29 marca 2026

Czy Warszawa doprowadzi do katastrofy przy Leszno 19? 44 rodziny mogą stracić dach nad głową

Czy Warszawa doprowadzi do katastrofy przy Leszno 19? 44 rodziny mogą stracić dach nad głową

To nie jest już zwykły spór o drogę. To historia, w której stawką jest bezpieczeństwo ludzi, ich domy i dorobek życia. Przy ul. Leszno 19 w Warszawie planowana jest inwestycja, która – jeśli wierzyć dokumentom i skali ingerencji – może doprowadzić do sytuacji, której każdy inżynier i każdy mieszkaniec miasta powinien się obawiać realnego zagrożenia katastrofą budowlaną.

Bo mówimy o drodze, która ma powstać praktycznie pod ścianami budynku, w miejscu, gdzie dziś żyją ludzie. Nie na pustym terenie. Nie na działce inwestycyjnej. Ale w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącego bloku, w którym mieszkają 44 rodziny. I choć w dokumentach wszystko wygląda „zgodnie z procedurą”, rzeczywistość jest znacznie bardziej brutalna.

Z dokumentów jasno wynika, że inwestycja oznacza głęboką ingerencję w grunt i istniejącą infrastrukturę. Przebudowywane będą sieci elektroenergetyczne, ciepłownicze i wodociągowe. Kable mają być prowadzone w ziemi na głębokości około 70 centymetrów, wykonywane będą przepusty, przecinane istniejące instalacje, a część sieci zostanie całkowicie zdemontowana i poprowadzona na nowo. Dla urzędników to standardowy zakres robót. Dla mieszkańców — to naruszenie stabilności gruntu pod ich domem.

Bo każda taka ingerencja w podłoże, każda zmiana układu wód gruntowych i każde osłabienie struktury gruntu może prowadzić do jednego: osiadania budynku, pęknięć ścian, a w skrajnym przypadku – katastrofy budowlanej. I tu pojawia się pytanie, na które nikt nie daje jednoznacznej odpowiedzi: kto weźmie odpowiedzialność za powyższe skutki?

W tym budynku nie ma pustych lokali inwestycyjnych. Tu mieszkają ludzie. Rodziny, które zainwestowały swoje oszczędności, które wychowują dzieci, które zbudowały tu swoje życie. I dziś te 44 rodziny stają przed realnym ryzykiem, że mogą to wszystko stracić. Bo nawet jeśli dojdzie do uszkodzeń, nawet jeśli budynek stanie się niezdatny do użytkowania — żadna decyzja administracyjna nie cofnie skutków. A odszkodowania? Dokumenty przewidują rekompensaty, ale każdy, kto zna realia warszawskiego rynku nieruchomości, wie jedno — odszkodowania nie pokrywają realnej wartości mieszkań. Nie uwzględniają lokalizacji, standardu życia, więzi sąsiedzkich.

W tej sprawie nie chodzi też o tworzenie nowej przestrzeni dla mieszkańców. Jest dokładnie odwrotnie. Mieszkańcy w wyniku inwestycji drogowej stracą swoje miejsca parkingowe — te, które od lat były częścią ich codziennego funkcjonowania. W gęstej zabudowie Woli, gdzie każdy metr przestrzeni ma znaczenie, gdzie znalezienie miejsca graniczy z cudem, takie działanie jest po prostu niedopuszczalne. To nie jest reorganizacja. To realne pogorszenie warunków życia.

Tuż obok inwestycji znajduje się Skwer Gwary Warszawskiej — miejsce, które niedawno zostało odnowione i oddane mieszkańcom. Zielona przestrzeń, która miała służyć ludziom, odpoczynkowi, lokalnej społeczności. Bezpośrednio przy działce dewelopera znajduje się również plac zabaw — miejsce, gdzie każdego dnia przychodzą rodziny z dziećmi, gdzie toczy się zwykłe, codzienne życie dzielnicy. Dziś wszystko wskazuje na to, że przez inwestycję ten obszar stanie się w praktyce niezdatny do użytkowania. Hałas, roboty budowlane, ingerencja w teren — to wszystko sprawi, że przestrzeń, która miała być symbolem rewitalizacji, stanie się kolejną ofiarą tej inwestycji. Trudno mówić o bezpieczeństwie dzieci, gdy tuż obok prowadzone będą intensywne prace ziemne i infrastrukturalne.

Projekt przewiduje również rozbiórkę istniejącej wiaty śmietnikowej. I tu pojawia się kolejny absurd. Obowiązujące przepisy jasno wskazują, że wiata śmietnikowa powinna znajdować się co najmniej 3 metry od budynku. Tymczasem po przejęciu części działki pod drogę mieszkańcom nie zostanie praktycznie żadna przestrzeń, w której mogliby ją odbudować zgodnie z prawem. To oznacza jedno — projekt nie tylko ingeruje w przestrzeń, ale de facto uniemożliwia normalne funkcjonowanie budynku.

Najbardziej bulwersujący jest jednak kontekst całej inwestycji. Bo droga, która ma powstać, nie jest finansowana przez miasto. Buduje ją deweloper — Volumetric Leszno. I robi to nie z dobrej woli, ale dlatego, że bez tej drogi nie zrealizuje swojej inwestycji – budowy kolejnego bloku mieszkalnego. Dokumenty mówią wprost: budowa drogi jest związana z inwestycją mieszkaniową . Czyli interes prywatny dewelopera staje się impulsem do ingerencji w przestrzeń publiczną i życie mieszkańców. A miasto przyjmuje gotową infrastrukturę.

W tym kontekście szczególnie niepokojące jest zastosowanie tzw. specustawy drogowej, która pozwala na szybkie wywłaszczenia w imię celu publicznego. To narzędzie miało służyć realizacji kluczowych inwestycji infrastrukturalnych — dróg, które rzeczywiście służą ogółowi społeczeństwa. Tymczasem w tej sprawie pojawia się fundamentalne pytanie o sprawiedliwość i sens jej użycia: czy można wywłaszczać mieszkańców i ingerować w ich własność, pozbawiać miejsc parkingowych, gdy faktycznym beneficjentem inwestycji jest jedynie prywatny deweloper? Czy mechanizm stworzony dla dobra publicznego nie został wykorzystany do realizacji interesu komercyjnego?

Dziś jeszcze można powiedzieć, że to tylko projekt. Że to tylko decyzja administracyjna. Ale historia wielu inwestycji pokazuje, że takie sprawy kończą się dopiero wtedy, gdy wydarzy się coś nieodwracalnego. Pęknięcia ścian. Osiadanie budynków. Ewakuacje mieszkańców. Czy naprawdę trzeba czekać na tragedię, żeby ktoś powiedział „stop”?

Ta sprawa wymaga natychmiastowej reakcji. Wojewoda Mazowiecki nie może ograniczyć się do formalnej analizy dokumentów. Tu potrzebna jest realna ocena ryzyka dla ludzi. Nadzór budowlany powinien jednoznacznie odpowiedzieć, czy ta inwestycja jest bezpieczna dla istniejącego budynku. A miasto Warszawa musi w końcu odpowiedzieć mieszkańcom na jedno proste pytanie — czy ich bezpieczeństwo jest ważniejsze niż interes dewelopera?

Bo dziś przy Leszno 19 nie chodzi już o drogę. Chodzi o to, czy 44 rodziny będą mogły dalej spokojnie mieszkać w swoich domach. Czy też zostaną kolejnym przykładem tego, że w starciu z inwestycją zwykły mieszkaniec nie ma żadnych szans.

 (Chat GPT)


23 marca 2026

Życie Stolicy patronem medialnym Światowego Dnia Zdrowia 9 kwietnia 2026

 Światowy Dzień Zdrowia - 9 kwietnia 2026

Redakcja portalu www.zyciestolicy.com.pl z wielką przyjemnością informuje, że mamy zaszczyt objąć patronatem medialnym wyjątkowe i niezwykle ważne wydarzenie organizowane przez Wyższą Szkołę Inżynierii i Zdrowia w Warszawie al. Jerozolimskie 195a, Kampus 2 https://wsiiz.pl/events/swiatowy-dzien-zdrowia-iii-edycja/.

"ŚWIATOWY DZIEŃ ZDROWIA", którego 3 edycja odbędzie się już 9 kwietnia 2026

 

Głównym partnerem wydarzenia jest 6. Mazowiecka Brygada Obrony Terytorialnej

Poniżej zamieszczamy Program "Światowego Dnia Zdrowia" i zachęcamy do wzięcia aktywnego udziału:

Program

„Światowy Dzień Zdrowia”

9 kwietnia 2026 r. godzina 10:00 otwarcie „Światowego Dnia Zdrowia”

Wyższa Szkoła Inżynierii i Zdrowia zaprasza na „Światowy Dzień Zdrowia

Zdrowie to najcenniejszy skarb, dlatego warto o nie dbać każdego dnia. Świadome podejście do profilaktyki, zdrowego stylu życia i odpowiedniej opieki medycznej może znaczenie poprawić jakość naszego życia oraz zmniejszyć ryzyko wielu schorzeń. Z myślą o lokalnej społeczności oraz wszystkich osobach zainteresowanych szeroko pojętym zdrowiem, Wyższa Szkoła Inżynierii i Zdrowia w Warszawie organizuje „Światowy Dzień Zdrowia”.

Wydarzenie to będzie okazją do skorzystania z bezpłatnych badań profilaktycznych, wysłuchania inspirujących wykładów oraz uczestnictwa w praktycznych warsztatach poświęconych zdrowemu trybowi życia.

Inicjatywa ta skierowana jest do wszystkich, którzy chcą zadbać o swoje zdrowie, zdobyć nową wiedzę oraz skorzystać z profesjonalnych konsultacji. W programie wydarzenia znajdzie się szereg atrakcji, począwszy od badań diagnostycznych, przez warsztaty z pierwszej pomocy, po symulacje medyczne. Zapraszamy do udziału wszystkich, którym zależy na zdrowym i świadomym stylu życia.

Program „Światowego Dnia Zdrowia”

10:00 – 14:00

W programie zaplanowano:

Badania podstawowe

Konsultacje trychologiczne

Badania przesiewowe słuchu

Konsultacje psychologiczne

Aparaturowa diagnostyka skóry

Pierwsza pomoc przedmedyczna

Diagnostyka otyłości, pomiar masy ciała

Nauka samobadania piersi na fantomach

Analiza żywności, ocena azotynów, prezentacja preparatów biologicznych

Warsztaty z chemii kosmetycznej przygotowanie własnego kosmetyku

Dodatkowo w programie:

Warsztaty z medycyny taktycznej tamowanie masywnych krwotoków

Pokaz symulacji medycznej – opieka nad pacjentem po spożyciu narkotyków i dopalaczy

14:00 Zakończenie „Światowego Dnia Zdrowia”

To doskonała okazja, aby zadbać o swoje zdrowie, skorzystać z bezpłatnych badań i poszerzyć wiedzę na temat profilaktyki oraz leczenia różnych schorzeń

9 kwietnia bądźcie z nami w Wyższej Szkole Inżynierii i Zdrowia w Warszawie!

Galeria zdjęć z poprzednich edycji:

Patronat:

 

 

 

 

 

Partnerzy:

21 marca 2026

Mieszkańcy Leszna 19 sami przeciw Ratuszowi i deweloperowi?

Wojewoda Mazowiecki ma wydać decyzję do końca marca. Mieszkańcy Leszna 19 pozostali sami przeciw Ratuszowi i deweloperowi. Spółdzielnia milczy, rygor natychmiastowy grozi katastrofą.

Do końca marca 2026 r. Wojewoda Mazowiecki ma wydać decyzję w sprawie odwołania od ZRID dla „drogi gminnej” przy ul. Leszno 19. Mieszkańcy bloku, w którym żyją 44 rodziny, zostali sami – spółdzielnia nie pomaga, a stołeczny Ratusz forsuje dojazd wyłącznie dla prywatnego dewelopera. Droga ma przebiegać zaledwie 2 metry od ściany nośnej budynku w Rynnie Żoliborskiej. Decyzja Prezydenta Warszawy ma już klauzulę natychmiastowej wykonalności. Jeśli wojewoda nie zatrzyma inwestycji, może dojść do realnego zagrożenia dla całego bloku.

 

Mieszkańcy Leszna 19 pozostali sami

Przypomnijmy: w październiku 2025 r. Prezydent m.st. Warszawy wydał decyzję ZRID (znak UD-XVII-WAiB-AB.6740.13), zezwalającą na wywłaszczenie części działki spółdzielni „Międzyzakładowe Spółdzielcze Zrzeszenie Budowy Domów Mieszkalnych Ochota” pod budowę drogi gminnej. Oficjalnie – droga publiczna. W rzeczywistości – wąski pas asfaltu prowadzący wyłącznie do nowej inwestycji deweloperskiej na sąsiedniej działce (okolice Leszna 17a). Żadnego innego sensu funkcjonalnego ta „gminna” droga nie ma.

Mieszkańcy odwołali się od decyzji – najpierw wspólnie ze spółdzielnią i Stowarzyszeniem „Polskie Euro 2012”, potem, gdy spółdzielnia wycofała się z aktywnego wsparcia, pozostali sami. Radni dzielnicy (zarówno z Koalicji Obywatelskiej, PiS czy niezrzeszeni) nie złożyli interpelacji (a przynajmniej nic o tym nie wiadomo), tzw. ruchy miejskie do tej pory przyjęły także dość bierną postawę. Tymczasem jak wskazują odwołujący się doszło do licznych nieprawidłowości przy wydawaniu tej decyzji drogowej.

Sprostowanie: Radni PIS dzielnicy Wola 10 marca 2026 roku złożyli interpelację w tej sprawie.

Wojewoda przedłużył postępowanie do 31 marca 2026 r., argumentując skomplikowanym charakterem sprawy i koniecznością analizy geotechnicznej oraz proporcjonalności wywłaszczenia.

 

Decyzja była jedynie pro-forma

Jak dowiedzieliśmy się, całe postępowanie miało charakter jedynie pro forma, a jego wynik był przesądzony z góry. Otóż 12 listopada 2020 roku zarządca drogi, czyli Miasto Stołeczne Warszawa, reprezentowane przez zastępców burmistrza Woli Adama Hać i Grażynę Orzechowską-Mikulską, dysponujących pełnomocnictwami Prezydenta Warszawy, zawarł umowę z deweloperem (Volumetric Leszno sp. z o.o. sp. k.), która przewidywała budowę odcinka drogi publicznej gminnej ulicy Nowoprojektowanej z oświetleniem, odwodnieniem, oznakowaniem oraz zjazdami na działkach ewidencyjnych nr 48 oraz 53/11 z obrębu 6-03-16.

§2 umowy przewidywał, że zarządca drogi uzyska decyzję o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej w trybie ustawy z dnia 10 kwietnia 2003 r. Z treści umowy jednoznacznie wynika, że inwestycja związana jest z budową przez inwestora inwestycji mieszkaniowej polegającej na budowie budynku mieszkalnego wielorodzinnego z usługami w parterze, z garażem podziemnym przy ul. Leszno/Solidarności w Warszawie, na terenie nieruchomości działka ewidencyjna nr 54 z obrębu 6-03-16, wraz z wjazdem, chodnikami i niezbędną infrastrukturą techniczną na działkach ewidencyjnych nr 53/11 z obrębu 6-03-16 (dalej jako „Inwestycja niedrogowa”).

Innymi słowy, postanowiono wywłaszczyć mieszkańców i spółdzielnię z części swojej nieruchomości, pozbawić ich wiaty śmietnikowej, miejsc parkingowych, a być może także spowodować w następstwie inwestycji pęknięcia w konstrukcji budynku przy ul. Leszno 19, tylko po to, by umożliwić deweloperowi budowę innego budynku.

I jak można było przewidzieć, Prezydent Miasta jako organ rozpatrujący wydał pozytywną decyzję ws. wniosku zarządcy drogi, czyli Prezydenta Miasta (czyli wydał decyzję pozytywną dla samego siebie). W decyzji Prezydenta Miasta oczywiście ani słowem nie wspomniano o ww. umowie z deweloperem. Zdziwieni?

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że można było to inaczej załatwić – można było zrealizować drogę publiczną inną trasą, tj. od ulicy Karolkowej, bez szkody dla mieszkańców.

 

Czas ucieka, a sytuacja jest dramatyczna:

Brak alternatywy dla utraconych funkcji. Na wywłaszczanej części znajdowała się wiata śmietnikowa i kilkanaście miejsc parkingowych. W samym centrum Warszawy, w gęstej zabudowie Rynny Żoliborskiej, nie ma technicznej możliwości postawienia zastępczej wiaty ani nowych stanowisk postojowych na terenie spółdzielni. Mieszkańcy tracą więc nie tylko kawałek gruntu, ale realny komfort życia i bezpieczeństwo (śmieci na chodniku? parkowanie na ulicach?).

Bezpośrednie zagrożenie dla budynku. Opinia Instytutu Techniki Budowlanej z 2015 r. (znajdująca się w aktach) jasno wskazuje na skomplikowane warunki gruntowo-wodne. Droga bez strefy buforowej (tylko 2 metry od ściany) + ciężar nawierzchni + ruch pojazdów = ryzyko osiadania, pęknięć fundamentów, a w skrajnym przypadku katastrofy budowlanej. 44 rodziny mogą zostać bez dachu nad głową.

Spółdzielnia umywa ręce. Mimo że to jej grunt i ona powinna walczyć o najwyższe odszkodowanie oraz rekompensaty (nowe parkingi, wiata, wzmocnienie budynku), zarząd nie podejmuje żadnych realnych działań na rzecz mieszkańców. Ludzie pozostali sami.

Rygor natychmiastowej wykonalności. Decyzję ZRID wydano z tym rygorem. Oznacza to, że po uprawomocnieniu (lub decyzji wojewody) miasto może przejąć teren i zacząć roboty bez czekania na dalsze sądy. Czas na wstrzymanie maleje z każdym dniem. Mieszkańcy wówczas pozostają bez wiaty i miejsc parkingowych.

Mieszkańcy alarmują: to nie jest klasyczna inwestycja drogowa w interesie publicznym. To ułatwienie dla jednego dewelopera kosztem bezpieczeństwa i majątku 44 rodzin. Wywłaszczenie spełniające art. 21 Konstytucji musi być konieczne i proporcjonalne – tu ani jednego, ani drugiego. Droga nie służy nikomu poza prywatnym inwestorem.

 

Co dalej?

Do 31 marca wojewoda mazowiecki ma podjąć decyzję. Mieszkańcy liczą na wstrzymanie lub przynajmniej nałożenie warunku: zapewnienie zastępczych miejsc parkingowych i wiaty śmietnikowej (np. na koszt dewelopera lub miasta). Jeśli decyzja będzie negatywna, zostanie 30 dni na skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i wniosek o zabezpieczenie (wstrzymanie robót). Ale każdy dzień zwłoki to rosnące ryzyko.

Czy Ratusz wycofa się z tej absurdalnej inwestycji? Czy wojewoda posłucha głosu mieszkańców i ekspertów geotechnicznych? Czas pokaże – do końca marca zostało zaledwie kilkanaście dni.

Nasza redakcja będzie śledzić sprawę. Mieszkańcy Leszna 19 proszą o wsparcie – każdy głos w mediach może wpłynąć na decyzję.

Źródło: relacja mieszkańców

20 marca 2026

Tokyo x Seoul – Targi Azjatyckie w Warszawie 21-22 marca 2026

W dniach 21–22 marca w EXPO XXI przy ul. Prądzyńskiego w Warszawie odbędzie się wyjątkowe wydarzenie dla miłośników kultury Azji – Tokyo x Seoul – Targi Azjatyckie. Festiwal połączy inspiracje z Japonii i Korei Południowej, prezentując bogactwo azjatyckiej kuchni, popkultury, sztuki oraz tradycji.

 

Strefa zakupów i smaków

Na odwiedzających czekać będą liczni wystawcy z azjatyckim street foodem, strefa zakupów z produktami inspirowanymi kulturą Japonii i Korei, a także program sceniczny z pokazami, warsztatami i występami tanecznymi. Wydarzenie stworzy przestrzeń do odkrywania smaków, trendów i pasji związanych z Azją.

Na wydarzeniu pojawi się też specjalna strefa z machą i bubble tea.

Tokyo x Seoul – Targi Azjatyckie to okazja do spotkania społeczności fanów azjatyckiej kultury oraz spędzenia weekendu pełnego atrakcji, smaków i inspiracji w samym sercu Warszawy.

TOKIO X SEUL Targi Azjatyckie

Warszawa - EXPO XXI 21–22 marca 2026

Bilety: https://tobilet.pl/tokio-x-seul-targi-azjatyckie.html

Dwie metropolie. Dwie kultury. Jedno wydarzenie.

Poczujecie energię Tokio i Seul w samym sercu Warszawy!

https://www.facebook.com/events/1414709496804716?active_tab=about

 

Portal https://zyciestolicy.com.pl objął patronatem powyższe wydarzenie.





6 marca 2026

Na nadzieję

Igorek ma tylko 3 latka i glejaka. Przeszedł operację, 30 naświetlań, kilka cykli chemioterapii… Ale choroba wróciła.

Igorek codziennie walczy. Jest dzielny i potrzebuje Twojej pomocy w leczeniu. Ma tracheostomię, jest karmiony przez sondę, nie ma odruchu połykania i cierpi na niedowład. W wakacje stwierdzili u niego padaczkę. Teraz bierze chemię w tabletkach, która jest leczeniem podtrzymującym. Pani Ewa mimo ogromnego strachu i stresu nie poddaje się, a my wszyscy razem ją wspieramy w walce o życie syna.

Zbieramy na:
- finansowanie transportu z domu do szpitala 180 km w jedną stronę,
- inne potrzeby zgłaszane na bieżąco, w tym akcesoria medyczne.

 

Twoja pomoc to więcej niż darowizna – to nadzieja na życie.

 

Jak można pomóc?

Poprzez wpłatę:

https://wyrywanizpiekla.org/podopieczni/stop-glejakowi 

Dziękujemy w imieniu mamy Igorka, Pani Ewy i naszym.

 

--
Fundacja Wyrywanych z Piekła Narcyzmu
ul. Smolańska 3/121
70-026 Szczecin

tel. 91-481-9025
tel. 513-442-190

biuro@wyrywanizpiekla.org
https://wyrywanizpiekla.org/

NIP: 9552441037
REGON: 368295964
KRS: 0000695388

mBank: 35 1140 2004 0000 3002 7709 9827

3 marca 2026

Życie Stolicy: PAIH SA - To mogło skończyć się tragedią. Krzyki pod drzwiami toalety, presja i spór o godność pracownika w PAIH

To co dzieje się w PAIH SA wciąż nas zaskakuje, a już wiele widzieliśmy. Historia opisana przez portal Życie Stolicy pokazuje, że w niektórych spółkach państwowych jakieś standardy i przyzwoitość już nie obowiązują. Ale sami się przekonajcie.


To mogło skończyć się tragedią. Krzyki pod drzwiami toalety, presja i spór o godność pracownika w PAIH

Czy w instytucji publicznej można doprowadzić do sytuacji, w której pracownik traci przytomność w toalecie, słyszy krzyki „otwieraj!", groźby policji i straży, a w tym samym czasie kadry uznają wypowiedzenie za „skutecznie doręczone"? Taką sekwencję zdarzeń opisuje pracownik PAIH (Polska Agencja Inwestycji i Handlu). Z jego relacji wynika obraz presji, naruszenia prywatności i chaotycznych działań w chwili potencjalnego zagrożenia zdrowia.

To tekst o faktach przedstawionych przez pracownika – i o pytaniach, które powinny paść w każdej instytucji finansowanej z pieniędzy publicznych.

 

Toaleta, atak paniki i utrata przytomności

Według relacji, w dniu zdarzenia do biura przyszły osoby z działu kadr (BZL) z dokumentami dotyczącymi rozwiązania umowy o pracę. Pracownik udał się do toalety – jak podkreśla, planował to wcześniej po posiłku, miał szczoteczkę i pastę do zębów.

W toalecie – jak twierdzi – doszło do gwałtownego pogorszenia stanu: atak paniki, duszności, narastający lęk. Następnie miał stracić przytomność.

I tu zaczyna się część relacji, która budzi największe wątpliwości etyczne: zamiast pytań o zdrowie, pojawia się presja.

 

„Otwieraj!" i groźby policji – bez pytania „co się dzieje?"

Po kilkunastu minutach – według relacji – rozpoczęło się intensywne dobijanie się do drzwi toalety. Pracownik twierdzi, że słyszał krzyki nakazujące natychmiastowe otwarcie drzwi oraz zapowiedzi wezwania policji i straży.

Jednocześnie wskazuje, że:

  • nikt nie zapytał przez drzwi, czy potrzebuje pomocy,
  • nikt nie zapytał, co się z nim dzieje,
  • nie padła informacja o wezwaniu karetki.

To szczegół, który w debacie o etyce zarządzania ma znaczenie fundamentalne: czy pierwszym odruchem instytucji publicznej było ratowanie zdrowia – czy „dociśnięcie procedury"?

 

Próby otwarcia drzwi i ślady na zamku

Pracownik relacjonuje, że na zamku i framudze widoczne były ślady prób otwarcia drzwi. Zwrócili na nie uwagę ratownicy medyczni – być może istnieje też nagranie rozmowy ratowników o tych śladach.

Ostatecznie – jak twierdzi – drzwi otworzył od środka sam, gdy odzyskał przytomność.

 

Kadry znikają, pojawia się bezpieczeństwo. Kto odpowiadał za człowieka?

Pracownik nie potrafi wskazać, w którym momencie osoby z kadr opuściły miejsce zdarzenia, a pojawili się pracownicy biura bezpieczeństwa. Gdy drzwi zostały otwarte, na miejscu mieli być już pracownicy BB.

Co ważne, pracownik podkreśla:

„Chcę też zwrócić uwagę, że pierwszej pomocy przedmedycznej udzielili mi pracownicy BB i ZBH Ukraina, a pracowników kadr (BZL) już wtedy nigdzie w zasięgu wzroku nie było."

Pojawia się więc pytanie: kto w tej sytuacji miał realną odpowiedzialność za bezpieczeństwo pracownika – i dlaczego to nie kadry prowadziły działania ratunkowe, jeśli twierdziły, że sytuacja wymaga interwencji?

 

Pogotowie wezwał pracownik – nie instytucja

Zespół ratownictwa medycznego – według relacji – został wezwany przez samego pracownika po odzyskaniu przytomności. Ratownicy rozpoznali atak paniki i podali lek uspokajający domięśniowo.

Jeśli ta wersja zostanie potwierdzona dokumentacją medyczną, to rodzi jedno z najbardziej obciążających pytań: dlaczego w sytuacji braku kontaktu z człowiekiem za drzwiami toalety padały groźby policji, a nie padało słowo „karetka"?

 

Teams i mail: polecenie spotkania i „skuteczne doręczenie" w trakcie kryzysu

W czasie trwania zdarzenia dyrektor Maciej Srebro skierował do pracownika komunikat przez Microsoft Teams z poleceniem odbycia spotkania z działem kadr.

Równolegle dział kadr wysłał osobny e-mail informujący o „skutecznym doręczeniu wypowiedzenia".

Pracownik twierdzi, że w chwili wysłania komunikatów był nieprzytomny lub w stanie uniemożliwiającym realną reakcję.

To budzi pytania nie tylko prawne, ale i moralne: czy wysyłanie poleceń służbowych do osoby w kryzysie zdrowotnym ma cokolwiek wspólnego z odpowiedzialnością pracodawcy?

 

Dokument na biurku, pokój otwarty „na oścież" – zero prywatności

Oświadczenie (przypuszczalnie wypowiedzenie) pracownik zobaczył dopiero, gdy ratownicy pomagali mu zabrać rzeczy z pokoju. Dokument miał leżeć na biurku w pokoju otwartym na oścież – „zero prywatności".

Jak relacjonuje, dokument nie został mu wręczony. Widział co najwyżej kartkę, będąc wciąż w ataku paniki, po podaniu leku uspokajającego.

To kolejny problem etyczny: czy w instytucji publicznej standardem jest pozostawianie dokumentów kadrowych w otwartym pomieszczeniu, w warunkach narażających pracownika na utratę prywatności i potencjalną stygmatyzację?

 

Pytania, które powinny paść publicznie

Jeżeli ta relacja jest zgodna z rzeczywistością, sprawa nie dotyczy jedynie jednego sporu kadrowego. Dotyczy standardu traktowania człowieka. W instytucji publicznej.

Pytania do PAIH (i do nadzoru):

1. Czy w chwili dobijania się do drzwi ktokolwiek zapytał pracownika, co się z nim dzieje i czy potrzebuje pomocy?

2. Dlaczego padały groźby policji i straży, a nie padała informacja o wzywaniu pogotowia?

3. Kto podjął decyzję o presji pod drzwiami toalety – i na jakiej podstawie?

4. Jakie procedury obowiązują w PAIH, gdy pracownik nie odpowiada zza zamkniętych drzwi w toalecie?

5. Czy biuro bezpieczeństwa ma uprawnienia do podejmowania prób otwarcia drzwi w pomieszczeniach sanitarnych, a jeśli tak – kiedy i na jakich zasadach?

6. Kto pełnił rolę koordynatora zdarzenia i dlaczego kadry – według relacji – zniknęły z miejsca, zanim udzielono pomocy?

7. Dlaczego pogotowie wezwał sam pracownik, a nie instytucja?

8. Na jakiej podstawie uznano wypowiedzenie za „skutecznie doręczone", skoro pracownik twierdzi, że był nieprzytomny?

9. Czy pozostawienie dokumentu kadrowego na biurku w otwartym pokoju spełnia standard poufności i ochrony danych?

10. Czy ktokolwiek po zdarzeniu sporządził notatkę służbową, zabezpieczył monitoring i przeprowadził analizę BHP?

11. Czy instytucja przeprosiła pracownika lub zaoferowała wsparcie psychologiczne po interwencji?

12. Czy w PAIH istnieją szkolenia dla kadry kierowniczej dotyczące reagowania na kryzys zdrowia psychicznego pracownika?

 

Etyka i godność: gdzie jest granica?

Zgodnie z Kodeks pracy pracodawca ma obowiązek poszanowania godności pracownika i zapewnienia bezpiecznych warunków pracy. W tej sprawie kluczowe jest jednak pytanie bardziej podstawowe: czy w ogóle można uznać za normalne, że w sytuacji potencjalnego zagrożenia życia i zdrowia pierwszą reakcją są krzyki, presja i groźby, a nie pytanie „czy wszystko w porządku" i wezwanie pomocy?

 

W tle nazwisko dyrektora i wcześniejsze publikacje

Nazwisko Macieja Srebro było wcześniej opisywane przez Newsweek Polska w kontekście sporów kadrowych w PAIH – w tym zwolnienia dyscyplinarnego w 2024 r. oraz późniejszego powrotu na stanowisko kierownicze.

Przypomnijmy Srebro był autorem anonimu, który trafił do polityków PSL oraz Ministerstwa Rozwoju i Technologii i na jesieni 2024 roku  wywołał mały skandal. Jak się okazało, wicedyrektor PAIH stworzył go na swoim służbowym komputerze. 30 października Srebro został zwolniony z pracy na podstawie art. 52 Kodeksu pracy, który mówi o rozwiązaniu umowy bez wypowiedzenia — z winy pracownika. Prezes PAIH nie podpisał się pod decyzją o zwolnieniu Macieja Srebro. Jednak już w lutym 2025 roku nie tylko wrócił do pracy w PAIH ale otrzymał awans - został dyrektorem Departamentu Wsparcia Eksportu.

Obecna sprawa może ponownie uruchomić pytania o standardy zarządzania i kulturę organizacyjną w agencji.

 

Co dalej?

Dla oceny sprawy kluczowe będą dowody: dokumentacja ZRM, logi Teams i e-mail, monitoring, zdjęcia drzwi i zamka, świadkowie oraz ewentualne nagrania. Bez nich opinia publiczna będzie skazana na słowo przeciw słowu.

Ale już dziś — nawet na poziomie samej relacji — widać coś, co w instytucji publicznej powinno być nie do przyjęcia: poczucie zastraszenia i utraty godności w sytuacji intymnej oraz kryzysowej.

 

 
Więcej artykułów o PAIH SA: https://zyciestolicy.com.pl/tag/paih-sa/