20 czerwca 2013

BĘDZIE OGÓLNOPOLSKI STRAJK I REFERENDUM?

Komisja Krajowa podała wyniki referendum ws. form ogólnokrajowego protestu. Cyt.

(20.06.2013) Komisja Krajowa podsumowała wyniki referendum sondażowego przeprowadzanego w miesiącach maj/czerwiec wśród członków Związku. Na dzień wczorajszy wyniki są następujące:
Uprawnionych do głosowania było blisko 680 tys. członków Związku.
Na dzień wczorajszy, tj. 19 czerwca w referendum udział wzięło 493 587 osób. Co na ten moment stanowi – 72,59 proc. uprawnionych.
W Regionie Dolny Śląsk trwa głosowanie, które zakończy się w do końca czerwca. Zakładamy, że ogólna frekwencja wyniesie ponad 80 proc. członków Związku.
Na pierwsze pytanie dot. udziału w strajku w zakładzie pracy, na tak odpowiedziało – 415 243 osób, co stanowi 84,12 proc. biorących udział w głosowaniu.
Na drugie pytanie dot. udział w ogólnopolskiej manifestacji w Warszawie, na tak odpowiedziało – 427 215 osób, co stanowi 86,55 proc. biorących udział w głosowaniu.
Przy okazji naszego referendum, czego nie wliczaliśmy do podanych powyżej statystyk, wypowiedziało się blisko 153 tys. osób niezrzeszonych. 
Komisja Krajowa składa serdeczne podziękowania wszystkim członkom Związku biorącym udział w głosowaniu, a także naszym Koleżankom i Kolegom z Regionów, organizacji zakładowych i międzyzakładowych pracującym przy przeprowadzeniu referendum. 
Marek Lewandowski, rzecznik prasowy przewodniczącego KK NSZZ "S"

Położyć kres dalszemu pogarszaniu jakości polskiej edukacji

Sekcja Krajowy Oświaty i Wychowania NSZZ 
80-855 Gdańsk, ul. Wały Piastowskie 24, tel.(58)308 44 59, 308 42 78, 308 42 86, fax (58) 308 42 77

Gdańsk, 18 czerwca 2013 r.
Pani Krystyna Szumilas
Minister Edukacji Narodowej
Al. Szucha 25
00-918 Warszawa

PETYCJA


          Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” wzywa  Rząd RP, który ponosi konstytucyjną odpowiedzialność za stan oświaty w naszym kraju do podjęcia natychmiastowych działań, które położą kres dalszemu pogarszaniu jakości polskiej edukacji.
          Uważamy, że obecna dramatyczna sytuacja w polskiej oświacie jest efektem nowelizacji ustawy o systemie oświaty, dokonanej z inicjatywy Rządu RP przez Parlament RP.
          Zmiana ustawy i wynikające z niej rozporządzenia MEN już zaowocowały masową likwidacją szkół i placówek, a dalsze ich wprowadzanie grozi:
1)    obniżeniem jakości kształcenia,
2)    segregacją edukacyjną i społeczną uczniów, wynikającą z prywatyzacji szkół,
3)    dalszym ograniczaniem roli nadzoru pedagogicznego,
4)    dyskredytacją prestiżu zawodu nauczyciela.

          Jedyną przesłanką obecnych zmian jest trudna sytuacja budżetowa, będąca efektem polityki finansowej państwa i w żadnym wypadku nie wpływa na podnoszenie jakości pracy szkół i warunków pracy nauczycieli i pracowników oświaty.
         
SKOiW NSZZ „Solidarność” domaga się:
1)    zwiększenia nakładów na oświatę,
2)    zaprzestania likwidacji szkół,
3)    opracowania standardów oświatowych,
4)    ograniczania samowoli organów prowadzących poprzez wzmocnienie kompetencji organów sprawujących nadzór pedagogiczny,
5)    objęcia przedszkoli subwencją oświatową
6)    objęcia Kartą Nauczyciela wszystkich nauczycieli bez względu na organ prowadzący daną szkołę lub placówkę oświatową,
7)    przywrócenia Karty Nauczyciela w placówkach opiekuńczo-wychowawczych.

          W związku z wynikami badania czasu pracy nauczyciela, przeprowadzonymi przez Instytut Badań Edukacyjnych, domagamy się:
1)    dostosowania zakresu zadań i obowiązków nauczycieli tak, aby ich tydzień pracy nie przekraczał 40 godzin tygodniowo,
2)    przywrócenia nauczycielom uprawnień do przechodzenia na wcześniejszą emeryturę,
3)    wycofania dodatkowych niepłatnych godzin zajęć edukacyjnych dla nauczyciela (art. 42 ust.2 pkt 2KN) tzw. „godzin karcianych”,
4)    określenia w Karcie Nauczyciela pensum dla pedagogów, psychologów, logopedów,
5)    ograniczenia biurokracji szkolnej.

          Oświata jest dobrem całego narodu, nie jest wydatkiem finansowym, ale ważną
i niezbędną inwestycją w przyszłość młodego pokolenia. Nie możemy pozwolić, aby krótkowzroczne i nieprzemyślane zmiany doprowadziły do dalszego obniżenia jakości kształcenia  pokoleń Polaków.


Z poważaniem,

Ryszard Proksa
Przewodniczący SKOiW NSZZ „Solidarność”




Czas pracy nauczycieli

Wojciech Książek - Teksty na blog (odc. 54): SKOK Stefczyka: www.stefczyk.info/blogi


Czas pracy nauczycieli

 

W ubiegłym tygodniu Instytut Badań Edukacyjnych opublikował dosyć długo oczekiwany RAPORT O CZASIE PRACY NAUCZYCIELI. Raport ważny nie tylko dla środowiska wewnątrzszkolnego.

A dlaczego piszę o tym dosyć długim oczekiwaniu? Bo miał być opublikowany na początku 2013 roku. Z tego, co wiadomo, trafił odpowiednio wcześnie do zleceniodawcy, czyli Ministerstwa Edukacji Narodowej i tam utknął przez kilka miesięcy. Przypadek? Chyba do końca nie. W tym bowiem półroczu mieliśmy do czynienia z dosyć zmasowanym atakiem na jakość pracy, długość urlopów (w tym zdrowotnych) nauczycieli. Pojawiły się różne propozycje zmian prawnych, głównie ze strony organów prowadzących szkoły i przedszkola.

Z samego zaś raportu wynika kilka wniosków.

1.     Dobrze, że powstał. Zgłaszał ten postulat podczas obrad Komisji Trójstronnej  - bodajże w 2009 roku – m. in. ówczesny przewodniczący „Solidarności” oświatowej Stefan Kubowicz. Długo trwały prace przygotowawcze, procedury uruchomienia środków na ten cel z grantów unijnych. Ale jest zaczynem do poważnej rozmowy – dialogu o sytuacji, o perspektywie ewentualnych zmian nauczycieli.

2.     Pojawiający się tam średni czas pracy nauczyciela 46,40 godz. pracy w tygodniu, czyli więcej niż 40 godzin pracy kodeksowej, czyli zdecydowanie więcej niż 18 godzin podstawowego pensum dydaktycznego nauczyciela – powinien dać do myślenia rządzącym, w tym samorządom terytorialnym. Nie chodzi o jakieś gromkie „hurra”, czy: „a nie mówiliśmy”, ale jednak potwierdzenie sytuacji, że nauczyciel dużo pracuje.

3.     Raport wywołał różne głosy krytyczne – atakowano głównie metodę zbierania danych. I jak to często w Polsce – nie zadano sobie trudu, by kontaktować się z autorami projektu – IBE na etapie projektowym, tworzenia ankiet, czy zestawów pytań, Tylko krytykuje się wtedy, gdy wynik nie pasuje do swoich tez. Jak moja prawda nie jest „mojsza niż twojsza” – by zacytować kultowy „Dzień świra” w reżyserii Marka Koterskiego – zaczyna się obalanie tezy. A warto zwrócić uwagę, że badaniem - i to przy użyciu różnych kwestionariuszy – objęto około 8 000 nauczycieli. To duża próba (np. badania preferencji wyborczych obejmują nie więcej niż… 1 000 osób). Warto tu też przywołać raport opracowany przez Instytut Filozofii i Socjologii PAN w 2010 roku – w stosunku do nauczycieli matematyki w podstawówkach i gimnazjach, gdzie średnia wyszła 43 godz. tygodniowo. Czyli dane prawie potwierdzają się. 

4.     Jeżeli chodzi o same wyniki, to warto wiedzieć, że lekcje i przygotowanie do nich zajmuje nauczycielowi łącznie 47% czasu w tygodniu, prowadzenie i przygotowanie do innych zajęć – 11,1%. Dużą pozycją jest czas poświęcony sprawdzaniu prac klasowych, „kartkówek”. To 15,6% czasu pracy. Ale czy trudno się dziwić, gdy dla przykładu nauczyciel biologii, geografii, fizyki, chemii, historii, mający 1-2 godziny w tygodniu, uczy w około dziesięciu klasach. Takie są realia. Nie tylko poloniści zmagają się z tym problemem.

5.     Z innych danych wynika, że nauczyciel 3,9% czasu pracy poświęca na różne formy doskonalenia zawodowego. Tu trzeba uważać i na jakość oferowanych mu form szkoleń, podwyższania kwalifikacji, ale i właściwe finansowanie tych zadań (niepotrzebnie zaczyna się poluźniać np. art. 70a ustawy Karta Nauczyciela. Niby na rok, ale prowizorka lubi się utrwalać). Podkreślana jest też aktywność pozaszkolna nauczycieli (ów motyw „Siłaczki”) – aż 85% nauczycieli deklaruje, że prowadzi nieodpłatne jakieś działania społeczne – wykraczające poza obszar szkoły.

6.     Aż 6% czasu nauczyciel poświęca opracowywaniu różnej dokumentacji szkolnej. To osobny, duży problem tym bardziej w sytuacji, gdy tworzy się tzw. kwity, żeby mieć je na podorędziu, gdy coś się złego wydarzy (problem mocno się zwiększył w ostatnich latach, w związku z wprowadzeniem systemu opieki nad tzw. uczniem o specjalnych potrzebach edukacyjnych). Tak to jest w sytuacji rosnącego braku zaufania. A papier jest cierpliwy. Trochę szokuje w tym kontekście zapowiedź MEN, iż zamierzają wpisać do prawa oświatowego obowiązek dodatkowego dokumentowania tego typu zajęć. Rodzi się pytanie zasadnicze: a gdzie człowiek w tym wszystkim? Czy papiery lub monitor komputera, owe różne e-dzienniki, e-sprawozdania, e-orzeczenia mają przysłonić realny kontakt ucznia: dziecka, dorastającego młodzieńca czy pannicy ze swym nauczycielem-wychowawcą. Nie dajmy się zwariować. Relacje podmiotowe muszą pozostać najważniejszymi w szkole. I nie tylko tam.

Tak więc znamy wyniki raportu, mamy około 150 stronicowy dokument, który mówi o trudzie zawodu nauczyciela. A od siebie dodam, że najdobitniej wiedzą o tym, ile czasu zajmuje ta praca, bliscy pedagogów. Akurat pochodzę z rodziny nauczycieli i wiem, jakie to pozostają wyzwania. I jaki stres, bo ma się do czynienia z żywym człowiekiem, gdy praktycznie co dnia występuje się na scenie klasy szkolnej. Trzeba przygotować tekst własny, uwzględnić wypowiedzi uczniów, reakcje na nieprzewidziane sytuacje, zaplanować odpowiednie didaskalia.

Posługując się tytułem bardzo ciekawej książki socjologa Ervinga Goffmana „Człowiek w teatrze życia codziennego”, warto zabiegać, aby szkoła była miejscem spotkania w „teatrze życia ale… niecodziennego. Aby tak było, tyle zależy nie tylko od aktorów pierwszo i  drugoplanowych oraz statystów – tzw. halabardników, ale też od personelu wspierającego oraz od wrażliwych, rozumnych widzów.


Wojciech Książek


Ps. Warto, także nauczycielom, rodzicom, wybrać się na film „Imagine” w reżyserii Andrzeja Jakimowskiego. To film o niewidomym nauczycielu, który próbuje, przy oporze dorosłych, uczyć młodych ludzi poruszania się bez laski, odważniej, uruchamiając wyobraźnię (mottem mogłyby być słowa Szekspira: Methinks, I see... Where? - In my mind's eyes. Zdaje mi się, że widzę... gdzie? Przed oczyma duszy mojej.). Też o solidarności międzyludzkiej, zaufaniu, rodzącym się uczuciu (ale ostrożnie z sentymentalizmem, reżyser zdaje się mówić, że miłość bywa także podkolorowywaniem, oszukiwaniem). Film o potrzebie wolności w nas, którą symbolizują… czereśnie lub transatlantyk. Jak jest to trudny świat, wystarczy zrobić samemu doświadczenie, aby w domu zamknąć oczy i starać się nalać wody do szklanki, ale bez palca koło rantu, czyli „na słuch”. Życie to wysiłek poznawania siebie, innych, świata, kształtowanie wyobraźni praktycznie każdego dnia. A gdzieś w tle pojawia się pytanie: kto więcej widzi? „Niektórzy mają oczy, a nie widzą” – słyszymy w filmie. Na właśnie, kto?