6 grudnia 2009

Serwis21 z dn. 2009.12.06

http://serwis21.blogspot.com, http://www.serwis21.salon24.pl

E-mail: serwis21@gmail.com

serwis biznesowy: http://serwis21-biznes.blogspot.com

serwis ahe:http://serwis21-ahe.blogspot.com

------------------------------------------------------

GRYPOWE ZABIJANIE

1.12.2009 r. Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski złożył w Prokuraturze Generalnej żądanie wszczęcia przeciwko Pani Minister Zdrowia Ewie Kopacz postępowania o przestępstwo sprowadzenia zagrożenia epidemiologicznego (art. 165§1 kk) i niedopełnienia obowiązków funkcjonariusza publicznego (art.231§1kk). Doniesienie takie, na mocy art. 14 ust.5 ustawy o Rzeczniku, to swoisty gest rozpaczy RPO, ale jak oznajmia sam rzecznik - Jest jednak jedyną rzeczą, jaka mi pozostaje wobec uporczywego milczenia Ministerstwa w sprawie zagrożenia grypą A/H1N1v.

Faktem, że przez wiele miesięcy słyszeliśmy o zapewnieniach, że resort zdrowia realizuje wszystkie rekomendacje WHO i Unii Europejskiej. Jak się okazało na zapewnieniach się skończyło. Nie przedstawiono żadnego planu przeciwdziałania epidemii. Gorzej resort wręcz neguje się zagrożenie, odmawia zapewnienia polskim obywatelom możliwości zaszczepienia się, nawet za ich własne (a nie publiczne) pieniądze. Tymczasem liczba zgonów w Polsce rośnie. Według danych Głównego Inspektora Sanitarnego jest 1158 potwierdzonych przypadków infekcji A/H1N1v, a wirus spowodował śmierć 24 osób. Jak przyznaje RPO - To jednak liczby znacznie zaniżone, gdyż właściwe służby przyznają, że na skuteczny monitoring epidemiologiczny nie mają pieniędzy. Tylko w trzecim tygodniu listopada zachorowań na grypę było ok. 97 tysięcy. Od schyłku września liczba zachorowań jest około trzykrotnie wyższa niż w latach poprzednich o tej porze roku. Większość przypadków stanowi grypa A/H1N1v.

Epidemia postępuje w warunkach całkowitego załamania systemu narodowego funduszu zdrowia. W wielu szpitalach brakuje sprzętu, lekarstw, nie zapewniona jest podstawowa higiena zdrowotna. Grypowa śmierć A/H1N1v dosięga kolejnych naszych rodaków, a ministerstwo wciąż nie podejmuje działań zapobiegawczych przed epidemią i przed kolejnymi zgonami grypowymi. Rząd i minister zdrowia zaklinają w mediach rzeczywistość, licząc że wraz z grudniowym ochłodzeniem i mrozami, epidemia grypy zostanie w naturalny sposób powstrzymana. Nie przejmuje się zmarłymi na A/H1N1v czy tragedią rodzin. Nie są to przecież osoby wpływowe, tylko zwykli obywatele, a dla rządzących - oni nie liczą się.





SAMOBÓJSTWO DZIAŁACZA

Prokuratura Okręgowa w Koninie wszczęła śledztwo w sprawie samobójczej śmierci Jerzego Andrzejewskiego, wieloletniego przewodniczącego Solidarności w tamtejszym MZK. Związkowiec pozostawił list, w którym szczegółowo opisał szykany, jakich miało się dopuszczać wobec niego szefostwo MZK.

Andrzejewskiego zwolniono z MZK w październiku ubiegłego roku. Przy czym, jak zaznacza mecenas Monika Tarnowska, która była pełnomocnikiem związkowca, wynalezione zarzuty były niepoważne – Najlepiej ocenił je sąd, przywracając pana Jerzego do pracy – mówi prawniczka. – Jeden z zarzutów dotyczył okoliczności sprzed ponad dwóch lat, inny mówi o rzekomej aroganckiej i lekceważącej odpowiedzi na pytanie przełożonego. Andrzejewski źle znosił okres pozostawania bez pracy, bo już wcześniej straciła pracę także jego żona. – I ona, i ich zięć też pracowali w MZK – mówi jeden z konińskich związkowców. – Wyglądało na to, że wyrzucono ich niejako w zemście za działalność Jurka. Ostatecznie, w końcu kwietnia Sąd Okręgowy w Koninie przywrócił Andrzejewskiego do pracy.

Przewodniczący wskazywał na nieprawidłowości w firmie, oskarżając zwierzchników także o poważne nadużycia. Stosowanie w sposób wybiórczy przepisów prawa, zwłaszcza kodeksu pracy i ustawy o związkach zawodowych. Wskazywał, że zakup nowych autobusów odbył się w firmie niezgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych, przez pośrednika, że ubezpieczyciela majątku zakładu wybrano bez przetargu, w niejasny sposób. Dowodził, że niewłaściwie gospodaruje się mieniem firmy, doprowadzając tabor samochodowy do awarii, że sprowadza się zagrożenie w ruchu przez dopuszczenie do jazdy niesprawnych autobusów i zmusza kierowców do łamania przepisów bezpieczeństwa.

Jak twierdzi radna Mariola Rakiewicz przewodniczący skarżył się na stosowanie względem niego i innych podległych pracowników mobbingu i niedopuszczalnych form kontroli, w tym stosowania urządzeń podsłuchowych, a także m.in. bezpodstawne oskarżanie go przed Zarządem Regionu „S” o działanie na niekorzyść pracowników MZK.

(za Tygodnik Solidarność)





WIADOMOŚCI W SKRÓCIE



LIZBONA DO TRYBUNAŁU:
Poselski wniosek o orzeczenie przez Trybunał Konstytucyjny niezgodności z Konstytucją RP traktatu z Lizbony został złożony - poinformował Antoni Macierewicz, poseł PiS. Skarga w głównej mierze dotyczy zapisów dopuszczających stanowienie przez Radę Unii Europejskiej wbrew stanowisku Rzeczypospolitej Polskiej aktów prawnych obowiązujących na terytorium Polski lub wiążących ją w stosunkach zewnętrznych. Posłowie chcą też, by Trybunał w przypadku uznania zgodności traktatu z Konstytucją wskazał, iż konieczne są regulacje dające Polsce możliwość autonomicznego decydowania o przyjęciu lub odrzuceniu tworzonego w oparciu o traktat prawodawstwa europejskiego (Nasz Dziennik)



LEKI NIE DLA BIEDNYCH: Ministerstwo zdrowia w przyszłym roku chce usztywnić ceny leków refundowanych (czyli tych ratujących życie i stosowanych w chorobach przewlekłych np. wrzodów, alergii, astmy, choroby nerek, cukrzycy, choroby kości i stawów) i zlikwidować ceny maksymalne oraz możliwość udzielenia rabatów przez apteki. Średnio leki zdrożeją o kilkanaście procent, jednak niektóre o wiele więcej np. Nolpaza wzrośnie o 333,57%, Xalatan o 75,61%, Bioprazol o 75,52%. Już dzisiaj wiele osób nie stać na wykupienie przypisanych leków, po podwyżkach będzie jeszcze gorzej.



NIEZASKARŻALNE POSTANOWIENIE? Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Warszawie wydało postanowienie, w którym oddaliło zażalenie Stowarzyszenia Interesu Społecznego na bezczynność Prezydenta Miasta tj. nieudostępnienia operatu szacunkowego nieruchomości przy ulicy Wiktorskiej 3. Zdaniem SKO operat sporządzony przez rzeczoznawcę nie jest dokumentem urzędowym, a zatem nie może być udostępniony w trybie informacji publicznej. Najbardziej zdumiewające jednak jest pouczenie zawarte w postanowienie o niezaskarżalności postanowienia. Od kiedy postanowienia SKO oddalające zażalenia ws. bezczynności nie podlegają zaskarżeniu do sądu administracyjnego? Sprawa nieruchomości przy ul. Wiktorskiej 3 jest coraz bardziej dziwna. 3-krotnie władze miejskie ogłaszały przetarg ustanawiając cenę z sufitu (znacznie przekraczającą cenę rynkową), nie obniżano ceny mimo nieskuteczności kolejnych przetargów i nie sprzedano udziałów miejskich w trybie pozaprzetargowym współwłaścicielowi nieruchomości.



PESEL W UCHWALE NIEPOTRZEBNY: Sąd Rejestrowy nie uwzględnił wniosku Stowarzyszenia Interesu Społecznego ws. sprostowania z urzędu wpisów w KRS poprzez wykreślenie członków zarządu i rady nadzorczej spółki Elewarr. Wysoki Sąd stwierdził, że „W ocenie sądu nie można przyjąć, aby zamieszczone dane w rejestrze były błędne, z uwagi na to, że uchwały o powołaniu wskazanych uprzednio osób nie zawierały danych identyfikujących tychże osób i wymagało to wykreślenia tych osób z rejestru. Żaden przepis obowiązującego prawa nie nakłada obowiązku, aby w treści uchwał o powołaniu członków organów podmiotu podlegających wpisowi do KRS były zamieszczone szczegółowe dane identyfikacyjne tych osób (poza ich imieniem i nazwiskiem), w tym zwłaszcza nr PESEL, NIP, adresu zamieszkania, daty urodzenia. Brak takich danych w przedmiotowych uchwałach nie może przesądzać o wadliwości, niezgodności z prawem tychże uchwał”. Wysoki Sąd nie wyjaśnia jednak, na jakiej podstawie prawnej wniosek do KRS złożony przez zarząd zawiera PESEL tej osoby, a nie innej o tym samym nazwisku.



PIRAT DROGOWY: Jak doniósł „Fakt” minister Julia Pitera jechała po ulicach Warszawy 140 km/godzinę, wyprzedzała na podwójnej ciągłej i przejściach dla pieszych. Gdzie się śpieszyła pani minister – do domu na spoczynek, po udzieleniu wywiadu w telewizji. Pani minister ani nie przyznała się do ekscesu, ani nie przeprosiła za nie. Na szczęście nie było żadnego wypadku, nikt nie ucierpiał, nie było żadnego zabitego.



PLATFORMERSKA DEMOKRACJA: Posłowie PO wykorzystując nieobecność posła Stefaniuka (PSL) przegłosowali wykluczenie z komisji hazardowej posłów opozycji: Beatę Kempę i Zbigniewa Wassermana. W ten sposób komisję sparaliżowano, a PO uzurpuje sobie prawo decydowania, których posłów może opozycja kierować do komisji sejmowych. Proponujemy krok dalszy – może PO zdecyduje także, kogo opozycja może wystawić w wyborach parlamentarnych, będzie wówczas jak w PRLu.



ZODy AHE LEGALNE: 1 grudnia br. do AHE w Łodzi wpłynęło pismo MNiSW informujące, iż Ministerstwo przyjęło do wiadomości uchwały AHE powołujące 66 zamiejscowych ośrodków dydaktycznych. Resort nauki nie ma także zastrzeżeń także do tego, co uczelnia zrobiła w odpowiedzi na ministerialne zalecenia pokontrolne. Zaakceptowano zmiany w programie i regulaminie studiów, obsadzie kadry dydaktycznej, dostępie do bibliotek i kształceniu na odległość. A jeszcze nie tak dawno stanowisko Ministerstwa było zdecydowanie negatywne i groziło likwidacją AHE. Co wpłynęło na zmianę stanowiska pani minister? Otóż Stowarzyszenie Interesu Społecznego złożyło wniosek do prokuratury generalnej o włączenie się do postępowania administracyjnego i zawiadomienie o podejrzenie popełnienia czynu zabronionego określonego w art.231 Kodeksu Karnego tj. przekroczenia uprawnień w związku z wydaniem decyzji ws. cofnięcia uprawnień na kierunku Informatyka i Zarządzanie w AHE bez podstawy prawnej (formalnie nigdy nie zostało wszczęte postępowanie administracyjne w sprawie cofnięcia uprawnień). SIS złożył również stosowne wnioski do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i do Rzecznika Praw Obywatelskich.



OGÓLNOPOLSKA MANIFESTACJA: 15 grudnia br. w Warszawie odbędzie się ogólnopolska manifestacja NSZZ "Solidarność" w obronie prawa pracy. Zbiórka uczestników manifestacji na placu Trzech Krzyży o godz. 11.45 – 12.00.



Listy do redakcji:

Dyskryminacja wśród emerytów wojskowych


Poniżej list majora rez. dr nauk med. Bogusława Berlińskiego ws. dyskryminacji zawartej w ustawie o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych i ich rodzin.

Ze względu na to, że Ustawa o emeryturach wojskowych łamie Protokół XII Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (Rzym,4 listopad 2000) zwróciłem się z precyzyjnie umotywowaną skargą do ECHR w Strasburgu i w Statment of Facts napisałem: Zwróciłem się formalną drogą prawną do centralnych władz państwa polskiego, to jest do urzędu premiera R.P., do urzędu prezydenta R.P., do MON i do nadzwyczajnej ustawodawczej komisji sejmowej, a wiec do komisji przyjazne państwo z prośbą o nowelizacje i zmianę artykułów 40,40a i 40b ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych i ich rodzin(tekst jednolity) z dnia 10.12.1993, gdyż te artykuły sprzeczne są i naruszają art.1 Protokołu 12 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności o zakazie wszelkiej dyskryminacji, a także narusza zasadę równości wobec prawa, równej ochrony wobec prawa i gwałci zasady sprawiedliwości społecznej. Wszystkie moje wnioski nie przyniosły żadnego pozytywnego rezultatu, co zaprezentowałem w załączonej do skargi-aplikacji dokumentacji. Zwróciłem się też do mediów telewizyjnych w tym TVN24, które to media nie zareagowały w żaden sposób. … Przedstawiona sprawa naruszenia Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności nie kwalifikuje się do żadnego procesu sadowego z powództwa cywilnego, ani na drodze karnej, ani administracyjnej, gdyż żaden sąd nie jest władny do zmiany lub nowelizacji nawet najbardziej wadliwej Ustawy, ani Rozporządzeń. Ustawy uchwala, nowelizuje i zmienia Parlament R.P.- Sejm R.P. na wniosek rządu R.P. lub prezydenta R.P. który też ma inicjatywę ustawodawczą w swoich kompetencjach. W związku z powyższym, że dyskryminacja w ustawie dotyczy miedzy innymi mojej osoby, więc w skardze do ECHR domagam się zadośćuczynienia w kwocie 20 tys. EURO za złamanie artykułu 1 (o zakazie dyskryminacji) Protokołu Nr 12 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Ustawa o emeryturach wojskowych dyskryminuje tylko jedną grupę emerytów wojskowych, a wiec emerytów, którzy w swoim świadczeniu emerytalnym-w 75% podstawy wymiaru tej emerytury posiadają jakiś procent uszczerbku na zdrowiu, a więc mają nabyte w wojsku schorzenie w związku z pracą w warunkach służby wojskowej, ale są zdolni do pracy zawodowej i oni jeżeli przekroczą obecnie pewien próg zarobkowania(który jest i tak niski),to tracą 25% świadczenia emerytalnego, a kolejne dwie grupy emerytów wojskowych nie tracą nawet złotówki i nie musza nawet zgłaszać do organu emerytalnego, że pracują. Mogą zarobkować bez żadnych ograniczeń, wiec to jest niedozwolona dyskryminacja jednej tylko grupy osobowej w ramach tej samej populacji emerytów wojskowych. Ustawa jest krzywdzącym na niebywałą skalę bublem, który narusza nie tylko Konstytucje R.P., ale idee sprawiedliwości europejskiej zawartej w Konwencji.



ODPISY OD DAROWIZN TYLKO DO KOŃCA ROKU

Darowizny na rzecz organizacji społecznych mogą być odliczane od postawy opodatkowania do 6% dochodów w przypadku osób fizycznych i 10% w przypadku osób prawnych. Wśród Stowarzyszeń polecamy m.in.: Stowarzyszenie Polskie Euro 2012, ul.Solec20a/34, 00-410 Warszawa, nr rachunku bankowego 48 1050 1038 1000 0090 6392 2471. Finansując PE2012, wspierasz także inne organizacje społeczne np. Stowarzyszenie Interesu Społecznego.

27 listopada 2009

Serwis21 z dn. 2009.11.27

AFERA-AHE

Czy minister może wydawać decyzje bez podstaw prawnych? Czy można ignorować i pozostawiać bez odpowiedzi tysiące wniosków administracyjnych? Czy można z dnia na dzień wyrzucić tysiące studentów, na podstawie ministerialnego kaprysu? Najwyraźniej można, świadczy o tym AFERA AHE.

3 lipca 2009 r. Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego w związku z kształceniem bez zezwolenia w punktach rekrutacyjnych AHE wszczęła postępowanie ws. cofnięcia pozwolenia na utworzenie AHE w Łodzi oraz nakazu jej likwidacji. Stosowny komunikat ukazał się na stronach ministerstwa. Kontrole Państwowej Komisji Akredytacyjnej potwierdziły nieprawidłowości i w ich wyniku 1 lipca prezydium PKA wydało ostateczną negatywną ocenę w sprawie oceny jakości kształcenia na kierunku „informatyka”.



LIKWIDACJI „INFORMATYKI” I SPOŁECZNY SPRZECIW

Wtedy właściwie zaczyna się AFERA AHE. 4 sierpnia Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego informuje o zakończeniu postępowania dot. oceny jakości kształcenia na kierunku „Informatyka” i wyznacza 7-dniowy termin do wypowiedzenia się w sprawie zebranego materiału dowodowego. 13 sierpnia przedstawiciele AHE zapoznali się z materiałem dowodowym. O dziwo oprócz uchwał PKA i pisma ministerstwa z 4 sierpnia, w aktach sprawy nie ma żadnych innych dokumentów, a przynajmniej ich nie okazano. Uczelnia wystąpiła o przedłużenie możliwości wypowiedzenia się w sprawie (okres wakacyjny). 17 sierpnia podsekretarz stanu pani minister Grażyna Pawelczyk-Skrzypek przedłuża termin do 24 sierpnia, ale pismo z tym postanowieniem doręcza się AHE dopiero 24 sierpnia, czyli w dniu upływu terminu. 2 września Minister Kudrycka podejmuje decyzje o cofnięciu uprawnień na kierunku „informatyka” (chociaż formalnie żadnego postępowania administracyjnego ws. cofnięcia uprawnień nie wszczęto, skoro nie zostało doręczone zawiadomienie o wszczęciu) i wkrótce pojawia się stosowna informacja na stronach MNiSW. Okazuje się, iż decyzję wydano z rygorem natychmiastowej wykonalności, czyli nie dając szans ponad 3000 studentom na dokończenie roku. Szok na AHE jest tym większy, że władzom uczelni tej decyzji nie doręczono. Następuje mobilizacja władz, studentów i pracowników AHE, odbywają się wiece, a w wyniku akcji Stowarzyszenia Interesu Społecznego do ministerstwa napływają setki, tysiące wniosków studentów i pracowników AHE o dopuszczenie do postępowania administracyjnego.



MINISTERIALNA PRESJA

Narastające protesty spowodowały, iż Minister Kudrycka zgodziła się wreszcie na spotkanie z władzami AHE w dniu 16 września 2009 roku. Przybyłym władzom AHE w tym dniu wręczono decyzję dot. cofnięcia uprawnień na kierunku „informatyka” i zawiadomiono o braku zgody na ośrodki dydaktyczne AHE poza granicami kraju. Co zostało dokładnie powiedziane w gabinecie MNiSW nie wiemy, ale deklarowany optymizm i bardzo łagodna reakcja władz AHE (we wniosku o ponowne rozstrzygnięcie ws. Informatyki nie poruszono kwestii rażącego naruszenia prawa, mimo możliwości skutecznego podważenia decyzji o cofnięciu uprawnień) może potwierdzać tezę o niewypowiedzianym (a może wypowiedzianym?) „szantażu” likwidacyjnym. Czy sugerowano, że w przypadku postawienia się AHE, nastąpi decyzja o cofnięciu pozwolenia i likwidacja uczelni?. W każdym razie - wydanie najpierw decyzji ws. cofnięcia uprawnień na Informatyce (później na Zarządzanie) przy równoległym prowadzeniu postępowania likwidacyjnego wcale nie było przypadkowe, miało na celu pozbawienie AHE możliwości skutecznej obrony.



LIKWIDACJA „ZARZĄDZANIA”

Tymczasem w związku z informacjami o możliwym porozumieniu pomiędzy AHE a MNiSW, Stowarzyszenie Interesu Społecznego - mimo wahań – w dniu 23 września wstrzymało tzw. strajk administracyjny (masowe składanie wniosków przez studentów i pracowników AHE). 2 dni później Ministerstwo informuję uczelnię o zakończeniu postępowania dowodowego ws. cofnięcia lub zawieszenia uprawnień na kierunku „zarządzanie” oraz wyznacza 7–dniowy termin wypowiedzenia. Wprawdzie znów formalnie nie wszczęto postępowania administracyjnego (nie doręczono zawiadomienia o wszczęciu), ale dominowało przeświadczenie o prawdopodobnej decyzji o zawieszeniu kierunku, co pozwoli studentom zakończyć rozpoczęte studia. Ale stało się inaczej - 13 października MNiSW wydało decyzję o cofnięciu uprawnień na kierunku „zarządzanie” z końcem semestru zimowego, nie później niż do 28 lutego 2010 roku.

Choć decyzja była nieprawomocna w związku ze złożeniem wniosku o ponowne rozstrzygnięcie, władze AHE bardzo szybko zadeklarowały zastosowanie się do niej, choć prawnie nie podlegała ona wykonaniu do czasu ponownej decyzji. Tysiące studentów kierunku „zarządzanie” opuszcza AHE i przenosi inne uczelnie, choć w wielu wypadkach wiąże się to z dodatkowymi utrudnieniami i kosztami.



ULTIMATUM

O co w tej sprawie chodzi? Otóż, po pierwsze o wielkie pieniądze z czesnego, które traci AHE na rzecz konkurencyjnych uczelni, po drugie o pokazanie wszechwładzy urzędniczej nad prywatnymi uczelniami. Stąd też dalsze działania i groźby. 4 listopada na stronach MNiSW pojawia się raport z dnia 30.10.2009 r. (zatwierdzony przez ministra) w którym postawiono uczelni ultimatum do dnia 20 listopada br, w terminie którym nakazano usunięcie rzekomych nieprawidłowości (co istotne nakaz zgodnie z prawem o szkolnictwie wyższym dotyczy sytuacji likwidacji). 23 listopada w AHE odbywa się konferencja, na którym władze uczelni przepraszają, informują o programie naprawczym i wymogach ministerialnych oraz proszą o wsparcie dla ratowania AHE. Obecny senator Krupski (PO) obiecuję interwencję. Jednak realizowany program naprawczy, wymuszony przez MNiSW, napotyka na opór części studentów, którzy nie widzą powodów dla których 1/3 zajęć ma odbywać się w Łodzi zamiast w Zamiejscowych Ośrodkach Dydaktycznych. Kolejni studenci odchodzą, a reakcja Akademii nie zawsze okazuje się w tych sprawach właściwa.



URZĘDOWA SPYCHOLOGIA

O ile władze AHE nadal okazują koncyliacyjność, o tyle cierpliwość Stowarzyszenia Interesu Społecznego wyczerpała się. 6 listopada SIS wszczęło postępowanie ws. bezczynności MNiSW ws. wniosku o ponowne rozstrzygnięcie decyzji o cofnięciu uprawnień na kierunku „Informatyka” w związku z upływem terminu ustawowego postępowania. 6 dni później SIS występuje do MNiSW o dopuszczenie do postępowań administracyjnych dot. AHE zgodnie z art.31 kpa. Równolegle Stowarzyszenie składa wniosek do prezesa rady ministrów o podjęcie działań w celu przywrócenia prawa i poszanowania interesu społecznego w postępowaniach administracyjnych dotyczących AHE wskazując na przesłanki art.231 KK. Najwyraźniej jednak afera hazardowa niczego Kancelarię Prezesa Rady Ministrów nie nauczyła, skoro 23 listopada KPRM informuje SIS, że nie ma możliwości działań w sprawie i przekazuje sprawę do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego (zamiast do prokuratury). To tak jakby przekazano podejrzanemu materiał przygotowany przez dziennikarzy śledczych, po to by mógł się odnieść, ewentualnie ukryć dowody przestępstwa a nawet podjąć działania odwetowe. Wprawdzie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia czynu zabronionego określonego w art.231 KK i wniosek o włączenie się do postępowania został złożony przez Stowarzyszenie w prokuraturze generalnej w dniu 6 listopada 2009 roku, ale o tym fakcie Kancelaria Prezesa Rady Ministrów nie była powiadomiona.

27 listopada SIS wystąpiło z wnioskiem do Rzecznika Praw Obywatelskich.



CO UCZYNI PROKURATURA

Prokuratura Generalna podjęła jednak działanie, przekazała sprawę do prokuratury apelacyjnej w Warszawie (zarówno w kwestii podejrzenia popełnienia czynu zabronionego jak i włączenia się do postępowania administracyjnego). Postępowanie trwa, ale wiele pytań w sprawie wymaga wyjaśnień i odpowiedzi:

- Dlaczego decyzja ws. cofnięcia uprawnień na kierunku „informatyka” została ogłoszona przed jej formalnym doręczeniem i z jakich powodów uniemożliwiono ponad 3 tys. studentów dokończenie semestru i roku akademickiego?

- Dlaczego MNiSW nie wydaje stosownych postanowień ws. kilku tysięcy wniosków o dopuszczenie do postępowań, chociaż ministerstwo w jednym z pism do AHE zanegował przymiot strony tych osób? Czemu nie mogą się o tym dowiedzieć wnioskodawcy, studenci i pracownicy AHE?

- Czy władze AHE były poddawane swoistemu „szantażowi likwidacyjnemu” przez MNiSW, w wyniku którego prawa AHE obrony swych racji w postępowaniu administracyjnym zostały naruszone?

Pytań będzie o wiele więcej, AFERA AHE jest bowiem świadectwem głębokich patologii w administracji państwowej na szczeblu centralnym.





W SPRAWACH BYŁYCH TERENÓW WOJSKOWYCH

ORGANIZACJE SPOŁECZNE NIEPOŻĄDANE


18 listopada br. Naczelny Sąd Administracyjny odrzucił wniosek Stowarzyszenia Interesu Społecznego o dopuszczenie do postępowania sądowego w sprawie ze skargi kasacyjnej dotyczącej wyroku WSA w Warszawie z dnia 7 lipca 2009 r. sygn. akt IV SA/Wa673/09 w sprawie ze skargi na uchwałę rady gminy Stare Babice z dnia 25 maja 2000r . nr XX/232/2000 w przedmiocie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Właściciel działki zaskarżył plan miejscowy, w którym oznaczono jako tereny leśne działkę, na której znajdowały się bunkry i inne zabudowania po wojskach rakietowych. W momencie powstania planu, działka należała jeszcze do wojska i w celu ukrycia faktu przeznaczenia wojskowego oznaczono ją, zatem w planie miejscowym jako teren leśny. Po kilku latach działkę sprzedano, ale właścicielowi nieruchomości władze gminy Stare Babice uniemożliwiają swobodne dysponowanie i zagospodarowanie działki na cele mieszkaniowe. Stowarzyszenie Interesu Społecznego wystąpiło w tej sprawie o dopuszczenie do postępowania kasacyjnego przed NSA, ale spotkało się ono z odmową Sądu. Zdaniem NSA „mając na uwadze szeroko sformułowany zakres celów Stowarzyszenia i przedmiot postępowania w sprawie, brak jest dostatecznych przesłanek by można było uznać, że udział Stowarzyszenia dotyczy zakresu jej statutowej działalności”. Przypomnijmy, że zgodnie ze statutem, celem Stowarzyszenia jest ochrona interesu społecznego w sprawach ochrony i kształtowania środowiska (a czy tego nie dotyczy plan zagospodarowania przestrzennego) oraz praw i swobód obywatelskich (Czy prawo do swobodnego dysponowania swoją nieruchomością nie należy do praw obywateli?). I kolejny kwiatek: okazuje się, iż orzeczenie nie podlega zaskarżeniu, mimo konstytucyjnego zapisu o 2-instancyjnym postępowaniu. Postanowienie wydała sędzia Joanna Banasiewicz.



W SKRÓCIE



CENZURA III RP: Dostęp do Internetu, ma być w Polsce limitowany. Przy okazji zdelegalizowania e-hazardu, rząd chce stworzyć czarną listę domen, które będą musieli blokować dostawcy Internetu. Rząd chce dopisać nowy artykuł do prawa telekomunikacyjnego, nazywany roboczo artykułem 170a. Według niego, wszyscy dostawcy internetu mieliby obowiązek blokować strony z niebezpieczną zawartością. Czarną listą stron, zarządzałby Urząd Komunikacji Elektronicznej. Konkretne adresy do ocenzurowania, będą wskazywać UKE, policja, służby specjalne i Ministerstwo Finansów. Po tym krótkim wprowadzeniu, choćby nie wiem jak być wstrzemięźliwym w słowach, konkluzja nasuwa się tylko jedna: Mamy, albo w niedługim czasie będziemy mieli to, co przerabialiśmy jakiś czas temu w czasach PRL-u. Będziemy mieli legalną …. CENZURĘ III RP! (http://piotrkalinowski.blog.onet.pl)



KOSZTY WPROWADZENIE EURO: Jak podała Rzeczpospolita 22,7 mld zł może wynieść koszt zmiany waluty poniesiony przez NBP, administrację państwową, firmy i sektor finansowy. Przypomnijmy całkiem niedawno rząd chciał wprowadzić nas do korytarza ERM2 w celu wprowadzenia wspólnej waluty, czyli wyrzucenia w błoto aż 22,7 mld zł (i to w okresie poważnych braków finansowych w służbie zdrowia i wzrastającego bezrobocia).



SĄD ZROBIŁ Z DZIECKA SIEROTĘ: Dramatyczna historia pani Katarzyny Druzickiej z podwarszawskich Starych Babic. Zdesperowana kobieta od dziewięciu lat bezskutecznie zabiega o odzyskanie córki. Sąd Rejonowy w Pruszkowie odebrał matce dziecko, gdy miało trzy lata. Powód? Brak mieszkania. Matce sekundują siostry franciszkanki prowadzące dom dziecka, w którym mieszka Natalka. Dziewczynka jest bardzo silnie związana z matką i rozpacza przy każdym rozstaniu.

(http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20091127&typ=po&id=po01.txt)

22 listopada 2009

Serwis21 z dn. 2009.11.22

http://serwis21.blogspot.com, http://www.serwis21.salon24.pl

E-mail: serwis21@gmail.com

serwis biznesowy: http://serwis21-biznes.blogspot.com

serwis ahe:http://serwis21-ahe.blogspot.com

------------------------------------------------------



NIEWŁAŚCIWA TARYFIKACJA EMERYTALNA

W sporach dotyczących wysokości rent i emerytur, obywatele często są bezradni wobec niesprawiedliwości. Oto jeden z przykładów. Pan Bogusław Berliński zaskarżył decyzję Wojskowego Biura Emerytalnego w Lublinie do sądu powszechnego, w związku z zaniżeniem wysokości emerytury.

Sąd w pierwszej instancji potwierdził, iż Wojskowe Biuro Emerytalne w Lublinie bezspornie i niezaprzeczalnie popełniło błąd w postaci przyjęcia niewłaściwej taryfikacji i nie wypłaciło wyrównania z tytułu poniesionej szkody. Wyrokiem z dnia 17.11.2008 (sygn. akt: XIV U 1506/08) Sąd Okręgowy w Warszawie zmienił zatem zaskarżoną decyzję w ten sposób, ze przyznał prawo do emerytury wyliczonej na właściwą od dnia 1.04.2005 z ustawowymi odsetkami, natomiast w pozostałej części (czyli za poprzednie 11 lat) oddalił odwołanie.

Od ww. wyroku apelację wniósł pełnomocnik powoda, który stwierdził, iż wyrok jest niesłuszny i krzywdzący. W niniejszej sprawie miało bowiem zastosowanie art.34 ust.1 ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym żołnierzy zawodowych i ich rodzin. Zgodnie z treścią wskazanego artykułu: 'jeżeli wskutek niewykonania lub nienależytego wykonania przez organ podległemu MON obowiązków wynikających z ustawy, osoba uprawniona do świadczeń poniosła szkodę, to organ ten jest obowiązany do jej naprawienia stosownie do przepisów prawa cywilnego. Jak ustalił sad w pierwszej instancji Wojskowe Biuro Emerytalne w Lublinie bezspornie i niezaprzeczalnie popełniło błąd w postaci przyjęcia niewłaściwej taryfikacji i nie wypłaciło wyrównania z tego tytułu, a wskazany przepis nie zawiera ograniczeń ani co do czasu ani kwoty, zatem odwołanie Bogusława Berlińskiego powinno zostać uwzględnione w całości. Bezspornym jest zdaniem pełnomocnika, że wyrównanie nieprawidłowego naliczonego świadczenia powinno nastąpić za okres 14 lat, tj. dnia popełnia błędu tj. zaniżenia emerytury.

Sąd apelacyjny jednak apelację oddalił, pomimo że przyznał fakt ewidentnego błędu w taryfikacji emerytury przez WBE w Lublinie (z tym że za błędy organu odpowiada WBE w którym obecnie są akta, czyli WBE w Warszawie). Sąd apelacyjny nie uznał jednak konieczności wyrównania za cały okres nieprawidłowego naliczenia świadczenia. Warto przypomnieć iż, zgodnie z prawem roszczenia ws. świadczeń okresowych przedawniają się po 3 latach. A zatem mimo stwierdzonej nieprawidłowości, obywatel nie ma możliwości uzyskania pełnego zadośćuczynienia.

Panu Bogusławowi pozostała procedura kasacyjna i skarga konstytucyjna. Z tych możliwości jednak nie może skorzystać, ze względu na koszty przekraczające jego możliwości finansowe (1500 zł dla adwokata). Zgodnie z prawem wniosek kasacyjny/skarga konstytucyjna nie może być sporządzona przez samego powoda, tylko przez adwokata lub radcę prawnego. A i tak 90% wniosków kasacyjnych Sąd Najwyższy odrzuca a priori praktycznie bez właściwego rozpatrzenia. Trybunał Konstytucyjny zaś nie jest zobowiązany żadnym terminem przy rozpatrywaniu skarg konstytucyjnych. Czy tak ma wyglądać demokratyczne państwo prawne?



WIADOMOŚCI W SKRÓCIE



ABSURD WYCOFANY: W założeniach nowelizacja kodeksu wykroczeń miała doprowadzić do wprowadzenia niezwykle nieproporcjonalnych kar za handel w miejscu niedozwolonym, polegających m.in. na konfiskacie własności sprzedawcy łamiącego prawo… projekt – nie dość, że został zarekomendowany do odrzucenia w pierwszym czytaniu – został wycofany już 5 listopada przez samych autorów. Życie tego nieudanego płodu umysłów naszych wspaniałych posłów było więc wyjątkowo krótkie – rozpoczęło się 27 lipca tego roku, kiedy to ten znakomity twór absurdu wpłynął do Ministerstwa Sprawiedliwości …

(http://mricek.salon24.pl/138899,komisja-nieprzyjaznego-panstwa)



NORMALNA PROCEDURA CZY INWIGILACJA W SIECI? … „Interesuje się pani polityką?” - to pierwsze pytanie, które na przesłuchaniu usłyszała internautka posługująca się nickiem Rewers10. Jest jedną z osób, które w sieci krytykowały prezydenta Szczecina Piotra Krzystka (PO). Po jego zawiadomieniu prokuratura zaczęła ustalać numery ich komputerów (IP). Jak dowiedziała się "Rz", śledczy mają już dane 30 osób. Komentarze o prezydencie pojawiły się wiosną w związku z finałem tzw. afery mieszkaniowej, w którą Krzystek był uwikłany (wyrok sądowy zmusił go do oddania 170-metrowego mieszkania komunalnego, które w 2000 r. bezprawnie otrzymał, a potem za grosze wykupił na własność). (pełny tekst: qw1990,

http://wszolek.salon24.pl/139522,normalna-procedura-czy-inwigilacja-w-sieci



ANTYZWIĄZKOWE REPRESJE: Platforma Obywatelska nie ukrywa swego antyzwiązkowego nastawienia. Stąd też nie należy dziwić się, że nasilają się antyzwiązkowe represje. Np. Zwolniono przewodniczącą „S” w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Szczytnie. Organizacja zakładowa powstała we wrześniu, zapisało się do niej kilkanaście osób. Członkowie „S” zaczęli dostawać nagany i upomnienia. Ich praca zaczęła być drobiazgowo badana przez dyrektor MOPS. Tuż przed 11 listopada dyscyplinarki wręczono dwóm działaczkom komisji zakładowej, w tym przewodniczącej. (Tygodnik Solidarność). Z kolei kierownictwo firmy Officina Labor Sp. Z o.o. Zakład w Rzgowie zwolniło ośmiu pracowników, członków NSZZ "Solidarność", w tym cały zarząd nowo powstałej zakładowej organizacji związkowej wraz z przewodniczącym. W Sandem Manufacturing Poland w Polkowicach zwolniono Ewelinę Zarembę – przewodniczącą Komisji Zakładowej „S” (za Serwis Informacyjny Solidarności).



GIEŁDA BEZ POWODZENIA: Tylko jeden chętny do roli inwestora strategicznego Giełdy Papierów Wartościowych, nikłe zainteresowanie akcjami wśród członków giełdy, bojkot oferty ze strony domów maklerskich - to tylko część problemów związanych z prywatyzacją warszawskiej giełdy. Do tego dochodzi śledztwo Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w sprawie działania na szkodę GPW przez osoby odpowiedzialne za jej prywatyzację oraz pozostająca w zawieszeniu, prawnie nierozstrzygnięta kwestia wypłaty dywidendy za kilka lat wstecz bez podstawy prawnej. Mimo to minister skarbu Aleksander Grad nie odpuszcza i brnie dalej (Nasz Dziennik)



HAZARDOWY BUBEL: W ekspresowym tempie PO-PSL uchwaliła w parlamencie ustawę hazardową, która w opinii ekspertów legislacyjnych jest niekonstytucyjnym bublem. Ważniejsze problemy od hazardu, choćby przeciwdziałanie alkoholizmowi, narkotykom, nałogowi tytoniowemu, sprawy rodzin zastępczych, zabezpieczenia społeczeństwa przed skutkami epidemii grypy itd. nie mogą natomiast doczekać się żadnego przyspieszenia ani poważnego potraktowania w rządzie i w parlamencie. Przypomnijmy, iż w Sejmie przegłosowano już ponad 400 ustaw w większości bubli prawnych, a skutecznie zawetowanych zostało zaledwie 12. To ma być obstrukcja? Jeśli zatem można czynić zarzut prezydentowi Kaczyńskiemu, to raczej niewetowanie ustaw – bubli prawnych (dak).



KOALICJA: Jerzy Szmajdziński z SLD zadeklarował, że … poparcie projektów PO przez SLD może odbudować społeczne poparcie dla lewicy. – Nie będzie też strachu, że PiS powróci do władzy - podkreślił. Czy wspomniane partie mają w planach scementować postkomunistyczny porządek? … (niepoprawni.pl, http://kcmatrix.salon24.pl/139358,koalicja-po-psl-sld-staje-sie-faktem).



KOPACZ ZA BRAK SZCZEPIONKI DO SĄDU: Ignorancję, opieszałość i narażanie życia zarzuca polskiemu rządowi i minister zdrowia Ewie Kopacz żona 48-letniego mężczyzny zmarłego w poniedziałek w Łodzi z powodu zarażenia wirusem A/H1N1. Kobieta zapowiada skierowanie sprawy na drogę sądową. ...Mój mąż był zdrowym człowiekiem i nie miał żadnych problemów poza niewielkim nadciśnieniem. Sekcja zwłok wykazała, że powodem jego śmierci było zapalenie płuc wywołane wirusem A/H1N1 - powiedziała nam wdowa po zmarłym Marzena Buczyńska. Jej zdaniem, nie doszłoby do tej tragedii, gdyby nie postawa rządu i resortu zdrowia, które zamiast działać na rzecz pacjentów i zakupić jak inne kraje szczepionkę przeciw świńskiej grypie, zlekceważyły problem, udając, że nie istnieje. - Będę skarżyła rząd i minister Ewę Kopacz za ignorancję, za opieszałość, za to, że śmiała się ludziom w oczy, mówiąc, że nie ma zagrożenia, również za to, że uśpiła czujność lekarzy - zapowiada Marzena Buczyńska. - Nie chcę, by inni ludzie przeżywali to, co my, by cierpieli z powodu śmierci ojców czy mężów - dodaje. (Mariusz Kamieniecki, Nasz Dziennik)



POSELSKI APARTHEID: Gdy zwykli Polacy muszą jeździć w korytarzach brudnych wagonów, upchnięci jak sardynki w puszce, posłowie będą wygodnie jeździć w specjalnych przedziałach "Tylko dla parlamentarzystów". Bo PKP – zgodnie z nowym rozporządzeniem ministra infrastruktury (PO) - ma obowiązek, w każdym pociągu, zarezerwować 6 miejsc dla wybrańców narodu. Przedziału nie wolno będzie udostępnić, nawet jeśli żaden poseł do wagonu nie wsiądzie (za Dziennik Gazeta Prawna)



PROKURATURA WS. MNiSW: Prokuratura Krajowa podjęła działania w związku z wnioskiem z dn. 6.11.2009 r. Stowarzyszenia Interesu Społecznego dotyczący nieprawidłowości w postępowaniach administracyjnych prowadzonych przez MNiSW dotyczących AHE w Łodzi. Zgodnie z pismem z dn. 16.11.2009 r. Biuro Postępowania Przygotowawczego ma zająć się rozpatrzeniem części stanowiącej zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, zaś Prokuratura Apelacyjna w Warszawie otrzymała nakaz rozpatrzenia kwestii udziału prokuratury w toczących się postępowaniach. Prokuratura zatem zbada kwestię ewentualnych nieprawidłowości w prowadzonych postępowaniach administracyjnych, co odnotować należy z zadowoleniem.



HISTORIA: Sprawa zdejmowania krzyży w szkołach

Już pod koniec 1983 roku władze rozpoczęły akcję usuwania ze szkół zawieszonych tam w okresie Solidarności krzyży. Był to jeden z elementów wzmożonej walki z Kościołem, odbierany jednak powszechnie jako ograniczenie znajdującego się nawet w konstytucji PRL prawa do swobody sumienia i wyznania, i śledzony w kraju z zapartym tchem, szczególnie, że „wojny krzyżowe” władze PRL prowadziły już dwukrotnie – w czasach stalinowskich oraz w 1958 roku, w szkołach, szpitalach i urzędach państwowych. Dyrektorzy szkół otrzymali w tej sprawie surowe instrukcje od władz oświatowych. W okręgu warszawskim wsławiła się sprawa szkoły w Miętnem.

11 grudnia 1983 dyrektor Zespołu Szkół Rolniczych w Miętnem k/Garwolina, Domański, nakazał usunąć krzyże ze szkoły. Spowodowało to protesty i manifestacje uczniów. W styczniu 1984 przedstawiciel władz wojewódzkich (Siedlce) potwierdził, że w szkole krzyży nie będzie. 10 stycznia władze zagroziły zawieszeniem szkoły. Manifestacje uczniowskie nasiliły się, włączyli się do nich mieszkańcy Garwolina i okolic oraz duchowieństwo. 1 lutego 1984 duchowieństwo dekanatu garwolińskiego wystosowało list z protestem do Jaruzelskiego (jako premiera). Po feriach rodzice uczniów zawiesili w klasach krzyże, usunięte stamtąd przez dyrekcję szkoły; przez miesiąc zawieszano je i zdejmowano. 6 marca kilkuset uczniów rozpoczęło strajk okupacyjny szkoły, brutalnie rozbity następnego dnia przez ZOMO. Rozpoczęły się akcje solidarnościowe w całej Polsce – Tomaszów Maz., Lublin, Toruń. Warszawscy licealiści wystosowali protest, pod którym podpisało się 700 osób. Rzecznik rządu, Jerzy Urban, zapowiedział, że w szkołach nie będzie krzyży …

Dyrekcja szkoły w Miętnem zażądała 25 marca podpisywania przez uczniów deklaracji, że nie będą uczestniczyć w akcjach na rzecz wieszania krzyży; kto nie podpisał, nie wpuszczano go do szkoły. Z 700 uczniów deklarację podpisało 60, głównie dzieci funkcjonariuszy partyjnych, wojskowych i MO. MOiW wydało szkołom siedleckim zakaz przyjmowania uczniów, pozbawionych prawa udziału w lekcjach. Ostatecznie władze utrzymały zakaz wieszania krzyży w klasach, zezwoliły natomiast na wieszanie ich w bibliotece szkolnej, w świetlicy i internacie.

Sprawa Miętnego doprowadziła do ponownej weryfikacji nauczycieli, tym razem pod kątem ich przekonań religijnych; w całej Polsce dyrektorzy szukali „ostentacyjnie wierzących”. W listopadzie 1984 roku odbyła się seria szkoleń w komitetach dzielnicowych POP PZPR na temat „procesu umacniania ateizmu w szkołach.” W grudniu 1984 roku strajk w obronie krzyża ogłosiła młodzież szkolna we Włoszczowej. W rok później podziemna prasa nauczycielska informowała o masowych akcjach usuwania krzyży w całej Polsce i represjach wobec protestujących nauczycieli i uczniów …

(pełny tekst: Teresa Bochwic, http://wykluczeni.salon24.pl/139038,jak-komuna-walczyla-z-krzyzem-w-szkole)