W Warszawie aż 6 z 12 oddziałów Banku Ochrony Środowiska zostało zamkniętych. Restrukturyzacja dotyka nie tylko Warszawy. Zamknięty został jedyny oddział w Kędzierzynie Koźle (zdjęcie), we Wrocławiu pozostał jeden oddział, drugi został zamknięty, w Lublinie pozostały 2 oddziały, 2 kolejne zostały zamknięte itd itd.
Co prawda zamykanie placówek dokonuje także inne banki (Np. PKO BP), jednakże co warto zauważyć sieć BOŚBANKU nie była za nadto rozbudowana. Ponadto sposób tej restrukturyzacji budzi spore zapytania. W Warszawie likwidowano oddziały z poza Centrum, zmuszając w ten sposób klientów do załatwiania swoich spraw w oddziałach położonych w centrum stolicy (przy ul Żelaznej lub Al.Jana Pawła II).
Restrukturyzacja zapoczątkowana w 2016 r. przynosi też opłakane skutki. Pod kątem zyskowności owszem plan się powiódł - zysk netto Grupy BOŚ po trzech kwartałach 2017 r. wyniósł 56,9 mln zł wobec 0,9 mln zł zysku w analogicznym okresie ubiegłego roku. Jednakże może to być pyrrusowy sukces. Ograniczając liczbę placówek Bank de facto ogranicza nie tylko możliwości rozwoju tj. zdobywania nowych klientów, ale nawet zachowania dotychczasowej klienteli (casus Kędzierzyna Koźle). Pozbawionych placówki klienci, zwłaszcza ci nie korzystający z bankowości elektronicznej zrezygnują z usług tego banku.
BOŚ będzie małym bankiem bez potencjału. Nie sposób nie zadać pytania, skoro tak - to po co ma dalej istnieć? Może od razu go połączyć z innym bankiem państwowym np. z PKO BP (zwłaszcza iż Przewodniczący Rady Nadzorczej PKO BP Piotr Sadownik jest także członkiem rady nadzorczej BOŚBANKu)? A może należałoby w ogóle zmienić strategię Banku tj. rozwinąć sieć małych agencji w kolejnych miejscowościach, oferować prostsze atrakcyjniejsze produkty bankowe a ponadto zdywersyfikować ofertę sprzedaży także o produkty pozabankowe?
