6 lutego 2012

Apel do MEN o zapewnienie środków finansowych na etaty nauczycielskie

Sekcja Oświaty i Wychowania  Regionu Gdańskiego NSZZ "SOLIDARNOŚĆ"

Gdańsk, 23. 01. 2012 r.




Apel do MEN
o zapewnienie środków finansowych na tworzenie etatów pomocy nauczyciela w najmłodszych oddziałach w szkołach podstawowych
(w tym tzw. zerówkowych)



Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego apeluje  do Ministerstwa Edukacji Narodowej, o przeznaczenie środków na stworzenie dodatkowego etatu-pomocy nauczyciela (podobnie jak w przedszkolach) w oddziałach zerowych,  do których uczęszczają dzieci pięcioletnie lub pięcio- i sześcioletnie razem .  Jest to niezbędne dla zapewnienia właściwych warunków bezpieczeństwa  szczególnie dzieciom pięcioletnim, sześcioletnim, które  z uwagi na dużą niesamodzielność, w tym czasami niepełnosprawność niezakwalifikowaną do integracji, nie wykonują wielu czynności samoobsługowych. Niezbędna staje się więc pomoc osoby dorosłej, choćby przy ubieraniu przed wyjściem  na dwór. Nie można uznawać obecnej sytuacji za prawidłową, skoro nauczyciel w trosce   o bezpieczeństwo wychowanków zmuszony jest do zabierania całej grupy do toalety,  gdy jedno dziecko zasygnalizuje potrzebę fizjologiczną.
Oczekujemy od MEN oraz samorządów terytorialnych konsekwencji w ujednoliceniu warunków opieki w przedszkolach i szkołach, skoro podjęto się wprowadzenia dzieci pięcioletnich do szkół, należy tez wprowadzić etaty pomocy nauczyciela.
Przypominamy, że problem ten sygnalizujemy od momentu wdrażania programu rozpoczynania obowiązku szkolnego od sześciu lat.

Z poważaniem:


         Barbara Kamińska                                                                                Wojciech Książek
   (Zastępca Przewodniczącego Sekcji)                                                                       (Przewodniczący Sekcji)             

Do wiadomości:
- Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”,
- Organy prowadzące szkoły i placówki oświatowe w województwie pomorskim,
- Kuratorium Oświaty w Gdańsku,

3 lutego 2012

CO ZROBIŁA ISLANDIA?

Islandzka (nie Irlandzka) lekcja dla całego świata!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ciekawy i zdecydowanie wart upowszechnienia tekst dotarł do mnie w mailu:
Islandczycy sprawili, że rząd, który aprobował pod dyktando światowej finansjery, by zubożyć islandzki naród zgodnie ze scenariuszem aktualnie "przerabianym" przez Grecję, podał się w komplecie do dymisji!
Główne banki w Islandii zostały znacjonalizowane i mieszkańcy zdecydowali jednogłośnie zadeklarować niewypłacalność długu, który został zaciągnięty przez prywatne banki w Wielkiej Brytanii i Holandii.
Doprowadzono też do powołania Zgromadzenia Narodowego w celu ponownego spisania konstytucji. I to wszystko w pokojowy sposób. To prawdziwa rewolucja przeciw władzy, która doprowadziła Islandię do aktualnego załamania.
Na pewno zastanawiacie się, dlaczego te wydarzenia nie zostały szeroko nagłośnione? Odpowiedź na to pytanie prowadzi do kolejnego pytani a   Co by się stało, gdyby reszta europejskich narodów wzięła przykład z Islandii?
Oto krótka chronologia faktów:Wrzesień 2008 roku: nacjonalizacja najważniejszego banku w Islandii,   Glitnir Banku, w wyniku czego giełd zawiesza swoje działanie i zostaje ogłoszone bankructwo kraju.Styczeń 2009 roku: protesty mieszkańców przed parlamentem powodują dymisję premiera Geira Haarde oraz całego socjaldemokratycznego rządu, a następnie przedterminowe wybory.Sytuacja ekonomiczna wciąż jest zła i parlament przedstawia ustawę, która ma prywatnym długiem prywatnych banków (wobec brytyjskich i holenderskich
banków) wynoszącym 3,5 miliarda euro obarczyć islandzkie rodziny na 15 lat ze stopą procentową 5,5 procent.
W odpowiedzi na to następuje drugi etap pokojowej rewolucji.Początek 2010 roku: mieszkańcy zajmują ponownie place i ulice, żądając ogłoszenia referendum w powyższej sprawie.Luty 2010 roku: prezydent Olafur Grimsson wetuje proponowaną przez parlament ustawę i ogłasza ogólnonarodowe referendum, w którym 93 procent głosujących opowiada się za niespłacaniem tego długu.
W międzyczasie rząd zarządził sądowe dochodzenia mające ustalić winnych doprowadzenia do zaistniałego kryzysu. Zostają wydane pierwsze nakazy
aresztowania bankowców, którzy przezornie odpowiednio wcześniej uciekli z Islandii.
W tym kryzysowym momencie zostaje powołane zgromadzenie mające spisać nową konstytucję uwzględniającą nauki z dopiero co "przerobionej lekcji". W tym celu zostaje wybranych 25 obywateli wolnych od przynależności partyjnej spośród 522, którzy stawili się na głosowanie (kryterium wyboru tej "25" - poza nieposiadaniem żadnej książeczki partyjnej - była pełnoletniość oraz przedstawienie 30 podpisów popierających ich osób). Ta nowa rada konstytucyjna rozpoczęła w lutym pracę, która ma się zakończyć przedstawieniem i poddaniem pod głosowanie w najbliższych wyborach przygotowanej przez nią "Magna Carty".
Czy ktoś słyszał o tym wszystkim w europejskich środkach przekazu?
Czy widzieliśmy, choćby jedno zdjęcie z tych wydarzeń w którymkolwiek programie telewizyjnym? Oczywiście - NIE!
W ten oto sposób Islandczycy dali lekcję bezpośredniej demokracji oraz niezależności narodowej i monetarnej całej Europie pokojowo sprzeciwiając
się Systemowi. Minimum tego, co możemy zrobić, to mieć świadomość tego, co się stało, i uczynić z tego "legendę" przekazywaną z ust do ust. Póki co wciąż mamy możliwość obejścia manipulacji medialno informacyjnej służącej interesom ekonomicznym banków i wielkich ponadnarodowych korporacji. Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka potrzeba.
Źródło: Na podstawie artykułu Marco Pali "Storie di ordinaria rivoluzione.",
Tekst krąży w sieci w mailach od przyjaciół, nie miałem możliwości spytania autora o zgodę na jego publikację, ale rozumiem, że pośrednio wynika ona ze zdań w ostatnim akapicie, gdzie autor pisze: "Nie straćmy tej szansy i informujmy o tym innych, aby w przyszłości móc podjąć podobne działania, jeśli zajdzie taka potrzeba."

Zajrzyj też na stronę WEBINARIUM NOWA EKONOMIA W CZASACH KRYZYSU. Treści, które tam będą przekazywane naświetlają - między innymi - tło wydarzeń islandzkich.http://www.schodamidonieba.pl

UBEZPIECZENIOWE PRZESTĘPSTWO Z NIEGODNYMI LEKARZAMI W TLE

 Premier Donald Tusk w jednym ze swoich „propolskich i opiniotwórczych” wystąpień określił polskich lekarzy jako zachowujących się niegodnie czyli „niegodnymi”, postponując ich w ten sposób, jak i złożoną przez nich przysięgę Hipokratesa – obecnie obowiązujące Przyrzeczenie Lekarskie, stanowiące część Kodeksu Etyki Lekarskiej uchwalonego przez Krajowy Zjazd Lekarzy. Przysięgę ową składali lekarze jeszcze w starożytności. Deklaracja premiera rządu RP wypowiedziana publicznie ubliża nie tylko lekarzom polskim obecnie praktykującym pod rządami bubla prawnego stworzonego przez Sejm i Kopacz, ale również ich pamięci, również pamięci mojego śp. Ojca docenta medycyny na lwowskim Uniwersytecie Jana Kazimierza, prześladowanego przez bolszewików jako oficera Wojska Polskiego w czasie pierwszej okupacji Lwowa, a w konsekwencji bestialsko zamordowanego w 1941 roku przez batalion ukraińsko-hitlerowski „Nachtigall”.  Nie pozwolę nazywać mojego śp. Ojca „niegodnym” przez premiera RP, który zresztą polskość uważa za nienormalność.Niech premier wypowie się publicznie, czy on jest godnym sprawowania swojego urzędu w obliczu wielu spraw m.in. uderzenia swoją „troską” w miliony polskich pacjentów, których nikt nie zamierza bronić. Przez dwie dekady stycznia 2012 roku schorowani, nie tylko starzy polscy pacjenci, przysporzyli skarbowi państwa już miliony PLN płacąc pełną cenę za „refundowane” leki. A ci którzy nie wykupili leków już poumierali, lub są kandydatami do rychłej śmierci. Czy przyczyny takich zgonów będą możliwe do ujęcia przez jakiekolwiek statystyki? Utraconego życia z powodu jawnych przestępstw ubezpieczeniowych nikt nie zwróci. Jedynym „godnym” lekarzem w Polsce według premiera” jest Ewa Kopacz, autorka bubla - ustawy refundacyjnej, w nagrodę awansowana na fotel marszałka Sejmu, drugiej osoby w państwie. Nie powiedział premier Polakom prawdy o ubezpieczeniach zdrowotnych. Od 1 stycznia polscy lekarze stali się finansowo odpowiedzialni za wypisywane recepty, a zmiana tekstu o tej odpowiedzialności finansowej nie posiada skutków prawnych, gdyż w dalszym ciągu odpowiadają za niemożliwą weryfikację pacjenta o jego ubezpieczeniu. Pozostaje więc pytanie dlaczego do tej pory NFZ nie zorganizował takiej weryfikacji w trybie elektronicznym, podobnie jak sprawdza policja elektronicznie kierowców, czy posiadają polisę obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej przez wpisanie do przeglądarki internetowej numeru pesel zatrzymanego do kontroli drogowej kierowcy. Działania NFZ w tym kontekście wydają się więc celowe, stawiające pytanie czy NFZ w ogóle posiada pieniądze ubezpieczonych Polaków? Czy NFZ na przełomie roku dostał rozkaz od „grupy trzymającej władzę”, czy był to min. Rostowski, aby za pieniądze ubezpieczonych zakupić obligacje rządowe i przez to zmniejszyć dług publiczny według życzeń Unii Europejskiej? Być może chodzi również o pieniądze na haracz, który mamy zapłacić za Holocaust, albo o środki na wojnę w Iranie? Wszakże w 2008 roku premier Donald Tusk w Nowym Jorku składał obietnice żydowskiemu lobby wypłatę 67 miliardów dolarów na „odszkodowania” tytułem mienia pożydowskiego w Polsce. Jedno jest pewne - NFZ nie posiada pieniędzy na refundację leków i dlatego nie generuje listy PESEL ubezpieczonych, ponieważ ktoś by się musiał w NFZ podpisać pod gigantycznym fałszerstwem – że pieniądze są – tylko ich nie ma! Problem pojawił się przy wypisywaniu recept, na których lekarz ma napisać, że pacjent jest ubezpieczony w NFZ. Prawo obciąża lekarza odpowiedzialnością finansową za podpisanie fałszywego dokumentu, przy pomocy którego dokonuje przestępstwa ubezpieczeniowego. Przepisanie leku refundowanego, gdy refundacja się nie należy stanowi przestępstwo ubezpieczeniowe. Polscy lekarze sprawę wychwycili i nie chcą się pod fałszywym dokumentem jakim jest taka recepta podpisywać. Stanowi to bowiem przestępstwo wyłudzenia mienia, niekiedy znacznej wartości. Już pojawił się strach sfer rządowych przed zdemaskowaniem. Ktoś z GTW (GRUPA TRZYMAJĄCA WŁADZĘ) wydał polecenie, aby rozwinąć akcję dezinformacji – że lekarze nie umieją wypisywać recept. W dyskredytacji umiejętności lekarzy biorą udział „niezależne” media. I nagonka ruszyła. Agenci porozmieszczani w mediach rozpoczęli nagonkę na lekarzy, aby uwagę Polaków odwrócić od finansowej strony problemu, gigantycznego oszustwa z okradaniem pacjentów w tle. Mało jest zrozumienia – że chodzi o zarzut przestępstwa ubezpieczeniowego na wielką skalę, obywatele polscy nie są dostatecznie poinformowani o tym, że nie dysponują poważnym i wiarygodnym poświadczeniem swojego ubezpieczenia zdrowotnego w NFZ. Wielu pacjentów uważa, iż dowody wpłaty, lub zapewnienia urzędów innych niż NFZ są dowodem ubezpieczenia – a tak nie jest. Jak dotychczas NFZ wystawił pacjentom polskim wyjeżdżającym za granicę europejską kartę ubezpieczenia zdrowotnego (EKUZ) – gdy wyjeżdżają poza Unię Europejską. Wymusiły to umowy międzynarodowe i to jest przypadek, gdy NFZ potwierdza ubezpieczenie. Pacjenci polscy nie posiadają takich dowodów ubezpieczenia jak EKUZ, lecz jedynie deklaracje – ż firma (pracodawca pacjenta, jego własna firma, lub urząd pracy) wpłaciła do ZUS pieniądze na ubezpieczenie zdrowotne i że ZUS pieniądze te przekazał na konto NFZ. To nie są informacje o dokonanej transakcji, lecz – o jej rozpoczęciu. Dowodem ubezpieczenia jest potwierdzenie stanu faktycznego – że transakcja została dokonana, czyli, że NFZ te pieniądze otrzymał i zaksięgował na swoim koncie pod nazwiskiem i danymi osobowymi ubezpieczonego i członków jego rodziny zgłoszonych do ubezpieczenia. Urzędnicy NFZ mają obowiązek codziennie te dane wpisywać, pieniądze obliczać i informować głównego księgowego o tym – ile tych pieniędzy jest. Baza ubezpieczonych w NFZ to jest informacja finansowa. I skoro lekarz ma weryfikować czy ktoś jest ubezpieczony, a potem odpowiadać finansowo – za to, że wydał pieniądze NFZ na leki osobie nieubezpieczonej – to musi mieć do tej informacji dostęp.Pojawia się pytanie – dlaczego tak oczywista sprawa nie jest załatwiona jak należy? Dlaczego nie mamy w Polsce w XXI wieku, internetowego dostępu do tych podstawowych danych ubezpieczenia zdrowotnego?Odpowiedź jest bardzo prosta. NFZ nie otrzymał pieniędzy od ZUS, ponieważ ZUS za pieniądze ze składek zakupił obligacje państwowe na koniec roku 2011 – aby księgowi państwa wykazali, że deficyt na początku 2012 roku nie przekracza poziomu nieakceptowalnego przez UE. Jest to oczywiste przestępstwo, a NFZ o tym przestępstwie nie poinformował prokuratury i nie zaalarmował mediów, czyli przestępstwo zostało popełnione wspólnie i w porozumieniu przez ZUS i NFZ, jako współpraca przeciwko ubezpieczonym.Rząd ( premier i minister finansów), oraz służby nakazali polskim urzędnikom milczenie na ten temat, a podległym sobie serwilistycznym dziennikarzom – robienie „dymu” w mediach – czyli wprowadzanie tematu zastępczego, że niby lekarze nie umieją wypisywać recept według nowych zasad refundacyjnych. Komentarz dra Eugeniusza Sendeckiego – polskiego lekarza:SAMOOBRONA POLAKOW, KRZYŻ, MODLITWA I NASZE DZIALANIA
„Zacząłem się zastanawiać – co naród nasz może zrobić w tej sytuacji? Jak przemówić do ludzi, których pieniądze i zdrowie znalazły się w dyspozycji ludzi traktujących je nonszalancko? Na dwóch forach internetowych – to jest na forum Stanisława Michalkiewicza i Nowym Ekranie zaproponowałem, abyśmy zaczęli przychodzić pod siedzibę NFZ z krzyżem i domagali się sprawiedliwości. Na razie odzew jest słaby (piszę te słowa 6-go stycznia 2012).
Jak Polacy to zrozumieją?
- przyjdą tłumnie pod gmachy NFZ i postawią krzyż, zaczną się domagać poświadczeń ubezpieczenia przez NFZ i… zacznie się prawdziwa polska kontr-rewolucja.
A na razie – piszę o tym w Internecie – żeby nie było, że polskie elity nie informują ludu o ważnych sprawach.
W sumie – spełnia się przepowiednia wypowiadana wielokrotnie przez Stanisława Michalkiewicza (cytat z któregoś z klasków) – że „nie ma takiego łajdactwa i zbrodni, do której nie byłby zdolny demokratyczny rząd, gdy mu zabraknie pieniędzy”!
Aleksander Szumański