11 października 2023
Ardanowski: Co dzieje się ludziom w głowach w okresach kampanii wyborczych?
10 października 2023
Za niskie czy za wysokie ceny kukurydzy w Elewarrze?
Każdy walczy o swoje interesy i rozumiem że rolnicy chcieliby wyższych cen, zwłaszcza uwzględniając wysokie koszty produkcji, ale ... Elewarr choć jest spółką państwową, nie otrzymuje pieniędzy od Skarbu Państwa, żyje na własny rachunek, za swoje pieniądze. A to oznacza, że musi zarobić na swoje utrzymanie. Cena 425-460 zł/tona za kukurydzę mokrą, przy utracie wilgotności przy suszeniach i kosztach samego suszenia rzędu 250 zł/t, oznacza koszt łączny od 675 do 710 zł/t. W tej chwili cena kukurydzy suchej średnio to 750 zł/t. Jeżeli uwzględnić pogorszenie jakości wskutek połamania ziaren a także ryzyko spadku cen oznacza, że Spółka nie tylko ryzykuje brak zarobku, ale nawet stratę. A zatem gdyby Elewarr był normalną spółką, zaproponowałaby ceny nieco niższe - wyjaśnia dr Daniel Alain Korona, były prezes Elewarru
To dlaczego została podjęta taka decyzja cenowa? Zaważyły czynniki polityczne i korporacyjne. Elewarr już nie jest samodzielną spółką, funkcjonuje w ramach Krajowej Grupy Spożywczej, która narzuca swoje ograniczenia, a ponadto podlega naciskom politycznym. Minister rolnictwa może nazywać nakaz podwojenia wielkości skupu i wyższe ceny interwencją biznesową, ale de facto mamy do czynienia z politycznym oddziaływaniem w celu utrzymania cen kukurydzy na wyższym poziomie, co jest korzystne krótkoterminowo dla rolników ale niekorzystne w dłuższej perspektywie. Bo oznacza to stratę dla Spółki, czyli ograniczenie jej możliwości finansowych w przyszłości, a docelowo kto wie czy nie będzie to przysłowiowy gwóźdź do trumny Spółki. Rolnictwo to nie tylko rolnicy, ale także i firmy skupowe. A zatem interes rolnika jest ważny, ale nie może odbywać się kosztem firm, bo to droga donikąd. Zresztą i tak należy się obawiać że podjęte działania cenowe będą przeciwskuteczne, ewolucja cen bowiem zależy tak naprawdę od cen światowych - konkluduje Korona
9 października 2023
Rozwalają pół Warszawy, jak rządzi Trzaskowski w Warszawie?
To wszystko brzmi pięknie, tylko dlaczego rozwali się ulicę Bonifacego, skoro wciąż nie zakończone są prace na ulicach Puławska (przywrócono jednak ruch tramwajowy), Goworka, Gagarina, Belwederska, Sobieskiego, Rzeczpospolitej. Jak na razie jedynie co się udało to likwidacja kładek nad ulicą Sobieskiego, dzięki czemu mają utrudnione przejście, zawężenie ruchu, przez co powstają gigantyczne korki, a przejazd do centrum z Sadyby wydłużył się momentami nawet do blisko 1-1,5 godziny, nie wspominając już o wycięciu drzew i krzaków, a to oczywiście w ramach ochrony środowiska.
Nikt nie neguje potrzeby inwestycji tramwajowej, tylko dlaczego rozwala się pół Warszawy zamiast realizować ją na zasadzie mniejszych odcinków, tak aby nie utrudniała w takim stopniu komunikacji.
Jednak mieszkańcy Mokotowa i Wilanowa powinni się pocieszyć, nie będą jedynymi którym uprzykrzone zostało życie. Wszak Ratusz planuje rozwalić także inne ulice. W ramach inwestycji "Tramwaj do Wilanowa" rozwalone będą także inne ulice także na Ochocie i Woli, a w ramach "Tramwaju do Białołęki" - także i w tej dzielnicy. Gigantycznymi korkami, urzędnicy i prezydent miasta się oczywiście nie przejmują.