18 stycznia 2018

Wahabicka propaganda w Białymstoku?

Jak informuje ndie.pl - Dzięki wsparciu rządu Królestwa Arabii Saudyjskiej, w Białymstoku, mieście gdzie jest siedziba Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP zostanie przekazany budynek pod Muzułmańskie Centrum Kultury i Edukacji imienia króla Salmana Strażnika Dwóch Świętych Meczetów. Taką zapowiedź złożył podczas spotkania w pałacu prezydenckim przewodniczący Muzułmańskiego Związku Religijnego w RP mufti Tomasz Miśkiewicz (na zjęciu, foto: screen youtube.com/prezydent.pl).


Ta wiadomość przeszła praktycznie bez reakcji polskich władz czy mediów. A tymczasem musi budzić zaniepokojenie. Oznacza bowiem, że propaganda wahabicka, skrajnej i nietolerancyjnej wersji Islamu prawdopodobnie będzie rozpowszechniana także w Polce.

17 stycznia 2018

PKO BP może stracić prawie 200 oddziałów agencyjnych?

Jak informuje Money.pl - PKO BP może stracić prawie 200 oddziałów agencyjnych. Powodem jest spór, który największy polski bank toczy ze swoimi przedstawicielami o nowe umowy agencyjne. To dokument, który podpisuje przedsiębiorca z bankiem i na tej podstawie działa w jego imieniu.

- Agenci na początku roku dostali do podpisania nowe umowy. Dokument nie tylko jest pełen zapisów sprzecznych z prawem, ale również nie zapewnia nawet podstawowej możliwości godziwego zarabiania. Praca na rzecz banku przestaje się opłacać - tłumaczy Grzegorz Kozub, prezes Izby Gospodarczej Pośrednictwa Finansowego (IGPF) instytucji, która zrzesza agentów firm bankowych. W liście do szefa rządu skarży się na zarząd największego banku w Polsce. Ostrzega, że może być zobowiązany do wypłaty milionowych odszkodowań. Jednocześnie wskazuje, że z mapy polski zniknie kilkaset placówek, a klienci zostaną bez najbliższej obsługi… Główną osią sporu jest nowy mechanizm wynagradzania agentów. Opór przed nowym dokumentem ma być znaczny. Zdaniem Kozuba już teraz umów nie podpisało ponad 25 proc. agentów sieci. To prawie 200 punktów, najczęściej zlokalizowanych w małych miejscowościach. Warto dodać, że PKO BP ma największą w Polsce sieć agencyjną - prawie tysiąc małych i średnich przedsiębiorców tworzy dla banku małe placówki.
Co na to bank? Uspokaja. - Zmiany nie zachodzą z dnia na dzień. Kończymy właśnie ponad trzyletni proces, w którym od początku uczestniczą zarówno agenci, jak również przedstawiciele Izby. Podpisanie aneksów do umów to ostatni element tego procesu. Każdy przedsiębiorca miał czas na analizę zapisów w aneksie, mógł również dokonać kalkulacji ekonomicznej proponowanego systemu wynagradzania - wyjaśniają przedstawiciele banku w oficjalnej korespondencji z money.pl.
Dlaczego Bank likwiduje placówki i oddziały? Otóż klient coraz częściej nie potrzebuje placówki bankowej czy agencyjnej. Transformacja cyfrowa jest jednym z kluczowych elementów strategii rozwoju PKO Banku Polskiego, którą bank konsekwentnie realizuje - wyjaśnia biuro prasowe banku. I przypomina, że "PKO Bank Polski jest liderem w udostępnianiu usług cyfrowej administracji". Kierownictwo Banku jednak najwyraźniej zapomina, że PKO BP to Bank, który w znacznej mierze obsługuje emerytów i rencistów, nie korzystających z bankowości elektronicznej. Likwidacja placówki lub agencji oznacza likwidacji w ogóle usług, a docelowo utrata określonej grupy klientów. Ponadto są sytuacje coraz rzadsze (ale jednak), które wymagają pofatygowania się do Banku (kredyty, założenie rachunku, wpłaty gotówkowe, zamknięcie rachunku). Może warto by pomyśleć o rozwoju oferty bankowej równolegle do pomysłów restrukturyzacji sieci.

Z jednej strony Izba Gospodarcza Pośrednictwa Finansowego szykuje się na szeroko zakrojoną batalię prawną z PKO BP i z drugiej strony prosi o pomoc. Listy wysłała m.in. do Komisji Nadzoru Finansowego, Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów i do premiera, który pełni nadzór nad spółkami skarbu państwa w tym PKO BP.

16 stycznia 2018

Działacz opozycji antykomunistycznej - obrzucony zarzutem agenturalności i bez możliwości lustracji?

Skandal. Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji podtrzymała zapis sugerujący, iż każdy działacz opozycji antykomunistycznej był agentem SB i równocześnie odmówiła rzeczywistej lustracji działaczy.

16 stycznia Komisja rozpatrywała petycje Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 ws. zmiany ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz ustawy o kombatantach. Stowarzyszenie domagało się zmiany art.4 pkt.2 ustawy stanowiący, że status działacza może uzyskać osoba, wobec której w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu nie zachowały się dokumenty wytworzone przez niego lub przy jego udziale, w ramach czynności wykonywanych w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji przez organy bezpieczeństwa państwa. Jak zauważyło Stowarzyszenie taki zapis (wbrew intencji autorów) sugeruje, iż każdy działacz opozycji był agentem SB (skoro nie zachowały się dokumenty, to znaczy że istniały). Ponadto zapis ten w świetle wykładni IPN i sądów administracyjnych prowadzi do sytuacji, w których uznaje się działaczy opozycji - za agentów SB na podstawie jednostronnych notatek sporządzonych przez funkcjonariuszy SB (nieważne prawdziwych czy kłamliwych), mimo braku jakichkolwiek dowodów potwierdzających taką tezę (notatka służbowa nie jest w świetle prawa wystarczającym dowodem).

Dochodzi do paradoksalnych sytuacji, w którym np. IPN wydał decyzję odmowną ws. potwierdzenia warunków o których mowa w art.4 pkt.2 ustawy mimo, że sam archiwista IPN stwierdzał, że w czasie domniemanego informowania, SB prowadziło grę operacyjną mającą na celu skompromitować danego działacza wśród opozycji antykomunistycznej i w miejscu pracy. Stowarzyszenie zatem zaproponowało zamiast zapisu dokumentacyjnego, odwołanie się do definicji współpracy określonej w tzw. ustawie lustracyjnej.
http://serwis21.blogspot.com/2017/10/zapis-lustracyjny-nie-dokumentacyjny.html
http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k9/komisje/2018/kpcpp/materialy/197/005/p9-39-17_pet.pdf

Wydawało by się, że petycja powinna uzyskać poparcie. Owszem Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych dostrzegł problem i poparł petycję. Także Stowarzyszenie Kobiet Internowanych i Represjonowanych opowiadało się za dalszymi pracami. Podobnie uczynił senator Aleksander Pociej (PO), który wskazał że proponowany zapis można dopracować  i senator Michał Seweryński (PIS), który podkreślał że jeżeli ustawa krzywdzi choćby jedną osobę, to powinna być zmieniona. 

Przeciw nowelizacji wystąpił jednak Instytut Pamięci Narodowej, który co prawda przyznał że powinno dojść do ingerencji ustawodawcy, ale niczego nie zaproponował i równocześnie sprzeciwił się odwołaniu do ustawy lustracyjnej. IPN nie chce orzekać w sprawach lustracji, gdyż to kompetencja sądów lustracyjnych (co nie przeszkadza mu obrzucać błotem agenturalności działaczy opozycji antykomunistycznej). Jak nie wiesz o co chodzi, to zapewne chodzi o pieniądze? I tak jest w tym przypadku, jak stwierdziło w swoim stanowisku IPN przyjęcie takiego kierunku nowelizacji jak zaproponowano w petycji mogłoby doprowadzić do skutku znacznego zwiększenia się liczby beneficjentów korzystających z przywilejów ustawy o działaczach opozycji
http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k9/komisje/2018/kpcpp/materialy/197/006/01.pdf

Innymi słowy, lepiej skrzywdzić zasłużonych działaczy, bo inaczej należałoby wydać więcej pieniędzy. Na nic się stało przywołanie orzecznictwa Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego, zwykłej logiki. Stanowisko IPN wsparł przewodniczący Robert Mamątow (PIS) i Jan Rulewski (niegdyś PO, obecnie poza Klubem).  Najpierw głosowano wniosek o odrzucenie petycji: 3 - za, 3 przeciw. Wniosek nie przeszedł. Następnie głosowano wniosek o przyjęcie petycji: 2 - za, 2 przeciw, 2 - wstrzymujących się. Petycja została odrzucona, chociaż wcześniej odrzucenie nie zostało przyjęte. Czy nie ma logicznej sprzeczności? - pytał Prezes Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 - dr Daniel Alain Korona. Odrzucono odrzucenie, a mimo to jest odrzucone.

Przy okazji także następna petycja została odrzucona. Stowarzyszenie upominało się o włączenie tzw. świadczących pracę w organizacjach związkowych i politycznych w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 r. i osoby pozostające bez pracy przed dniem 4 czerwca 1989 r. na skutek represji politycznych do kombatantów, skoro wcześniej nie zgodzono się by scalić tą kategorię do działaczy opozycji antykomunistycznej. Także proponowano objęcie "świadczących" wymogiem weryfikacji  lustracyjnej (obecnie nie podlegają żadnej weryfikacji). 
http://www.senat.gov.pl/gfx/senat/userfiles/_public/k9/komisje/2018/kpcpp/materialy/197/006/p9-40-17_pet.pdf
Tego rozwiązania także nie przyjęto

To smutny dzień - stwierdza dr Korona - działacze opozycji antykomunistycznej PRL mogą zostać obrzuceni błotem współpracy z SB i nie mają możliwości obrony, gdyż IPN nie będzie dalej prowadził postępowań dowodowych celem stwierdzenia jak było naprawdę, sądy administracyjne nie badają meritum tylko same kwestie formalne decyzji. Nawet autolustracja niczego nie zmienia, bo orzecznictwo lustracyjne nie ma zastosowania do decyzji IPN ws potwierdzenia warunków dla uzyskania statusu działacza opozycji antykomunistycznej.