2 sierpnia 2011

Będzie referendum w sprawie podwyżek i SPEC-u?

Dziś działacze Prawa i Sprawiedliwości złożyli w stołecznym ratuszu ponad 151 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie podwyżek i prywatyzacji Stołecznego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej.
Do rozpisania referendum wymagane było zebranie 134 tys. podpisów. Jeszcze w momencie składania podpisów w ratuszu mieszkańcy przynosili kolejne wypełnione formularze. Szef warszawskiego PiS Mariusz Kamiński podziękował wszystkim, którzy włączyli się w akcję zbierania podpisów. „Jest to wielki sukces” - powiedział Kamiński. „Chcę podkreślić, że to pierwsze w historii referendum lokalne w Warszawie i pierwsze chyba w całej Polsce referendum, które odnosi się nie do spraw personalnych, ale do spraw czysto merytorycznych związanych z polityką inwestycyjną i społeczną władz miasta. Oczekujemy, że władze Warszawy, Platforma Obywatelska wyciągną z tego wnioski” - mówił były szef CBA.
Zbigniew Romaszewski podkreślił, że sukces, jakim było zebranie wymaganej liczby podpisów dotyczy kwestii podstawowych, w tym także odbudowy społeczeństwa obywatelskiego. „Żeby mieszkańcy Warszawy poczuwali się do tego, że to oni są właścicielami miasta, że to oni odpowiadają i mają prawo decydować o swoich podstawowych interesach. Atmosfera tego, że nic nie możemy zrobić, bo wszystko się dzieje ponad nami, w jakiś sposób została pokonana” - przekonywał senator PiS i jednocześnie zachęcał do wzięcia udziału referendum.
Prawo i Sprawiedliwość chce, aby referendum odbyło się razem z jesiennymi wyborami parlamentarnymi. Czy to się uda? Nie wiadomo, gdyż nieznane jest jak dotąd stanowisko władz Warszawy. Aczkolwiek niektóre wypowiedzi prezydent stolicy mogą wskazywać, że będzie ona próbowała uniknąć referendum.

„Z różnych wypowiedzi pani Gronkiewicz-Waltz wynika, że chciałaby się uciec do kruczków prawnych, aby uniemożliwić nam przeprowadzenie tego referendum. To się nie uda” - zapowiedział Mariusz Kamiński. Dodał, że PiS posiada ekspertyzy kilku profesorów prawa, którzy jednoznacznie wykazali, że wszystkie zasady dotyczące przeprowadzenia referendum zostały uszanowane. „Jeśli władze Warszawy ośmielą się na taką arogancję i zlekceważą te 151 tys. podpisów mieszkańców Warszawy, pójdziemy do sądu. Będziemy walczyć w sądzie i wiem, że wygramy” - powiedział Kamiński.
Szef warszawskiego PiS poinformował także, że po złożeniu podpisów dodatkowo zostaną złożone także pisma do Hanny Gronkiewicz-Waltz w sprawie zaprzestania dalszych formalnych ruchów związanych ze sprzedażą SPEC-u a także do potencjalnego inwestora, czyli francuskiej Dalkii. Kamiński zaznaczył, że inwestor został wybrany „w sposób nietransparentny, ze złamaniem podstawowych standardów jawności”. Dodał, że wszelkie formalne działania powinny zostać podjęte dopiero po tym, jak w referendum wypowiedzą się na ten temat warszawiacy. „Wola mieszkańców musi być uszanowana” - podkreślił Kamiński.

Podpisy trafiły do weryfikacji przez urzędników ratusza.




http://zoliborskipis.pl/pl/wiadomosci/entry/bedzie-referendum-w-sprawie-podwyzek-i-spec-u.html

31 lipca 2011

Musimy stanąć w prawdzie. Nowy film Prawa i Sprawiedliwości

W piątkowe popołudnie, tuż po ostatniej konferencji prasowej dotyczącej raportu komisji Millera, pojawił się Internecie, przygotowany przez PiS dwuminutowy film „Zasługują na prawdę”, który będzie w czasie weekendu emitowany przed głównymi serwisami informacyjnymi. Warto przyjrzeć mu się uważniej.
W filmie wykorzystano 20 zdjęć pary prezydenckiej, Marii i Lecha Kaczyńskich oraz 9 ujęć filmowych z uroczystości pogrzebowych. Pojawia się także 6 plansz z napisami. Spot podzielony jest na 3 połączone integralnie ze sobą części, odwołujące się do sfery emocjonalnej odbiorców, z wyrazistą, zawierającą przekaz kulminacją w ostatnich 35 sekundach filmu.
Niewątpliwie historia życia Marii i Lecha Kaczyńskich jest doskonałym materiałem na scenariusz filmu fabularnego. W świecie kultury masowej może ona być też postrzegana i odczytywana poprzez strukturę opowieści noszącej cechy legendy czy przekazu mitycznego. Wielka miłość, wyniesienie na szczyt hierarchii społecznej i dramatyczna śmierć to triada ponadczasowa i uniwersalna, obecna w wielu tekstach literackich i współczesnych przekazach audiowizualnych znajdujących bardzo licznych odbiorców. Można podejrzewać, że wiedza o możliwości takiego usytuowania losów pary prezydenckiej w świadomości społecznej towarzyszyła zamysłowi zrealizowanego filmu.
„Tylko jedna kobieta miała klucz do jego serca…” On zapatrzony w dal, myślący o przyszłości, Ona bezpieczna w jego ramionach. Odpoczywają na plaży, mogą czuć się tu bezpiecznie i romantycznie. Na drugim zdjęciu Maria i Lech Kaczyńscy patrzą prosto obiektyw, nie kryją swojej obecności, starają się nawiązać kontakt z widzem. Kolejne zdjęcie pokazuje prezydenta przy pracy i pochylającą się nad nim – jak dobry anioł – żonę. W odczytaniu znaczenia tej sceny pomaga plansza z napisem: „Tylko przy niej był bezpieczny.”
Zdjęcie, na którym para prezydencka patrzy prosto w obiektyw uwiarygodnia dalszą narrację i inicjuje obecność ruchu stale obecnego w filmie. Każde z pokazanych zdjęć zostało poddane dyskretnej animacji. Postacie Lecha i Marii Kaczyńskich pozostają w lekkim ruchu kierowanym niejako „w przód”, w stronę patrzącego widza, co jest dodatkowym bodźcem aktywizującym percepcję. Dzięki obecności ruchu przedstawiane osoby odbierane są także jako pełne dynamiki i energii.
Przejścia pomiędzy poszczególnymi zdjęciami dokonują się za pośrednictwem mocnych rozbłysków światła, akcentowanych w wielu miejscach dodatkowo poprzez warstwę muzyczną. Taka obecność światła nie jest w odbiorze jednoznaczna. Niesie ze sobą skojarzenia związane ze wspomnieniami, ciepłem, światem wartości pozytywnych. Jednak gwałtowność rozbłysków, wręcz wybuchów jasności wprowadza od początku, niejako „w tło” filmu – być może w sposób przez widza nieuświadomiony – kontekst smoleńskiego dramatu.
Zaprezentowane w filmie zdjęcia zostały wzbogacone o domieszkę czerni, która koresponduje z czernią plansz. Czerń plansz rozjaśniają – dostrzegane przez widza – przepływające przez ekran tumany mgły. Choć w filmie nie ma ani jednego ujęcia pokazującego katastrofę samolotu, to właśnie poprzez łączące zdjęcia „eksplozje” światła, zaczernienia i pojawienie się mgły dramat lotu jest przez cały czas obecny.
Kolejne 6 zdjęć przedstawia Lecha i Marię Kaczyńskich w chwilach prywatności, w czasie przerw w pełnieniu obowiązków państwowych: nadmorskie molo, spacer z psami, poprawianie krawata, odpoczynek w ogrodzie. Niekiedy, dla uzyskania wyrazistego przekazu, zdjęcia połączone są w pary uwzględniające to samo miejsce lub sytuację.
Drugą część filmu otwiera plansza: „Razem służyli Polsce…” Zostaje w niej zaprezentowanych 10 zdjęć pokazujących parę prezydencką w czasie pełnienia obowiązków. W czasie spotkań na najwyższym szczeblu i zabaw z zaproszonymi do pałacu dziećmi, w gabinecie prezydenta, w parku i przy choince. Zawsze razem. Uśmiechnięci, ciepli, sympatyczni, przyjaźnie nastawieni. Zdjęciom towarzyszą refleksy świetlne i kolorowe przebarwienia budujące spójność prezentacji.
Pomiędzy kolejnymi planszami: „Chciał być z nią do końca życia” i „Połączyła ich miłość mocniejsza niż śmierć” jest już tylko jedno rozświetlone zdjęcie pokazujące Lecha i Marię Kaczyńskich wchodzących po schodkach prowadzących do samolotu.
Rozpoczyna się trzecia, kulminacyjna część filmu. Zawarty w niej przekaz może odwoływać się do uaktywnionego zaangażowania emocjonalnego widza. Miejsce nieruchomych zdjęć zajmują ujęcia filmowe pokazujące uroczystości pogrzebowe w Krakowie. Rzeczywistość zajmuje miejsce wspomnień. Plansze zostają zastąpione głosem lektora. Jego kolejne wypowiedzi uświadamiają widzowi, ze oprócz świata wartości reprezentowanego przez parę prezydencką istnieje świat inny, tych wartości pozbawiony.
„Byli odważni – choć wielu brakowało odwagi.
Byli honorowi – wśród tych bez honoru.
Służyli Polsce – kiedy wielu służyło tylko sobie.
Byli wierni zasadom – w świecie pełnym zdrady.”

Ostatnie, ponownie nieruchome zdjęcie pokazuje trumnę niesioną wznoszącą się pod górę drogą. Można dostrzec w tym obrazie końcowy etap drogi królewskiej, którą przeszła para prezydencka, by spocząć na Wawelu. Można też na tym zdjęciu zobaczyć drogę prowadzącą dalej, do której odnoszą się słowa Jana Kochanowskiego: „A jeśli komu droga otwarta do nieba, tym co służą Ojczyźnie”.
Końcowe przesłanie filmu pojawia się równocześnie w postaci napisu na planszy i jest wypowiadane przez lektora. Zyskuje w ten sposób dodatkowe wzmocnienie. Przesłanie, a raczej wezwanie, zostaje wypowiedziane w kontekście przedstawionej wcześniej dychotomii. W obliczu sytuacji – istniejącej tu i teraz, będącej powodem emisji filmu – kiedy trzeba odważnie opowiedzieć się po stronie ojczyzny, honoru i zasad.
„Oni czekają na prawdę. Jesteśmy im to winni.”

http://niepoprawni.pl/blog/4984/musimy-stanac-w-prawdzie-nowy-film-prawa-i-sprawiedliwosci

Zamknięto znanego dziennikarza i blogera Bogdana Goczyńskiego

Informaca za: http://marucha.wordpress.com/2011/07/30/zamknieto-znanego-dziennikarza-i-blogera-bogdana-goczynskiego

AKCJA POPARCIA DLA UWIĘZIONEGO BOGDANA GOCZYŃSKIEGO.
Klikajcie na gwiazdki w artykule poniżej – pokażmy nasze poparcie dla niezależnego dziennikarza. Niczym nie ryzykujesz:
http://bgoczynski.wordpress.com/2011/07/17/trybunal-konstytucyjny-w-sluzbie-szwindlerow

„Wielokrotnie twierdziłem, że polski wymiar sprawiedliwości jest organizacją przestępczą, w dodatku z bardzo konkretnie określonymi celami. Ostatnio poszedłem dalej i pokazałem, że odnosi się to do całego państwa polskiego”

Takimi słowami rozpoczął swój ostatni artykuł Bogdan Goczyński, dziennikarz Afer Prawa i znany bloger:
www.bgoczynski.wordpress.com
http://bogdangoczynski.nowyekran.pl


Bogdan Goczyński
Został on wczoraj aresztowany przed swoim domem w Nadarzynie k. Warszawy. Według informacji przekazanych przez jego brata, nadarzyńska policja wyciągnęła go z samochodu, którym podjeżdżał pod dom. Goczyńskiego przetransportowano do Aresztu Śledczego na Służewcu. Nie znane są jeszcze szczegóły – dlaczego go aresztowano, wiadomo tylko, że sędzia w Pruszkowie nakazał 6-miesięczne pozbawienie wolności. Czy był jakiś wyrok i w jakiej sprawie, też nie wiadomo.

Goczyński, który z zawodu jest inżynierem, przez wiele lat mieszkał w Australii, osiągnął sukces zawodowy w dziedzinie telekomunikacji. Przyjechał do Polski gdzie poznał swoją przyszłą żonę i postanowił ułożyć swoje nowe życie w starej ojczyźnie. Niestety, system stworzony po roku 1990 okazał się zgubny dla Goczyńskiego, jak dla wielu mężczyzn w tym kraju. Rodzina szybko się rozpadła, w czym niewątpliwie pomocne były tzw. „sądy rodzinne” – de facto aparat do rozbijania rodzin.

Problemy z systemem prawnym w Polsce spowodowały, że Goczyński zmienił zawód i stał się dziennikarzem niezależnym. Dzięki oszczędnościom udało mu się prowadzić działalność publicystyczną, w której ujawniał kulisy „kryminalnego” systemu jakim stał się wymiar sprawiedliwości w Polsce.
Goczyński od lat starał się o kontakt z zabranymi mu przez sąd córkami, niestety bez skutku – raz został nawet dotkliwie pobity. Córek nie widział od lat, jedynie z daleka. Twierdził, że oddałby wszystko by być znów z nimi.

Waldemar Kalinowski z Przymierza Rodzin Pomorza uważa, że zamknięcie Goczyńskiego jest kontynuacją tragedii tego człowieka – znakomitego dziennikarza i inżyniera – wynalazcy.
„Nieważne co wymyślili, Goczyński siedzie niewinnie!” – mówi Kalinowski, który ma sam podobne przejścia z wymiarem „sprawiedliwości”.
„Powinni go natychmiast wypuścić!!! Oni na każdego potrafią coś wynaleźć, żeby się człowieka pozbyć!”.

Faktycznie, w Polsce są tysiące mężczyzn, którym rozbito rodziny poprzez czynności „prawne” – wygląda to na zorganizowaną działalność mającą na celu rozbijanie rodzin i przejmowanie dzieci przez rodziny zastępcze.
Goczyński wystąpił w kilku reportażach, do których linki są poniżej. Jego wypowiedzi należą do najbardziej krytycznych i ostrych wobec nieludzkiego systemu, który się rozwija w Polsce.

Niedawno informowaliśmy o utajnieniu przez Trybunał Konstytucyjny rozpatrzenia skargi złożonej przez Goczyńskiego w sprawie niekonstytucyjności sądów karnych. Czyżby aresztowanie miało coś wspólnego z ostrymi sowami pod adresem sędziów Trybunału? Jeśli tak, to potwierdzałoby to zarzuty Goczyńskiego, że mamy do czynienia z systemem kryminalnym, a nie państwem prawa.

najgorsze jest to, że Bogdan Goczyński ma poważne problemy zdrowotne – jest w stanie utrzymać się w pozycji stojącej tylko przez kilkanaście minut – winne temu są zaburzenia tarczycy, które ma od lat.

Wszyscy znajomi Bogdana Goczyńskiego łącznie ze mną, bardzo obawiają się o jego zdrowie, a nawet życie. Obawiamy się o to, że zostanie on poddany „badaniom” psychiatrycznym, jakie stosowano w stalinizmie w celu wykończenia opozycji politycznej. Zaczyna być to coraz powszechniejsze w Polsce, która szybkim krokiem zdąża w kierunku państwa totalitarnego.

ŻĄDAMY WYPUSZCZENIA GOCZYŃSKIEGO!
PAMIĘTAJCIE, NAZIŚCI TEŻ DZIAŁALI ZGODNIE Z „PRAWEM”.