednak szczęście, rodzina znała dyplomowaną pielęgniarkę która pomogła, pokazała co i jak.

Co prawda szpital dał wypis, ale bez dyskietki z badaniami. Zatem nie obyło się bez kolejnej wizyty w szpitalu tym razem po dyskietkę. Na szczęście trwało to krótko ok. pół godziny czekania, choć w pierwszej chwili pracownica szpitala nie była zbyt przyjemna.

Szpitalna recepta na leki starczyła zaledwie na 10 dni, choć sam wypis ze szpitala zalecał 4 tygodniowe leżenie. Czy nie można był neoparin (lek przeciwzakrzepowy) przepisać od razu w odpowiedniej dawce na cały okres? Zatem lekarz I kontaktu wypisał receptę. Skoro pacjent miał mieć kontrolę po 2 i 4 tygodniach w przychodni przyszpitalnej, także wypisał zlecenie na transport medyczny.  Niestety znów nie odbędzie się bez kolejnej wizyty, bo w gabinecie zabiegowym gdzie oddaje się zlecenia, stwierdzili że jest …. za wcześnie. Należy przyjść dopiero 2, 3 dni przed terminem.

Pacjent leży, rodzina lata, musi dowiadywać się, załatwiać, przychodzić po kilka razy... Pan R. ma szczęście, ma rodzinę która się nim opiekuję i mimo przeciwności i trudności załatwia. Ale co z tymi pacjentami którzy są samotni, bez rodziny?

29 października 2018

W Warszawie brak dużych biur dostępnych „od zaraz”. Na dobrą ofertę trzeba poczekać nawet do 2020 roku

Najniższy od 5 lat wskaźnik pustostanów – 10%, najniższa od 2011 roku podaż nowej powierzchni – 16,3 tys. mkw., krótkoterminowe wzrosty czynszów – to najważniejsze wnioski z raportu CBRE „Q3 2018 Market View” podsumowującego warszawski rynek biurowy. Eksperci dodatkowo zwracają uwagę na inwestycyjny zawrót głowy w stolicy. W III kwartale br. wartość sprzedanych biurowców wyniosła 770 mln euro i była wyższa niż w całym 2017 roku.


Rozbieżność pomiędzy rosnącymi potrzebami najemców a ograniczoną, możliwą do natychmiastowego najmu powierzchnią przełożyła się na najniższy od ponad pięciu lat wskaźnik pustostanów w Warszawie. Na koniec III kwartału br. wyniósł on 10%, co oznacza spadek o 1 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem. – W zestawieniu z tym samym okresem 2017 roku doszło do jeszcze większej zmiany, bo o -2,9 p.p. Warto zwrócić uwagę, że w aż 57% budynków biurowych w stolicy poziom wolnych powierzchni nie przekracza 200 mkw. Jednocześnie 80% najemców zgłasza zapotrzebowanie na biura o powierzchni przekraczającej wspomniane 200 mkw. Najtrudniej o duże biuro w Centralnej Warszawie (Centralny Obszar Biznesu), gdzie wskaźnik pustostanów wynosi zaledwie 6,5% mówi Mikołaj Sznajder, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych CBRE.

Zmiany, zmiany, zmiany

W III kwartale br. na warszawskim rynku biurowym kilka istotnych budynków zmieniło właściciela. Łączny wolumen transakcji inwestycyjnych w tym czasie wyniósł w stolicy prawie 770 mln euro, a od stycznia do września tego roku – 1,2 mld euro. To dwa razy więcej niż w całym 2017 roku, w którym sprzedano w Warszawie biurowce za 600 mln euro.

Do największych transakcji należała sprzedaż dwóch budynków C i D będących częścią kompleksu Gdański Business Center za 200 mln euro. Biurowiec Spektrum Tower został przejęty przez Globalworth za 101 mln euro, a Skanska sprzedała Generation Park za 83 mln euro. Te trzy transakcje odpowiadają za połowę sprzedanego wolumenu w III kwartale br.

Większy wybór za dwa lata

Gdyby porównać podaż nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie na koniec czerwca i września br. – trudno dostrzec wielką różnicę. Po III kwartałach br. wyniosła ona 5,42 mln mkw., tylko o 16,3 tys. mkw. więcej niż trzy miesiące wcześniej. W stolicy oddano bowiem do użytku tylko dwa obiekty biurowe o takiej właśnie łącznej powierzchni. Jest to jeden z najniższych wyników od I kwartału 2011 roku, w którym oddano jeden projekt o powierzchni 5 tys. mkw. Eksperci CBRE zwracają uwagę, że z podobną sytuacją będziemy mieć do czynienia w końcówce tego roku, kiedy przybędzie ok. 70 tys. mkw. – Dopiero od II połowy 2019 roku możemy spodziewać się dostarczenia na warszawski rynek większego zasobu powierzchni. Jeśli firmie zależy na centralnej części stolicy, musi uzbroić się w jeszcze większą cierpliwość, bo tutaj nowe projekty będę dostępne bliżej początku 2020 roku. Łącznie w latach 2019-2020 w Warszawie przybędzie około 650 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni, z czego znaczna część przewidziana jest na 2020 rok komentuje Mikołaj Sznajder z CBRE.

Największym obiektem biurowym, którego otwarcie zaplanowano na 2020 rok, jest Varso. Powierzchnia biurowca HB Reavis znajdującego się tuż przy Dworcu Centralnym ma wynosić 142 tys. mkw. Drugim co do wielkości projektem biurowym, który ma również zostać oddany w 2020 roku, jest The Warsaw Hub (78 tys. mkw.). Natomiast w przyszłym roku swoje drzwi otworzy Mennica Legacy Tower o powierzchni ponad 60 tys. mkw.

Krótkoterminowe podwyżki czynszów w centrum Warszawy

Dobra kondycja rynku, z której wynika wzmożona aktywność najemców, przesuwa przewagę w stronę właścicieli budynków. Po wzroście w pierwszym półroczu stawek czynszów w najbliższych miesiącach możemy podziewać się jedynie krótkoterminowych wzrostów cen najmu w istniejących budynkach. W centrum, najdroższej części stolicy, stawki wynoszą średnio 24 euro/m-s/mkw. W dłuższej perspektywie oddanie nowych budynków w okolicach Ronda Daszyńskiego osłabi presję na wzrost stawek czynszów w najbardziej prestiżowych biurowcach.

Pełna wersja raportu CBRE „Q3 2018 Market View. Warszawski rynek biurowy” jest dostępna tutaj.

***

CBRE to największa na świecie firma doradcza i inwestycyjna działająca w sektorze nieruchomości komercyjnych (pod względem przychodów za rok 2017), klasyfikowana w rankingach: Fortune 500 oraz S&P 500. CBRE, z siedzibą główną w Los Angeles, zatrudnia ponad 80 000 pracowników (nie wliczając firm stowarzyszonych i partnerskich), obsługuje inwestorów, właścicieli oraz najemców nieruchomości w około 450 biurach na całym świecie (nie wliczając firm stowarzyszonych i partnerskich). CBRE oferuje szeroki zakres zintegrowanych usług, doradztwo strategiczne w zakresie inwestycji i wynajmu, usługi korporacyjne, usługi zarządzania nieruchomościami oraz projektami, administrację firm, bankowość hipoteczną, wyceny, usługi deweloperskie, usługi zarządzania inwestycjami oraz usługi konsultingowe i analityczne. Zapraszamy do odwiedzenia naszej strony internetowej www.cbre.pl

(informacja prasowa CBRE)


27 października 2018

Zaczyna się. Imigranckie napady w Polsce

Zaczęło się? Imigranckie napady - nie w jakimś kraju Europy Zachodniej, ale w Polsce. Media oczywiście są bardzo oszczędne w informowaniu o tych zdarzeniach. Jak informuje Dziennik Narodowy:
- Starachowiccy policjanci w niespełna godzinę od rozboju zatrzymali 23-letniego Libijczyka, który w nocy z wtorku na środę, napadł na 59- letnią mieszkankę Starachowic zabierając jej torebkę, w której miała pieniądze i dokumenty... Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach po zebraniu niezbędnych informacji rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Niespełna godzinę po zdarzeniu, na jednej z sąsiednich ulic stróże prawa zauważyli mężczyznę, który rysopisem odpowiadał sprawcy. 23- latek został zatrzymany.
- Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Ożarowie Mazowieckim prowadzą postępowanie w sprawie kradzieży pieniędzy na stacji paliw, do której doszło w dniu 4 sierpnia br. Kamery monitoringu zarejestrowały wizerunek osób mogących mieć związek ze zdarzeniem. Mężczyźni mogli być narodowości romskiej lub arabskiej. Jeden był w wieku około 35 lat, miał około 180 cm wzrostu, szczupły, włosy ciemne krótkie, układające się faliście, na nosie miał założone okulary. Ubrany był elegancko w wyjściową niebieską koszulę z długim rękawem na spinki, spodnie ciemne długie. Drugi mężczyzna był trochę niższy, w wieku około 40 lat, szczupły. Ubrany był w białą koszulę z długim rękawem. Na głowie miał założoną czapkę z daszkiem typu kaszkiet. Mężczyźni posługiwali się językiem angielskim
- Wczoraj ok. godziny 14:40 policjanci zostali powiadomieni o leżącym w rejonie ulicy Kosynierów Gdyńskich pakunku. Na miejscu natychmiast pojawili się funkcjonariusze, którzy wstępnie stwierdzili że są to zapakowane zwłoki ludzkie. Teren został odgrodzony a na miejscu zaczęli pracować policyjni dochodzeniowy i technicy kryminalistyki. Decyzją prokuratora pakunek w całości zabezpieczono i przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej – informuje łódzka policja." Wstępne oględziny z dużym prawdopodobieństwem potwierdziły, że były to zwłoki poszukiwanej od soboty 28-latki... lokalny „Dziennik Łódzki” poinformował, iż wiadomo już że znalezione ciało to zwłoki Pauliny Dynkowskiej. Wczoraj policjanci przeszukiwali hostel przy ul. Żeromskiego 73, gdzie zakwaterowani są imigranci zarobkowi z Gruzji. Aresztowane osoby to: dwóch obywateli Gruzji i Białorusinka. Jak donosi gazeta, „są to osoby, które wiedziały o morderstwie a nie poinformowały policji”. Morderca nadal przebywa na wolności. Policja nie podała żadnych szczegółów na jego temat, w tym narodowości.

Oczywiście nie każdy imigrant to przestępca, ale nie da się ukryć iż wraz z wzrostem imigracji nastąpi także wzrost przestępczości z tego źródła. Może zatem czas przemyśleć znaczną otwartość w polityce imigracyjnej jaką proponują nam politycy totalnej opozycji i w mniejszej mierze ale jednak także rządzący.