Kontrowersyjny Projekt WINDA, realizowany przez PKO BP SA zbiera właśnie swoje żniwo. W dniu 07.11.2016 r. do Biura CRW w Poznaniu przyjechała z Warszawy silna 6 osobowa ekipa na czele z Dyrektorem Kadr i Płac PKO BP SA Grażyną Jaworską i Dyrektorem CRW Wojciechem Kuryłkiem, by wręczyć nic nie spodziewającym się pracownikom tzw. oferty „nie do odrzucenia”, czyli propozycję przejścia wszystkich pracowników Biura CRW w Poznaniu do Centrum Analiz Ryzyka, komórki podlegającej temu samemu Wiceprezesowi Piotrowi Mazurowi, który jako członek zarządu bezpośrednio nadzoruje realizację fatalnego dla banku i jego klientów Projektu WINDA. Pracownicy Biura CRW w Poznaniu, mimo zapowiedzianej pod koniec ubiegłego tygodnia wizyty, byli całkowicie zaskoczeni jej przebiegiem, zwłaszcza samym faktem wręczenia im propozycji, której nie przyjęcie w ciągu 2 dni skutkować będzie rozwiązaniem z nimi stosunku pracy w innym trybie (W ten sposób PKO BP omija kodeks Pracy, który w zakresie wypowiedzeń zmieniających przewiduje 6 tygodni na podjęcie decyzji). Spodziewali się, że głównym celem wizyty ekipy z Warszawy będzie przedstawienie szczegółów oferty przejścia do innej jednostki oraz zachęcenie do dobrowolnego skorzystania z niej. Niestety, po raz kolejny „najbardziej pożądany pracodawca na rynku” wykazał się wyrafinowaniem i bezwzględnością w likwidacji jednostki Banku, która swoimi bardzo dobrymi wynikami na przestrzeni ostatnich lat wielokrotnie udowodniła swoją ogromną wartość i znaczenie dla banku.
Nowa, scentralizowana jednostka CRW w Gdyni mimo, że funkcjonuje już prawie 2 lata, zamiast zapowiadanych ogromnych korzyści, wypada dość żałośnie ze swoim wynikami na tle biur terenowych, co potwierdza tezę o ogromnym błędzie Zarządu, który zdecydował o przeprowadzeniu w Banku tak fatalnej zmiany organizacyjnej. Dlatego też, aby zatuszować nieudolność i nieefektywność nowej centralnej jednostki CRW w Gdyni, prawdopodobnie Wiceprezes Mazur podjął kuriozalną i bezprecedensową decyzję o … UTAJNIENIU nakładanych na Gdynię planów premiowych, jak również wyników jakie ona generuje. Na zadane przez pracowników CRW logiczne pytanie - dlaczego wprowadzono taką dziwną zasadę, usłyszeli w odpowiedzi - BO PRACODAWCA MA TAKIE PRAWO! Nic, tylko pogratulować kreatywności i tak głębokiej, przekonywującej argumentacji.
Nadmienić wypada również, że wspomnianej ekipie, która w poniedziałkowy poranek wparowała do Biura CRW w Poznaniu, dzielnie asystował Przewodniczący Zakładowej „Solidarności” PKO BP Wojciech Olejniczak, który zamiast wspierać i bronić pracowników CRW przed zwolnieniem ich z pracy, według relacji pracowników – usiłował nieudolnie przekonywać ich, że złożona im propozycja jest bardzo dobra i nic lepszego w zasadzie nie mogło ich spotkać. Niestety taka postawa Pana Przewodniczącego zakładowej Solidarności nie jest niczym nowym w jego dotychczasowej karierze związkowej w PKO BP i nie powinna nikogo dziwić, skoro zarówno on, jak i jego związkowi przełożeni nie widzą nic niestosownego i nieetycznego w tym, że oprócz piastowania funkcji związkowej, zajmuje on etatowe stanowisko kierownicze w PKO BP SA, pozostając tym samym w stosunku zależności służbowej. Powszechnie znanym faktem w środowisku pracowników PKO BP jest również to, że żona Pana Przewodniczącego jest dyrektorem jednego z zamojskich Oddziałów PKO BP SA – co w dorozumiany, choć jednoznaczny sposób wiele tłumaczy…
Niestety zarówno nad biednymi pracownikami Biura CRW w Poznaniu, których jedyną winą jest to, że są piekielnie dobrzy w tym co robią, a zostali „złożeni w ofierze” na ołtarzu realizacji kiepskiego projektu Zarządu, jak również nad pozostałymi pracownikami terenowych biur CRW zawisły ciężkie, czarne chmury. Ludzie, którzy są władni im pomóc i zatrzymać tę niszczycielską i bezwzględną machinę, mimo heroicznych wysiłków pracowników CRW - pozostają głusi na ich wołanie o pomoc.
A wszystko to zbiegło się przypadkowo z ogłoszoną właśnie strategią PKO BP SA na lata 2016-2020 gdzie jest m.in. mowa o „dostępności PKO BP zawsze i wszędzie, gdzie tego potrzebujesz” – co widać doskonale na przykładzie likwidacji bardzo dobrych terenowych jednostek CRW, ale też nieuchronnej likwidacji do 2020 r. wielu oddziałów sprzedażowych (choć o tym sama strategia, mimo wcześniejszych zapowiedzi Prezesa Jagiełło, dziwnym trafem nic nie wspomina). Mówi się za to w niej o „przyjazności i atrakcyjności PKO BP jako pracodawcy”, co w świetle ostatnich wydarzeń w Poznaniu, brzmi raczej jak kiepski żart. Ale cóż…przecież to tylko słowa, które nic nie kosztują i za które nikt nikogo nie będzie za cztery lata rozliczał, a sama strategia, to tylko kolejny, zwykły i nic nie znaczący dokument korporacyjny.