8 lipca 2026

Leszno 19. Sprawa, o której mówi się zdecydowanie za mało (Życie Stolicy)

Ostatnie tygodnie są dla warszawskiego ratusza wyjątkowo trudne. Kolejne informacje o nieprawidłowościach, dymisjach i konieczności tłumaczenia decyzji sprawiają, że mieszkańcy coraz częściej zadają sobie jedno pytanie: czy w Warszawie naprawdę wszystko odbywa się w sposób przejrzysty i zgodnie z interesem mieszkańców miasta? Jest jednak sprawa, o której mówi się zdecydowanie za mało. To budowa drogi przy ul. Leszno 19.

 

Dlaczego Ratusz chce wywłaszczyć mieszkańców z nieruchomości przy Leszno 19?

Od wielu miesięcy mieszkańcy próbują uzyskać odpowiedzi na podstawowe pytania. Dlaczego inwestycja została przygotowana właśnie w takim kształcie? Dlaczego interes mieszkańców Warszawy przegrał z interesem kolejnego dewelopera? Dlaczego mieszkańcy zostali wywłaszczeni z części nieruchomości, aby realizować inwestycję prywatnego inwestora? Dlaczego samorząd Warszawy stosuje przepisy specustawy drogowej, wykorzystywanej dla kluczowych inwestycji publicznych, aby realizować interes prywatny?  Czy wszystkie argumenty stron zostały rzetelnie przeanalizowane? Dlaczego postępowanie w tej sprawie toczy się od 2021 roku, a mieszkańcy, którzy zostaną wywłaszczeni dowiadują się o tym fakcie dopiero pod koniec 2025 roku.

To nie są pytania polityczne. To są pytania obywatelskie. Odpowiedź na te pytania powinni poznać nie tylko mieszkańcy wywłaszczani z części nieruchomości przy Leszno 19, ale wszyscy mieszkańcy Warszawy. Dzisiaj sprawa dotyczy akurat w/w adresu, ale sposób obchodzenia się z mieszkańcami Warszawy w innych tego typu sprawach będzie ten sam. Jutro, czy za pół roku inne wspólnoty mieszkaniowe i spółdzielnie mogą zostać wywłaszczone z parkingów, wiat śmietnikowych, czy funkcjonalnego terenu wokół bloku, aby realizować interes prywatny.

 

Wojewoda przedłuża postępowanie odwoławcze zamiast uchylić decyzję

Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że postępowanie odwoławcze prowadzone przez Wojewodę Mazowieckiego nie przebiega bez problemów. W oficjalnym piśmie z 21 maja 2026 r. Wojewoda wezwał Prezydenta m.st. Warszawy jako organ pierwszej instancji do uzupełnienia dokumentacji elektronicznej. W aktach przekazanych do organu odwoławczego miało brakować m.in. potwierdzeń złożenia dokumentów poprzez ePUAP i e-Doręczenia, a rozpoznanie odwołania zostało uzależnione od uzupełnienia tych braków lub upływu wyznaczonego terminu.

W  przypadku braków formalnych dokumentacji organ wyższego rzędu powinien uchylić decyzję Prezydenta m. st. Warszawy, tymczasem Wojewoda Mazowiecki wzywa do uzupełnienia kolejnych braków i wydłuża Prezydentowi terminy, aby uzupełnił istotne dokumenty w sprawie. A to już kolejne przedłużenie postępowania z powodu braków.

To nie jest drobiazg administracyjny.

Jeżeli organ odwoławczy musi wzywać organ pierwszej instancji do uzupełnienia podstawowej dokumentacji, mieszkańcy mają pełne prawo zapytać, dlaczego taka sytuacja w ogóle miała miejsce, dlaczego sprawa jest procedowana przez Wojewodę Mazowieckiego zamiast uchylić wadliwą decyzję. Przecież mówimy o inwestycji publicznej realizowanej przez największy samorząd w Polsce.

 

Test wiarygodności

Najbardziej niepokoi jednak coś innego.

Zaufanie do instytucji publicznych nie buduje się sloganami o transparentności. Buduje się je poprzez rzetelność, staranność i gotowość do odpowiadania na trudne pytania. A tych wokół Leszna 19 wciąż jest więcej niż odpowiedzi.

Dlaczego Prezydent m. st. Warszawy nie wybrał wariantu budowy drogi, który byłby bezkolizyjny dla mieszkańców Leszna 19?

Dlaczego Prezydent wybrał wariant jedynie korzystny dla dewelopera i zamierza odebrać mieszkańcom Leszna 19 miejsca parkingowe, wiatę śmietnikową oraz narazić stabilność fundamentów samego bloku mieszkalnego przy Leszno 19, budując drogę 2 metry od fundamentów budynku, naruszając tym samym równowagę wodno-gruntową.

Czy mieszkańcy rzeczywiście zostali wysłuchani?

Dlaczego interes dewelopera był jedynym kryterium podejmowanych decyzji, a nie interes publiczny?

Czy warszawski ratusz jest gotów opublikować całość dokumentacji i rozwiać wszelkie wątpliwości?

To pytania, które dziś powinny wybrzmieć głośniej niż kiedykolwiek.

Bo sprawa Leszna 19 przestała być wyłącznie lokalnym konfliktem o fragment drogi. Stała się symbolem sposobu, w jaki mieszkańcy są traktowani przez administrację miasta.

Dzisiaj, gdy zaufanie do warszawskiego ratusza zostało poważnie nadwyrężone przez ostatnie wydarzenia, każda kolejna sprawa wymagająca wyjaśnienia nabiera szczególnego znaczenia.

Leszno 19 nie jest już tylko adresem na mapie Warszawy.

To test wiarygodności miasta.

A od wyniku tego testu zależy znacznie więcej niż los jednej inwestycji.

7 lipca 2026

Egzekucja komornicza wobec spółki z grupy GH Development? (Życie Stolicy)

Według ustaleń redakcji portalu www.zyciestolicy.com.pl aktywny na polskim rynku, belgijski developer GH Development, może mieć poważne problemy. Okazuje się, że jedna ze spółek wchodzących w skład grupy GH Development, ma poważne problemy, ponieważ zostało przeciwko niej wszczęte komornicze postępowanie egzekucyjne.

GH Development

To belgijski deweloper mieszkaniowy należący do holdingu Groep Huyzentruyt, który jak zapewnia posiada ponad 100-letnie doświadczenie na rynku europejskim. W Polsce firma koncentruje się na budowie nowoczesnych obiektów wielorodzinnych oraz apartamentów inwestycyjnych, głównie na terenie Warszawy oraz Gdańska. O problemach belgijskiego dewelopera GH Development wielokrotnie pisaliśmy na łamach portalu: o sporze prawnym dot. nieruchomości Wolskiej 31,  o wadach i usterkach inwestycji przy ul. Orzechowej,  Kotsisa 2 (w tym brak rozliczenia okresu deweloperskiego) i o dyskusyjnej kondycji finansowej wielu spółek z grupy GH Development. 

W reakcji doczekaliśmy się prywatnego aktu oskarżenia wobec redaktora naczelnego portalu. Skończyło się prawomocnym postanowieniem o umorzeniu postępowania. Sąd Rejonowy a następnie Sąd Okręgowy dla m.st. Warszawa uznał, że Deweloperzy muszą się liczyć z kontrolą prasy ostrą, nieprzychylną i niewygodną.

Teraz okazuje się, że jedna z nieruchomości z Grupy będzie przedmiotem egzekucji komorniczej.

 

Egzekucja komornicza?

W elektronicznej księgi wieczystej ukazały się pod koniec czerwca wpisy (wzmianka i wpisu wszczęcia egzekucji).

Lp.Numer i nazwa polaTreść pola
1.1 A. Numer wzmiankiREP.C. / KOMO / 110365 / 26
1 B. Opis wzmianki---
2. Chwila zamieszczenia2026-06-26-12.28.56.232487
3. Chwila wykreślenia---
4. Omówienie wykreślenia wzmianki---
1. 11 A. Numer wzmiankiDZ. KW. / WA4M / 72876 / 26 / 1
1 B. Opis wzmiankiWPIS WSZCZĘCIA EGZEKUCJI
2. Chwila zamieszczenia2026-06-29-08.55.27.770202
3. Chwila wykreślenia---
4. Omówienie wykreślenia wzmianki---

Brak w EKW bliższych informacji dotyczących tej egzekucji.

Tym niemniej można stwierdzić, że wzmianek i wpisów egzekucyjnych by nie było, gdyby belgijski deweloper uiścił należne zobowiązania NBP wynikające z umowy kupna/sprzedaży nieruchomości, co nie nastąpiło. A zatem obecna sytuacja to efekt zaniechań lub celowych działań samego dewelopera.

Jak dowiedzieliśmy się umowa sprzedaży zawierała także zapis dotyczący ewentualnej egzekucji. Zgodnie z nim kupujący nie tylko powinien doprowadzić do uchylenia/umorzenia tej egzekucji, ale także uiścić zapłatę wszelkich wierzytelności i roszczeń NBP, których dotyczy to postępowanie egzekucyjne. Czy GH Development to uczyni czy też dojdzie do egzekucji komorniczej?

Jednak na tym problem się nie kończy, wszak w sprawie tejże nieruchomości trwa spór sądowy w związku z uchyleniem się przez sprzedającego od skutków oświadczenia woli sprzedaży. A zatem nie wykluczone że, nie tylko GH będzie musiało dokonać spłaty wierzytelności, a i tak na koniec spółka nieruchomość straci na rzecz prawowitego właściciela, chyba że wcześniej strony sporu dojdą do odpowiedniej ugody.


Wizerunek w gruzach

Jeżeli dojdzie do egzekucji komorniczej, choć na razie dotyczy to tylko jednej nieruchomości to wizerunek belgijskiego dewelopera (już nadszarpnięty) legnie w gruzach, a co zatem idzie także ucierpi sprzedaż mieszkań. Znaczna część kupujących może obawiać się w takiej sytuacji zawierania umów rezerwacyjnych, a to z kolei odbije się na płynności finansowej spółek grupy.


źródło: Życie Stolicy





2 czerwca 2026

Sąd: Deweloperzy muszą się liczyć z kontrolą prasy ostrą, nieprzychylną i niewygodną

 Deweloperzy muszą liczyć się z regularną kontrolą prasy, również ostrą, nieprzychylną i niewygodną - stwierdził Sąd Okręgowy (II instancja) w orzeczeniu z dnia 27 maja 2026 roku (sygn. akt II instancji - IX KZ 436/26) w sprawie karnej wytoczonej przez 6 spółek deweloperskich z grupy Gh Development reprezentowanych przez kancelarię prawną GGL  - redaktorowi naczelnemu portalu ŻycieStolicy czyli redaktor naczelny Tomasz Szostek sam przeciwko wielkiej machinie korporacyjnej.

O orzeczeniu poinformował portal Życie Stolicy cyt.

 

"Postanowienie I instancji

Redaktor Naczelny

Postanowieniem z dnia 18 marca 2026 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie umorzył postępowanie wobec Redaktora Naczelnego Tomasza Sławomira Szostka, oskarżonemu prywatnym aktem oskarżenia o czyny z art. 212 § 1 i 2 k.k. tj. zniesławienia (sygn. XIV K 443/25)). Sąd uznał, że publikacje mieściły się w granicach dopuszczalnej krytyki prasowej i debaty publicznej.

Portal Życie Stolicy opisywał poszczególne inwestycje m.in. w kontekście sporów prawnych ws. jednej z działek, usterek technicznych oraz stanu finansowego tych spółek (opierając się w tej materii na danych z prospektów emisyjnych i z bizraport.pl).

Sąd I instancji uznał, iż do żadnego zniesławienia nie doszło, a deweloperzy muszą liczyć się z krytyką. Zażalenie na powyższe postanowienie wniósł pełnomocnik oskarżycieli prywatnych, zaskarżając je w całości, a właściwie powielając fragmenty prywatnego aktu oskarżenia.

Sąd II instancji odrzucił zażalenie, wskazując kilka ważnych tez w kontekście procesów wytaczanych prasie przez różnorodne podmioty:

 

Nie wystarczy opatrzenie wypowiedzi że są nieprawdziwe, zmanipulowane lub krzywdzące

objętość środka odwoławczego nie może zastępować jego rzeczywistej treści...  Nie jest wystarczające ponowne przytoczenie tych samych wypowiedzi i opatrzenie ich tezą, że były one nieprawdziwe, zmanipulowane albo krzywdzące... 

 

Postępowanie karne nie służy by krytyczne publikacje automatycznie przenosić na salę rozpraw

Sąd Rejonowy prawidłowo zastosował art. 17 § 1 pkt 2 k.p.k. Wbrew stanowisku skarżących, przepis ten może znaleźć zastosowanie również na etapie wstępnej kontroli oskarżenia prywatnego, jeżeli już z treści zarzutu, przytoczonych publikacji oraz przedstawionego przez oskarżycieli kontekstu wynika, że zachowanie oskarżonego nie realizuje znamion przestępstwa. Postępowanie karne nie służy temu, aby każdą krytyczną publikację dotyczącą podmiotów gospodarczych przenosić na salę rozpraw i dopiero po przesłuchaniu świadków ustalać, czy autor tekstu miał prawo do negatywnej oceny ich działalności.

 

Deweloperzy muszą się liczyć z regularną kontrolą prasy, również ostrą, nieprzychylną i niewygodną

Nie można tracić z pola widzenia charakteru spornych publikacji. Dotyczyły one działalności deweloperskiej, istotnych dla lokalnych społeczności inwestycji, nieruchomości, transakcji, zamknięcia znanego obiektu kinowego (co musiało się odbić echem w sferze publicznej), sporów między inwestorem a kontrahentami oraz reakcji zainteresowanych podmiotów na pytania mediów. Były więc osadzone w sferze publicznego zainteresowania, a nie w sferze czysto prywatnej.

Oskarżyciele prywatni są profesjonalnymi uczestnikami obrotu gospodarczego, prowadzącymi działalność, która z natury rzeczy oddziałuje na sytuację mieszkańców, nabywców lokali, kontrahentów i lokalnych społeczności. Tego rodzaju podmioty muszą liczyć się z regularną kontrolą prasy, również ostrą, nieprzychylną i niewygodną. 

Sąd uznał, że Redaktor Naczelny Tomasz Szostek (przedstawiciel prasy) pełni istotną rolę społeczną, związaną z umożliwianiem opinii publicznej dostępu do określonych informacji.

 

Prawo karne nie powinno być wykorzystywane jako instrument tłumienia debaty publicznej

Nie każde jednak użycie mocnych sformułowań, nie każda jednostronna ocena sytuacji i nie każde przywołanie relacji osób skonfliktowanych z danym podmiotem gospodarczym stanowi przestępstwo zniesławienia. Prawo karne jest środkiem ostatecznym i nie powinno być wykorzystywane jako instrument tłumienia debaty wokół działalności gospodarczej prowadzonej w przestrzeni publicznej...

 

Ocenne wypowiedzi nie były zniesławieniem, Redaktor Naczelny portalu Życie Stolicy tryumfuje!

znaczna część wypowiedzi objętych prywatnym aktem oskarżenia ma charakter ocenny, publicystyczny albo relacjonuje stanowiska osób trzecich. W tekstach pojawiają się pytania, komentarze, opisy konfliktów oraz przytoczenia wypowiedzi kontrahentów i osób zainteresowanych. Nie sposób tych publikacji mechanicznie traktować jako zbioru kategorycznych twierdzeń autora o popełnieniu przez oskarżycieli prywatnych konkretnych czynów zabronionych.

Nie przekonuje także argumentacja, że skoro w publikacjach pojawiają się odniesienia do „oszustwa”, „nieuczciwych praktyk”, „wprowadzania w błąd” czy „uchylania się od zapłaty”, to już z tego względu musiało dojść do zniesławienia. Sformułowania te, choć niewątpliwie ostre i niekorzystne dla oskarżycieli prywatnych, zostały użyte w kontekście opisywanych sporów cywilnoprawnych, transakcji nieruchomościowych, relacji i sporów kontrahentów oraz publicystycznej oceny postępowania dewelopera. Nie przedstawiono ich jako informacji o prawomocnym skazaniu czy urzędowo stwierdzonym popełnieniu przestępstwa, lecz jako element krytycznej narracji o określonych praktykach gospodarczych.

 

Ochrona czci i renomy nie może prowadzić do wyłączenia możliwości krytyki działalności deweloperskiej

Jeżeli wypowiedź mieści się w formule debaty publicznej, dotyczy sprawy społecznie istotnej i stanowi krytyczną ocenę opartą na opisywanym konflikcie, to samo przekonanie zainteresowanego podmiotu, że wypowiedź jest niesprawiedliwa albo jednostronna, nie wystarcza do uruchomienia odpowiedzialności karnej...

Sąd Okręgowy dostrzega, że publikacje objęte prywatnym aktem oskarżenia były dla oskarżycieli prywatnych niekorzystne, a miejscami niewątpliwie dotkliwe w odbiorze. Nie jest to jednak równoznaczne z realizacją znamion czynu z art. 212 § 1 i 2 k.k. Ochrona czci i renomy nie może prowadzić do wyłączenia możliwości krytycznego opisywania działalności deweloperów, zwłaszcza gdy działalność ta dotyczy spraw budzących uzasadnione zainteresowanie społeczne. 

Z postanowienia sądu można zatem wyciągnąć wniosek, że były to fikcyjne oskarżenia"

- uważa portal Życie Stolicy.


Orzeczenie jest istotne, albowiem o ile ustawodawca próbuje ograniczyć zjawisko SLAPP (czyli wykorzystania pozwów cywilnych do tłumienia wolności publikacji), o tyle nie usunął przepis art.212 k.k., (zniesławienie), który jest nadużywany przez różne podmioty w celu zastraszania środowiska dziennikarskiego.

21 maja 2026

Naruszenie dóbr osobistych czy cenzura?

Czy pod wezwaniem do zaniechania naruszenia dóbr osobistych nie kryje się cenzura? Dziennikarze, redakcje prasowe otrzymują coraz częściej wezwania do zaniechania naruszenia dóbr osobistych, pod groźbą sprawy cywilnej lub karnej.


19 maja redakcja "Serwis21" i Stowarzyszenie Polskie Euro 2012 otrzymały pisemne wezwanie kancelarii GGL reprezentującej spółki z grupy GH Development do zaniechania naruszeń dóbr osobistych, które miało nastąpić w 9 artykułach opublikowanych przez nasz portal i w którym zażądano trwałego usunięcia tychże artykułów.

Kancelaria zarzuciła m.in. "rozpowszechniania nieprawdziwych informacji, mających na celu podważenia dobrego imienia, renomy i reputacji spółek ... przeinaczają faktyczny przebieg postępowań czy zdarzeń faktycznych ..." itd.

Warto zauważyć, że ani razu GGL czy spółki grupy GH Development nie wystąpiły do Serwis21 o zamieszczenie sprostowań nieprawdziwych informacji (trzeba by wówczas je wskazać konkretnie) jak umożliwia to prawo prasowe. Ten fakt powinien dać do myślenia.

W przytoczonych artykułach powołują Państwo również szereg nieprawdziwych informacji na temat rzekomo niekorzystnej sytuacji finansowej spółek. 
Otóż cytowaliśmy artykuły i materiały bizraport, które przytacza informacje ze sprawozdań finansowych ww. spółek, a także zamieszczaliśmy fragmenty z prospektów emisyjnych. Czyżby zatem informacje zawarte w tych dokumentach miały być nieprawdziwe?

Wypowiedzi, oceny oraz sposób prezentowania danych mają charakter sugerujący, co prowadzi do zniekształcenia rzeczywistości oraz wprowadza odbiorców w błąd.
Rzecz w tym, iż wypowiedzi, oceny były w tych sprawach z naszej strony bardzo oszczędne, gdyż dane finansowe nie potrzebowały komentarzy, są wymowne samo w sobie.

W artykułach przywoływaliśmy także dziwne zdarzenia dot. wpisów w księdze wieczystej odnośnie nieruchomości przy ul. Wolskiej 31. Jednoznacznie obarczaliśmy sąd za ww. zdarzenia, a nie dewelopera. A zatem dziwi że te artykuły wzbudziły zastrzeżenia kancelarii jako naruszające dobre imie spółek grupy GH Development, chociaż wpisy sądowe lub ich brak obarcza urzędników sądu wieczystoksięgowego.

Za wielce znamienne uznajemy fakt, że GGL wystąpił m.in. o usunięcie artykułu z listopada 2024 roku, w którym informowaliśmy o wystąpieniu spółki Gadbrook o usunięcie 2 artykułów dot. sprawy Wolskiej 31. Fakt, że nawet informacja o tym wystąpieniu uznano za naruszenie dóbr osobistych wskazuje na rzeczywiste intencje wzywającego.

Uważamy, że nie naruszyliśmy żadnych dóbr osobistych, ale z ostrożności procesowej zważywszy, że trwa obecnie postępowania sądowe z oskarżenia Gadbrook i innych spółek grupy GH Development przeciwko Redaktorowi Naczelnemu portalu Życie Stolicy (zażaleniowe, sąd I instancji umorzył postępowanie) w związku z publikacjami dot. spółek grupy GH Development (które nadal są dostępne i który również powtarza te same informacje co nasz Serwis) cofamy publikacje do czasu rozstrzygnięcia sądowego. Przy podejmowaniu dalszych decyzji będziemy kierowali się rozstrzygnięciem sądowym w powyższej sprawie.

21 kwietnia 2026

Życie Stolicy: Tuchów: Rakotwórczy smród farb, hałas i miliony wsparcia?

Tuchów: Rakotwórczy smród farb, hałas i miliony wsparcia. Mieszkańcy od miesięcy zgłaszają duszące, rakotwórcze zapachy i metaliczny hałas. Tymczasem spółka MTM Konstrukcje sp. z o.o.  otrzymała wsparcie z Polskiej Strefy Inwestycji na malarnię proszkową — czy publiczne pieniądze wspierają inwestycję, która szkodzi sąsiadom?

Mieszkańcy Tuchowa mówią wprost: przy zamkniętych oknach słychać uderzenia metalu, a zapach farb przenika do wnętrza domów. W ich ocenie nie są już w stanie normalnie funkcjonować we własnych domach.

Konflikt wokół działalności zakładu MTM Konstrukcje sp. z o.o. narasta, a wraz z nim pojawiają się pytania o skuteczność kontroli i rzeczywisty nadzór nad inwestycją.

 

„Słychać metal, czuć farby”

Zakład MTM Konstrukcje sp. z o.o., zajmujący się obróbką i lakierowaniem konstrukcji stalowych, zlokalizowany jest w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowy jednorodzinnej. W niektórych przypadkach odległość domów od hali produkcyjnej wynosi niespełna 100 metrów.

Mieszkańcy wskazują, że w ich ocenie skala uciążliwości uniemożliwia normalne funkcjonowanie w miejscu zamieszkania. Relacjonują, że hałas przenika do wnętrz budynków nawet przy zamkniętych oknach, a zapachy farb i rozpuszczalników są odczuwalne wewnątrz domów.

Wśród mieszkańców narasta niepokój dotyczący potencjalnych skutków zdrowotnych długotrwałego narażenia na tego typu oddziaływania. Wskazują oni na brak jednoznacznych danych pozwalających ocenić rzeczywisty poziom ryzyka, co – jak podkreślają – potęguje poczucie zagrożenia.

Skutki oddziaływania zakładu nie ograniczają się jednak wyłącznie do odczuć zapachowych i akustycznych. W praktyce prowadzą one również do istotnych konsekwencji społecznych, wpływających bezpośrednio na codzienne funkcjonowanie mieszkańców.

W moim przypadku zdarzały się sytuacje, w których osoby z mojego otoczenia wprost informowały mnie o rezygnacji z odwiedzin, wskazując jako przyczynę uciążliwości środowiskowe związane z funkcjonowaniem zakładu, w szczególności zapachy farb i rozpuszczalników, hałas oraz obawy o zdrowie swoich dzieci

- relacjonuje jeden z mieszkańców.

Prowadzi to do stopniowego ograniczania kontaktów towarzyskich i rodzinnych, a w konsekwencji do faktycznej izolacji miejsca zamieszkania – nie z przyczyn osobistych, lecz wyłącznie z powodu warunków środowiskowych.

Tego rodzaju sytuacje, choć mają charakter nieformalny, stanowią realny i odczuwalny przejaw oddziaływania instalacji na życie społeczne, którego nie sposób uchwycić wyłącznie za pomocą pomiarów technicznych.

„Nie możemy normalnie otworzyć okien. W domu czuć farbę, a dźwięki uderzeń metalu powodują ciarki na plecach”

– relacjonuje kolejny z mieszkańców.

 

Dokumenty kontra rzeczywistość

Najpoważniejsze wątpliwości dotyczą zgodności funkcjonowania zakładu z dokumentacją środowiskową.

Z pism kierowanych do organów wynika, że – zdaniem mieszkańców – rzeczywisty sposób eksploatacji instalacji może odbiegać od założeń przyjętych w dokumentacji środowiskowej .

Wskazywane są m.in.:

  • prowadzenie procesów lakierniczych poza dedykowaną kabiną,
  • emisja zanieczyszczeń przez otwarte bramy hali,
  • stosowanie rozwiązań emisyjnych niewskazanych w dokumentacji,
  • brak części instalacji przewidzianych w decyzji,
  • brak potwierdzonych pomiarów emisji.

 

Zmiana charakteru inwestycji?

Wśród mieszkańców pojawia się również wątek dotyczący sposobu realizacji samej inwestycji.

Zwracają oni uwagę, że obiekty początkowo przedstawiane jako neutralne środowiskowo – hale magazynowe – w praktyce zostały wykorzystane do prowadzenia działalności przemysłowej o znacznie większym oddziaływaniu na otoczenie, w tym procesów obróbki metalu i lakierowania.

W ich ocenie rodzi to pytania o to, czy na etapie wydawania decyzji środowiskowych właściwie oceniono docelowy charakter działalności oraz jej rzeczywiste oddziaływanie na środowisko i mieszkańców.

 

Wsparcie publiczne dla inwestycji

Dodatkowe kontrowersje budzi fakt, że inwestycje spółki otrzymują wsparcie publiczne.

Jak wynika z informacji o projektach realizowanych w ramach Polskiej Strefy Inwestycji, MTM Konstrukcje Sp. z o.o. rozpoczął działalność w Tuchowie, w tym uruchomił profesjonalną malarnie proszkową, przy wsparciu Krakowskiego Parku Technologicznego.

Łączna wartość inwestycji liczona jest w milionach złotych.

Dla mieszkańców oznacza to sytuację, w której rozwój działalności przemysłowej odbywa się przy jednoczesnym wykorzystaniu instrumentów wsparcia publicznego, co – ich zdaniem – dodatkowo komplikuje możliwość skutecznego egzekwowania standardów środowiskowych. Przecież Gmina sama nie zakwestionuje własnej decyzji środowiskowej skoro pozyskała środki finansowe na funkcjonowanie inwestycji nią objętej.

 

Emisja „poza systemem”

Szczególne wątpliwości budzi emisja niezorganizowana – czyli taka, która odbywa się poza przewidzianymi instalacjami, np. przez otwarte bramy hali.

Mieszkańcy pytają, czy taki sposób funkcjonowania zakładu był w ogóle analizowany na etapie postępowania administracyjnego, przez gminę Tuchów.

 

Kontrola pod znakiem zapytania

Powstaje pytanie. Sprawa jest znana Burmistrzowi Tuchowa, bo przecież sam wydawał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, Staroście Tarnowskiemu, bo wydawał pozwolenia na budowę i pozwolenie emisyjne po 2 latach emisji przez MTM wysoce szkodliwych dla zdrowia lotnych związków organicznych (LZO) i izocyjanianów oraz WIOŚ. Jaki rezultat? Na razie żaden.

 

Pytania o rolę władz

W tle sprawy pojawiają się również pytania o sposób podejmowania decyzji na poziomie lokalnym.

Mieszkańcy wskazują, że inwestycje przemysłowe dopuszczane są w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej, a zgłaszane uwagi bywają odrzucane z przyczyn formalnych.

Ich zdaniem, rodzi to wątpliwości, czy w procesie decyzyjnym w wystarczającym stopniu uwzględniane są kwestie ochrony zdrowia mieszkańców i środowiska, czy też dominujące znaczenie mają czynniki gospodarcze, takie jak rozwój inwestycji i wpływy do budżetu Urzędu Miasta.

 

Spór o rzeczywistość

Sednem konfliktu pozostaje pytanie, czy rzeczywisty sposób funkcjonowania zakładu odpowiada temu, co zostało przedstawione w dokumentacji środowiskowej.

Sprawa zaczyna wykraczać poza poziom lokalny. W ocenie mieszkańców brak jednoznacznych ustaleń oraz utrzymujące się wątpliwości mogą wymagać weryfikacji przez organy nadzorcze oraz instytucje kontrolne wyższego szczebla.

W takich sytuacjach przedmiotem oceny staje się nie tylko działalność inwestora, ale również sposób działania organów administracji publicznej odpowiedzialnych za wydawanie decyzji i prowadzenie kontroli.

Jeśli rozbieżności pomiędzy dokumentacją a stanem faktycznym zostaną potwierdzone, konsekwencje mogą dotyczyć nie tylko jednej inwestycji, ale całego procesu decyzyjnego i nadzorczego.

Sprawa z MTM Konstrukcje sp. z o.o. może nie być odosobnionym przypadkiem. W opinii mieszkańców wpisuje się ona w szerszy schemat, w którym inwestycje przemysłowe lokalizowane są w bezpośrednim sąsiedztwie zabudowy mieszkaniowej, a rzeczywisty sposób ich funkcjonowania odbiega od założeń przedstawianych na etapie uzyskiwania decyzji środowiskowych.

W takich sytuacjach pojawia się zasadnicze pytanie o skuteczność całego systemu ochrony środowiska – od etapu wydawania decyzji, przez ich kontrolę, aż po realną możliwość weryfikacji oddziaływań na mieszkańców.

Brak jednoznacznych ustaleń oraz trudności w przeprowadzeniu pomiarów mogą prowadzić do sytuacji, w której rzeczywisty wpływ inwestycji na otoczenie pozostaje poza skuteczną kontrolą instytucji publicznych.

 

Co dalej?

Ta sprawa może nie mieć charakteru incydentalnego, lecz stanowić przejaw szerszego problemu w zakresie sposobu prowadzenia postępowań środowiskowych przez Burmistrz Tuchowa oraz weryfikacji danych stanowiących podstawę wydawania decyzji administracyjnych.

Skala i charakter ujawnionych rozbieżności pomiędzy dokumentacją a stanem faktycznym rodzą poważne wątpliwości co do tego, czy na etapie wydawania decyzji dokonano rzeczywistej i wnikliwej oceny oddziaływania przedsięwzięcia, czy też ograniczono się do analizy formalnej opartej na deklaracjach inwestora.

W konsekwencji, niezbędne jest objęcie sprawy pogłębioną weryfikacją nie tylko w zakresie bieżącej eksploatacji instalacji, lecz również w zakresie prawidłowości przebiegu procesu decyzyjnego oraz realizacji obowiązków urzędników wynikających z przepisów prawa.

W przypadku potwierdzenia wskazanych okoliczności niezbędne może okazać się podjęcie działań nadzorczych na wyższym poziomie, obejmujących ocenę standardów działania organu właściwego w sprawie.

W takiej sytuacji przedmiotem oceny przestaje być wyłącznie działalność jednego zakładu, a staje się nim wiarygodność mechanizmów, które mają chronić mieszkańców przed negatywnym oddziaływaniem inwestycji przemysłowych.

20 marca przesłaliśmy mailem 33 pytania dziennikarskie do MTM Konstrukcje, ale choć upłynął prawie miesiąc, nie doczekaliśmy się odpowiedzi ze strony Spółki.

 

Sprawa wykraczająca daleko poza Tuchów

Kluczowe pytanie pozostaje bez odpowiedzi: czy mieszkańcy Tuchowa żyją obok inwestycji, której rzeczywisty wpływ na ich zdrowie i środowisko został rzetelnie oceniony – czy też obok działalności, której faktyczny charakter nigdy nie został w pełni zweryfikowany.

W takiej sytuacji powstaje pytanie nie tylko o odpowiedzialność inwestora, ale również o skuteczność i wiarygodność organów publicznych i urzędników, którzy dopuścili do realizacji tego przedsięwzięcia oraz sprawują nad nim nadzór.

Sprawy tego rodzaju w praktyce stają się przedmiotem zainteresowania organów nadzorczych wyższego szczebla, a także instytucji odpowiedzialnych za kontrolę prawidłowości działania administracji publicznej.

Dla mieszkańców oznacza to jedno: rozstrzygnięcie tej sprawy może mieć znaczenie wykraczające daleko poza Tuchów.

 

cdn.

PS: Jeżeli ktoś chciałby podzielić się z nami informacjami w powyższej sprawie, to prosimy o zgłaszanie się do redakcji na adres e-mail:  d.korona@zyciestolicy.com.pl lub redakcja@zyciestolicy.com.pl . Wszystkie zgłoszenia zostaną wnikliwie rozpatrzone. Zapewniamy anonimowość.

29 marca 2026

Czy Warszawa doprowadzi do katastrofy przy Leszno 19? 44 rodziny mogą stracić dach nad głową

Czy Warszawa doprowadzi do katastrofy przy Leszno 19? 44 rodziny mogą stracić dach nad głową

To nie jest już zwykły spór o drogę. To historia, w której stawką jest bezpieczeństwo ludzi, ich domy i dorobek życia. Przy ul. Leszno 19 w Warszawie planowana jest inwestycja, która – jeśli wierzyć dokumentom i skali ingerencji – może doprowadzić do sytuacji, której każdy inżynier i każdy mieszkaniec miasta powinien się obawiać realnego zagrożenia katastrofą budowlaną.

Bo mówimy o drodze, która ma powstać praktycznie pod ścianami budynku, w miejscu, gdzie dziś żyją ludzie. Nie na pustym terenie. Nie na działce inwestycyjnej. Ale w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącego bloku, w którym mieszkają 44 rodziny. I choć w dokumentach wszystko wygląda „zgodnie z procedurą”, rzeczywistość jest znacznie bardziej brutalna.

Z dokumentów jasno wynika, że inwestycja oznacza głęboką ingerencję w grunt i istniejącą infrastrukturę. Przebudowywane będą sieci elektroenergetyczne, ciepłownicze i wodociągowe. Kable mają być prowadzone w ziemi na głębokości około 70 centymetrów, wykonywane będą przepusty, przecinane istniejące instalacje, a część sieci zostanie całkowicie zdemontowana i poprowadzona na nowo. Dla urzędników to standardowy zakres robót. Dla mieszkańców — to naruszenie stabilności gruntu pod ich domem.

Bo każda taka ingerencja w podłoże, każda zmiana układu wód gruntowych i każde osłabienie struktury gruntu może prowadzić do jednego: osiadania budynku, pęknięć ścian, a w skrajnym przypadku – katastrofy budowlanej. I tu pojawia się pytanie, na które nikt nie daje jednoznacznej odpowiedzi: kto weźmie odpowiedzialność za powyższe skutki?

W tym budynku nie ma pustych lokali inwestycyjnych. Tu mieszkają ludzie. Rodziny, które zainwestowały swoje oszczędności, które wychowują dzieci, które zbudowały tu swoje życie. I dziś te 44 rodziny stają przed realnym ryzykiem, że mogą to wszystko stracić. Bo nawet jeśli dojdzie do uszkodzeń, nawet jeśli budynek stanie się niezdatny do użytkowania — żadna decyzja administracyjna nie cofnie skutków. A odszkodowania? Dokumenty przewidują rekompensaty, ale każdy, kto zna realia warszawskiego rynku nieruchomości, wie jedno — odszkodowania nie pokrywają realnej wartości mieszkań. Nie uwzględniają lokalizacji, standardu życia, więzi sąsiedzkich.

W tej sprawie nie chodzi też o tworzenie nowej przestrzeni dla mieszkańców. Jest dokładnie odwrotnie. Mieszkańcy w wyniku inwestycji drogowej stracą swoje miejsca parkingowe — te, które od lat były częścią ich codziennego funkcjonowania. W gęstej zabudowie Woli, gdzie każdy metr przestrzeni ma znaczenie, gdzie znalezienie miejsca graniczy z cudem, takie działanie jest po prostu niedopuszczalne. To nie jest reorganizacja. To realne pogorszenie warunków życia.

Tuż obok inwestycji znajduje się Skwer Gwary Warszawskiej — miejsce, które niedawno zostało odnowione i oddane mieszkańcom. Zielona przestrzeń, która miała służyć ludziom, odpoczynkowi, lokalnej społeczności. Bezpośrednio przy działce dewelopera znajduje się również plac zabaw — miejsce, gdzie każdego dnia przychodzą rodziny z dziećmi, gdzie toczy się zwykłe, codzienne życie dzielnicy. Dziś wszystko wskazuje na to, że przez inwestycję ten obszar stanie się w praktyce niezdatny do użytkowania. Hałas, roboty budowlane, ingerencja w teren — to wszystko sprawi, że przestrzeń, która miała być symbolem rewitalizacji, stanie się kolejną ofiarą tej inwestycji. Trudno mówić o bezpieczeństwie dzieci, gdy tuż obok prowadzone będą intensywne prace ziemne i infrastrukturalne.

Projekt przewiduje również rozbiórkę istniejącej wiaty śmietnikowej. I tu pojawia się kolejny absurd. Obowiązujące przepisy jasno wskazują, że wiata śmietnikowa powinna znajdować się co najmniej 3 metry od budynku. Tymczasem po przejęciu części działki pod drogę mieszkańcom nie zostanie praktycznie żadna przestrzeń, w której mogliby ją odbudować zgodnie z prawem. To oznacza jedno — projekt nie tylko ingeruje w przestrzeń, ale de facto uniemożliwia normalne funkcjonowanie budynku.

Najbardziej bulwersujący jest jednak kontekst całej inwestycji. Bo droga, która ma powstać, nie jest finansowana przez miasto. Buduje ją deweloper — Volumetric Leszno. I robi to nie z dobrej woli, ale dlatego, że bez tej drogi nie zrealizuje swojej inwestycji – budowy kolejnego bloku mieszkalnego. Dokumenty mówią wprost: budowa drogi jest związana z inwestycją mieszkaniową . Czyli interes prywatny dewelopera staje się impulsem do ingerencji w przestrzeń publiczną i życie mieszkańców. A miasto przyjmuje gotową infrastrukturę.

W tym kontekście szczególnie niepokojące jest zastosowanie tzw. specustawy drogowej, która pozwala na szybkie wywłaszczenia w imię celu publicznego. To narzędzie miało służyć realizacji kluczowych inwestycji infrastrukturalnych — dróg, które rzeczywiście służą ogółowi społeczeństwa. Tymczasem w tej sprawie pojawia się fundamentalne pytanie o sprawiedliwość i sens jej użycia: czy można wywłaszczać mieszkańców i ingerować w ich własność, pozbawiać miejsc parkingowych, gdy faktycznym beneficjentem inwestycji jest jedynie prywatny deweloper? Czy mechanizm stworzony dla dobra publicznego nie został wykorzystany do realizacji interesu komercyjnego?

Dziś jeszcze można powiedzieć, że to tylko projekt. Że to tylko decyzja administracyjna. Ale historia wielu inwestycji pokazuje, że takie sprawy kończą się dopiero wtedy, gdy wydarzy się coś nieodwracalnego. Pęknięcia ścian. Osiadanie budynków. Ewakuacje mieszkańców. Czy naprawdę trzeba czekać na tragedię, żeby ktoś powiedział „stop”?

Ta sprawa wymaga natychmiastowej reakcji. Wojewoda Mazowiecki nie może ograniczyć się do formalnej analizy dokumentów. Tu potrzebna jest realna ocena ryzyka dla ludzi. Nadzór budowlany powinien jednoznacznie odpowiedzieć, czy ta inwestycja jest bezpieczna dla istniejącego budynku. A miasto Warszawa musi w końcu odpowiedzieć mieszkańcom na jedno proste pytanie — czy ich bezpieczeństwo jest ważniejsze niż interes dewelopera?

Bo dziś przy Leszno 19 nie chodzi już o drogę. Chodzi o to, czy 44 rodziny będą mogły dalej spokojnie mieszkać w swoich domach. Czy też zostaną kolejnym przykładem tego, że w starciu z inwestycją zwykły mieszkaniec nie ma żadnych szans.

 (Chat GPT)


23 marca 2026

Życie Stolicy patronem medialnym Światowego Dnia Zdrowia 9 kwietnia 2026

 Światowy Dzień Zdrowia - 9 kwietnia 2026

Redakcja portalu www.zyciestolicy.com.pl z wielką przyjemnością informuje, że mamy zaszczyt objąć patronatem medialnym wyjątkowe i niezwykle ważne wydarzenie organizowane przez Wyższą Szkołę Inżynierii i Zdrowia w Warszawie al. Jerozolimskie 195a, Kampus 2 https://wsiiz.pl/events/swiatowy-dzien-zdrowia-iii-edycja/.

"ŚWIATOWY DZIEŃ ZDROWIA", którego 3 edycja odbędzie się już 9 kwietnia 2026

 

Głównym partnerem wydarzenia jest 6. Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej

Poniżej zamieszczamy Program "Światowego Dnia Zdrowia" i zachęcamy do wzięcia aktywnego udziału:

Program

„Światowy Dzień Zdrowia”

9 kwietnia 2026 r. godzina 10:00 otwarcie „Światowego Dnia Zdrowia”

Wyższa Szkoła Inżynierii i Zdrowia zaprasza na „Światowy Dzień Zdrowia

Zdrowie to najcenniejszy skarb, dlatego warto o nie dbać każdego dnia. Świadome podejście do profilaktyki, zdrowego stylu życia i odpowiedniej opieki medycznej może znaczenie poprawić jakość naszego życia oraz zmniejszyć ryzyko wielu schorzeń. Z myślą o lokalnej społeczności oraz wszystkich osobach zainteresowanych szeroko pojętym zdrowiem, Wyższa Szkoła Inżynierii i Zdrowia w Warszawie organizuje „Światowy Dzień Zdrowia”.

Wydarzenie to będzie okazją do skorzystania z bezpłatnych badań profilaktycznych, wysłuchania inspirujących wykładów oraz uczestnictwa w praktycznych warsztatach poświęconych zdrowemu trybowi życia.

Inicjatywa ta skierowana jest do wszystkich, którzy chcą zadbać o swoje zdrowie, zdobyć nową wiedzę oraz skorzystać z profesjonalnych konsultacji. W programie wydarzenia znajdzie się szereg atrakcji, począwszy od badań diagnostycznych, przez warsztaty z pierwszej pomocy, po symulacje medyczne. Zapraszamy do udziału wszystkich, którym zależy na zdrowym i świadomym stylu życia.

Program „Światowego Dnia Zdrowia”

10:00 – 14:00

W programie zaplanowano:

Badania podstawowe

Konsultacje trychologiczne

Badania przesiewowe słuchu

Konsultacje psychologiczne

Aparaturowa diagnostyka skóry

Pierwsza pomoc przedmedyczna

Diagnostyka otyłości, pomiar masy ciała

Nauka samobadania piersi na fantomach

Analiza żywności, ocena azotynów, prezentacja preparatów biologicznych

Warsztaty z chemii kosmetycznej przygotowanie własnego kosmetyku

Dodatkowo w programie:

Warsztaty z medycyny taktycznej tamowanie masywnych krwotoków

Pokaz symulacji medycznej – opieka nad pacjentem po spożyciu narkotyków i dopalaczy

14:00 Zakończenie „Światowego Dnia Zdrowia”

To doskonała okazja, aby zadbać o swoje zdrowie, skorzystać z bezpłatnych badań i poszerzyć wiedzę na temat profilaktyki oraz leczenia różnych schorzeń

9 kwietnia bądźcie z nami w Wyższej Szkole Inżynierii i Zdrowia w Warszawie!

Galeria zdjęć z poprzednich edycji:

Patronat:

 

 

 

 

 

Partnerzy:

21 marca 2026

Mieszkańcy Leszna 19 sami przeciw Ratuszowi i deweloperowi?

Wojewoda Mazowiecki ma wydać decyzję do końca marca. Mieszkańcy Leszna 19 pozostali sami przeciw Ratuszowi i deweloperowi. Spółdzielnia milczy, rygor natychmiastowy grozi katastrofą.

Do końca marca 2026 r. Wojewoda Mazowiecki ma wydać decyzję w sprawie odwołania od ZRID dla „drogi gminnej” przy ul. Leszno 19. Mieszkańcy bloku, w którym żyją 44 rodziny, zostali sami – spółdzielnia nie pomaga, a stołeczny Ratusz forsuje dojazd wyłącznie dla prywatnego dewelopera. Droga ma przebiegać zaledwie 2 metry od ściany nośnej budynku w Rynnie Żoliborskiej. Decyzja Prezydenta Warszawy ma już klauzulę natychmiastowej wykonalności. Jeśli wojewoda nie zatrzyma inwestycji, może dojść do realnego zagrożenia dla całego bloku.

 

Mieszkańcy Leszna 19 pozostali sami

Przypomnijmy: w październiku 2025 r. Prezydent m.st. Warszawy wydał decyzję ZRID (znak UD-XVII-WAiB-AB.6740.13), zezwalającą na wywłaszczenie części działki spółdzielni „Międzyzakładowe Spółdzielcze Zrzeszenie Budowy Domów Mieszkalnych Ochota” pod budowę drogi gminnej. Oficjalnie – droga publiczna. W rzeczywistości – wąski pas asfaltu prowadzący wyłącznie do nowej inwestycji deweloperskiej na sąsiedniej działce (okolice Leszna 17a). Żadnego innego sensu funkcjonalnego ta „gminna” droga nie ma.

Mieszkańcy odwołali się od decyzji – najpierw wspólnie ze spółdzielnią i Stowarzyszeniem „Polskie Euro 2012”, potem, gdy spółdzielnia wycofała się z aktywnego wsparcia, pozostali sami. Radni dzielnicy (zarówno z Koalicji Obywatelskiej, PiS czy niezrzeszeni) nie złożyli interpelacji (a przynajmniej nic o tym nie wiadomo), tzw. ruchy miejskie do tej pory przyjęły także dość bierną postawę. Tymczasem jak wskazują odwołujący się doszło do licznych nieprawidłowości przy wydawaniu tej decyzji drogowej.

Sprostowanie: Radni PIS dzielnicy Wola 10 marca 2026 roku złożyli interpelację w tej sprawie.

Wojewoda przedłużył postępowanie do 31 marca 2026 r., argumentując skomplikowanym charakterem sprawy i koniecznością analizy geotechnicznej oraz proporcjonalności wywłaszczenia.

 

Decyzja była jedynie pro-forma

Jak dowiedzieliśmy się, całe postępowanie miało charakter jedynie pro forma, a jego wynik był przesądzony z góry. Otóż 12 listopada 2020 roku zarządca drogi, czyli Miasto Stołeczne Warszawa, reprezentowane przez zastępców burmistrza Woli Adama Hać i Grażynę Orzechowską-Mikulską, dysponujących pełnomocnictwami Prezydenta Warszawy, zawarł umowę z deweloperem (Volumetric Leszno sp. z o.o. sp. k.), która przewidywała budowę odcinka drogi publicznej gminnej ulicy Nowoprojektowanej z oświetleniem, odwodnieniem, oznakowaniem oraz zjazdami na działkach ewidencyjnych nr 48 oraz 53/11 z obrębu 6-03-16.

§2 umowy przewidywał, że zarządca drogi uzyska decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej w trybie ustawy z dnia 10 kwietnia 2003 r. Z treści umowy jednoznacznie wynika, że inwestycja związana jest z budową przez inwestora inwestycji mieszkaniowej polegającej na budowie budynku mieszkalnego wielorodzinnego z usługami w parterze, z garażem podziemnym przy ul. Leszno/Solidarności w Warszawie, na terenie nieruchomości działka ewidencyjna nr 54 z obrębu 6-03-16, wraz z wjazdem, chodnikami i niezbędną infrastrukturą techniczną na działkach ewidencyjnych nr 53/11 z obrębu 6-03-16 (dalej jako „Inwestycja niedrogowa”).

Innymi słowy, postanowiono wywłaszczyć mieszkańców i spółdzielnię z części swojej nieruchomości, pozbawić ich wiaty śmietnikowej, miejsc parkingowych, a być może także spowodować w następstwie inwestycji pęknięcia w konstrukcji budynku przy ul. Leszno 19, tylko po to, by umożliwić deweloperowi budowę innego budynku.

I jak można było przewidzieć, Prezydent Miasta jako organ rozpatrujący wydał pozytywną decyzję ws. wniosku zarządcy drogi, czyli Prezydenta Miasta (czyli wydał decyzję pozytywną dla samego siebie). W decyzji Prezydenta Miasta oczywiście ani słowem nie wspomniano o ww. umowie z deweloperem. Zdziwieni?

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że można było to inaczej załatwić – można było zrealizować drogę publiczną inną trasą, tj. od ulicy Karolkowej, bez szkody dla mieszkańców.

 

Czas ucieka, a sytuacja jest dramatyczna:

Brak alternatywy dla utraconych funkcji. Na wywłaszczanej części znajdowała się wiata śmietnikowa i kilkanaście miejsc parkingowych. W samym centrum Warszawy, w gęstej zabudowie Rynny Żoliborskiej, nie ma technicznej możliwości postawienia zastępczej wiaty ani nowych stanowisk postojowych na terenie spółdzielni. Mieszkańcy tracą więc nie tylko kawałek gruntu, ale realny komfort życia i bezpieczeństwo (śmieci na chodniku? parkowanie na ulicach?).

Bezpośrednie zagrożenie dla budynku. Opinia Instytutu Techniki Budowlanej z 2015 r. (znajdująca się w aktach) jasno wskazuje na skomplikowane warunki gruntowo-wodne. Droga bez strefy buforowej (tylko 2 metry od ściany) + ciężar nawierzchni + ruch pojazdów = ryzyko osiadania, pęknięć fundamentów, a w skrajnym przypadku katastrofy budowlanej. 44 rodziny mogą zostać bez dachu nad głową.

Spółdzielnia umywa ręce. Mimo że to jej grunt i ona powinna walczyć o najwyższe odszkodowanie oraz rekompensaty (nowe parkingi, wiata, wzmocnienie budynku), zarząd nie podejmuje żadnych realnych działań na rzecz mieszkańców. Ludzie pozostali sami.

Rygor natychmiastowej wykonalności. Decyzję ZRID wydano z tym rygorem. Oznacza to, że po uprawomocnieniu (lub decyzji wojewody) miasto może przejąć teren i zacząć roboty bez czekania na dalsze sądy. Czas na wstrzymanie maleje z każdym dniem. Mieszkańcy wówczas pozostają bez wiaty i miejsc parkingowych.

Mieszkańcy alarmują: to nie jest klasyczna inwestycja drogowa w interesie publicznym. To ułatwienie dla jednego dewelopera kosztem bezpieczeństwa i majątku 44 rodzin. Wywłaszczenie spełniające art. 21 Konstytucji musi być konieczne i proporcjonalne – tu ani jednego, ani drugiego. Droga nie służy nikomu poza prywatnym inwestorem.

 

Co dalej?

Do 31 marca wojewoda mazowiecki ma podjąć decyzję. Mieszkańcy liczą na wstrzymanie lub przynajmniej nałożenie warunku: zapewnienie zastępczych miejsc parkingowych i wiaty śmietnikowej (np. na koszt dewelopera lub miasta). Jeśli decyzja będzie negatywna, zostanie 30 dni na skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i wniosek o zabezpieczenie (wstrzymanie robót). Ale każdy dzień zwłoki to rosnące ryzyko.

Czy Ratusz wycofa się z tej absurdalnej inwestycji? Czy wojewoda posłucha głosu mieszkańców i ekspertów geotechnicznych? Czas pokaże – do końca marca zostało zaledwie kilkanaście dni.

Nasza redakcja będzie śledzić sprawę. Mieszkańcy Leszna 19 proszą o wsparcie – każdy głos w mediach może wpłynąć na decyzję.

Źródło: relacja mieszkańców

20 marca 2026

Tokyo x Seoul – Targi Azjatyckie w Warszawie 21-22 marca 2026

W dniach 21–22 marca w EXPO XXI przy ul. Prądzyńskiego w Warszawie odbędzie się wyjątkowe wydarzenie dla miłośników kultury Azji – Tokyo x Seoul – Targi Azjatyckie. Festiwal połączy inspiracje z Japonii i Korei Południowej, prezentując bogactwo azjatyckiej kuchni, popkultury, sztuki oraz tradycji.

 

Strefa zakupów i smaków

Na odwiedzających czekać będą liczni wystawcy z azjatyckim street foodem, strefa zakupów z produktami inspirowanymi kulturą Japonii i Korei, a także program sceniczny z pokazami, warsztatami i występami tanecznymi. Wydarzenie stworzy przestrzeń do odkrywania smaków, trendów i pasji związanych z Azją.

Na wydarzeniu pojawi się też specjalna strefa z machą i bubble tea.

Tokyo x Seoul – Targi Azjatyckie to okazja do spotkania społeczności fanów azjatyckiej kultury oraz spędzenia weekendu pełnego atrakcji, smaków i inspiracji w samym sercu Warszawy.

TOKIO X SEUL Targi Azjatyckie

Warszawa - EXPO XXI 21–22 marca 2026

Bilety: https://tobilet.pl/tokio-x-seul-targi-azjatyckie.html

Dwie metropolie. Dwie kultury. Jedno wydarzenie.

Poczujecie energię Tokio i Seul w samym sercu Warszawy!

https://www.facebook.com/events/1414709496804716?active_tab=about

 

Portal https://zyciestolicy.com.pl objął patronatem powyższe wydarzenie.





6 marca 2026

Na nadzieję

Igorek ma tylko 3 latka i glejaka. Przeszedł operację, 30 naświetlań, kilka cykli chemioterapii… Ale choroba wróciła.

Igorek codziennie walczy. Jest dzielny i potrzebuje Twojej pomocy w leczeniu. Ma tracheostomię, jest karmiony przez sondę, nie ma odruchu połykania i cierpi na niedowład. W wakacje stwierdzili u niego padaczkę. Teraz bierze chemię w tabletkach, która jest leczeniem podtrzymującym. Pani Ewa mimo ogromnego strachu i stresu nie poddaje się, a my wszyscy razem ją wspieramy w walce o życie syna.

Zbieramy na:
- finansowanie transportu z domu do szpitala 180 km w jedną stronę,
- inne potrzeby zgłaszane na bieżąco, w tym akcesoria medyczne.

 

Twoja pomoc to więcej niż darowizna – to nadzieja na życie.

 

Jak można pomóc?

Poprzez wpłatę:

https://wyrywanizpiekla.org/podopieczni/stop-glejakowi 

Dziękujemy w imieniu mamy Igorka, Pani Ewy i naszym.

 

--
Fundacja Wyrywanych z Piekła Narcyzmu
ul. Smolańska 3/121
70-026 Szczecin

tel. 91-481-9025
tel. 513-442-190

biuro@wyrywanizpiekla.org
https://wyrywanizpiekla.org/

NIP: 9552441037
REGON: 368295964
KRS: 0000695388

mBank: 35 1140 2004 0000 3002 7709 9827

3 marca 2026

Życie Stolicy: PAIH SA - To mogło skończyć się tragedią. Krzyki pod drzwiami toalety, presja i spór o godność pracownika w PAIH

To co dzieje się w PAIH SA wciąż nas zaskakuje, a już wiele widzieliśmy. Historia opisana przez portal Życie Stolicy pokazuje, że w niektórych spółkach państwowych jakieś standardy i przyzwoitość już nie obowiązują. Ale sami się przekonajcie.


To mogło skończyć się tragedią. Krzyki pod drzwiami toalety, presja i spór o godność pracownika w PAIH

Czy w instytucji publicznej można doprowadzić do sytuacji, w której pracownik traci przytomność w toalecie, słyszy krzyki „otwieraj!", groźby policji i straży, a w tym samym czasie kadry uznają wypowiedzenie za „skutecznie doręczone"? Taką sekwencję zdarzeń opisuje pracownik PAIH (Polska Agencja Inwestycji i Handlu). Z jego relacji wynika obraz presji, naruszenia prywatności i chaotycznych działań w chwili potencjalnego zagrożenia zdrowia.

To tekst o faktach przedstawionych przez pracownika – i o pytaniach, które powinny paść w każdej instytucji finansowanej z pieniędzy publicznych.

 

Toaleta, atak paniki i utrata przytomności

Według relacji, w dniu zdarzenia do biura przyszły osoby z działu kadr (BZL) z dokumentami dotyczącymi rozwiązania umowy o pracę. Pracownik udał się do toalety – jak podkreśla, planował to wcześniej po posiłku, miał szczoteczkę i pastę do zębów.

W toalecie – jak twierdzi – doszło do gwałtownego pogorszenia stanu: atak paniki, duszności, narastający lęk. Następnie miał stracić przytomność.

I tu zaczyna się część relacji, która budzi największe wątpliwości etyczne: zamiast pytań o zdrowie, pojawia się presja.

 

„Otwieraj!" i groźby policji – bez pytania „co się dzieje?"

Po kilkunastu minutach – według relacji – rozpoczęło się intensywne dobijanie się do drzwi toalety. Pracownik twierdzi, że słyszał krzyki nakazujące natychmiastowe otwarcie drzwi oraz zapowiedzi wezwania policji i straży.

Jednocześnie wskazuje, że:

  • nikt nie zapytał przez drzwi, czy potrzebuje pomocy,
  • nikt nie zapytał, co się z nim dzieje,
  • nie padła informacja o wezwaniu karetki.

To szczegół, który w debacie o etyce zarządzania ma znaczenie fundamentalne: czy pierwszym odruchem instytucji publicznej było ratowanie zdrowia – czy „dociśnięcie procedury"?

 

Próby otwarcia drzwi i ślady na zamku

Pracownik relacjonuje, że na zamku i framudze widoczne były ślady prób otwarcia drzwi. Zwrócili na nie uwagę ratownicy medyczni – być może istnieje też nagranie rozmowy ratowników o tych śladach.

Ostatecznie – jak twierdzi – drzwi otworzył od środka sam, gdy odzyskał przytomność.

 

Kadry znikają, pojawia się bezpieczeństwo. Kto odpowiadał za człowieka?

Pracownik nie potrafi wskazać, w którym momencie osoby z kadr opuściły miejsce zdarzenia, a pojawili się pracownicy biura bezpieczeństwa. Gdy drzwi zostały otwarte, na miejscu mieli być już pracownicy BB.

Co ważne, pracownik podkreśla:

„Chcę też zwrócić uwagę, że pierwszej pomocy przedmedycznej udzielili mi pracownicy BB i ZBH Ukraina, a pracowników kadr (BZL) już wtedy nigdzie w zasięgu wzroku nie było."

Pojawia się więc pytanie: kto w tej sytuacji miał realną odpowiedzialność za bezpieczeństwo pracownika – i dlaczego to nie kadry prowadziły działania ratunkowe, jeśli twierdziły, że sytuacja wymaga interwencji?

 

Pogotowie wezwał pracownik – nie instytucja

Zespół ratownictwa medycznego – według relacji – został wezwany przez samego pracownika po odzyskaniu przytomności. Ratownicy rozpoznali atak paniki i podali lek uspokajający domięśniowo.

Jeśli ta wersja zostanie potwierdzona dokumentacją medyczną, to rodzi jedno z najbardziej obciążających pytań: dlaczego w sytuacji braku kontaktu z człowiekiem za drzwiami toalety padały groźby policji, a nie padało słowo „karetka"?

 

Teams i mail: polecenie spotkania i „skuteczne doręczenie" w trakcie kryzysu

W czasie trwania zdarzenia dyrektor Maciej Srebro skierował do pracownika komunikat przez Microsoft Teams z poleceniem odbycia spotkania z działem kadr.

Równolegle dział kadr wysłał osobny e-mail informujący o „skutecznym doręczeniu wypowiedzenia".

Pracownik twierdzi, że w chwili wysłania komunikatów był nieprzytomny lub w stanie uniemożliwiającym realną reakcję.

To budzi pytania nie tylko prawne, ale i moralne: czy wysyłanie poleceń służbowych do osoby w kryzysie zdrowotnym ma cokolwiek wspólnego z odpowiedzialnością pracodawcy?

 

Dokument na biurku, pokój otwarty „na oścież" – zero prywatności

Oświadczenie (przypuszczalnie wypowiedzenie) pracownik zobaczył dopiero, gdy ratownicy pomagali mu zabrać rzeczy z pokoju. Dokument miał leżeć na biurku w pokoju otwartym na oścież – „zero prywatności".

Jak relacjonuje, dokument nie został mu wręczony. Widział co najwyżej kartkę, będąc wciąż w ataku paniki, po podaniu leku uspokajającego.

To kolejny problem etyczny: czy w instytucji publicznej standardem jest pozostawianie dokumentów kadrowych w otwartym pomieszczeniu, w warunkach narażających pracownika na utratę prywatności i potencjalną stygmatyzację?

 

Pytania, które powinny paść publicznie

Jeżeli ta relacja jest zgodna z rzeczywistością, sprawa nie dotyczy jedynie jednego sporu kadrowego. Dotyczy standardu traktowania człowieka. W instytucji publicznej.

Pytania do PAIH (i do nadzoru):

1. Czy w chwili dobijania się do drzwi ktokolwiek zapytał pracownika, co się z nim dzieje i czy potrzebuje pomocy?

2. Dlaczego padały groźby policji i straży, a nie padała informacja o wzywaniu pogotowia?

3. Kto podjął decyzję o presji pod drzwiami toalety – i na jakiej podstawie?

4. Jakie procedury obowiązują w PAIH, gdy pracownik nie odpowiada zza zamkniętych drzwi w toalecie?

5. Czy biuro bezpieczeństwa ma uprawnienia do podejmowania prób otwarcia drzwi w pomieszczeniach sanitarnych, a jeśli tak – kiedy i na jakich zasadach?

6. Kto pełnił rolę koordynatora zdarzenia i dlaczego kadry – według relacji – zniknęły z miejsca, zanim udzielono pomocy?

7. Dlaczego pogotowie wezwał sam pracownik, a nie instytucja?

8. Na jakiej podstawie uznano wypowiedzenie za „skutecznie doręczone", skoro pracownik twierdzi, że był nieprzytomny?

9. Czy pozostawienie dokumentu kadrowego na biurku w otwartym pokoju spełnia standard poufności i ochrony danych?

10. Czy ktokolwiek po zdarzeniu sporządził notatkę służbową, zabezpieczył monitoring i przeprowadził analizę BHP?

11. Czy instytucja przeprosiła pracownika lub zaoferowała wsparcie psychologiczne po interwencji?

12. Czy w PAIH istnieją szkolenia dla kadry kierowniczej dotyczące reagowania na kryzys zdrowia psychicznego pracownika?

 

Etyka i godność: gdzie jest granica?

Zgodnie z Kodeks pracy pracodawca ma obowiązek poszanowania godności pracownika i zapewnienia bezpiecznych warunków pracy. W tej sprawie kluczowe jest jednak pytanie bardziej podstawowe: czy w ogóle można uznać za normalne, że w sytuacji potencjalnego zagrożenia życia i zdrowia pierwszą reakcją są krzyki, presja i groźby, a nie pytanie „czy wszystko w porządku" i wezwanie pomocy?

 

W tle nazwisko dyrektora i wcześniejsze publikacje

Nazwisko Macieja Srebro było wcześniej opisywane przez Newsweek Polska w kontekście sporów kadrowych w PAIH – w tym zwolnienia dyscyplinarnego w 2024 r. oraz późniejszego powrotu na stanowisko kierownicze.

Przypomnijmy Srebro był autorem anonimu, który trafił do polityków PSL oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii i na jesieni 2024 roku  wywołał mały skandal. Jak się okazało, wicedyrektor PAIH stworzył go na swoim służbowym komputerze. 30 października Srebro został zwolniony z pracy na podstawie art. 52 Kodeksu pracy, który mówi o rozwiązaniu umowy bez wypowiedzenia — z winy pracownika. Prezes PAIH nie podpisał się pod decyzją o zwolnieniu Macieja Srebro. Jednak już w lutym 2025 roku nie tylko wrócił do pracy w PAIH ale otrzymał awans - został dyrektorem Departamentu Wsparcia Eksportu.

Obecna sprawa może ponownie uruchomić pytania o standardy zarządzania i kulturę organizacyjną w agencji.

 

Co dalej?

Dla oceny sprawy kluczowe będą dowody: dokumentacja ZRM, logi Teams i e-mail, monitoring, zdjęcia drzwi i zamka, świadkowie oraz ewentualne nagrania. Bez nich opinia publiczna będzie skazana na słowo przeciw słowu.

Ale już dziś — nawet na poziomie samej relacji — widać coś, co w instytucji publicznej powinno być nie do przyjęcia: poczucie zastraszenia i utraty godności w sytuacji intymnej oraz kryzysowej.

 

 
Więcej artykułów o PAIH SA: https://zyciestolicy.com.pl/tag/paih-sa/
 
 


22 lutego 2026

Życie Stolicy: Warszawski Ratusz chce zafundować katastrofę budowlaną mieszkańcom Leszno 19?

Dlaczego stołeczny Ratusz chce zafundować katastrofę budowlaną mieszkańcom budynku przy ul. Leszno 19, budynku w którym mieszka 44 rodziny? Czy nie warto wycofać się z wadliwej i nieprzemyślanej decyzji o zrealizowaniu inwestycji drogowej? Co w tej sprawie zamierza uczynić wojewoda, do którego odwołali się mieszkańcy? -  pyta portal Życie Stolicy

 

Prezydent wydaje decyzję ZRID

Decyzją z dnia 7 października 2025 r. znak UD-XVII-WAiB-AB.6740.13 Prezydent m. st. Warszawy zezwolił na realizację inwestycji drogowej i zatwierdzenie projektu zagospodarowania działki lub terenu oraz projektu architektoniczno-budowlanego obejmującego działkę o numerze: 48/1 na której posadowiona jest nieruchomość o adresie Leszno 19. Nieruchomość stanowi blok mieszkalny, w którym znajdują się 44 mieszkania i 4 lokale użytkowe. Nieruchomość została w Decyzji przeznaczona pod przejęcie dla inwestycji: budowa drogi gminnej w rejonie ulicy Leszno i ulicy Karolkowej w Dzielnicy Wola m.st. Warszawy na działkach ewidencyjnych z obrębu 6-03-16.

Nieruchomość posadowiona przy ul. Leszno 19 należy do Spółdzielni „Międzyzakładowe Spółdzielcze Zrzeszenie Budowy Domów Mieszkalnych Ochota”. W wyniku decyzji ma dojść do wywłaszczenia Spółdzielni, a tym samym właścicieli spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu z części nieruchomości obejmującej przestrzeń wokół  bloku mieszkalnego, która jest wykorzystywania na wiatę śmietnikową i na miejsca postojowe dla mieszkańców.

W przypadku realizacji tej decyzji dojdzie do wywłaszczenia z nieruchomości w celu budowy drogi gminnej, a planowana droga gminna ma w zasadzie przylegać do budynku mieszkalnego, co z całą pewnością naruszy konstrukcję bloku.

Decyzję władz miasta krytykuje Miasto Jest Nasze dzielnicy Wola.

 

Wadliwe postępowanie

O sprawie pisaliśmy już w październiku ubr. Okazało się, że organ (Prezydent M.St. Warszawy) wystąpił sam do siebie (sic), wniosek uległ zmianie na jeden dzień przed wydaniem decyzji, numery działek nie figurujące we wniosku pojawiły się w decyzji, decyzja jest niezgodna z planem zagospodarowania przestrzennego, a w jej wyniku zostaną wycięte drzewa i zostanie zniszczona zieleń. Nie jedyne to zresztą nieprawidłowości w tej sprawie.

Oficjalnym celem budowy drogi gminnej jest utworzenie drogi dojazdowej do miejsc postojowych utworzonych na tyłach szpitala EnelMed. Są to miejsca postojowe należące do m. st. Warszawy. Tylko nie wiedzieć czemu nie wybrano innej trasy, od ulicy Karolkowej, która nie powodowałaby problemów.

Od decyzji Prezydenta M. St. Warszawy odwołali się do wojewody mazowieckiego - Spółdzielnia, mieszkańcy a także Stowarzyszenie "Polskie Euro 2012"

 

Inwestycja w interesie nie-publicznym?

Wydaje się, iż planowana inwestycja ma w rzeczywistości na celu interes prywatny pod pozorem celu publicznego tj. umożliwienie poprowadzenia za publiczne środki drogi dojazdowej do nieruchomości zlokalizowanej przy ul. Leszno 17a, należącej do dewelopera. Obecnie deweloper złożył wniosek o pozwolenie na budowę, postępowanie to jest w toku (aby deweloper otrzymał pozwolenie na budowę musi mieć drogę dojazdową do swojej nieruchomości).

Specustawa drogowa pozwala wywłaszczać tylko pod drogi publiczne, a nie techniczne dojazdy realizowane w interesie konkretnego dewelopera, czy innego prywatnego właściciela nieruchomości. Nie jest zatem uzasadnione kwalifikowanie drogi dojazdowej do prywatnej posesji jako drogi gminnej.

Co więcej inwestycja nie spełnia wymogu niezbędności i proporcjonalności.

Sam cel ustawy z 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych oraz cel publiczny konkretnej inwestycji nie może przesądzać automatycznie, czy w konkretnym przypadku wnioskowany przez inwestora zakres wywłaszczenia nieruchomości, przewidzianych pod budowę drogi, spełnia wymogi zasad niezbędności i proporcjonalności, ustanowionych w obowiązującym porządku prawnym.

- wskazał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku w wyroku z dnia 27 marca 2024 r. (sygn. II SA/Gd 861/23)

W przedmiotowym stanie faktycznym inwestor zamierzał wybudować drogę gminną, która miała służyć jedynie dojazdowi do trzech prywatnych posesji, w tym celu organ wywłaszczył z nieruchomości skarżącą. Nieruchomość podlegająca wywłaszczeniu znajdowała się w bezpośrednim sąsiedztwie nieruchomości gminnej.

Wskazany stan faktyczny jest zbliżony do stanu faktycznego dot. Leszno 19. Planowana droga gminna ma służyć dojazdowi do nieruchomości dewelopera i do kilku miejsc postojowych wybudowanych przez m. st. Warszawa, mimo braku drogi dojazdowej do tych miejsc. Natomiast realizacja celu utworzenia dojazdu do miejsc postojowych może nastąpić również przez grunt m. st. Warszawy od strony ul. Karolkowej,

 

Czy inwestycja nie spowoduje katastrofy budowlanej budynku przy ul. Leszno 19?

Okazuje się, że skutki dla mieszkańców budynku mogą okazać się znacznie bardziej uciążliwe, niż tylko utrata parkingu (gdzie będą parkować swoje samochody?) i wiaty śmietnikowej (gdzie mają wyrzucać śmiecie?). Jak się okazuje realizacja inwestycji może zagrozić fundamentom, a zatem samej konstrukcji budynku Leszno 19? Czy zatem w wyniku ZRID nie nastąpi katastrofa budowlana?

Jak się okazuje Urząd Miasta, aby przyśpieszyć proces wydawania Decyzji zaliczył inwestycję w projekcie architektoniczno-budowlanym do pierwszej kategorii geotechnicznej stwierdzając, że warunki gruntowo-wodne są proste, że grunty stanowiące podłoże dla projektowanej drogi określone zostały jako nośne - nie jest to niczym uzasadnione.

Według opracowanej przez Instytut Techniki Budowlanej w lipcu 2015 r. Opinii technicznej określającej wpływ realizacji inwestycji przy ul. Leszno 15 na budynki sąsiednie, między innymi na nieruchomość położoną przy ul. Leszno 19, projektowana droga oraz planowana inwestycja na działce nr 54 obrębu 6-03-16 znajdują się w obrębie „Rynny Żoliborskiej”. Po przeprowadzeniu badań podłoża w tym obszarze uznano warunki geotechniczne za złożone, a w ocenie Instytutu Techniki Budowlanej warunki gruntowe należy uznać jako skomplikowane.

Ponadto planowana droga ma znajdować się około dwa metry od budynku posadowionego przy ul.  Leszno 19, a w ramach prowadzonego postępowania organ nie zbadał potencjalnych skutków dla budynku związanych z budową, a następnie użytkowaniem drogi. Powyższe daje podstawę, aby uznać, że realizacja Decyzji i budowa drogi w odległości 2 metry od tak dużego budynku, bez zachowania strefy buforowej między wykopem dla drogi, a fundamentami budynku spowoduje naruszenie konstrukcji budynku przy ul. Leszno 19, a nawet uszkodzenie ścian nośnych budynku, co może uniemożliwić jego dalsze zamieszkiwanie.

Blok mieszkalny, obejmujący 44 mieszkania i 4 lokale użytkowe posiada bardzo duże obciążenie fundamentów, konstrukcja w sąsiedztwie tzw. „Rynny Żoliborskiej” opiera się na istniejącej w tym miejscu równowadze wodno - gruntowej. Inwestycja polegająca na budowie drogi w odległości 2 metry od nieruchomości zmieni stan naprężeń w budynku oraz nierównomierne osiadanie. Dalszą konsekwencją tego mechanizmu będzie naruszenie stateczności gruntu pod i wokół budynku przy ul. Leszno 19 oraz zmiana stosunków wodnych.

Dlaczego Prezydent m. st. Warszawy nie przeprowadził realnej oceny wpływu robót na konstrukcję budynku oraz nie liczy się z oczywistymi w przyszłości szkodami nieodwracalnymi i długotrwałymi wobec właścicieli spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu mieszkalnego w nieruchomości przy ul. Leszno 19? Dodajmy, iż sama budowa drogi to nie jedyne zagrożenie dla stateczności budynku przy ul. Leszno 19, albowiem samo użytkowanie drogi i wynikające z tego drgania gruntu będą jedynie pogłębiać spowodowane budową drogi pogorszenie stanu budynku.

 

Postępowanie przedłużono do końca marca

Tymczasem Urząd Wojewódzki wyznaczył:

nowy termin załatwienia sprawy dotyczącej rozpoznania odwołania od decyzji Prezydenta m.st. Warszawy Nr 3/WOL/ZRID/2025, znak: UD-XVII-WAiB-AB.6740.13.2025.AKO z dnia 7 października 2025 r., zatwierdzającej projekt zagospodarowania terenu oraz projekt architektoniczno-budowlany i udzielającej zezwolenia na realizację inwestycji drogowej obejmującej budowę drogi gminnej w rejonie ulicy Leszno i ulicy Karolkowej w Dzielnicy Wola m.st. Warszawy, na dzień 31 marca 2026 r.
Wyznaczenie nowego terminu załatwienia przedmiotowej sprawy wynika z jej skomplikowanego charakteru oraz konieczności przeprowadzenia wnikliwej analizy posiadanego materiału dowodowego w ramach prowadzonego postępowania.

Czy władze Warszawy musiały mieszkańcom budynku przy ul. Leszno 19 zafundować taki niepokój? Czy wojewoda wykaże ludzkie uczucia i postawi się w ich roli, a w następstwie uchyli decyzję wydaną niezgodnie z prawem i na szkodę interesu społecznego? Kto zapłaci odszkodowania za pozbawienie mieszkańców parkingu, wiaty śmietnikowej, za utrudnianie życia mieszkańcom, pęknięcia budynku i docelowo za konieczność wyprowadzki z budynku?

- pyta konkludując Życie Stolicy.