25 lutego 2012

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Rośnie zainteresowanie młodych ludzi i nie tylko historią żołnierzy podziemia antykomunistycznego. Zwracam się  do udziału w przypadającym 1 marca Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych.


Będzie on poświęcony organizacjom niepodległościowym, które po 1945 roku podjęły walkę z sowieckim okupantem. Taki  marsz pamięci odbędzie się między innymi w Warszawie.
Wszyscy, którzy chcą dowiedzieć się więcej o historii, chcą  pielęgnować pamięć tych, którzy przelewali krew za ojczyznę" - mówił płk Jan Podhorski, były żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych i wieloletni więzień stalinowskich Wronek, powinni włączyć się w obchody Narodowego Dnia  Pamięci Żołnierzy Wyklętych.


Społeczny Komitet Obchodów, w skład którego wchodzi ponad 30 stowarzyszeń działających zgodnie z hasłem "Bóg, Honor, Ojczyzna", przygotował bogaty program uroczystości - pisze o obchodach 1 marca "Nasz Dziennik".


- Chcemy upamiętnić tysiące osób, które zdecydowały się w momencie ponownego totalnego zagrożenia walczyć z bronią w ręku - powiedział w wywiadzie dla "Naszego Dziennika" prof. Jan Żaryn, przew. Społecznego Komitetu Obchodów Narodowego Dnia Pamięci "Żołnierzy Wyklętych".


Termin ten obejmuje polskich żołnierzy, którzy bardzo często rozpoczęli bój o wolną Polskę 1 i 17 września 1939 r. i którzy nie złożyli broni zarówno w czasie okupacji niemieckiej jak i następującej po niej sowieckiej. Krąg zmieniających się ludzi podziemia niepodległościowego oraz konspiracji młodzieżowej w latach powojennych w sumie sięgał blisko 200 tys. osób. Wielu z nich poddanych zostało brutalnym represjom, wielu straciło życie.
Oddajmy Im hołd, wywieśmy narodowe flagi, połóżmy kwiaty i zapalmy znicze, przywołajmy we wspomnieniu i modlitwie. Spotkamy się 1marca w 16 ważnych miejscach Warszawy związanych z ich walką i tragiczną historią.
Szczegóły w załącznikach.
Zapraszam do udziału w tym marszu upamiętniającym  Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.


Józek Osiński



23 lutego 2012

Dramatyczne Ograniczenie Badań Naukowych

 INFORMACJA DLA KOMISJI ZAKLADOWYCH, CZLONKOW I SYMPATYKOW NSZZ "Solidarnosc" I DLA WSZYSTKICH PRACOWNIKOW INSTYTUTOW POLSKIEJ AKADEMII NAUK

Naukowcom grozi ograniczenie badań, wysyłanie na bezpłatne urlopy, a nawet likwidacja placówek badawczych. Dyrektorzy instytutów naukowych PAN alarmują, że wkrótce nie będą w stanie prowadzić badań. Powodem paraliżu jest coraz mniejsza ilość pieniędzy, jaka wpływa na ich konta z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. To średnio 15 proc. mniej niż rok wcześniej, a w przypadku niektórych instytutów nawet 17 proc.

Tak pisze Rzeczpospolita 18-19.02.2012 w artykule "Polska nauka na krawędzi" http://www.rp.pl/artykul/19,814200-Polska-nauka-na-krawedzi.html (Wyskakujace okienko mozna zamknac klikajac x w prawym gornym rogu.)

Pytanie dotyczace tej sprawy skierowala do min Kudryckiej prof Marta Lesniakowska z Instytutu Sztuki PAN, wiceprzewodniczaca Krajowej Sekcji NSZZ Solidarnosc PAN. Bylo to krotkie konkretne pytanie z prośbą o wyczerpującą odpowiedź, mianowicie: W zwiazku z tym, że w ostatnich dniach instytuty PAN otrzymały dwie pierwsze raty dotacji statutowej za styczeń i luty niższe o ca 17-20% w porownaniu do analogicznego okresu w roku ubiegłym, proszę o informację, czy oznacza to, iż w tym roku (2012) dotacja zostala zmniejszona o tyle %, czy może mamy do czynienia z prowizorium i kwota ostateczna na koniec roku będzie wyrównana do wysokości przynajmniej = 2011.

Odpowiedź Pani Minister była krótka, zwięzła, gladka i cząstkowa: "Następne transze pieniędzy instytuty otrzymają w kolejnych 2-3 miesiącach, a w nastepnym tygodniu, mam nadzieje, wydany zostanie projekt Rozporządzenia Ministra." Kropka.

Bylo to 15.02 na wspolnym posiedzeniu sejmowych Podkomisji stalych ds. nauki i szkolnictwa wyzszego oraz ds. ekonomiki edukacji i nauki, z porzadkiem dziennym: "Rozpatrzenie informacji Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyzszego na temat zasad finansowania nauki i szkolnictwa wyzszego z uwzglednieniem kryteriow dystrybucji srodkow". Nagranie video z tego posiedzenia jest w calosci dostepne z http://www.sejm.gov.pl/sejm7.nsf/transmisje.xsp?unid=30326EF781CCC126C125799D003A240F. Prof Marta Lesniakowska jest w srodku planu. Nasze pytanie jest okolo godz 16:56-58. Poparcie przedstawiciela Krajowej Sekcji Nauki Solidarnosci - okolo 17:12, Wiceprezesa PAN - 17:20. Odpowiedz Pani Minister - 17:56-57.

W dyskusji poslanka Łybacka (SLD) zglosiła ok 16:48 wazna propozycje wprowadzenia do ustawy budżetowej 1% odpisu od podatku CIT, placonego przez przedsiebiorstwa i firmy, na badania naukowe w wybranej przez platnika jednostce naukowej. Jeśli przejdzie, miałoby to działać od przyszłego roku na takich zasadach jak 1% odpisu z PIT-u. (Wybór jednostki obdarowanej należy do darczyncy.) Taki odpis dziala we Francji z powodzeniem od wielu lat.

Wg danych zebranych przez Solidarnosc PAN i Inicjatywe Obywatelska Instytutow PAN, jest to juz drugi rok ograniczania badan w instytutach PAN przez drastyczne zmniejszenie poziomu finansowania. Często jest to zmniejszenie lacznie nawet o 30% w porownaniu do roku 2010!

Jak sie wydaje, obecnie rzad i wspierajace go srodowiska przestraszyly sie duzej fali protestow (z widocznym udzialem pokolenia wnukow i ducha Solidarnosci) przeciwko wprowadzaniu cenzury w Internecie w ramach ACTA i przeciwko fikcyjnym nibykonsultacjom spolecznym.

Moze warto podjac probe poszerzenia frontu wskazujac, iz takze w nauce konsultacje byly calkowicie iluzoryczne. W ogole nie byl konsultowany z nikim najwazniejszy punkt ustawy o PAN - art 104, otwierajacy ustawowo droge do dalszego obnizania i tak juz drastycznie niskich wynagrodzen czonych w instytutach badawczych PAN. Tym samym obnizania poziomu badan naukowych w Polsce. Tego artykulu nie bylo w ogole w rozeslanym do konsultacji projekcie ustawy o PAN. Pojawil sie po raz pierwszy podrzucony przez ministerstwo nauki i szk wyzszego na komisji sejmowej i po 2 tygodniach juz zostal przyjety przez plenarne posiedzenie sejmu. Podobnie jak w sprawie ACTA minister moze zawsze liczyc na wierna wiekszosc PO w sejmie i senacie.

Z podobnym calkowitym lekcewazeniem przez poslow PO i ministerstwo oraz zatajeniem przez media spotkaly sie wyjatkowo liczne krytyczne glosy wielu srodowisk przedstawione w trakcie sejmowego wysluchania publicznego 9 listopada 2010 poswieconego projektowi ustawy Prawo o szkolnictwie wyzszym i zmian w innych ustawach dot. nauki. W tym glosy NSZZ Solidarnosc (Krajowej Sekcji PAN i Krajowej Sekcji Nauki) i Inicjatywy Obywatelskiej Instytutow PAN. Prosimy o przekazanie tych informacji wszystkim pracownikom Panstwa instytutow.

Marian Srebrny

20 lutego 2012

PRAWDA O SZYMBORSKIEJ - "ZABIĆ KSIĘŻY"

"Zabić księży" dr Stanisław Krajski, Katolicka Gazeta Internetowa,12.2002 W moim artykule o Wisławie Szymborskiej pt. "Szymborska, Stalin i Giordano Bruno", który ukazał się w "Naszym Dzienniku" na początku listopada br. (2001 - wtr. WK) pojawiło się następujące zdanie: "Szymborska z garstką podobnych jej krakowskich intelektualistów domagała się przyspieszenia wykonania wyroków śmierci na krakowskich księżach, których komuniści kłamliwie oskarżyli o pracę dla obcego wywiadu." Zdanie to wywołało zainteresowanie wielu czytelników. Prosili oni o szczegóły. Ten materiał, te szczegóły właśnie prezentuję.
W 1951 r. komuniści rozpoczęli bezpośrednią bezpardonową walkę z Kościołem. Zapoczątkowało ją aresztowanie pod zarzutem szpiegostwa biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka. Pod koniec tego roku aresztowano kilkunastu księży w diecezji krakowskiej. W styczniu 1953 r. odbył się ich "proces". Zarzucono im "szpiegostwo za amerykańskie pieniądze". Trzech księży skazano na śmierć, a pozostałych na wieloletnie więzienie. W lutym 1953 roku gdy księża oczekiwali w celach śmierci na wykonanie wyroku grupa literatów krakowskich, wśród których była Szymborska, podpisała i przekazała władzom oraz ogłosiła "Rezolucję Związku Literatów Polskich w Krakowie w sprawie procesu krakowskiego". Czego domagali się literaci? Czas był taki, jak pokazała historia, że broniąc księży mogli uratować im życie. Władze komunistyczne wyraźnie się wahały. Potrzebowały "poparcia społecznego". Chciały podzielić się odpowiedzialnością. Czyn komunistów był zbrodniczy i haniebny. Trzeba było być idiotą, by uwierzyć, że w kurii krakowskiej działa amerykański wywiad wykorzystując ją jako swoje narzędzie przeciwko komunistom. Nawet jednak jeśli ktoś, by w to uwierzył to i tak musiałby uznać, że stracenie księży to za wysoka kara. Literaci podpisani pod rezolucją nie byli idiotami. Byli to przecież ludzie wykształceni, światli, zorientowani, dobrze poinformowani, rozumiejący charakter przemian jakie się odbywały w Polsce i ich kierunek. Byli to też, tak by się wydawało, humaniści stanowiący elity, a więc ludzie, których zadaniem było bronić uniwersalnych zasad, nie zgadzać się na takie działania władz, które by w sposób szczególnie drastyczny były barbarzyńskie, antyludzkie, niesprawiedliwe. Literaci krakowscy mieli trzy wyjścia. Mogli ostro zaprotestować wybierając drogę podyktowaną przez ich ludzką godność i kulturę, którą reprezentowali, drogę heroiczną, drogę, która byłaby jakoś drogą męczeństwa. Gdyby wybrali tą drogę Bóg i historia nagrodziliby ich sowicie. Za miesiąc umarł Stalin. Represje by się skończyły, a oni w glorii i chwale zostaliby obwołani bohaterami narodowymi. Literaci ci mogli też postąpić uczciwie i pragmatycznie, dyplomatycznie. Mogli potępić księży, a zarazem domagać się w imię humanizmu darowania im życia. Mogliby, tak przy okazji zastosować parę kruczków, które mogłyby ułatwić władzom komunistycznym postępowanie. Mogliby np. zaproponować następującą formułę: "Komunizm zwyciężył. Komunizm ma rację. Komunizm jest dobry. Komunizm jest silny i wielkoduszny. Jako taki potrafi wybaczać winy, darować. Zamieńcie księżom wyroki śmierci na dożywocie." Literaci krakowscy mogli też milczeć choć z pewnością władze komunistyczne naciskały na nich, by potępili księży. Gdyby literaci krakowscy nie zabrali głosu represje władz w stosunku do nich byłyby najmniejsze. Mogliby stracić swoje ciepłe posadki, otrzymać zakaz drukowania. Nie byłaby to jednak wcale za wysoka cena na honor i wierność podstawowym wymiarom człowieczeństwa, za to, że się nie upodlili, nie zostali wspólnikami zbrodni. Ceny tej, to powinni już wtedy wiedzieć, nie płaciliby w nieskończoność. Zbrodniczy ustrój związany był z osobą Stalina. Ten zaś miał już swoje lata. Jego śmierć musiała pociągnąć za sobą przemiany - odwilż polityczną. Literaci krakowscy wybrali czwartą drogę. Treść ich wystąpienia była taka, że między wierszami można było wyraźnie przeczytać: "Wykonać wyrok, przyspieszyć go." Jednocześnie i to przy takiej okazji, złożyli, wręcz na kolanach, czołobitny hołd i przysięgę wierności zbrodniarzom i faktycznym zdrajcom Polski. Oto tekst rezolucji: W ostatnich dniach toczył się w Krakowie proces grupy szpiegów amerykańskich powiązanych z krakowską Kurią Metropolitarną. My zebrani w dniu 8 lutego 1953 r. członkowie krakowskiego Oddziału Związku Literatów Polskich wyrażamy bezwzględne potępienie dla zdrajców Ojczyzny (wytłuszczenie - S. K.), którzy wykorzystując swe duchowe stanowiska i wpływ na część młodzieży skupionej w KSM działali wrogo wobec narodu i państwa ludowego, uprawiali - za amerykańskie pieniądze - szpiegostwo i dywersję. Potępiamy tych dostojników z wyższej hierarchii kościelnej, którzy sprzyjali knowaniom antypolskim i okazywali zdrajcom pomoc, oraz niszczyli cenne zabytki kulturalne.Wobec tych faktów zobowiązujemy się w twórczości swojej jeszcze bardziej bojowo i wnikliwiej niż dotychczas podejmować aktualne problemy walki o socjalizm i ostrzej piętnować wrogów narodu - dla dobra Polski silnej i sprawiedliwej." Rezolucję podpisało swoimi nazwiskami i pierwszymi literami swoich imion 53 osoby. Wśród nich znaleźli się tak znani pisarze i krytycy literaccy jak: K. Bunsch, Wł. Dobrowolski, W. Szymborska, K. Filipowicz (późniejszy mąż Szymborskiej), A. Kijowski, J. Kurek, Wł. Machejek, Wł. Maciąg, S. Mrożek, T. Nowak, J. Przyboś, T. Sliwiak, M. Słomczyński (znany tłumacz Szekspira podpisujący kryminały swojego autorstwa pseudonimem Joe Alex), O. Terlecki, H. Vogler, A. Włodek (pierwszy mąż Szymborskiej). Wśród sygnatariuszy tej rezolucji znalazł się również Jan Błoński, który kilkadziesiąt lat później zarzucał Polakom, równie kłamliwie, w "Tygodniku Powszechnym", "zbrodniczą obojętność wobec zagłady getta warszawskiego". Rezolucję podpisali także: K. Barnaś, Wł. Błachut, J. Bober, Wł. Bodnicki, A. Brosz, B. Brzeziński, , B. M. Długoszewski, L. Flaszen, J. A. Frasik, Z. Groń, L. Herdegen, B. Husarski, J. Janowski, J. Jaźwiec, R. Kłyś, W. Krzemiński, J. Kurczab, T, Kwiatkowski, J. Lowell, J. Łabuz, H. Markiewicz, B. Miecugow, H. Mortkowicz- Loczakowa, W. (lub S.). Otwinowski, A. Polewka, M. Promiński, E. Rączkowski, E. Sicińska, St. Skoneczny, A. Świrszczyńska, K. Szpalski, J. Wiktor, J. Zagórski, M. Załucki, W. Zechenter, A. Zuzmierowski.
Rezolucja ta była, powtórzmy to raz jeszcze, zbrodnicza i haniebna. Ci, którzy ją podpisali, podpisali się nie tylko pod wyrokami śmierci dla 3 księży i pod wyrokami wieloletniego więzienia dla pozostałych kapłanów, ale podpisali się również w ten sposób pod pozostałymi zbrodniami stalinizmu. Oni przecież użyli swych nazwisk, swoich autorytetów, by wesprzeć stalinizm, by go wzmocnić, by go usprawiedliwić. Jej moralnej wymowy nie osłabia fakt, że podpisało się pod nią wielu znanych literatów, że w tym samym czasie wielu innych obywateli polskich, w tym znanych ludzi takich choćby jak Gałczyński czy Tuwim, postępowało tak samo czy podobnie. Jej moralnej wymowy nie osłabia fakt, że Stalin umarł miesiąc później i wyroków śmierci nie zdążono wykonać.
Szymborska mogła teraz po latach wyrazić żal i skruchę oraz potępienie dla stalinizmu w świetle jupiterów. Mogła przeprosić Kościół i Polaków. Mogła w obecności kamer telewizyjnych złożyć kwiaty na grobach księży, których życie skróciły cierpienia wywołane aktem, który wsparła osobiście. Mogła też, w ramach zadośćuczynienia przekazać niewielką choćby część swojego olbrzymiego majątku na rzecz Kościoła krakowskiego. Ona zaś bez słowa, z uśmiechem przyjęła z rąk przedstawicieli krakowskich władz samorządowych tytuł honorowej obywatelki Krakowa, tytuł, który, w tym wypadku, był swego rodzaju kpiną i nową hańbą, już nie tylko dla niej. Szymborska zapisała się w historii Polski i Krakowa nie tylko jako poetka, laureatka nagrody Nobla, ale również jako ktoś kto brał udział w zniewalaniu naszego kraju, eksterminacji polskiego narodu, w działaniach zmierzających do jego zastraszenia, upodlenia, demoralizacji. Miejmy nadzieję, że tych jej czynów i słów nie powtórzy już nigdy żadna polska poetka.
dr Stanisław Krajski, Katolicka Gazeta Internetowa, 2001-12-01