Jak informuje Wirtualna Polska 120
tysięcy - na tyle stołeczny ratusz ocenia szkody spowodowane przez uczestników
burd, do których doszło w trakcie wczorajszego Marszu Niepodległości. Z tego
ponad połowa kwoty (ponad 70 tys.) to koszt spalonej tęczy, która
kilka dni wcześniej została zrekonstruowana przy pomocy materiałów niepalnych.
Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała, że miasto będzie odbudowywało tęczę tyle
razy, ile będzie potrzeba. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1019393,title,Hanna-Gronkiewicz-Waltz-podsumowala-skutki-zamieszek-z-11-listopada,wid,16161908,wiadomosc.html?ticaid=111a6d. W tej informacji zaskakuje fakt, że spalona tęcza na Placu Zbawiciela w Warszawie miała przecież zostać zrekonstruowana przy pomocy
materiałów niepalnych. Tymczasem na żywo i w telewizji można było widzieć jak „pedalska”
tęcza płonie jak pochodnia. Zatem na czym polega niepalność użytych materiałów? Skoro zapłacono za materiały niepalne, a tak łatwo płonęły czy Ratusz wystąpi
do firmy, która ustawiała tęczę o zwrot pieniędzy? Kto odpowie w Ratuszu Miasta
za tak bzdurne wydatkowanie pieniędzy – jak niepalną tęczę, która tak łatwo się
pali? Ile razy jeszcze będzie ona rekonstruowana i palona, by władze miasta zrozumiały, że to przedsięwzięcie to tylko strata pieniędzy publicznych.