Kadra kierownicza "restrukturyzacji i windykacji" PKO BP zatrudniona równocześnie w zarządzie prywatnej spółki deweloperskiej? Czy to nie naruszenie ustawy antykorupcyjnej - zastanawiają się internauci. Co ciekawe mimo, że komentarze internautów pod artykułem http://serwis21.blogspot.com/2018/01/pko-bp-moze-stracic-prawie-200-oddziaow.html wskazują na bardzo poważny problem, co najmniej konflikt interesów, a być może nawet i poważniejszych nieprawidłowości, nikt z kierownictwa Banku nie zareagował, nie podjęto wysiłku wyjaśnienia sprawy. Okazuje się jednak, że sprawa była od jakiegoś czasu znana, a decydenci nie reagowali.
Kilka miesięcy temu do posłów Bartłomieja Wróblewskiego, Piotra Babiarza, Iwony Michałek, do Ministerstwa Sprawiedliwości, do ministra Mariusza Kamińskiego, do Rady Nadzorczej PKO BP oraz do Departamentu zgodności i bezpieczeństwa PKO BP zostało przesłane pismo, w którym opisano przypadki jawnego naruszania interesów banku i wątpliwej z punktu widzenia moralnego i finansowego banku ścieżki postępowania osób z kierownictwa windykacji w PKO BP. Mimo wskazania potencjalnie wielomilionowych strat dla Banku i wątpliwych etycznie nieformalnych "Interesów" załatwianych przez konkretne osoby nic nie uległo zmianie. Osoby nadal pobierają niemałe wynagrodzenie, premie i otrzymują bardzo wysokie nagrody. I to mimo wskazania np. konkretnych powiązań pomiędzy osobą nadzorująca operacyjne windykacje kredytów hipotecznych i jednocześnie będącym cichym wspólnikiem i prezesem spółki deweloperskiej (gwoli ścisłości - już dziś tylko wiceprezesem zarządu spółki).
Kilka miesięcy temu do posłów Bartłomieja Wróblewskiego, Piotra Babiarza, Iwony Michałek, do Ministerstwa Sprawiedliwości, do ministra Mariusza Kamińskiego, do Rady Nadzorczej PKO BP oraz do Departamentu zgodności i bezpieczeństwa PKO BP zostało przesłane pismo, w którym opisano przypadki jawnego naruszania interesów banku i wątpliwej z punktu widzenia moralnego i finansowego banku ścieżki postępowania osób z kierownictwa windykacji w PKO BP. Mimo wskazania potencjalnie wielomilionowych strat dla Banku i wątpliwych etycznie nieformalnych "Interesów" załatwianych przez konkretne osoby nic nie uległo zmianie. Osoby nadal pobierają niemałe wynagrodzenie, premie i otrzymują bardzo wysokie nagrody. I to mimo wskazania np. konkretnych powiązań pomiędzy osobą nadzorująca operacyjne windykacje kredytów hipotecznych i jednocześnie będącym cichym wspólnikiem i prezesem spółki deweloperskiej (gwoli ścisłości - już dziś tylko wiceprezesem zarządu spółki).
Oczywistym jest, że deweloper największe zyski może osiągnąć nie tylko przez obniżenie kosztów budowy, ale w głównej mierze dzięki taniemu nabyciu działek od budowę. A gdzieś można taniej kupić niż od zastraszonego biurokratyczną machiną kredytobiorcy, któremu los utrudnił spłatę kredytów? To właśnie osoba w trudnej sytuacji w związku z dochodzeniem długu przez Bank lub firmę windykacyjną, gotowa jest za bezcen sprzedać swój często jedyny majątek. Wiedza o dłużnikach i możliwość kontaktu z nimi pozwala właśnie na "wyłowienie" i ewentualne wykorzystanie takich okazji firmie deweloperskiej będącej własnością kierownictwa Centrum Restrukturyzacji Windykacji (na razie nie mamy dowodów, że taka sytuacja nastąpiła).
W piśmie wskazano również inne wątpliwe działania prowadzące do strat banku w wyniku przedawnień spraw, będących skutkiem - bądź z niekompetencji bądź być może - cichego doradztwa przez wymienione osoby jak nie spłacać długów.
Nietrudno wyobrazić sobie, że w zamian za 5% opłatę, za poradę podpowiadającą drogę, jak nie spłacać 500.000 zł kredytu i jednocześnie wyjść obronną ręką. Wielomilionowa skala przedawnień może nie być tylko przypadkiem i zaniedbaniem, ale działaniem jak najbardziej celowym i niebezinteresownym. Warto przeprowadzić prostą kalkulację: 5% od pół miliona złotych, to 25 tys. zł. Jeśli taka "porada" kilka razy w miesiącu, wtedy w skali roku mówimy już o wielomilionowych kwotach nieuczciwego zarobku grupy osób i jednocześnie dziesiątków milionów strat banku na zaniechania dochodzenia należności.
(Jak na razie brak dowodów że takie porady za opłaty miały miejsce)
Choć pismo jest anonimowe, sprawa jest poważna. Nie przesądzamy czy doszło do nieprawidłowości (oprócz konfliktu interesów tj. zajmowania równolegle kierowniczego stanowisko w CRW i zarządzie spółki), ale oczekiwać należałoby zbadania zasadności stwierdzeń w nim przedstawionych, w celu ich potwierdzenia lub zdementowania, wszak może chodzić o niebagatelne sumy pieniężne. Należałoby oczekiwać...
Tymczasem w sprawie panuje cisza. Posłowie (którzy wcześniej interweniowali w sprawie Banku) nie skierowali interpelacji w tej sprawie, ministrowie - jak na razie nic nie uczynili (a przynajmniej o swoich działaniach nie poinformowali). A Rada Nadzorcza PKO BP oraz Departament zgodności i bezpieczeństwa - nie zajęły się sprawą.
Jeżeli jest inaczej, to czekamy na oficjalne szczegółowe informacje (a nie pustosłowie), celem publikacji.
cdn.
Nietrudno wyobrazić sobie, że w zamian za 5% opłatę, za poradę podpowiadającą drogę, jak nie spłacać 500.000 zł kredytu i jednocześnie wyjść obronną ręką. Wielomilionowa skala przedawnień może nie być tylko przypadkiem i zaniedbaniem, ale działaniem jak najbardziej celowym i niebezinteresownym. Warto przeprowadzić prostą kalkulację: 5% od pół miliona złotych, to 25 tys. zł. Jeśli taka "porada" kilka razy w miesiącu, wtedy w skali roku mówimy już o wielomilionowych kwotach nieuczciwego zarobku grupy osób i jednocześnie dziesiątków milionów strat banku na zaniechania dochodzenia należności.
(Jak na razie brak dowodów że takie porady za opłaty miały miejsce)
Choć pismo jest anonimowe, sprawa jest poważna. Nie przesądzamy czy doszło do nieprawidłowości (oprócz konfliktu interesów tj. zajmowania równolegle kierowniczego stanowisko w CRW i zarządzie spółki), ale oczekiwać należałoby zbadania zasadności stwierdzeń w nim przedstawionych, w celu ich potwierdzenia lub zdementowania, wszak może chodzić o niebagatelne sumy pieniężne. Należałoby oczekiwać...
Tymczasem w sprawie panuje cisza. Posłowie (którzy wcześniej interweniowali w sprawie Banku) nie skierowali interpelacji w tej sprawie, ministrowie - jak na razie nic nie uczynili (a przynajmniej o swoich działaniach nie poinformowali). A Rada Nadzorcza PKO BP oraz Departament zgodności i bezpieczeństwa - nie zajęły się sprawą.
Jeżeli jest inaczej, to czekamy na oficjalne szczegółowe informacje (a nie pustosłowie), celem publikacji.
cdn.