26 października 2016

Jürgena Rotha Smoleńsk 2010. Spisek, który zmienił świat

Książka Jürgena Rotha osadza wydarzenia z 10 kwietnia 2010 roku w szerszym kontekście rosyjskiej historii, wewnętrznych i zewnętrznych wojen prowadzonych przez Putina, a także powiązań między rosyjską mafią a biznesem. Roth alarmuje, że choć od tragedii smoleńskiej minęło już ponad sześć lat, do tej pory nie została przeprowadzona wyważona ocena jej przyczyn. Każda krytyka oficjalnych raportów na temat okoliczności katastrofy była deprecjonowana jako teoria spiskowa i wytwór fantazji niezrównoważonych polityków. Z trudną do wytłumaczenia zaciekłością wyciszano wszelkie kwestie wskazujące na to, że w Smoleńsku mogło dojść do zamachu. Groteską jest przedstawianie oficjalnych rosyjskich ustaleń jako szczególnie poważnych czy wiarygodnych, co choćby w kontekście katastrofy malezyjskiego samolotu pasażerskiego MH-17 na Ukrainie lub aneksji Półwyspu Krymskiego jest wyjątkowo cyniczne. Po zmianie sytuacji politycznej w Polsce autor postanowił przedstawić opinii publicznej kolejną - po Tajnych aktach S - publikację, w której rozszerza swój punkt widzenia na katastrofę smoleńską. Aby umożliwić czytelnikowi dokonanie samodzielnej oceny faktów, cytuje w całości raport Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) wraz z załącznikami.


Zapraszam do lekturyMarcin Dybowski

Od redakcji: Nie wypowiadamy się co do wiarygodności tezy zawartej w książce, każdy może sam sobie wyrobić opinię.

Jerzy Owsiak skazany za znieważenie blogera

Jerzy Owsiak został skazany za znieważenie blogera. Szczegóły sprawy przedstawia Matka Kurka na portalu kontrowersje.net:
Dziś o godzinie 10.00 w Sądzie Rejonowym w Złotoryi zapadł wyrok z prywatnego aktu oskarżenia Piotra Wielguckiego (Matki Kurki) przeciw Jerzemu O. Sprawa toczy się blisko dwa lata i dwukrotnie Sąd Okręgowy zmieniał postanowienie oraz wyrok Sądu Rejonowego. W pierwszym postanowieniu sędzia Agnieszka Krótka z SR Złotoryja umorzyła postępowanie z powodu niskiej szkodliwości społecznej czynu, a w uzasadnieniu napisała, że proces ze znanym Jerzym O. mógłby tylko Piotrowi Wielguckiemu zaszkodzić. Sąd Okręgowy uchylił kuriozalne postanowienie i zwrócił sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd pierwszej instancji. Postępowanie z mocy prawa przejął nowy sędzia – Jacek Kielar.
Pan sędzia Kielar oddał postępowanie Jerzemu O. i jego pełnomocnikowi, sobie pozostawił wygłoszenie wyroku. Uznał słowo „nierób”, „menel” oraz sugestie, że jestem sutenerem dla własnej żony i żyję na Jej utrzymaniu, za synonimy „bezrobotnego”. Wyrok podyktowany przez Jerzego O. powtórnie został uchylony przez Sąd Okręgowy w Legnicy, który zgodnie z kodeksem postępowania karnego wyznaczył Sądowi Rejonowymi zakres ponownego rozpoznania sprawy i podstawę prawną. Sąd Okręgowy literalnie stwierdził, że nierób i wyżej wymienione pomówienia, w sposób oczywisty wypełniają znamiona przestępstwa z art. 212 i 216 kodeksu karnego. Z tym stanowiskiem, ZA TRZECIM RAZEM, w pełni zgodził się sędzia SR Złotoryja Kazimierz Leżak i skazał Jerzego O. za zniesławienie i znieważenie. Wymiar kary nie jest dla mnie istotny, ale dla porządku dodam, że Jerzy O. ma zapłacić 5000 zł grzywny, 500 zł kosztów procesowych i zwrócić cześć kosztów pokrzywdzonemu.
Minęło prawie 3 lata, gdy pierwszy raz wszedłem na salę sądową z Jerzym O. i od tamtej chwili byłem w sądzie kilkadziesiąt razy. Po jednej stronie stał baron „filantropii”, podjeżdżał przed sąd karocą za 250 000 zł, z całą świtą, kamerami i nie tanią kancelarią prawną. Po drugiej stronie stał samotny rolnik z Biskupina, bez pełnomocnika, pieniędzy i dojeżdżający do sądu zdezelowaną dwudziestoletnią Laguną. Opinia publiczna i media zrobiły ze mnie wariata, pieniacza, a sam Jerzy O. i jego fanatycy wielokrotnie grozili mi publicznie: „będziesz miał w dupę”, „pierdol się”. Na skrzynkę mailową i telefoniczną non stop spływał i spływa gnój, którego cytował nie będę. Piszę o tym nie dla taniego heroizmu, bo go tu nie ma, ale dlatego, że człowiek, który dziś został w końcu skazany nazywał mnie „hejterem” i oszczercą. Ten człowiek i jego ludzie zarzucali mi kłamstwa przy publikowaniu niejasnych finansów i powiązań rodzinnych firm Owsiaków z fundacją WOŚP. Taka „śmieszna” sytuacja.
Życie jest przewrotne i paradoksalne, w głośnym procesie o „króla żebraków” sąd uznał, że znieważyłem Jerzego O. ale o finansach WOŚP, Złotego Melona i prywatnych firmach Owsiaków pisałem prawdę. 10 października 2016 roku sąd uznał, że Jerzy O. znieważył Piotra Wielguckiego określeniem „nierób”, a w kwestii finansów, utrzymania rodziny i pracowitości pokrzywdzonego, Jerzy O. zniesławiał, czyli rzucał oszczerstwa. Piotr Wielgucki i jego Żona, nie proszeni przez sąd, dostarczyli w dwóch procesach wszystkie dokumenty finansowe, PIT-y, pełnomocnictwa notarialne i zaświadczenia urzędowe potwierdzające kłamstwa „dyrygenta”. Jerzy O. razem ze swoim pełnomocnikiem zbłaźnili się wnoszeniem pudeł z „dokumentami” i odmówili na zarządzenie sądu przekazania rozliczeń finansowych.
Dla mnie to wymarzone podsumowanie istoty sporu prawnego z Jerzym O. Dwa wyroki i jedna prawda. Piotr Wielgucki przezywał Jerzego O. „królem żebraków”, ale pisał o faktach i przedstawił swoje dokumenty finansowe. Jerzy O. dokumenty schował i nazywał Piotra Wielguckiego nierobem ukrywającym dochody, aby zdyskredytować człowieka, który ujawnił finanse WOŚP i pochodnych. Nie pamiętam ile razy próbowano mnie zatłuc i wykluczyć z życia publicznego, a także doprowadzić do bankructwa. Najgorszy moment to ten, w którym Jerzy O. ze swoimi wyznawcami zaatakowali moją rodzinę. Zdeterminowany strachem i nienawiścią "filantrop" zszedł tak nisko, że wciągnął do procesów moją Żonę, którą publicznie usiłował upokorzyć propozycjami finansowymi na poziomie… Jerzego O. Zawsze jednak podkreślałem, że nie ma takiej siły, która mnie powstrzyma. Przetrwaliśmy to i przetrwamy wszystko, za co dziękuję Żonie i Córce, bo tylko one wiedzą o czym piszę.
Kara jaką poniósł Jerzy O. jest żadną karą i mnie nigdy nie chodziło o ambicjonalne rozgrywki, ale o przekazanie całej prawdy na temat działalności „społecznej” pana „Jurka”... Pełnomocnik Jerzego O. zapowiedział apelację, ale musiałby stać się cud albo jeszcze coś gorszego, żeby Sąd Okręgowy w Legnicy podważył wyrok, który zapadł zgodnie z wytycznymi, jakie w swoim wyroku przekazał Sądowi Rejonowemu...

Sąd w Lublinie skazał uczestników antyislamskiej demonstracji

4 uczestników demonstracji w Lublinie na Placu Litewskim w październiku ubiegłego roku "Polacy przeciw imigrantom" zostało skazanych przez Sąd Rejonowy Lublin Zachód na kary grzywny od 1950 do 2250 zł. Zdaniem Sędziny Barbary Górna-Gielara stopień społecznej szkodliwości czynów zarzuconych oskarżonym jest duży. Włos już staje na głowie, co takiego uczynili? 

Otóż właściwie już po zakończeniu demonstracji kilkakrotnie skandowali "znajdzie się kij na islamski ryj". Pani sędzia zatem uznała, że zachęcali oni do pobicia wyznawców islamu, czyli do popełnienia przestępstwa, choć nie było ani jednego islamisty na tej manifestacji lub w pobliżu, którego można by pobić. Czyżby już wirtualne pobicie było karalne?

Ciekawe czy pani sędzia wydałaby podobny wyrok gdyby to muzułmanin skandował że znajdzie się kij na katolickiego Polaka. Czy wówczas uznała by to za mowę nienawiści czy za przejaw wolności słowa i co najwyżej zbytniej ekspresji.

W tym przypadku pani sędzina chciała się pokazać i skazała tych 4 demonstrantów na grzywny (a np. dlaczego nie na prace społeczne?).

Wyrok nie jest prawomocny