14 lipca 2013

TAŚMY ELBLĄSKIE - MAINSTREAMOWE MEDIA BIORĄ NAS ZA IDIOTÓW

Jak informuje (a właściwie dezinformuje) "Wprost" - to współpracownicy z PiS nagrali Jerzego Wilka i przekazali taśmę mediom. Chodzić miało o "dorobienie ideologii" do spodziewanej porażki - krótko przed drugą turą wyborów na prezydenta Elbląga PiS zamówiło sondaż. Zapowiadać miał on przegraną kandydata tej partii. Już mainstreamowe media (np. Krzyszton na portalu Newsweeka) informują o podłości PISu, który przygotował SBecką prowokację przeciw własnemu kandydatowi. Czyli zdaniem mainstreamowych mediów, PIS postanowiło przyczynić się do porażki swego kandydata, by móc uzasadnić porażkę. Naprawdę biorą nas za idiotów, sądząc że uwierzymy w takie bajeczki. 
Po pierwsze - w I turze PIS odniósł sukces, a teren Elbląga nigdy nie był sprzyjający dla PISu, zatem nie musiało się obawiać przegranej. 
Po drugie - w nagraniach elbląskich nazwanych taśmami prawdy, tak naprawdę niczego nie ma, może poza kilkoma sformułowaniami niezbyt literackimi (jak się ostatnia mawia - parlamentarnymi)
Po trzecie - jeżeli ktoś w elbląskim PIS przyczynił się do ujawnienia taśm (tego nie wiemy), to raczej chodziłoby o spowodowanie porażki kandydata aby doprowadzić do zmiany lidera partii w Elblągu, a nie by uzasadnić ewentualną porażkę. Czyli wewnętrzna walka frakcyjna, ale na to nie ma żadnych dowodów.
Kolejny raz media próbują wmówić nam scenariusze, które nijak się mają do rzeczywistości.

Teatrzyk Zielony Śledź - Przychodzi baba do eksperta

Teatrzyk Zielony Śledź
ma zaszczyt przedstawić sztukę pt.
Przychodzi baba do eksperta

Występują: Baba, Ekspert.
Baba – Jesteśmy zdesperowani. Spada nam oglądalność. Co robić?
Ekspert – Zwiększyć ilość reklam.
Baba – No nie! Przy niskiej oglądalności nikt przecież reklam nie kupi. Co by pan radził? Może jakiś dobry teatr?
Ekspert – Żarty się pani trzymają?
Baba – No to co przyciągnie widza? Wiem, dobrze opowiedziane, sensowne filmy.
Ekspert – Na jakim świecie pani żyje? Widz tego nie kupi. Nie tego łaknie.
Baba – A czego? Jeśli wolno zapytać?
Ekspert – Krwi i seksu. Wszystko inne można sobie właściwie odpuścić.
Baba – Oprócz reklam oczywiście.
Ekspert – Oczywiście, ale tu też wiele można zrobić. Każdy produkt powinien kojarzyć się z seksem, od cukierków zaczynając, a na proszku do prania kończąc. Prawdziwą oglądalność zapewniłaby taka oto reklamówka: Jakaś para robi to co dawniej uchodziło za nieprzyzwoite, od czasu do czasu przerywając rozkosze po to żeby: a to zjeść batonik, a to uprać koszulę, a to umyć wannę lub okno i wraca do poprzedniego zajęcia. Taka reklamówka mogłaby lecieć praktycznie bez końca, i jakiś okrągły milion co pół minuty, no niech nawet będzie co minutę, cyka.
Baba – Przekażę pańskie sugestie gdzie trzeba.
Ekspert – Niestety. Widzowie nie są jeszcze przyzwyczajeni do reklam w stopniu pozwalającym całkiem wyeliminować inne programy, dlatego mój nowy pomysł polega na czymś zupełnie innym, na nowatorskim wykreowaniu najchętniej oglądanych bohaterów.
Baba – Ma pan na myśli polityków?
Ekspert – Mówiłem przecież, że to nowy pomysł. Prócz polityków najchętniej oglądani są kryminaliści.
Baba – Szkopuł w tym, że prawo nie pozwala pokazywać ich twarzy.
Ekspert – To da się załatwić. Pokazać należy nie tylko twarze morderców, ale odtworzyć z detalami ich zbrodnie. Widzowie zagłosują na poszczególnych kandydatów i w ten sposób wybrany zostanie SUPER ZABÓJCA. To niewątpliwie uplasuje każdą stację telewizyjną w czołówce oglądalności.
Baba – A feministki nie zaprotestują?
Ekspert – Dlaczego? Że niby brak równouprawnienia? Moim zdaniem dzieciobójczynie mają uprzywilejowaną pozycję na starcie.
Baba – Myśli pan, że się pozabijają?
Ekspert – Proszę się o to nie martwić. Wszystko można by kręcić na żywo.

KURTYNA

13 lipca 2013

WOŁYŃSKI ABSURD JĘZYKOWY

Przy okazji przyjmowania uchwały ws. zbrodni wołyńskiej, Politycy PO i Palikoty uznali, że wymordowanie 100 tys. Polaków (a wcześniej Żydów, Czechów i innych) przez ukraińskich nacjonalistów z UPA nie jest ludobójstwem, tylko "czystką etniczną o znamionach ludobójstwa". Rząd, politycy PO napracowali się by nie nazwać po imieniu, to co dla każdego jest oczywiste. 
Skoro tak to może inaczej nazwać nie tylko zbrodnię wołyńską, ale cały szereg wydarzeń historycznych czy też zjawisk społeczno-ekonomicznych. Dlaczego mamy ograniczać inne nazewnictwo tylko do zbrodni katyńskiej (wtedy też Sejm RP głosami lewicy i koalicji rządzącej PO-PSL nie chciał uznać mordu 15 tys. polskich oficerów za ludobójstwo) i wołyńskiej. Już mieliśmy kochających inaczej, pełnosprawnych inaczej, może warto pójść dalej. I tak np.:
w dziedzinie historycznej
- zamiast holokaustu będziemy mogli mówić o pozbawieniu życia osób pochodzenia żydowskiego o znamionach masowości,
- zamiast o obozach koncentracyjnych - będziemy mówili o obozach mających cechy eliminowania osób fizycznych
- zamiast zamachu majowego będzie mieli przejmowanie władzy o znamionach czynu zbrojnego
w dziedzinie karnej
- zamiast morderstwa należy mówić o pozbawieniu życia mających znamiona mordu
- zamiast kradzieży - przywłaszczenie mienia o znamionach nielegalności
w dziedzinie gospodarczo-społecznej
- zamiast bezrobocia - będziemy mówili o braku pracy o znamionach bezrobocia
- zamiast inflacji - zmiany cenowe o znamionach podwyżki
- zamiast uboju rytualnego - uboju o znamionach poszanowania wierzeń religijnych
itd itd
Można dalej zlikwidować rodzaj męski i żeński (a jakże. przecież to dyskryminacyjne), zlikwidować zatem pojęcia ojca i matki (w niektórych krajach już to czynią - jest rodzic A i rodzic B), zmienić słowo "siostra czy brat" np. na osobę o znamiona płci A czy coś w tym rodzaju.
Gdy władza zaczyna majstrować przy języku, gdy nie dopuszcza się do jednoznacznej definicji słów, jesteśmy bliski już absurdu, którego Bareja by nawet nie wymyślił w swoich filmach i serialach.

dr Daniel Alain Korona