16 lipca 2016

Planowany islamski zamach na Światowe Dni Młodzieży?

Jak ujawnia Fakt - sposób, w jaki terroryści mordowali w Nicei, to metoda przygotowana również dla pielgrzymów, którzy mają się zjawić na Światowych Dniach Młodzieży. Dzięki współpracy z zagranicznymi wywiadami polskie służby udaremniły podobny rajd fanatyków w tłum. Tym razem jednak do masakry miało dojść w Polsce, 31 lipca w Brzegach. Tragedia miała wydarzyć się podczas papieskiej mszy w trakcie Światowych Dni Młodzieży (ŚDM), a konkretnie pod koniec uroczystości, gdy fala dwóch milionów pielgrzymów rusza spod ołtarza do miejsc swoich noclegów. Policjanci osłaniający teren oddychają z ulgą, bo do żadnych incydentów nie doszło. Ale właśnie w tym momencie dochodzi do ataku! W tłum wiernych wjeżdża pięć rozpędzonych terenówek z uzbrojonymi terrorystami... Pozyskano informacje nt. planu terrorystów dzięki programowi szpiegowskiemu Eszelon (tj. program amerykański podsłuchujący rozmowy telefoniczne na całym świecie). MSW nie zaprzecza powyższym informacjom, ale zapewnia o bezpieczeństwie imprezy.


W świetle powyższego nie sposób zrozumieć dlaczego rząd nie wsparł petycji - projektu ustawy Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE dot. zakazu wjazdu do Polski osób wyznających Świętą Wojnę, petycji odrzuconej przez Sejm zarówno głosami PIS jak i opozycji. http://serwis21.blogspot.com/2016/04/posowie-i-rzad-za-prawem-do-wjazdu-do.html .

Marsze, kwiatki i łzy na powstrzymanie terrorystów?

Ze strony mainstreamowych mediów padają gromy na ministra spraw wewnętrznych Błaszczaka za jego wypowiedź po zamachu w Nicei. Co takiego powiedział, zacytujmy: Jakie wnioski zostały wyciągnięte po zamachach terrorystycznych w Paryżu? Zorganizowano marsze, malowano kwiatki na chodnikach w różne kolory, kredkami o kolorach całej tęczy. Dla mnie jest to bardzo wyraźne nawiązanie do LGBT. Po zamachach terrorystycznych rozpłakała się pani Mogherini, wysoki komisarz UE ds. międzynarodowych. Czy to jest odpowiednia reakcja? Moim zdaniem nie.

Otóż minister powiedział prawdę, po zamachach robiono pozorne, puste reakcje, co było przedmiotem żartów w sieci. Ani marsz przywódców(Paryż), malowanie kwiatków (Bruksela) noszenie odznak "je suis charlie", czy też łzy komisarz Mogherini, na islamskich terrorystach nie robią żadnego wrażenia. Prawdopodobnie nawet utwierdza ich to w przekonaniu, że ten zgniły świat zachodni jest niezdolny do jakiejkolwiek poważniejszej reakcji i że trzeba wzmożyć liczbę ataków.

Czy wypowiedź ministra była we właściwym momencie? Zapewne nie, ale czy był inny właściwy moment. Doświadczenie uczy, że nie, późniejsza wypowiedź ginie, nie wywołuje refleksji, a decydenci zapominają o ofiarach zamachów i nie podejmują działań. Jest wręcz odwrotnie, podejmuje się działania przeciwko osobom wypowiadającym się przeciw imigracji (zob. http://ndie.pl/policja-niemiecka-przeszukala-60-mieszkan-osob-podejrzanych-o-mowe-nienawisci/). Niestety także po zamachu w Nicei nic się nie zmieni. Wystarczy posłuchać prezydenta i premiera Francji, a w Polsce PO i Nowoczesną.

Dobra Zmiana (felieton z internetowego kabaretu Małgorzaty Todd 29/2016)

 Nie mam na myśli zmian wprowadzanych przez nasz rząd. Wierzę, że są dobre, ale może jest już odpowiedni czas, żeby pomyśleć o jeszcze większych zmianach.

   W książce Marka Twaina zatytułowanej „Książę i żebrak” jest taka scena, w której książę mówi żebrakowi o swojej siostrze posiadającej kufry z sukniami. Na to żebrak dziwi się – po co jej więcej niż jedna suknia? Ma przecież tylko jedno ciało. No właśnie, historia zatoczyła koło i obecnej strojnisi wystarczą podarte dżinsy i powyciągany podkoszulek na każdą okazję z balem włącznie. W ciemności, przy ogłuszającym jazgocie i w towarzystwie naćpanych osobników kto by w ogóle rozróżniał jakieś ubiory?

   Świat obfitości, w którym przyszło nam żyć, nie jest niestety tożsamy ze światem powszechnej szczęśliwości, a mógłby nim być. Ludzkość produkuje żywności więcej niż jest w stanie skonsumować. Podobnie jest z innymi dobrami. Ciężka praca też nie jest koniecznością, bo mogą ją wykonywać maszyny. Co więc stoi na przeszkodzie byśmy wszyscy otrzymywali to, co jest nam do życia potrzebne? Pazerność banksterów? Niewątpliwie. Najgorsze są jednak wpojone nam przekonania, że tak musi być, że pieniądz rządzi światem.  Wmówienie nam takiego poglądu czyni z nas niewolników.

   Czy można się z tych okowów wyrwać? Można! Weźmy jeden z ostatnich przykładów. Zdawać by się mogło, że organy państwa Polskiego za koalicji PO-PSL były tak skorumpowane i doświadczone w fałszowaniu wyborów, że nic się zmienić nie może. A tu proszę! Teraz, w ślad za nami  poszła Austria i też powiedziała stop fałszerstwom. Pieniądze Sorosza nie pomogą ani KOD-wi, ani GW. Najwyraźniej nie zadziałały też w Wielkiej Brytanii kolebce bankowości.

   Może więc pieniądz nie jest najwyższym dobrem człowieka? A gdybyśmy tak wrócili do solidarności, zaczęli współpracować? Nigdy wcześniej, przed dobą Internetu, nie mieliśmy takich szans porozumienia się. Zmieńmy marzenia z „mieć” na „być”. Czyż bycie  naukowcem, odkrywcą nie jest atrakcyjniejsze od posiadani tysiąca niepotrzebnych przedmiotów? Szeroko pojęta nauka mogłaby dać satysfakcję każdemu mieszkańcowi Ziemi. Zdobywanie i wykorzystywanie wiedzy o naturze jest źródłem nie do wyczerpania! Pomyślmy o tym w wolnej chwili. 

 

Małgorzata Todd