6 stycznia 2018

Obchody 155 rocznicy Wybuchu Powstania Styczniowego

Weszliśmy w nowy 2018 rok. Jest to data szczególna dla nas Polaków, ponieważ rozpoczyna obchody 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości. Zrzucenie jarzma zaborów, nie było aktem jednorazowym. Duch narodu i głębokie umiłowanie wolności nigdy nie pozwoliło Polakom pogodzić się z niewolą. Owocem tego były zrywy powstańcze. Powstanie Styczniowe stało się kamieniem węgielnym dla odrodzenia Rzeczypospolitej.
Dnia 22 stycznia 2018 roku, przypada 155 rocznica wybuchu tego narodowego zrywu. Dlatego o godzinie 18.00 zgromadzimy się w Katedrze Polowej Wojska Polskiego na Mszy Świętej w intencji poległych bohaterów powstańczych. Po Mszy Świętej w asyście Wojska Polskiego przemaszerujemy ulicą Długą, Freta i Zakroczymską pod Krzyż Traugutta na Cytadeli, który wraz z Cechem Krawców postawiliśmy w tym miejscu, by upamiętnić śmierć członków  Rządu Powstania Styczniowego. Pod krzyżem odbędzie się Apel Pamięci i okolicznościowe przemówienia. Następnie zaproszone delegacje złożą wieńce przy głazie pamiątkowym w miejscu stracenia przywódców postania: Romualda Traugutta, Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego. 
Do uświetnienia naszej uroczystości zapraszam poczty sztandarowe szkół, organizacji, stowarzyszeń i parafii. Jak podczas powstania styczniowego pokażmy, że w słusznej sprawie potrafimy zjednoczyć wszystkie środowiska!
Proszę także o promowanie tego wydarzenia w szkołach, parafiach i stowarzyszeniach, tak, żeby dotarło do jak największego grona odbiorców! Niech będzie nas jak najwięcej! Nasi przodkowie ruszyli by przywrócić wolność zduszonemu krajowi! My oddajmy im hołd biorąc udział w uroczystościach! Nasza liczna obecność będzie wyrazem naszej pamięci i wdzięczności!


Poseł na Sejm RP
Andrzej Melak

5 stycznia 2018

Sukces! Newsweek.pl musi opublikować sprostowanie!

Sąd nakazał Newsweek.pl opublikowanie sprostowania o błędach historycznych zawartych w artykule Pauli Szewczyk o książce „Mała Zbrodnia”. W Polsce po 1945 r. nie istniały polskie obozy koncentracyjne, a  jedynie komunistyczne obozy pracy utworzone przez Rosjan! To wyrok precedensowy, od tej chwili każdy Polak może żądać prostowania błędów historycznych o Polsce w prasie. 

W styczniu 2017 r. na łamach portalu Newsweek.pl ukazał się artykuł Pauli Szewczyk pt. Po wyzwoleniu nazistowskich obozów Polacy ponownie je otworzyli? „Mała zbrodnia” Marka Łuszczyny. W artykule znalazły się błędy historyczne, o których sprostowanie wnioskował ówczesny prezes Reduty Dobrego Imienia, obecnie fundator – Maciej Świrski wskazując, m.in., że nieprawdziwa jest informacja, że w Polsce znajdowały się polskie obozy koncentracyjne utworzone przez Polaków. To Rosjanie, na terenie Polski stworzyli komunistyczne obozy pracy. Newsweek.pl odmówił publikacji sprostowania, a dziś sąd wydał wyrok, w którym zobowiązał Newsweek.pl do publikacji sprostowania.

- Sąd podzielił naszą argumentację w całości uznając, że w zasadzie każdy Polak ma prawo wnosić o sprostowanie informacji nieprawdziwych o polskich obozach koncentracyjnych po 1945 r. Dobrze, że udało nam się przekonać sąd, że jeśli każdy Polak nie będzie mógł prostować kłamstw o Polsce to gazety w Polsce, a tym bardziej na świecie, będą mogły podawać każda nieprawdę i nikt nie będzie mógł oponować. Z punktu widzenia prawa prasowego była to z pewnością dla sądu sprawa bardzo trudna do rozstrzygnięcia – mówi mec. Monika Brzozowska-Pasieka prowadząca sprawę.

Jest to niezwykle ważny wyrok i pierwszy tego typu w Polsce w sprawie o sprostowanie. Oznaczać on może przełom w orzecznictwie w zakresie tego, kto może występować ze sprostowaniem. W dotychczasowej praktyce tylko osoba wskazana w tekście prasowym miała taką możliwość. Skoro jednak tekst dotyka Polaków, to każdy Polak zdaniem sądu ma prawo do wniesienia sprostowania. Może się więc okazać, że efektywne działania prawne skutecznie umożliwią walkę z fałszem historycznym w gazetach w Polsce i na świecie.

REDUTA DOBREGO IMIENIA

4 stycznia 2018

Kielecki IPN rozumie odmowę ulg komunikacyjnych dla działaczy nielegalnych organizacji z czasów PRL?

Ulg w komunikacji miejskiej w Kielcach działaczom nielegalnych organizacji nie przyznano. Przypomnijmy Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 zwróciło się o takie ulgi w ramach akcji zrównania praw kombatantów i osób represjonowanych z weteranami z okresu po 1956 r. Prezydent Kielc Wojciech Lubawski (a wślad za nim Komisja Gospodarki Komunalnej i Ochrony Środowiska Rady Miasta) nie zgodził się na uprawnienie, stwierdzając przyznanie prawa do przejazdów ulgowych, otworzy możliwości do ubiegania się o ulgi dla pozostałych grup społecznych, takich jak wolontariusze, osoby bezrobotne i inne... Należy podkreślić, że cześć z tych osób, może posiadać już z racji wieku uprawnienia do przejazdów bezpłatnych lub ulgowych ze względu na niepełnosprawność. Należy rozważyć, czy dla niewielkiej grupy, jak najbardziej zasłużonych obywateli, zasadne jest wprowadzanie ulg w przejazdach, a np. osoby bezrobotne, czy wolontariusze za przejazdy muszą płacić.

Zaskoczeniem może być jednak reakcja przedstawiciela kieleckiego IPN. Jak informuje Gazeta Wyborcza (Walczący z PRL w podziemiu nie pojadą za darmo kieleckimi autobusami, GW Kielce 21/12/2017) Punkt widzenia Wojciecha Lubawskiego rozumie Dorota Koczwańska-Kalita, naczelnik kieleckiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej. Zwraca uwagę, że znowelizowana ustawa o opozycjonistach i osobach represjonowanych, na mocy której uzyskali oni od państwa wsparcie 400 zł miesięcznie, reguluje kwestie przejazdów komunikacją miejskąLegitymacja kombatanta upoważnia do darmowego przejazdu na terenie danego miasta, bez kolejki można wchodzić do lekarzy. Uważam, że w przestrzeni państwowej takie rzeczy powinny być uregulowane i ta ustawa to zapewnia. Nie należy mnożyć wyjątków – komentuje. Dodaje, że każdy ma prawo zwrócić się do IPN z wnioskiem o nadanie statusu osoby represjonowanej w PRL. 

Ręce opadają wobec tej niewiedzy. Ustawa bowiem nie reguluje kwestii komunikacji miejskiej, tylko pozostawia w przypadku działaczy opozycji antykomunistycznej tą kwestię w gestii samorządów. Ponadto przepisy prawa rozróżniają status osoby represjonowanej z powodów politycznych (na podstawie ustawy o działaczach) i osoby represjonowanej (na podstawie ustawy kombatanckiej), które nota bene przyznaje nie IPN a Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Co więcej świadczący pracę w nielegalnych organizacjach oraz osoby bez pracy na skutek represji politycznych przed 1989 rokiem nie są objęci powyższymi statusami i mają tylko takie uprawnienia jakie sami uzyskają od poszczególnych instytucji i organów.

Co ciekawe - jak zauważa Gazeta Wyborcza - z podobnym wnioskiem (co Stowarzyszenie) do władz miasta zwrócił się poseł PiS Bogdan Latosiński, postulując wprowadzenie bezpłatnych przejazdów dla opozycjonistów i osób represjonowanych w czasach PRL. We wrześniu do tej prośby prezydent Lubawski przychylił się połowicznie. Polecił przygotowanie uchwały wprowadzającej bilety ulgowe dla takich osób. Jednak jej projekt do tej pory nie powstał.