1 lutego 2018

Donald Tusk atakuje Polskę za próbę obrony swego dobrego imienia. A czego innego można było się po nim spodziewać?

Jeżeli ktokolwiek sądził, że przewodniczący Rady Unii Europejskiej, b. premier Donald Tusk (PO) stanie po stronie polskiej w związku z nagonką na Polskę za ustawę penalizującą wbrew faktom przypisywanie narodowi lub państwu polskiemu zbrodni popełnionych przez niemieckich hitlerowców, to się srogo pomylił.

Najpierw przez kilka dni milczał, a gdy zabrał głos skrytykował .... polskie władze, a nie Izrael. Argumentacja Tuska jest wyjątkowo przewrotna, co prawda uznaje sformułowanie "polskie obozy zagłady" za oszczerstwo, ale twierdzi że tą ustawą rozpowszechniono to oszczerstwo na cały świat, tak jakby do tej pory nie dostrzegał, faktu że na całym świecie używano sformułowania "polskie obozy zagłady" i że w świadomości społeczności międzynarodowej Polska była już współwinna za holokaust.

Ale czego też można było się spodziewać, po osobie który stwierdził że "Polskość to nienormalność".