24 października 2016

Agresja uczestniczek czarnego protestu w Warszawie

Ok. godz. 16.00 na warszawskiej patelnii (przy stacji metra Centrum) uczestniczki tzw. czarnego protestu (czyli czarnuchy) zaatakowały organizatorów pikiet pro-life, którzy przyszli z banerami  (m.in.: „Chcą być kochane, nie zabijane”, „Aborterzy zabijają dzieci z zespołem Downa!” czy „Od poczęcia prawa człowieka!) oraz nagłośnieniem.  W ruch poszły parasolki, przewrócono statyw. Musiała wkroczyć policja by oddzielić obie strony, ale jedna z "czarnuchów" naruszyła nietykalność funkcjonariusza (jej dane ustaliła policja, a zatem można jej postawić zarzuty karne).

I teraz już wiadomo o co chodzi z hasłem o "prawie wyboru", czarnuchy chcą mieć prawo do stosowania przemocy fizycznej i do znieważenia wobec innych. Jest to zresztą logiczne, skoro uważają, że wolno mordować dzieci poczęte, ze względu na wady płodu (np. zespół downa) lub np. ze względu na małe mieszkanie (chwaliła się tym Natalia Przybysz) to czemu nie można bić i znieważać innych. 

W sumie jednak czarny protest okazał się niewypałem. Zgromadzenia odbyły się w ok. 50 miastach, gromadziły każdorazowo nie więcej niż kilkadziesiąt do kilkaset osób. 

Urzędnicy nie chcą rezygnacji ze zmiany czasu co pół roku

Pismem z dn. 12.10 Ministerstwo Rozwoju poinformował Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, że ws. zaniechania przygotowania wydawanego co 5 lat rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów w sprawie wprowadzenia i odwołania czasu letniego, na obecnym etapie procesu legislacyjnego nie ma możliwości zmian ani odstąpienia od obowiązujących regulacji. Obecnie procedowany projekt Rozporządzenia w sprawie wprowadzenia i odwołana czasu letniego Środkowoeuropejskiego w latach 2017-2021 będzie obowiązywać od 1 stycznia 2017 r. Tylko, że projekt nie został jeszcze podpisany (przynajmniej nie wynika to ze strony RCL)

Ministerstwo Rozwoju w odpowiedzi mija się przy tym całkowicie z faktami. Np stwierdza, że podczas uzgodnień resortowych i konsultacji publicznych nie zgłoszono żadnych uwag ani sugestii. Jednakże z samego rozdzielnika pisma Ministerstwa Rozwoju wynika, że pismo przesłano do Głównego Urzędu Miar, który przypomnijmy przesłał petycję Stowarzyszenia ws. rezygnacji ze zmiany czasu. Dalej pisze iż w latach poprzednich 2012-2016 nie została podjęta żadna inicjatywa zmierzająca do szerszej debaty w tym zakresie. Pojawiały się tylko pojedyncze głosy zarówno zwolenników jak i przeciwników tej regulacji. Czyżby? w roku 2013 do premiera Donalda Tuska z petycją w sprawie wystąpiło Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Debatę zainicjowało także pod koniec 2015 r. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE serią petycji w sprawie. Przypomnijmy wypowiadała się Sejmowa Komisja Petycji, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Senacka Komisja Gospodarki, Senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, w środkach masowego przekazu pytano czy nastąpi zniesienie czasu letniego. Jeżeli to nie aspekty publicznej debaty, to co nimi jest?

W piśmie Ministerstwo Rozwoju próbuje przerzucić odpowiedzialność na dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 19 stycznia 2001 r. w sprawie ustaleń dotyczących czasu letniego, cyt. Jeżeli Polska jako państwo członkowskie nie będzie realizować wskazań z jakiejkolwiek dyrektywy, którą miała obowiązek wdrożyć do naszego porządku prawnego, lub będzie je realizować, ale w sposób niepełny lub nieprawidłowy... Tyle że dyrektywa nakazuje harmonizację czasu letniego, o ile państwa członkowskie się na wprowadzenie czasu letniego zdecydują (a zatem można odstąpić od wprowadzenia).

Nieprawd przytoczonych przez Ministerstwo Rozwoju jest znacznie więcej np. że zmiana (na jednolity czas urzędowy przez cały rok) wymagałaby poważnego przemodelowania podstaw życia społecznego np. godzin rozpoczynania pracy czy nauki. Przypomnijmy przed 1977 rokiem nie było czasu letniego (ludzie zaczynali pracę zarówno przed jak i po tym okresie o tych samych godzinach, i nie było potrzeby przesuwania godzin urzędowania, pracy czy nauki).

Pismo Ministerstwa Rozwoju z dn. 12.10.2016

Również Kancelaria Prezesa Rady Ministrów w dniu 24 października dopuściła się do kłamstwa w sprawie, pozostawiając petycję Stowarzyszenia z dnia 4 października bez rozpatrzenia twierdząc że petycja została wcześniej rozstrzygnięta i że udzielono odpowiedź 16 lutego 2016 r. 
Pismo KPRM z 24 października 2016
Tymczasem petycja z dnia 4/10 dotyczyła zaniechania wydania rozporządzenia ws. czasu letniego, podczas gdy petycja styczniowa Stowarzyszenia dotyczyła uchylenia dotychczasowego rozporządzenia i zmiany ustawy, a zatem nie byłby tożsame. Co więcej z tekstu odpowiedzi można wysnuć wniosek, że pani premier w ogóle nie jest zaznajomiona z faktem że jest sprzeciw publiczny wobec dalszego trwania systemu zmiany czasu.

W sprawie czasu letniego urzędnicy posuwają się do coraz to nowych absurdalnych twierdzeń i nieprawd. Tylko po to by utrzymać status-quo. Ale nawet jeśli rząd przyjmie rozporządzenie w sprawie dalszego obowiązywania przez 4 lata czasu letniego, sprawy to nie zamknie. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE nie zamierza bowiem odpuścić i będzie dalej występować o zniesienie tego absurdu.

"Tajne losowanie" składu orzekającego Trybunału Stanu w sprawie Emila Wąsacza?

18 października wybierano w drodze losowania skład orzekający Trybunału Stanu w sprawie Emila Wąsacza. Losowano, ale bez powiadomienia i udziału członków Trybunału.

Przypomnijmy w 2005 r. Sejm przyjął uchwałę o pociągnięciu Emila Wąsacza, jako osoby nadzorującej przebieg prywatyzacji PZU, do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu za nieprawidłowości przy prywatyzacji ubezpieczyciela. Przypomnijmy, iż sprawa prywatyzacji zakończyła się rozprawą przed międzynarodowym trybunałem arbitrażowym i ostatecznie wypłatą przez Polskę gigantycznego odszkodowania na rzecz firmy Eureko. Jednak przez 12 lat Sejm nie potrafił wybrać posła oskarżyciela, a w 2014 r. posłowie PO twierdzili że sprawa przed TS jest przedawniono. Jednak po ubiegłorocznej zmianie władzy, udało się w lipcu br wybrać posła-oskarżyciela Halinę Szydełko (PIS), mimo że aż 131 posłów (aktualnej opozycji) próbowało nie dopuścić do jej wyboru i w ten sposób chronić Wąsacza.

18 października odbyło się losowanie składu orzekającego w sprawie Emila Wąsacza, pod nieobecność wszystkich wybranych członków Trybunału Stanu. Losowanie dokonano na podstawie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 2 czerwca 2003 r. w sprawie określenia szczegółowych zasad wyznaczania i losowania składu orzekającego. Zgodnie z tym rozporządzeniem, zawiadomienie o losowaniu przesyła się prokuratorowi i obrońcy, a w samym losowaniu uczestniczy przewodniczący wydziału, protokolant i pracownik sekretariatu, i o ile się stawią także prokurator i obrońca. 

Losowanie pod nieobecność a nawet wiedzy członków TS, zaniepokoiła Roberta Majkę - członka Trybunału, który w dniu 21 października wystąpił do przewodniczącego Trybunału Stanu - sędziego Małgorzaty Gersdorf (przypominamy Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego) o przesłanie numeru zarządzenia przewodniczącego Trybunału Stanu, który określa procedurę wyłonienia składu orzekającego w sprawie Wąsacza i listy obecności.

Fakt, że członkom Trybunału Stanu nie przesłano nawet ex post numeru zarządzenia, listy obecności, protokołu z losowania każe się zastanowić nad sposobem procedowania przewodniczącej Trybunału Stanu, Pierwszego Prezes Sądu Najwyższego - Małgorzata Gersdorf .