31 października 2018

Powrót Korony do Elewarru?

Dr Daniel Alain Korona został ponownie prezesem państwowej spółki zbożowej Elewarr. 

Daniel był przewodniczącym Rady Nadzorczej a następnie prezesem spółki w 2007 roku. Za jego kadencji spółka miała świetne wyniki i to przy wysokich wynagrodzeniach (i innych przyznanych uprawnień) pracowniczych. Rząd PO-PSL pozbył się jednak Daniela już 23 listopada 2007 r., akurat w dniu w którym premier Tusk mówił, iż jedynym kryterium zajmowania stanowiska będą kompetencje. Zastąpił go Andrzej Śmietanko i … w 2012 roku wybuchła afera Elewarr. Przez następne lata sytuacji spółki nie uległa poprawie.

Wraz z "dobrą zmianą" powołano nowy zarząd. W konkursie w 2016 r. odrzucono kandydaturę Daniela z przyczyn formalnych (nie uwierzytelnił własnym podpisem kopie dokumentów, chociaż takie działanie byłoby nieważne,  bowiem tylko adwokaci, radcy prawni, notariusze mogą uwierzytelniać samodzielnie dokumentów).
https://serwis21.blogspot.com/2016/02/elewarr-bez-korony.html

Teraz jednak nastąpił powrót Korony, a to oznacza nowy rozdział w historii spółki: rozwoju i dywersyfikacji.

30 października 2018

A co z pacjentami którzy są samotni, bez rodziny?

Służba zdrowia - pompowane są w niej coraz większe pieniądze, a jej funkcjonowanie wciąż pozostawia wiele do życzenia. Nastają kolejni ministrowie, prezesi NFZ, efektów trudno dostrzec - przynajmniej ze strony pacjentów. Historii jak poniżej jest wiele, niektóre są bardziej drastyczne.

Warszawa, 11 października - 85-letni pan R. cierpiący na chorobę Parkinsona przewrócił się w domu. Rodzina szybko wezwała pogotowie, byli w niecałe pół godziny. Ratownicy stwierdzili "potłuczenie". Pacjent ruszać się nie może, wyje z bólu przy każdej próbie ruchu, a oni "potłuczenie". Jednak zaproponowali dowóz do szpitala na prześwietlenie do szpitalu Solec. Zastrzyku przeciwbólowego pacjentowi nie podali. Na SORze w szpitalu Solec stwierdzili żadne potłuczenie, tylko złamanie panewki stawu biodrowego, kości biodrowej, kości łonowej i jeszcze uraz śledziony. Mimo tego żadnego przeciwbólowego środka pacjent wciąż nie otrzymał. Pacjent miał szczęście - po kilku godzinach był już na oddziale ortopedii. Dopiero wówczas otrzymał właściwe leki. Skoro był nieruchomy założono mu pieluchomajtki (pampersy), w ciągu całego tygodniowego pobytu wymieniono je tylko 2 razy. Po kilku dniach pan R. z oddziału ortopedycznego trafił na chirurgiczny celem dalszych badań i obserwacji. Przez 2 dni w związku z badaniami tomograficznymi z kontrastem praktycznie nie otrzymywał jedzenia, a te które później otrzymał nie nadawało się do jedzenia. Efekt był taki że pacjent miał zaparcie. Po tomografii z kontrastem powinno się podawać 3 litry płynów, a tego oczywiście nie było. Po tygodniu pacjenta wypisano do domu, a trzeba by rzec wyrzucono do domu. Uprzedzono go na godzinę przed odjazdem karetką, a wypis doręczono dopiero w domu - rodzinie. Nikt nie porozmawiał ani z rodziną, ani z pacjentem co do dalszego leczenia.

Zaskoczona rodzina nie miała czasu na przygotowanie się, ale się ogarnęła. Załatwiła wypożyczenie łóżka szpitalnego 3 funkcyjnego, choć słowo szpitalne jest może przesadzone. Owszem łóżko pochodziło ze sklepu szpitalnego, ale takich łóżek w samym szpitalu - nie ma. Do tego podkład gąbczasty i materac przeciwodleżynowy z kompresorem. Wraz z montażem i dowozem drobiazg 1135 zł. Lekarz I kontaktu okazał się pomocny i wypisał zlecenie na materac i na pieluchomajtki, celem częściowej refundacji. Należało jeszcze to zarejestrować w NFZ. W siedzibie Funduszu kolejka 126 osób do rejestracji zleceń, na szczęście trwało to szybko ok. godzinę.

Trzeba było jeszcze przenieść pacjenta z jednego łóżka na drugie. Pan R. miał jednak szczęście, rodzina znała dyplomowaną pielęgniarkę która pomogła, pokazała co i jak.

Co prawda szpital dał wypis, ale bez dyskietki z badaniami. Zatem nie obyło się bez kolejnej wizyty w szpitalu tym razem po dyskietkę. Na szczęście trwało to krótko ok. pół godziny czekania, choć w pierwszej chwili pracownica szpitala nie była zbyt przyjemna.

Szpitalna recepta na leki starczyła zaledwie na 10 dni, choć sam wypis ze szpitala zalecał 4 tygodniowe leżenie. Czy nie można był neoparin (lek przeciwzakrzepowy) przepisać od razu w odpowiedniej dawce na cały okres? Zatem lekarz I kontaktu wypisał receptę. Skoro pacjent miał mieć kontrolę po 2 i 4 tygodniach w przychodni przyszpitalnej, także wypisał zlecenie na transport medyczny.  Niestety znów nie odbędzie się bez kolejnej wizyty, bo w gabinecie zabiegowym gdzie oddaje się zlecenia, stwierdzili że jest …. za wcześnie. Należy przyjść dopiero 2, 3 dni przed terminem.

Pacjent leży, rodzina lata, musi dowiadywać się, załatwiać, przychodzić po kilka razy... Pan R. ma szczęście, ma rodzinę która się nim opiekuję i mimo przeciwności i trudności załatwia. Ale co z tymi pacjentami którzy są samotni, bez rodziny?

29 października 2018

W Warszawie brak dużych biur dostępnych „od zaraz”. Na dobrą ofertę trzeba poczekać nawet do 2020 roku

Najniższy od 5 lat wskaźnik pustostanów – 10%, najniższa od 2011 roku podaż nowej powierzchni – 16,3 tys. mkw., krótkoterminowe wzrosty czynszów – to najważniejsze wnioski z raportu CBRE „Q3 2018 Market View” podsumowującego warszawski rynek biurowy. Eksperci dodatkowo zwracają uwagę na inwestycyjny zawrót głowy w stolicy. W III kwartale br. wartość sprzedanych biurowców wyniosła 770 mln euro i była wyższa niż w całym 2017 roku.


Rozbieżność pomiędzy rosnącymi potrzebami najemców a ograniczoną, możliwą do natychmiastowego najmu powierzchnią przełożyła się na najniższy od ponad pięciu lat wskaźnik pustostanów w Warszawie. Na koniec III kwartału br. wyniósł on 10%, co oznacza spadek o 1 p.p. w porównaniu z poprzednim kwartałem. – W zestawieniu z tym samym okresem 2017 roku doszło do jeszcze większej zmiany, bo o -2,9 p.p. Warto zwrócić uwagę, że w aż 57% budynków biurowych w stolicy poziom wolnych powierzchni nie przekracza 200 mkw. Jednocześnie 80% najemców zgłasza zapotrzebowanie na biura o powierzchni przekraczającej wspomniane 200 mkw. Najtrudniej o duże biuro w Centralnej Warszawie (Centralny Obszar Biznesu), gdzie wskaźnik pustostanów wynosi zaledwie 6,5% mówi Mikołaj Sznajder, Dyrektor Działu Powierzchni Biurowych CBRE.

Zmiany, zmiany, zmiany

W III kwartale br. na warszawskim rynku biurowym kilka istotnych budynków zmieniło właściciela. Łączny wolumen transakcji inwestycyjnych w tym czasie wyniósł w stolicy prawie 770 mln euro, a od stycznia do września tego roku – 1,2 mld euro. To dwa razy więcej niż w całym 2017 roku, w którym sprzedano w Warszawie biurowce za 600 mln euro.

Do największych transakcji należała sprzedaż dwóch budynków C i D będących częścią kompleksu Gdański Business Center za 200 mln euro. Biurowiec Spektrum Tower został przejęty przez Globalworth za 101 mln euro, a Skanska sprzedała Generation Park za 83 mln euro. Te trzy transakcje odpowiadają za połowę sprzedanego wolumenu w III kwartale br.

Większy wybór za dwa lata

Gdyby porównać podaż nowoczesnej powierzchni biurowej w Warszawie na koniec czerwca i września br. – trudno dostrzec wielką różnicę. Po III kwartałach br. wyniosła ona 5,42 mln mkw., tylko o 16,3 tys. mkw. więcej niż trzy miesiące wcześniej. W stolicy oddano bowiem do użytku tylko dwa obiekty biurowe o takiej właśnie łącznej powierzchni. Jest to jeden z najniższych wyników od I kwartału 2011 roku, w którym oddano jeden projekt o powierzchni 5 tys. mkw. Eksperci CBRE zwracają uwagę, że z podobną sytuacją będziemy mieć do czynienia w końcówce tego roku, kiedy przybędzie ok. 70 tys. mkw. – Dopiero od II połowy 2019 roku możemy spodziewać się dostarczenia na warszawski rynek większego zasobu powierzchni. Jeśli firmie zależy na centralnej części stolicy, musi uzbroić się w jeszcze większą cierpliwość, bo tutaj nowe projekty będę dostępne bliżej początku 2020 roku. Łącznie w latach 2019-2020 w Warszawie przybędzie około 650 tys. mkw. nowoczesnej powierzchni, z czego znaczna część przewidziana jest na 2020 rok komentuje Mikołaj Sznajder z CBRE.

Największym obiektem biurowym, którego otwarcie zaplanowano na 2020 rok, jest Varso. Powierzchnia biurowca HB Reavis znajdującego się tuż przy Dworcu Centralnym ma wynosić 142 tys. mkw. Drugim co do wielkości projektem biurowym, który ma również zostać oddany w 2020 roku, jest The Warsaw Hub (78 tys. mkw.). Natomiast w przyszłym roku swoje drzwi otworzy Mennica Legacy Tower o powierzchni ponad 60 tys. mkw.

Krótkoterminowe podwyżki czynszów w centrum Warszawy

Dobra kondycja rynku, z której wynika wzmożona aktywność najemców, przesuwa przewagę w stronę właścicieli budynków. Po wzroście w pierwszym półroczu stawek czynszów w najbliższych miesiącach możemy podziewać się jedynie krótkoterminowych wzrostów cen najmu w istniejących budynkach. W centrum, najdroższej części stolicy, stawki wynoszą średnio 24 euro/m-s/mkw. W dłuższej perspektywie oddanie nowych budynków w okolicach Ronda Daszyńskiego osłabi presję na wzrost stawek czynszów w najbardziej prestiżowych biurowcach.

Pełna wersja raportu CBRE „Q3 2018 Market View. Warszawski rynek biurowy” jest dostępna tutaj.

***

CBRE to największa na świecie firma doradcza i inwestycyjna działająca w sektorze nieruchomości komercyjnych (pod względem przychodów za rok 2017), klasyfikowana w rankingach: Fortune 500 oraz S&P 500. CBRE, z siedzibą główną w Los Angeles, zatrudnia ponad 80 000 pracowników (nie wliczając firm stowarzyszonych i partnerskich), obsługuje inwestorów, właścicieli oraz najemców nieruchomości w około 450 biurach na całym świecie (nie wliczając firm stowarzyszonych i partnerskich). CBRE oferuje szeroki zakres zintegrowanych usług, doradztwo strategiczne w zakresie inwestycji i wynajmu, usługi korporacyjne, usługi zarządzania nieruchomościami oraz projektami, administrację firm, bankowość hipoteczną, wyceny, usługi deweloperskie, usługi zarządzania inwestycjami oraz usługi konsultingowe i analityczne. Zapraszamy do odwiedzenia naszej strony internetowej www.cbre.pl

(informacja prasowa CBRE)


27 października 2018

Zaczyna się. Imigranckie napady w Polsce

Zaczęło się? Imigranckie napady - nie w jakimś kraju Europy Zachodniej, ale w Polsce. Media oczywiście są bardzo oszczędne w informowaniu o tych zdarzeniach. Jak informuje Dziennik Narodowy:
- Starachowiccy policjanci w niespełna godzinę od rozboju zatrzymali 23-letniego Libijczyka, który w nocy z wtorku na środę, napadł na 59- letnią mieszkankę Starachowic zabierając jej torebkę, w której miała pieniądze i dokumenty... Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Starachowicach po zebraniu niezbędnych informacji rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Niespełna godzinę po zdarzeniu, na jednej z sąsiednich ulic stróże prawa zauważyli mężczyznę, który rysopisem odpowiadał sprawcy. 23- latek został zatrzymany.
- Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Ożarowie Mazowieckim prowadzą postępowanie w sprawie kradzieży pieniędzy na stacji paliw, do której doszło w dniu 4 sierpnia br. Kamery monitoringu zarejestrowały wizerunek osób mogących mieć związek ze zdarzeniem. Mężczyźni mogli być narodowości romskiej lub arabskiej. Jeden był w wieku około 35 lat, miał około 180 cm wzrostu, szczupły, włosy ciemne krótkie, układające się faliście, na nosie miał założone okulary. Ubrany był elegancko w wyjściową niebieską koszulę z długim rękawem na spinki, spodnie ciemne długie. Drugi mężczyzna był trochę niższy, w wieku około 40 lat, szczupły. Ubrany był w białą koszulę z długim rękawem. Na głowie miał założoną czapkę z daszkiem typu kaszkiet. Mężczyźni posługiwali się językiem angielskim
- Wczoraj ok. godziny 14:40 policjanci zostali powiadomieni o leżącym w rejonie ulicy Kosynierów Gdyńskich pakunku. Na miejscu natychmiast pojawili się funkcjonariusze, którzy wstępnie stwierdzili że są to zapakowane zwłoki ludzkie. Teren został odgrodzony a na miejscu zaczęli pracować policyjni dochodzeniowy i technicy kryminalistyki. Decyzją prokuratora pakunek w całości zabezpieczono i przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej – informuje łódzka policja." Wstępne oględziny z dużym prawdopodobieństwem potwierdziły, że były to zwłoki poszukiwanej od soboty 28-latki... lokalny „Dziennik Łódzki” poinformował, iż wiadomo już że znalezione ciało to zwłoki Pauliny Dynkowskiej. Wczoraj policjanci przeszukiwali hostel przy ul. Żeromskiego 73, gdzie zakwaterowani są imigranci zarobkowi z Gruzji. Aresztowane osoby to: dwóch obywateli Gruzji i Białorusinka. Jak donosi gazeta, „są to osoby, które wiedziały o morderstwie a nie poinformowały policji”. Morderca nadal przebywa na wolności. Policja nie podała żadnych szczegółów na jego temat, w tym narodowości.

Oczywiście nie każdy imigrant to przestępca, ale nie da się ukryć iż wraz z wzrostem imigracji nastąpi także wzrost przestępczości z tego źródła. Może zatem czas przemyśleć znaczną otwartość w polityce imigracyjnej jaką proponują nam politycy totalnej opozycji i w mniejszej mierze ale jednak także rządzący.

25 października 2018

Schizofrenia wyborcza

Wielkie miasta toną w długach, a mieszkańcy wybierają odpowiedzialnych za to włodarzy na kolejne kadencje, czyli za dalszym zadłużeniem. 

24 października 2018

Skandal. Promocja homoseksualizmu w ponad 200 polskich szkołach

Już za dwa dni propagandowe zajęcia na temat homoseksualizmu odbędą się w aż 211 polskich szkołach.

To efekt zakrojonej na szeroką skalę akcji deprawacyjnej pt. "Tęczowy piątek". Finansowani przez zagraniczne fundacje i koncerny lobbyści homoseksualni zamierzają przeprowadzić ją 26 października.

Tak reklamują to wydarzenie na swojej stronie internetowej:
"tego dnia na szkolnych korytarzach zawisną tęczowe plakaty, a głównym tematem lekcji będzie akceptacja i otwartość na uczniów i uczennice LGBTQI. Wszystko po to, żeby młode lesbijki, geje, osoby biseksualne, transpłciowe, queer i interpłciowe poczuły, że w szkole jest miejsce też dla nich."

Innymi słowy: szkoły będą tego dnia przystrojone barwami aktywistów homoseksualnych, na korytarzach będą wisiały propagandowe plakaty reklamujące homoseksualizm a uczniów zachęcać się będzie do otwarcia się na wszelkie możliwe patologie seksualne i akceptacji dewiacji.

W ten sposób wyglądało to w jednej z warszawskich szkół dwa lata temu:


W tym przypadku propaganda odwoływała się do pokazywania uczniom, że homoseksualizm jest praktykowany przez wiele znanych osób, co miało utwierdzić młodzież w przekonaniu, iż jest to coś dobrego i powszechnego.

W tej samej szkole "Tęczowy piątek" obchodzono również jako "dzień osób LGBT", czyli homoseksualistów, lesbijek, biseksualistów i innych anomalii. Na ścianach szkoły pojawiły się informację na temat ruchu aktywistów homoseksualnych a uczniom zareklamowano wykaz organizacji, które zajmują się upowszechnianiem homoseksualizmu w Polsce. Młodzież uczyła się również o tym jak publicznie ujawniać swoje zaburzenia seksualne.

Udział w tegorocznej akcji "Tęczowy piątek" deklarują już kolejne placówki:
"już 26 października tarnogórski Staszic będzie mienił się we wszystkich barwach tęczy! Chcemy pokazać nasze wsparcie dla członków społeczności LGBTQIA."
piszą organizatorzy propagandowego wydarzenia na terenie liceum w Tarnowskich Górach.
"chcemy pokazać, że niezależnie od tego jaką płeć preferujemy, czy też z jaką płcią się identyfikujemy, wszyscy jesteśmy równi i nie musimy bać się być sobą." 

informuje strona internetowa zespołu szkół w Morągu. Jaki komunikat kierują w ten sposób do uczniów? Nie ważne z kim uprawiasz seks, czy z mężczyzną czy z kobietą - bądź sobą i nie bój się. 

Na potrzeby swojej akcji lobby homoseksualne przygotowało poradniki dla polskich nauczycieli i wychowawców na temat tego, w jaki sposób organizować propagandowe zajęcia w szkołach i oswajać uczniów z dewiacjami seksualnymi. Co się w nich znajduje? 

Przede wszystkim zachęta do uzupełnienia programu prowadzonych przez siebie lekcji o informacje dotyczące homoseksualizmu. Jak ma to wyglądać w praktyce?

Na przykład gdy nauczyciel języka polskiego opowiada uczniom o jakimś pisarzu, ma wspomnieć o tym, że praktykował on homoseksualizm. Nauczycielka matematyki może zlecić uczniom zadanie obliczenia wydatków "rodzinnego" budżetu dwóch homoseksualistów mieszkających razem. Chodzi o to aby wprowadzać tematykę homoseksualizmu przy każdej możliwej okazji.

Co więcej, nauczyciele są zachęcani do zachwalania obecności homoseksualistów w społeczeństwie oraz obnoszenia się z symbolami i barwami homoseksualnego lobby. Gdyby jakiś uczeń ujawnił przed nauczycielem swoją "orientację seksualną", wychowawca ma to zaakceptować i wspierać go w pogłębianiu jego zaburzeń.

Tęczowy piątek" to akcja, w trakcie której uczniowie ponad 200 szkół w Polsce dowiedzą się, że homoseksualizm to "normalność" i "fajny" styl życia a związki homoseksualne to taka sama rodzina jak małżeństwo mężczyzny i kobiety. Tysiące dzieci zostanie zachęconych do praktykowania homoseksualizmu.

Prawdopodobnie większość szkół biorących udział w tej akcji w ogóle nie poinformowało rodziców, że na terenie szkoły, do której chodzą ich dzieci, zostanie zorganizowana propagandowa kampania homoseksualnego lobby. Całe szkoły mają być oblepione flagami LGBT a na korytarzach ma być promowany homoseksualizm. A rodziców najczęściej nikt nie pyta o zdanie.

jeśli ma Pan/Pani dzieci w szkole, lub też do szkoły chodzą dzieci Pana/Pani przyjaciół lub kogoś z rodziny, warto szybko skontaktować się z dyrekcją i zapytać, czy w najbliższym czasie na terenie placówki będzie organizowany tzw. "Tęczowy piątek" lub inne wydarzenia, które reklamowane są hasłami o "równości", "tolerancji" bądź "przeciwdziałaniu dyskryminacji". 

Proszę również pamiętać, że dzieci nie mają obowiązku uczestniczenia w tego typu propagandowych zajęciach, nawet jeśli odbywają się na terenie szkoły i za przyzwoleniem dyrekcji.

W teorii, to rodzice decydują o tym jakiego typu treści mogą być przekazywane ich dzieciom w szkołach. W praktyce, wielu rodziców w ogóle nie jest informowanych o wydarzeniach typu "Tęczowy piątek" lub też wprowadza się ich w błąd co do tego, jak mają wyglądać i czemu służyć takie akcje.

Gdyby w szkole, do której chodzą Pana/Pani dzieci lub dzieci znajomych, doszło do deprawacji, proszę mnie o tym poinformować. Bo sprawa jest bardzo poważna.

Dwa lata temu w akcji "Tęczowy piątek" wzięło udział ok. 50 szkół. Dzisiaj deprawatorzy chwalą się, że jest ich już ponad 200. To oznacza, że kilkadziesiąt tysięcy dzieci zostanie oswojonych z praktykowaniem homoseksualizmu. Jakie może to mieć konsekwencje?

Opublikowano oficjalne dane rządu USA dotyczące epidemii HIV. Wynika z nich, że homoseksualiści, którzy stanowią co najwyżej 2% populacji USA, są ofiarami 70% wszystkich zarażeń wirusem HIV. Bardzo częste są u homoseksualistów również inne infekcje i choroby związane z niezwykle ryzykownymi praktykami seksualnymi.

Co więcej, badania nad homoseksualistami pokazują, że ponad 75% z nich uprawiało seks z ponad 100 różnymi mężczyznami w ciągu życia. Około 15% spośród nich miało 100-249 partnerów seksualnych, 17% - 250-499, 15% - 500-999, a 28% przyznało, że miało ponad 1000 partnerów seksualnych w ciągu życia.

Trzeba też pamiętać o tym, że homoseksualizm i pedofilia są ze sobą ściśle powiązane a homoseksualiści są głównymi sprawcami molestowań seksualnych dzieci. Jak pokazują badania, stanowią nie więcej niż 1-2% społeczeństwa. Są jednak odpowiedzialni nawet za 40% wszystkich przypadków gwałtów na dzieciach.

Tymczasem już za dwa dni w polskich szkołach będzie się przedstawiać homoseksualizm jako coś "fajnego" i "normalnego", związki homoseksualne jako "szczęśliwe", "zdrowie" i "stabilne" a samych homoseksualistów jako przyjaznych dzieciom i młodzieży.

To jednak nie koniec planów deprawatorów. Po oswojeniu dzieci i młodzieży z zagadnieniem homoseksualizmu, przyjdzie czas na naukę konkretnych technik seksu gejowskiego i lesbijskiego. Na zachodzie już teraz uczy się tego najmłodszych. Tak wygląda jedna z broszur wydana w Finlandii:

Tak samo ma być w Polsce. Jeśli będziemy bierni, kolejne szkoły będą dołączały do propagandowych akcji. Już teraz dziesiątki tysięcy dzieci oswaja się z homoseksualizmem. Jeśli nic nie zrobimy, wkrótce będą to setki tysięcy.

Chcemy pokazywać przerażające konsekwencje praktykowania homoseksualizmu oraz informować o jego powiązaniach z pedofilią. Będziemy ujawniać też prawdziwe cele ruchu deprawatorów. Aby to zrobić musimy dotrzeć do rodziców oraz uczniów szkół licealnych, którzy zostaną poddani homoseksualnej propagandzie.

Mariusz Dzierżawski, Fundacja Pro Prawo do Życia

22 października 2018

Nie odbierano materiałów wyborczych przez wiele godzin

Czy można wierzyć w uczciwość wyników wyborów w Warszawie? Można mieć wątpliwości widząc jak one przebiegały. Przykładowo Komisja nr 36 przy ul. Koszykowej w Bibliotece Narodowej. Rozpoczęli pracę (liczenie głosów) o godz. 21.00, skończyli o 14.00. Jednakże materiałów wyborczych z przeprowadzonych wyborów nikt do tej pory nie odebrał. Członkowie komisji dzwonili w sprawie już wiele razy (ws. odbioru od nich materiałów) i cały czas słyszą odpowiedź, iż już ktoś jedzie, tyle tylko że nic się nie działo. Godziny mijały, a członkowie byli już bez środków medycznych, bez żywności, ale mają czekać …. czyżby ad calendas grecas. Jednakże interwencja poskutkowały ok. 19.15 wreszcie przyjechano po odbiór.

Skoro tak przebiega przekazanie materiałów nie dziwi już fakt, iż PKW zapowiedziało że skany protokołów wyborczych pojawia się do …. miesiąca. Czyżby znowu miały się dziać cuda nad urną jak w roku 2014?


PAT w wyborach. Partie polityczne ogłaszają sukces, a mieszkańcy dostaną kolejne baty

- Z sondażu late poll Ipsosu wynika, że w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju PiS uzyskało 33 proc. poparcia, Koalicja Obywatelska - 26,7 proc., PSL - 13,6 proc., SLD - 6,6 proc., Kukiz‘15 - 5,9 proc, a Bezpartyjni Samorządowcy - 5,8 proc. Tym niemniej wszyscy ogłosili swój sukces w wyborach samorządowych:
- Prawo i Sprawiedliwość bo uzyskało najwyższy wynik i odnotowało poważny wzrost w stosunku do 2014 roku. Co prawda był to wynik niższy niż w wyborach parlamentarnych (ale ta partia z reguły otrzymywała wyższy wynik w ogólnokrajowych wyborach niż samorządowych), a w większych miastach kandydaci PIS przegrali z kandydatami Koalicji Obywatelskiej (Warszawa, Poznań, Łódź) 
- Koalicja Obywatelska bo wygrała w zachodnich województwach oraz w większych miastach. Co prawda wynik Koalicji Obywatelskiej nieznacznie odbiega od wyników PO z 2014 roku, jest niższy niż wynik zsumowany PO i Nowoczesnej z wyborów parlamentarnych z 2015 roku. 
- PSL bo zachowało znaczny stan posiadania, a wynik jest znacząco lepszy niż w wyborach parlamentarnych. Co prawda wyborcy PSLu odmiennie głosują w wyborach ogólnokrajowych i samorządowych, a w stosunku do wyborów samorządowych z 2014 roku PSL stracił blisko 10% głosów. 
- SLD, Kukiz"15 czy Bezpartyjni Samorządowcy bo przekroczyli magiczne 5% i uzyskali gdzieniegdzie stanowiska radnych. Co  prawda wyniki SLD i Kukiz są nieco niższe niż w wyborach parlamentarnych, i są na tyle małe by nie odgrywać znaczącej roli politycznej. 

Polityczne formacje ogłosiły swój sukces, a kolejne baty dostaną obywatele. Wszak wyniki wyborów oznaczają iż w wielu miastach oszuści skazani za wyłudzenia, przekrętacze, osoby marnotrawiące pieniądze publiczne będą nadal rządzić (każdy będzie wiedział kogo mamy na myśli). Mieszkańcy głosowali w sposób plemienny bez zastanowienia się komu zawdzięczają korki w miastach, wyrzucenia na bruk w wyniku reprywatyzacji, horror wieczystego, likwidacja parków miejskich. Okazało się że te przyziemne sprawy nie miały znaczenia, ale miały jakieś wydumane opinie...

21 października 2018

Ceny z miejskiego bazarku z dnia 21 października 2018

Podajemy ceny z dzisiejszego miejscowego bazarku:

z facebook'a, twittera:
godz. 12.00 - miska ryżu 46 zł, szczaw i mirabelki 18 zł, ciasteczka 9 zł, muszki - 7 zł, pomidory 5 zł
godz. 14.00 - pistacje 42,4 zł, pomidory 19,7 zł, kukiełka 7,7 zł, zielona trawa 7,2 zł
godz. 17.00 - pistacje 38,1 zł, pomidory 25,6 zł, zielona trawa 8,9 zł, kukiełka 6,9 zł
godz. 18.00 - Pistacje 35, Szczaw i mirabelki 23, Koniczyna 16, Regionalne przysmaki 7, Ciasteczka 6, Buraki sprzed lat 5

Ostateczne ceny poznamy po 21.00

W komisjach warszawskich”wyparowują” karty do wyborów prezydenckich

W komisjach wyborczych z terenu Warszawy występuje rozbieżności w liczbie kart otrzymanych przez komisje w stosunku do liczb podanych na opakowaniach [banderolach], którymi zostały zabezpieczone karty - informuje Ruch Kontroli Wyborów. Jeden z przykładów zanotowany 20/10 przez RKW w centrum Warszawy:


Karty do wyborów
prezydenckich – podano 1840 kart – faktycznie było ich o 46 mniej!
do Rady Miasta – podano 1840 kart – faktycznie było o 5 więcej
do rady Dzielnicy- – podano 1840 kart – faktycznie było o 4 mniej
do sejmiku –podano 2680 – faktycznie było o 3 więcej.
Zwracamy uwagę na skrajnie odmienną od innych rozbieżność w liczbie kart do wyborów prezydenckich! To nie jest przypadek! Z np. 10 komisji można „uzyskać” w ten sposób  aż 460 kart, do „wykorzystania” w dowolny sposób! Gdyby nie interwencja członka RKW z komisji „nocnej”, który specjalnie przyszedł obserwować pracę komisji „dziennej” ta rozbieżność w ogóle nie zostałaby dostrzeżona i w protokole operowanoby liczbami podanymi na banderolach, a nie faktycznymi.

20 października 2018

Król Dawid, autor psalmów, ukrytym pisowcem?

Antypisowcy, totalni potrafią wszędzie dopatrzyć się PISowskiego spisku, ingerencji kościoła w politykę, trochę na zasadzie z czasów PRL, kiedy to cenzor dopatrywał się myśli tam gdzie ich nie było. Ostatnio reporterka Superstacji zapytała na konferencji prasowej PKW o Psalm, który będzie śpiewany w Niedzielę w  Kościołach, a w którym mowa jest że "Pan miłuje prawo i sprawiedliwość". Czy to nie będzie złamanie ciszy wyborczej? 

Otóż nic takiego. Zestaw biblijnych czytań liturgicznych i psalmów na msze święte jest ściśle określony przez Stolicę Apostolską i obowiązuje w całym Kościele, a zatem jest niezależny od polskiego kalendarza wyborczego. Tak się złożyło że 21 października jest odczytywany psalm 33, w której padają powyższe słowa. Zwykłe zrządzenie losu.

Jak widać, absurdy twierdzeń totalnych są bez granic.

Gdzie są pieniądze? (Felieton Internetowego Kabaretu Małgorzaty Todd 40/2018)

Gdzie są pieniądze?

Odpowiedź na powyższe pytanie musiałaby być bardzo obszerna, nawet gdybyśmy je uściślili, pytając: gdzie są nasze pieniądze? Zajmijmy się zatem nie tymi już ukradzionymi, które leżą sobie gdzieś w rajach podatkowych, a tymi, które są stale do ukradzenia, albo do wydania na naszą korzyść. Polska została sprytnie podzielona na wiele szczebli administracyjnych, w taki sposób, żeby wszędzie można było dorwać się doszmalu”, a odpowiedzialnością za straty i złodziejstwo obarczyć kogoś innego.
Obywatel nie wie kto odpowiada za dziurę w chodniku przed jego domem i kto ma ją naprawić. Może to być sołtys, wójt gminy, lub burmistrz z zapleczem radnych-bezradnych i niezainteresowanych byle dziurą. A może włodarzem, od którego zależy naprawa jest powiat z całym zapleczem administracyjnym? Albo województwo dysponujące fortuną na takie i inne cele? A może za wszystko odpowiada rząd? Takie rozbudowanie i skomplikowanie administracji jest już samo w sobie zachętą do kombinowania i korupcji.
Ograniczenie ilości urzędów i urzędników w skali kraju, to na razie marzenie ściętej głowy. Dlatego spróbujmy w jutrzejszych wyborach wybrać tych, którym możemy zaufać, choć trochę.Odsuńmy od władzy skorumpowane, zasiedziałe, nietykalne lokalne sitwy.
Małgorzata Todd

19 października 2018

Nagła zmiana stanowiska ws. bonifikat przy przekształceniu wieczystego w prawo własności w Warszawie. Przyznano 98-99%

Informowaliśmy o działaniach władz miasta, w efekcie których zablokowano petycję Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE dot. przyznania bonifikat ws. przekształcenia wieczystego użytkowania w prawo własności nieruchomości zabudowanych na cele mieszkaniowe.

Jednakże 18 października nastąpił niespodziewany zwrot akcji. Jak informuje Dziennik.pl - Z inicjatywy Prawa i Sprawiedliwości, Rada Warszawy przyjęła uchwałę w sprawie wyrażenia zgody na udzielenie bonifikaty osobom fizycznym będącym właścicielami budynków mieszkalnych jednorodzinnych lub lokali mieszkalnych lub spółdzielniom mieszkaniowym od jednorazowej opłaty za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości (nr LXXV/2128/2018, projekt druk 2456 + autopoprawka). Uchwała zakłada bonifikatę 98-procentową jako standardową, 99-procentową w przypadku użytkowania wieczystego powyżej 50 lat i wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2019 r.

Projekt uchwały był co prawda zapowiedziany przez PIS, ale fakt przegłosowania jej rzez Radę Warszawy (58 za, 0 - przeciw, 0 - wstrzymujących) na 3 dni przed wyborami jest zaskoczeniem, zwłaszcza że punkt ten nie był przewidziany w porządku obrad LXXV sesji Rady. 

Popieramy uchwalone bonifikaty, kompensuje z nawiązką naszą petycję - deklaruje dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE - Niestety uchwała jest nieprecyzyjnie sformułowana, albowiem powinno być wyraźnie stwierdzone, iż dotyczy nieruchomości stanowiących własność m.st. Warszawa. Tymczasem prezydent Warszawy jest organem wykonawczym gminy ale również pełni funkcje starosty reprezentujący skarb państwa. Jednakże w zakresie gruntów należących do Skarbu Państwa podstawą do bonifikat nie może być uchwała rady gminy, ale zarządzenie wojewody. Będziemy wnosić o korektę uchwały, tak aby uchwała nie budziła wątpliwości prawnych.