20 października 2017

Nikt z ministerstwa nie wyszedł do protestujących użytkowników wieczystych

20 października przed Ministerstwem Infrastruktury protestowali użytkownicy wieczyści ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE. Prezes Stowarzyszenia poinformował zebranych o fakcie skierowania pod koniec lipca br projektu ustawy o przekształcenia współużytkowania wieczystego nieruchomości mieszkaniowych w prawo własności przez Stały Komitet Rady Ministrów do kolejnych n-tych uzgodnień i braku odpowiedzi na petycję z 7 lipca br. 
http://serwis21.blogspot.com/2017/10/projekt-przeksztacenia-wspouzytkowania.html


Wypominano rządowi rządowi przewlekanie sprawy  i brak reakcji na patologie mające miejsce w Warszawie przy aktualizacjach opłat wieczystego użytkowania zarówno w urzędzie miejskim, SKO i w sądach. 
http://serwis21.blogspot.com/2017/10/w-przyszosci-w-roku-2026.html
Rozdawano ulotki wyśmiewające przewlekłość rządową, a także prezydenta Warszawy.

Nikt z Ministerstwa do zebranych nie wyszedł (czy tak ma wyglądać dialog?). Władza zignorowała problemy wieczystych użytkowników, chyba że za zainteresowanie uzna się obecność policji. Liderzy Stowarzyszenia złożyli w Ministerstwie wezwanie do udzielenia odpowiedzi na petycję i zapowiedzieli dalsze działania protestacyjne. Oprócz manifestacji (prawdopodobnie już mniej spokojnych), można spodziewać się m.in. skargi do sądu w przypadku dalszej przewlekłości ws. petycji Stowarzyszenia.

Projekt przekształcenia współużytkowania wieczystego do dodatkowych uzgodnień?

Jak wynika z pisma Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa z 29 września skierowanego do radcy prawnego Joannę Mank, projekt ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności gruntów (tzw. UD 75) był przedmiotem obrad Komitetu Stałego Rady Ministrów 27 lipca 2017 r. W wyniku zgłoszenia nowych uwag, Komitet po dyskusji zalecił Ministrowi Infrastruktury i Budownictwa zorganizowanie dodatkowych uzgodnień. Innymi słowy nie wiadomo kiedy ono będzie. Na stronie Rządowego Centrum Legislacji nie ma jednak żadnego wyciągu z protokołu KSRM z 27 lipca.

Minął 1 stycznia 2017 roku, minął 1 października 2017 r., 1 stycznia 2018 r. ustawa także nie wejdzie w życie, czas leci, jeżeli jej nie będzie do wyborów samorządowych, to później może nie być politycznej woli. Władza zignorowała nasze projekty ustaw, a sama zwleka z przyjęciem i skierowaniem odpowiedniego projektu ustawy do Sejmu. Skoro reaguje tylko na nasilające się protesty, to będą one miały miejsce - zapowiada dr Daniel Alain Korona, Prezes Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE.

W przyszłości w roku .... 2026


19 października 2017

Kilkaset tysięcy ważniejsze niż 900 mln złotych

900 mln zł jako zwrot z tytułu zwolnień opłat abonamentowych na razie nie trafi do radia i telewizji. 17 października senatorowie z Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji zdecydowali o odroczenie prac nad petycją Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE. Komisja postanowiła zapytać Sejmową Komisję Kultury i Środków Przekazu, która prowadzi pracę nad ustawą o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji i o uchylenie ustawy o opłatach abonamentowych (druk 1497), jakie są jej zamierzenia.

Ciekawostką jest, iż w trakcie omówienia petycji, ważniejszym dla senatorów okazała się propozycja zawarta w petycji Stowarzyszenia zwolnienia z opłat weteranów walk o niepodległość z lat 1956-89 aniżeli dotyczącego refinansowania wszystkich zwolnień opłat abonamentowych z budżetu państwa. Innymi słowy problem dotyczący co najwyżej kilkaset tysięcy złotych okazał się ważniejszy niż 900 mln złotych.

Nota bene gdyby uwzględniono projekt Stowarzyszenia, sytuacja finansowa publicznego radia i telewizji znacząco by się polepszyła.

Przekształcić wieczyste za symboliczną złotówkę

System gruntowy z prawem użytkowania wieczystego w warunkach III RP stał się jedną wielką patologią. Poniżej przypadek dla zobrazowania problemu właścicieli mieszkań, które nabywane były w ostatnich latach od deweloperów na gruncie oddanym w użytkowanie wieczyste opisany w piśmie do Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa przez radcę prawnego Joanny Mańk. Za 98 m 2 mieszkanie i dwa stanowiska garażowe w Śródmieściu w Warszawie po aktualizacji opłata wieczystego użytkowania wyniosło 3 332,95 zł (ustalona przez biegłych w postępowaniu sąoowym cena gruntu 4000 zł/m2) 

Tymczasem jak zauważa pani Joanna

1. deweloper nabył grunt za 15 % jego wartości, a nam sprzedał w ceni rynkowej (cena merta mieszkania - 8000 zl/m2); a zatem to deweloper pobrał od nas całość (100%) ceny za grunt, nie udzielił nam jakiegokolwiek rabatu z tego tytułu, że grunt pozyskał "po taniości" a sprzedał z olbrzymim zyskiem. 

2. system prawny zatem przyzwalał na ponadrynkowe wzbogacania się deweloperów kosztem gmin takich jak M.St. Warszawa oraz kosztem mieszkańców;

3. skutek jest taki, że mieszkańcy zapłacili już raz deweloperowi 100 % wartości gruntu, a teraz muszą płacić corocznie zaktualizowane zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomościami bardzo wysokie opłaty roczne za użytkowanie wieczyste, mimo że za mieszkanie o pow. 100 m2 zapłacili 800 000 zł

4. jest to zatem kolejna niesprawiedliwość w systemie, że mimo, że mieszkańcy zapłacili deweloperowi tak olbrzymie pieniądze, M.St. Warszawa ma nadal prawo pobierać opłaty corocznie i to w znacznej wysokości. Jeśli to przeliczyć przez np. 80 lat x 3 300 zł - daje to kwotę KOLEJNYCH 264 000 zł. Przecież TE WŁAŚNIE 264 000 zł za grunt pobrał deweloper przy sprzedaży mieszkania w 2007,2008,2009 roku. Developer przecież nie udzielił rabatu z tego tytułu, że grunt nabył z 85 % rabatem. 

Mieszkańcy osiedla INFLANCKA/ STAWKI 4BCDEF oraz STAWKI 6 - jak wskazuje pani Joanna - oczekują sprawiedliwości i ukrócenia patologii wieczystego:

1. powyższy aspekt słusznościowy niesprawiedliwości jaka dotyka aktualnie mieszkańców, którzy nabywali mieszkania w cenach rynkowych na gruntach z użytkowaniem wieczystym w  Warszawie po tzw. boomie cenowym (od połowy 2006 do dziś) nie został uwzględniony przy pracach nad ustawą o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności. 

2. chciałam tym aspektem zainteresować RPO poprzedniej ekipy rządzącej, nie otrzymałam nawet odpowiedzi na moje pismo; wielu mieszkańców Warszawy pokłada olbrzymie nadzieje w nowej ustawie, ale chcemy, by ustawa nie generowała dalszego wzrostu kosztów opłat; proponowane 20 opłat rocznych - daje KOLEJNE ok. 70 000 zł jakie trzeba by dopłacić do ceny gruntu zakupionego już do dewelopera i za który 100 % opłaty zostało przekazane deweloperowi.

3. mieszkańcy mają nadzieję, że nowa regulacja spowoduje, że przywrócone zostaną elementarne zasady sprawiedliwości i nie będzie KOLEJNEGO obciążania OPŁATAMI mieszkańców, którzy już 100 % ceny rynkowej za grunt zapłacili deweloperowi kupując mieszkania po 2006 roku (wzrost cen); nie można zapominać, że będzie to stanowić obciążenia dodatkowe oprócz posiadanego już obciążenia kredytowego z tytułu nabycia lokalu mieszkalnego do dewelopera.

4. przekształcenie powinno odbywać się za symboliczną złotówkę; poprzednio w latach 2005-2007 PIS doprowadził do takiego rozwiązania w odniesieniu do przekształcenia mieszkań spółdzielczych; chodziło o to by nie zubażać społeczeństwa; tak należy postąpić i w tej sprawie. Najdrożej kosztować będzie NOMINALNIE przekształcenie mieszkańców Warszawy, bo i ceny gruntów są najwyższe, a M.ST.Warszawa obecnie MASOWO aktualizuje opłaty za użytkowanie wieczyste ostatnio wszystkie jeszcze nie zaktualizowane nieruchomości, by zdążyć podnieść opłaty za użytkowanie wieczyste ..... na dzień wejścia w życie planowanej ustawy .....  PAZERNOŚĆ i BAŁAGAN, bo wielu mieszkańców przez wiele lat płaciło NIE PODWYŻSZONE opłaty; panowała zatem całkowita uznaniowość, ze strony M.ST.Warszawy, komu podwyższyć, a komu nie ...

5. przedsiębiorcy - przekształcenie za złotówkę symboliczną powinno dotyczyć także przedsiębiorców, bo oni także płacili takie same rynkowe ceny za nabywane lokale mieszkalne i użytkowe i tak samo CENA za GRUNT została przez nich uiszczona w 100 % deweloperowi w ramach ceny za nabyty lokal ...  nie można zatem różnicować, bo brak jest cechy istotnej (relewantnej) z uwagi na którą można by zróżnicować sytuację osób fizycznych i przedsiębiorców; wszyscy tak samo padli ofiarami niekontrolowanej zmiany warunków cenowych gruntów i lokali i braku ochronnej ingerencji ustawodawcy;  co więcej - właściciele lokali użytkowych płacili zazwyczaj wyższe ceny niż mieszkańcy; a opłatę za użytkowanie wieczyste- mają w stawce 3%, a nie - 1%, więc ich - cena za przekształcenie będzie odpowiednio trzykrotnie wyższa?!? 

Zmiany nie mogą utrwalać niesprawiedliwości, ani ich pogłębiać. A taki skutek wywoła ustalenie opłaty za przekształcenie w wysokości równej 20tu opłatom rocznym na dzień wejścia w życie ustawy. Jedynym zatem rozwiązaniem jest przekształcenie za symboliczną złotówkę. Albo - wsteczne odebranie pieniędzy i zwindykowanie deweloperów z ceny "sprzedanych" nam gruntów; oczywiście jest to teraz niemożliwe, skoro ustawodawca wcześniej nie wymógł na deweloperach stosowania ulgi w cenie sprzedawanego mieszkania za grunt nabywany w użytkowaniu wieczystym, skoro deweloper rocznie ponosił koszt z tytułu gruntu jedynie w wysokości 3% wartości gruntu   ... nawet UOKIK nie ujął się za krzywdą mieszkańców i wzbogacaniem się przez deweloperów na samej tylko cenie tanio pozyskanego gruntu; w branży mówiło się, że użytkowanie wieczyste jest korzystne dla deweloperów i to oni nie chcą żadnych zmian w tym zakresie (silny lobbing deweloperów za brakiem zmian).

Uprawnienia kombatanckie dla działaczy nielegalnych organizacji z lat 1956-89?

Czy osoby świadczące pracę w nielegalnych organizacjach związkowych i politycznych w rozumieniu przepisów obowiązujących do kwietnia 1989 roku lub nie wykonującej pracy w okresie przed dniem 4 czerwca 1989 r. na skutek represji politycznych zostaną uznane za kombatantów? Domaga się tego Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 w petycji do senackiej komisji praw człowieka, praworządności i petycji.

Przed 2015 rokiem weterani walk o niepodległość z lat 1956-89 zwani w ustawie o emeryturach i rentach z funduszu ubezpieczeń społecznych - osobami świadczącymi pracę w nielegalnych organizacjach związkowych i politycznych w rozumieniu przepisów obowiązujących do kwietnia 1989 roku nie mieli praktycznie żadnych uprawnień, poza zaliczeniem okresów działalności do emerytury. W wyniku uchwalenia w 2015 r. ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej i osobach represjonowanych z powodów politycznych, doszło do  utworzenia  kategorii weteranów określanych mianem  działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych, która nie objęła jednak wyodrębnionych wcześniej osób świadczących pracę na rzecz nielegalnych organizacji i nie wykonujących pracy z powodów politycznych do 1989 roku.

Tym samym, doszło do sytuacji powstania dwóch grup weteranów z okresu PRL, których status określają odrębne procedury nadawania uprawnień, bazujące na odmiennych wymaganiach formalnych. Rozdzielność statusu obu grup weteranów z okresu PRL potwierdza stanowisko rządu z dnia 22.08.2017r. wyrażone w odpowiedzi Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej na petycję Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-1989, w której domagano się m.in. uznania decyzji Szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych w sprawie świadczenia pracy po 1956 r. na rzecz organizacji i związków zawodowych nielegalnych w rozumieniu przepisów obowiązujących do kwietnia 1989 roku oraz pozostawaniu bez pracy z powodów politycznych za równoważne z decyzjami o przyznaniu statusu działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych. Przywołując fakt nabywania uprawnień wspomnianych wyżej dwóch kategorii weteranów w drodze odrębnych decyzji Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, reprezentujący ministerstwo i rząd podsekretarz stanu Marcin Zieleniecki stwierdza co następuje: „Przede wszystkim należy zauważyć, że każda ze wskazanych wyżej decyzji odnosi się do innych form działalności opozycyjnej prowadzonej przeciwko władzom komunistycznym”, i pisze dalej „Warto również podkreślić, że wskazane przez autorów petycji decyzje Szefa Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych są podstawą do ustalania do różnych rodzajów świadczeń, wypłacanych na podstawie różnych przesłanek przez dwa różne organy”.

Konsekwencją obowiązujących regulacji jest występowanie konkurencyjnych względem siebie uprawnień obu kategorii weteranów z okresu PRL. Zgodnie ze stwierdzeniem zawartym w przywołanym wcześniej stanowisku rządu, decyzję przyznającą status działacza opozycji antykomunistycznej lub osoby represjonowanej z powodów politycznych traktuje się jako „najszerszą pojęciowo” - za czym idzie znaczny katalog uprawnień, wynikających wprost z ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej. Z kolei decyzja potwierdzająca status osoby świadczącej pracę w nielegalnych organizacjach związkowych i politycznych w rozumieniu przepisów obowiązujących do kwietnia 1989 roku lub pozostającej bez pracy z powodów politycznych stanowi przede wszystkim podstawę do uznania wymienionych okresów jako okresów składkowych, uwzględnianych przez organ rentowy przy ustalaniu prawa do emerytury i renty. Tym niemniej, w ostatnim czasie w drodze kolejnych decyzji poszczególnych organów samorządowych oraz innych osób prawnych (m.in. M.St. Warszawa, Piotrków Trybunalski, Kołobrzeg, Konin, Wałbrzych, Chełm itd.) ta kategoria weteranów otrzymuje własne dedykowane świadczenia jak np. ulgi komunikacyjne lub też jest zrównywana w uprawnieniach z działaczami opozycji antykomunistycznej.

Należy zauważyć, że status prawny i faktyczny osób świadczących pracę w nielegalnych organizacjach związkowych i politycznych… jest najbliższy statusowi kombatantów. Należy tu przywołać orzecznictwo sądów administracyjnych, wskazujące na komplementarność zapisów art. 117 ust. 4 w związku z art. 7 pkt 4 ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz.U. z 2013 r. poz. 267, zwanej dalej: "ustawa FUS") z art. 22 ust. 1 ustawy z 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego (Dz.U. z 2012 r. poz. 400, zwana dalej: "ustawa o kombatantach") – por. wyrok WSA IV SA/Wa 2960/13 str. 3 . W świetle orzecznictwa nie ulega również wątpliwości zasadnicza odmienność przesłanek faktycznych, pozwalających zaliczyć daną działalność opozycyjną jako „świadczenie pracy w nielegalnych organizacjach związkowych i politycznych”. W sentencji wyroku NSA nr II OSK 350/15 z dn. 2016-01-08 stwierdza się „Czym innym jest wszakże członkostwo i działalność na rzecz jakiejś organizacji, uczestniczenie w jej strukturach i działaniach i.t.p., a czym innym świadczenie pracy.” (tamże str. 10).

„Świadczenie pracy” na rzecz podziemnych organizacji w PRL oznaczało w praktyce najwyższy poziom poświęcenia się działalności niepodległościowej, skutkujący ogromnym zaangażowaniem czasowym, a także potencjalnie najdalej idącymi szykanami ze strony komunistycznego reżimu. Osoby wykonujące codzienną pracę na rzecz podziemia ryzykowały nie tylko długoletnim więzieniem, przepadkiem mienia i innymi prześladowaniami, ale także – z racji specyfiki tej działalności - rozpadem własnej rodziny i wykluczeniem z typowych relacji społecznych. Z tych powodów jest to bardzo nieliczna grupa osób (jej liczebność wynosi ok. 1200 osób), w pełni zasługująca na przyznanie statusu równoważnego kombatantom, w rozumieniu ustawy o kombatantach.

W tym stanie rzeczy, wnioskodawcy proponują, aby osobom świadczącym pracę w nielegalnych organizacjach oraz osobom nie wykonującym pracy na skutek represji politycznych do 1989 roku przyznać uprawnienia o charakterze kombatanckim. Równocześnie - jak stwierdza Stowarzyszenie - uznajemy za celowe dla uzyskania statusu - wprowadzenie warunku braku współpracy z organami bezpieczeństwa  w rozumieniu art.3a ustawy lustracyjnej.


Oczywiście zgodnie z zasadą legalizmu, w związku z zasadą praw nabytych wcześniej wydane decyzje ws. świadczenia pracy w nielegalnych organizacje lub ws. nie wykonywania pracy na skutek represji politycznych do 1989 roku uznaje się za wiążące i równoważne z nowymi wydanymi zgodnie z ustawą kombatancką.

Uczelnia cenzuruję prawdę o abocji

Warszawska Szkoła Główna Handlowa zakazała spotkania z Irene van der Wende! Irene przyjechała do Polski. W młodości została brutalnie zgwałcona i poddała się aborcji. Teraz opowiada swoją historię i stara się uchronić inne kobiety oraz ich dzieci przed podobnym koszmarem. W poniedziałek 16 października Irene miała spotkać się ze studentami SGH. Jednak w ostatniej chwili władze uczelni zakazały spotkania twierdząc, że mówienie o biznesie aborcyjnym i osobistej traumie związanej z aborcją jest ideologizacją! (natomiast pro aborcyjne lobby  nie spotyka się z takimi zakazami).

Wolontariusze Fundacji Pro Prawo do Życia zareagowali na to błyskawicznie. Skoro spotkanie nie mogło odbyć się wewnątrz SGH, zorganizowaliśmy je… tuż przed głównym wejściem do budynku uczelni! Na chodniku rozstawiono plakaty, nagłośnienie, rzutnik i ekran. W ten sposób Irene mogła pokazać swoją prezentację a za pomocą głośników było ją słychać nie tylko na ulicy ale również w budynku SGH.

W Holandii, skąd pochodzi Irene, szykanuje się obrońców życia. Wszystkie tamtejsze środowiska są przesiąknięte mentalnością aborcyjną. Niestety, w Polsce również mamy z tym do czynienia.

18 października 2017

Zapis lustracyjny, a nie dokumentacyjny dla potwierdzenia statusu działaczy opozycji antykomunistycznych?

Czy zmianie ulegną kryteria przyznawania statusu działacza opozycji antykomunistycznej? Być może, jeżeli komisja senacka, a następnie parlament przyjmie petycję - projekt ustawy Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 ws. zmiany ustawy z dnia 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych. Stowarzyszenie postuluje zmianę jednego zapisu. tj. art.4 pkt.2 ustawy stanowiącego, iż status działacza może uzyskać osoba, wobec której w archiwum Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni Przeciw Narodowi Polskiemu nie zachowały się dokumenty wytworzone przez niego lub przy jego udziale, w ramach czynności wykonywanych w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji przez organy bezpieczeństwa państwa”. Stowarzyszenie proponuje zmianę tego zapisu i wpisanie warunku, że status działacza może uzyskać osoba, która, nie podjęła współpracę z organami bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art.3a ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów.

Jak zauważa Stowarzyszenie dotychczasowy zapis jest niefortunny, pod względem logiczno językowym sugeruje, że warunkiem otrzymania statusu była współpraca z SB, z tym że akta zostały zniszczone.
Ponadto uchwalając ustawę przyjęto tzw. dokumentacyjny charakter weryfikacji, czyli podstawą odmowy potwierdzenia warunków jest istnienie dokumentu, wytworzony bezpośrednio lub przy współudziale w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji. Instytut Pamięci Narodowej ww. przepis interpretuje w sposób literalny (zawężający), co oznacza, iż wystarczy jednostronna/e notatka/i służbowa/e funkcjonariusza SB (bez żadnych innych dowodów) dla uznania, iż osoba brała udział w wytworzeniu dokumentów w charakterze tajnego informatora lub pomocnika operacyjnego, nawet jeżeli inne dowody podważają takie stwierdzenie (np. z akt wynika iż w okresie rzekomego informowania, SB prowadziła grę operacyjną w celu kompromitacji działacza). 

Celem art.4 pkt.2 ustawy miało być wyeliminowanie z grona działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych - osób, które współpracowały w charakterze tajnego współpracownika lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji.  Jednak zapis art.4 pkt.2 ustawy w dotychczasowym brzmieniu prowadzi m.in. do odmowy potwierdzenia warunków w sytuacji gdy współpracy nie było lub nie ma nią dowodów (czyli na podstawie jednostronnych dokumentów SB, sporządzanych bez wiedzy i udziału osoby, na którą funkcjonariusz organów bezpieczeństwa państwa się powoływał) Zapis stoi także w sprzeczności z orzecznictwem m.in. Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, z których wynika, że jednostronne notatki, gdy nie ma zobowiązań danej osoby do współpracy czy pobierania wynagrodzenia za przekazywane informacje – nie stanowią o świadomej współpracy. Skoro IPN przy wydawaniu decyzji odmawia przeprowadzenia jakiegokolwiek postępowania dowodowego dot. ewentualnej współpracy, a opiera się wyłącznie na dokumentach (w tym także jednostronnych, zawierających treści nieprawdziwe) zatem występuje konieczność zmiany tego zapisu.

Stowarzyszenie proponuje zatem zastąpić aktualny zapis art.4 pkt.2 ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej poprzez jednoznaczne odwołanie się do definicji współpracy zawartej w art.3a ustawy lustracyjnej (lub tak być przeformułowany, by umożliwić realne postępowanie celem stwierdzenia faktu współpracy lub braku dowodu takowej).

17 października 2017

SBecy i ich współpracownicy nie będą zatrudnieni w Krajowej Administracji Skarbowej?

Zgodnie z art.144 ust.1 ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej - W jednostkach organizacyjnych KAS może być zatrudniona albo pełnić służbę osoba, która nie pełniła służby zawodowej ani nie pracowała w organach bezpieczeństwa państwa wymienionych w art. 2 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U. z 2016 r. poz. 1721), ani nie była ich współpracownikiem. W ust.2-4 ustawa przewiduje obowiązek złożenia oświadczenia lustracyjnego.

Do senackiej komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji trafiła petycja indywidualna o podjęcie inicjatywy ustawodawczej ws. uchylenia art.144 ustawy. Za nieuwzględnieniem petycji opowiedział się przewodniczący Robert Mamątow, a także obecny na posiedzeniu przedstawiciel Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89, który zauważył, że w warunkach obecnej dezubekizacji, taki czyn byłby niezrozumiały, byłby rodzajem uhonorowania tych osób. Wprawdzie zapis budzi wątpliwości, skoro w innych wypadkach nie ma zakazu a wystarczy jedynie złożenie oświadczenie lustracyjnego, tym niemniej wykreślenie zapisu bez zachowania wymogu lustracyjnego jest nie do przyjęcia.

Petycję nie uwzględniono, zatem SBecy i ich współpracownicy nadal nie mogą być zatrudnieni w Krajowej Administracji Skarbowej.

16 października 2017

Brońmy konstytucyjnej klauzuli sumienia dla farmaceutów!

Uniwersalna wartość, jaką jest wolność sumienia i związana z nią klauzula sumienia, jest gwarantowana przez polską Konstytucję. Potwierdził to również wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. Niestety, potrzeba bronić tej ważnej wartości, a wraz z nią farmaceutów, których sumienia próbuje się łamać. 

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Marcin Czech w odpowiedzi na poselską interpelację oraz p.o. Głównego Inspektora Farmaceutycznego w odpowiedzi na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich, ku wielkiej radości lewicowych mediów, zakwestionowali w ostatnim czasie prawo właścicieli aptek do odmowy sprzedaży środków niezgodnych z ich sumieniem (np. mogących działać w sposób wczesnoporonny). Tymczasem prawo to wprost wynika z Konstytucji i zostało potwierdzone wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego domagamy się przestrzegania konstytucyjnego prawa farmaceutów oraz właścicieli aptek do powoływania się na klauzulę sumienia oraz prosimy o doprecyzowanie ustawy Prawo Farmaceutyczne, tak aby ta kwestia nie budziła już więcej wątpliwości.

Artykuł 53 ustęp 1 Konstytucji RP mówi, że „każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii”. Odnosząc się do tego przepisu Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 7 października 2015 r. (sygn. akt K 12/14), wydanym pod przewodnictwem prof. Andrzeja Rzeplińskiego jeszcze przed zawirowaniami związanymi z obsadą stanowisk sędziowskich, stwierdził: „Wolność sumienia – w tym ten jej element, którym jest sprzeciw sumienia – musi być respektowana niezależnie od tego, czy istnieją przepisy ustawowe ją potwierdzające. Ustawodawca nie może więc dowolnie kształtować albo znosić tego „przywileju”, lecz musi respektować konstytucyjne warunki ustanawiania ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela”.

Powyższe fakty jasno dowodzą, że pomimo że w ustawie „Prawo farmaceutyczne” nie ma wzmianki o klauzuli sumienia dla farmaceutów i właścicieli aptek, jej gwarancja wynika bezpośrednio z Konstytucji.

Warto dodać, że Klauzula sumienia nie jest bynajmniej katolickim kaprysem jak jest to przedstawiane w lewicowych mediach. W zasadzie jedynymi odnotowywanymi przypadkami w których farmaceuci chcieliby zasłaniać się klauzulą sumienia, są sytuacje, gdy w ich przekonaniu na szali stoi ludzkie życie – czyli przypadki mogącej mieć działanie wczesnoporonne antykoncepcji. A jako, że pozbawienie ludzi życia jest czynnością wielkiej, nieporównywalnej z czymkolwiek innym wagi moralnej, to już samo uzasadnione domniemanie, że istotę rozwijającą się w brzuchu kobiety można uznać za człowieka, powinno wystarczać do tego, aby nie zmuszać kogokolwiek do wykonywania „świadczeń” prowadzących do jej uśmiercenia.

Jest też oczywiste, że dostępność klauzuli sumienia nie spowoduje, że farmaceuci i właściciele aptek zaczną ją masowo stosować. Zainteresowana nią jest niewielka część farmaceutów. Osoby zainteresowane zakupem antykoncepcji, spokojnie byłyby więc w stanie znaleźć odpowiednią dla siebie Aptekę (Zbigniew Kaliszuk, CitizenGo)

Brońmy klauzuli sumienia dla farmaceutów:

CitizenGO Polska

15 października 2017

Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego nie złoży wniosku do IPN o decyzję, iż nie była tajnym współpracownikiem?

We wrześniu członek Trybunału Stanu Robert Majka wystąpił o przedłożenie przez Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, decyzji z Instytutu Pamięci Narodowej, zaświadczającej że nie była tajnym współpracownikiem SB

5 października pani prezes odniosła się do pisma, stwierdzając że decyzja, której udostępnienie Pan wymaga jest wydawana wyłącznie na wniosek zainteresowanego podmiotu. Tymczasem Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego nie składał takiego wniosku, albowiem wspomniana ustawa nie nakłada na niego takiego obowiązku (co nie oznacza, że nie mogła by takiego wniosku złożyć). Z faktu niewydania decyzji nie można wyprowadzać wniosku, że dana osoba była współpracownikiem organów bezpieczeństwa państwa.

Pani prezes przywołuje zaś, że informacje dotyczące treści złożonego przez panią Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego oraz niestwierdzenia przez prokuratora Instytutu Pamięci Narodowej wątpliwości co do zgodności oświadczenia lustracyjnego znajdują się w Biuletynie Informacji Publicznej

Oczywiście pani sędzia Gersdorf ma rację - nie ma obowiązku złożenia wniosku o decyzję IPN, ale fakt, że nie była działaczem opozycji wcale nie oznacza, że takiego wniosku złożyć nie może, na co słusznie wskazuje Robert Majka odpowiadając Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego.

Pani Prezes odwołuje się do oświadczenia lustracyjnego nie zakwestionowanego przez IPN. Przypomnijmy zatem, iż oświadczenia wielu osób np. Lecha Wałęsy były w swoim czasie uznane za zgodne z prawdą, a jednak po latach okazało się że był tajnym współpracownikiem). Ponadto wyjazdy zagraniczne (poza stricte turystycznymi) niejednokrotnie wiązały się z koniecznością podpisania stosownych dokumentów współpracy (nawet jeżeli później nie była ona podejmowana).

Czy zatem Pani Prof dr hab. Malgorzata Gersdorf złoży wniosek do IPN  oraz czy dowiemy się ..., że nie była Tajnym Współpracownikiem (informatorem) wojskowego i cywilnego aparatu bezpieczeństwa państwa PRL ? 

Odeszła Hanna Szczepanowska

9 października 2017 r. w wieku 88 lat
odeszła na wieczną wartę
wierna Bogu i Polsce
Druhna Hanna Szczepanowska

ps. „Heban”

Harcerka Szarych Szeregów, Żołnierz Armii Krajowej, Uczestniczka Powstania Warszawskiego w Zgrupowaniu AK Żmija na Żoliborzu następnie w Harcerskiej Poczcie Polowej, więźniarka obozu Stalag VI COberlangen. Współzałożycielka NSZZ „Solidarność” poza granicami kraju. Członkini Komitetu Honorowego Poparcia Lecha Kaczyńskiego Członkini Komitetu Honorowego Poparcia Prawa i Sprawiedliwości. Członek zarządu głównego Stowarzyszenia Szare Szeregi. Wiceprezes Zarządu Głównego Związku Piłsudczyków. Niestrudzenie walcząca o odbudowę Polskiego harcerstwa i Ducha Narodu, Krzewicielka patriotycznych wartości, wielki Przyjaciel młodzieży. Swoją postawą oraz zaangażowaniem zawsze dawała wzór wierności Bogu i Ojczyźnie.

Pożegnanie Druhny Szczepanowskiej:
 msza święta  16.10.2017 (poniedziałek)
 o godz. 13:00 w Bazylice Archikatedralnej PW. Męczeństwa Św. Jana Chrzciciela


Pogrzeb Druhny Szczepanowskiej na Powązkach Cywilnych:
 grób rodzinny, brama 4 alejka 301 rząd 3 grób 29


14 października 2017

Władze Warszawy nie przewidziały natłoku wniosków

8 czerwca Rada Warszawy uchwaliła 95-99% bonifikaty przy przekształceniu wieczystego użytkowania w prawo własności. 
http://serwis21.blogspot.com/2017/06/bonifikata-za-przeksztacenie.html

Oczywiście nikt nie pomyślał, jaki to spowoduje natłok pracy w urzędach, urzędowego papierkowania, kosztów po stronie urzędu (operaty szacunkowe, tam gdzie nie było aktualizacji w ostatnich 2 latach) i użytkowników wieczystych (odpisy akt notarialnych). Spółdzielnie i współużytkownicy wieczyści zaczęli zgłaszać wnioski, licząc na przekształcenie po niskiej cenie, chcąc jakby zdążyć przed projektowaną ustawą (która przewiduje 20 opłat rocznych, ale także możliwość bonifikaty ze strony samorządu przy przekształceniu użytkowania wieczystego w prawo własności)Efekt bałagan, napominanie użytkowników by składali dokumenty i oczywiście brak decyzji w terminie administracyjnym, bo urzędnicy nie wyrabiają się.

Oczywiście mniej problemów rodziłoby przekształcenie z urzędu, z mocy prawa, ale sprzeciw wobec takiego przekształcenia zgłaszają właśnie samorządy, które próbują opóźnić ewentualną ustawę (licząc widocznie, że ostateczne rozwiązania będą dla nich mniej korzystne niż aktualny system).

Ustawy jak na razie nie ma, nie wiemy jakie są realne przyczyny rządowej zwłoki. 20 października o 15.00 przed Ministerstwem Infrastruktury odbędzie się protest Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE m.in. w tej sprawie. Być może protest zdopinguje rząd, wszak projekt jest w Komitecie Stałym Rady Ministrów, potrzebne jest tylko przyjęcie formalne przez Rząd, skierowanie do Sejmu i uchwalenie.  A wówczas Rada Warszawy znów stanie przed kwestią uchwalenia bonifikat przy przekształceniu wieczystego użytkowania (chyba że zostanie przyjęta propozycja Stowarzyszenia nieodpłatnego przekształcenia).

13 października 2017

20 PAŹDZIERNIKA PROTEST UŻYTKOWNIKÓW WIECZYSTYCH


Ponad 200 tysięcy Polaków przeciw aborcji! Idziemy po więcej!

Inicjatywa ZATRZYMAJ ABORCJĘ" rozwija się najlepiej z dotychczasowych. Jak informuje Fundacja Życie i Rodzina - po 5 tygodniach zbiórki mamy 204 091 podpisów! I codziennie spływają kolejne! Ten sukces nie byłby możliwy, gdyby nie zaangażowanie tysięcy ludzi dobrej woli w całej Polsce, poświecających prywatny czas, aby stać na ulicach i placach miast zbierając podpisy, często w bardzo niekorzystnych warunkach atmosferycznych, jak chociażby deszcz. To właśnie oni "schodzą z kanapy", aby ratować małe dzieci, które same nie mogą się obronić.

Przeciwko akcji "ZATRZYMAJ ABORCJĘ" trwa mobilizacja jej przeciwników. Komitet Barbary Nowackiej posługując się kłamliwą retoryką obrony praw kobiet zbiera podpisy pod projektem zezwalającym na zabijanie wszystkich nienarodzonych dzieci - bez wyjątku i bez żadnego, nawet wydumanego, powodu! Lewica próbuje także ulicznych manifestacji, aby pokazać, że stanowi ważną siłę społeczną. Na szczęście ostatnie czarne protesty pokazały, że energia wrogów życia jest na wyczerpaniu i nie mogą zbyt wiele zdziałać. Choć do polskich feministek płyną potężne środki finansowe, trudno jest odwieść Polaków od obrony życia dzieci.

Ciesząc się z pierwszych sukcesów akcji, pamiętamy, że przed nami jeszcze długa droga. Podpisów musi być znacznie więcej, aby głos przeciw aborcji silnie wybrzmiał w przestrzeni publicznej. Dokonamy tego wspólnie. (Kaja Godek, Fundacja Życie i Rodzina)

Wycofanie dotacji dla festiwalu Dialog za bluźnierczą "Klątwę"

Minister Kultury Piotr Gliński wycofał dotację dla wrocławskiego festiwalu Dialog, ponieważ jego organizatorzy postanowili wystawić bluźnierczą „Klątwę”. Organizatorzy festiwalu, „Gazeta Wyborcza” i niektórzy przedstawiciele świata kultury (m.in. Agnieszka Holland) grzmią o cenzurze ekonomicznej i ograniczaniu wolności artystycznej. W rzeczywistości skandalem byłoby, gdyby ta dotacja była podtrzymana.

Jeśli ktoś wystawia bluźnierczy spektakl, obrażający miliony wierzących Polaków, to musi się liczyć z tym, że nie dostanie środków pochodzących z podatków obrażanych przez siebie ludzi. Cenimy sobie wolność artystyczną, ale tego typu prowokacje jak „Klątwa”, czyli pornografia, bluźniercze sceny, kpina z Kościoła i wykorzystanie do tego figury św. Jana Pawła II, podsycanie politycznej nienawiści nie mają prawa mieć miejsca w przestrzeni publicznej.


Zbigniew Kaliszuk, CitizenGo

12 października 2017

Unijna dyrektywa w polskim tłumaczeniu różni się od wersji angielskiej czy francuskiej

W trakcie posiedzenia Sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, przedstawiciel rządu ujawnił że polskie tłumaczenie dyrektywy unijnej dotyczącej czasu letniego odbiega od wersji angielskiej czy francuskiej, w których pisana była dyrektywa. Niestety media nie zwróciły na ten fakt uwagę, a prawa jest poważna - wykracza poza kwestię samego czasu letniego.

Otóż polska wersja dyrektywy 2000/84/WE Parlamentu europejskiego i Rady z dnia 19 stycznia 2001 r. w sprawie ustaleń dotyczących czasu letniego w punkcie 2 wstępu (preambuły) stanowi, że Jeżeli Państwa Członkowskie zastosują ustalenia dotyczące czasu letniego, dla funkcjonowania rynku wewnętrznego ważne jest, aby wspólna data i czas rozpoczęcia i końca okresu obowiązywania czasu letniego zostały ustalone w całej Wspólnocie.

W wersjach źródłowych w języku angielskim czy francuskim tekst stanowi, że zważywszy że państwa członkowskie stosują postanowienia dotyczące czasu letniego, dla funkcjonowania rynku wewnętrznego ważne jest kontynuowanie określenia wspólnej daty i godziny rozpoczęcia i zakończenia okresu obowiązywania czasu letniego w strefie wspólnotowej (w języku francuskim - Étant donné que les États membres appliquent des dispositions relatives à l'heure d'été, il est important pour le fonctionnement du marché intérieur de continuer à fixer une date et une heure communes pour le début et la fin de la période de l'heure d'été valables dans l'espace communautaire).

O ile polska wersja przewiduje fakultatywność wprowadzenia, o tyle wersja angielska czy francuska stwierdzają fakt stosowania i nakazuje kontynuowanie stosowania czasu letniego w sposób zharmonizowany. Można domniemać, iż nie jedyna to dyrektywa w którym występują takie różnice. To stawia pytanie o jakość tłumaczeń przepisów unijnych i czy przypadkowo więcej tłumaczonych dyrektyw nie odbiega od ich pierwotnych źródeł. I kolejne pytanie? 

Czy poszczególne wersje językowe dyrektywy są równoważne, skoro wszystkie języki urzędowe państw UE są prawnie równoważne, czy też jednak wersja francuska lub angielska (języki robocze w UE) będą uznane za wiążące (co stawiałoby państwa francuskojęzyczne i angielskojęzyczne w pewnej preferencji wobec pozostałych)?

11 października 2017

Komisja Sejmowa za zniesieniem zmiany czasu i za niewłaściwym czasem urzędowym

Sejmowa komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych przyjęła projekt nowelizacji ustawy ustawy o czasie urzędowym na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej, zgłoszony przez PSL, likwidującą sezonowość czasu i wprowadzającą na stałe (także w zimie) tzw. czas letni.

Jak uzasadniają wnioskodawcy propozycja jest umotywowana m.in. względami ekonomicznymi, zdrowotnymi i społecznymi. Zmiana czasu powoduje - poza stratami ekonomicznymi - m.in. więcej wypadków samochodowych, incydentów sercowo-naczyniowych, w tym zawałów i depresje.

Przedstawiciele rządu wskazali na problem formalny tj. fakt, iż polskie tłumaczenie dyrektywy z 19 stycznia 2001 r. nr 2000/84/WE (zgodnie z którym, czas letni wprowadza się fakultatywnie) odbiega od pierwotnego brzmienia (zgodnie z którym, stwierdza się sezonowość czasu) i że zmiana czasu powinna nastąpić poprzez zmianę prawa europejskiego. O dziwo posłowie PSL, deklarujących przecież pro-unijność, nie chcieli tym razem dostrzec problemu niezgodności tłumaczenia dyrektywy z oryginałem i być może niezgodności z prawem europejskim.

O ile nie budzi wątpliwości konieczność zniesienia sezonowości czasu, o tyle propozycja wprowadzenia na stałe czasu letniego (a nie czasu środkowoeuropejskiego) należy uznać za nieprzemyślaną. Wprowadzenie czasu letniego także w okresie zimowym, oznacza że dzieci będą iść do szkoły w warunkach ciemności. Szkoła rozpoczyna się o godzinie 8.00. Przyjęcie czasu letniego oznacza, że pójście do szkoły następowałoby faktycznie o godz. 7.00 czasu środkowoeuropejskiego (8:00 czasu letniego). Od 22 listopada do 11 lutego wschód Słońca zaczyna się po godz. 7.00 czasu środkowoeuropejskiego, a zatem dzieci chodziły by w warunkach ciemności. Także gros ruchu samochodowego w jesieni i w zimie nastąpiłoby w takich warunkach, co może mieć negatywne skutki na drogach.

Za to pozostawienie przez cały rok czasu środkowoeuropejskiego nie miało by takich negatywnych efektów, albowiem w zimie zachód Słońca następuje ok. 15.47 (czyli gdy większość dzieci wróciła ze szkoły). W lecie zaś przy czasie środkowoeuropejskim zachód i wschód Słońca następuje znacznie przed i po godzinach Szkoły czy pracy (25/26 marca wschód Słońca następuje o 5:39, a zachód o godz. 18:00). Dodatkowo czas zimowy przez cały rok może być korzystny z punktu widzenia gospodarczego, albowiem w warunkach gdy pozostałe kraje UE pozostaną przy sezonowości, nasze powierzchnie handlowe de facto będą otwierane i zamykane o godzinę później. Skoro zakupy najczęściej dokonuje się w godzinach dziennych lub wieczornych, zatem nasze sklepy będąc dłużej otwarte w rejonach przygranicznych z Niemcami, Czechami i Słowacją mogą uzyskać większy obrót przygraniczny.

Innymi słowy o ile czas Środkowoeuropejski (zwany zimowym) jest neutralny, o tyle czas letni będzie miał negatywne skutki. Doświadczyła tego Rosja, która zrezygnowała z sezonowości czasu, najpierw przyjmując czas letni, aby później się wycofać przyjmując na stałe - czas zimowy. 

Będzie protest w związku z brakiem skierowania do Sejmu projektu ustawy?

7 października br. minął 3 miesięczny termin na udzielenie odpowiedzi na petycję Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE wręczone ministrowi Kazimierzowi Smolińskiemu w trakcie demonstracji przed Ministerstwem Infrastruktury i Budownictwa dot. przekazania projektu ustawy o przekształceniu udziałów w użytkowaniu wieczystym gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w udziały we własności gruntów UD75 wraz z propozycjami poprawek. Projekt od listopada 2016 r. leży w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, nie jest formalnie ani przyjęty ani odrzucony przez Radę Ministrów. Ministerstwo niezgodnie z ustawy nie udzieliło odpowiedzi w tej sprawie.

Przypomnijmy, że ustawa miała wejść w życie 1 stycznia 2017 roku, później 1 października 2017 r.. Termin minął. Minister Smoliński przyjmując w lipcu br delegację Stowarzyszenia zapowiedział, że uczyni wszystko by projekt wszedł w życie w tym roku. Jednakże nawet nie skierowano go do Sejmu czy to w formie projektu rządowego czy poselskiego.

Efekt - użytkownicy wieczyści są zdezorientowani, czy mają składać wnioski o przekształcenie w trybie dotychczasowych przepisów czy nie?. 

W Sejmie rząd wspólnie z posłami wszystkich partii uwalili w komisji petycji nasze propozycje ustawowe, Senat postanowił zaczekać do projektu rządowego złożonego przez rząd i nie zajął się projektem rządowym złożonym przez Stowarzyszenie. Czas leci, rozwiązań brak. Daliśmy bardzo dużo czasu rządowi na rozwiązanie spraw wieczystego użytkowania, ale politycy najwyraźniej lekceważą problemy użytkowników wieczystych. Prawdopodobnie podejmiemy akcję protestacyjną - stwierdza dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE. Czas zakończyć horror aktualizacji i zawyżonych opłat wieczystego użytkowania.

10 października 2017

Wyższe wynagrodzenie dla nauczycieli, ale poziom ich nie zadowala

Proponowany przez rząd poziom wzrostu wynagrodzeń nie zadowala nauczycielskiej Solidarności. Rząd proponuje 5%, natomiast Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Regionu Gdańskiego żąda 15% podwyżki płac dla nauczycieli od 1 stycznia 2018 r.  Propozycja resortu - jak stwierdza Związek - absolutnie nie satysfakcjonuje nauczycieli, którzy w wyniku reformy zostali bardzo obciążeni dodatkowymi pracami dostosowania dokumentacji szkolnej, zmian programowych i strukturalnych. Zwracamy uwagę, że porównywalnie coraz niższe wynagrodzenia pracowników pedagogicznych grożą brakiem zainteresowania zatrudnieniem w oświacie przez osoby o odpowiednich kwalifikacjach. Dzisiaj wynagrodzenie nauczyciela jest niższe niż średnie wynagrodzenie w kraju, a uposażenie stażysty jest niższe niż minimalna płaca krajowa. Ponadto siła nabywcza tego wynagrodzenia wciąż spada! Często nauczyciel nie posiada zdolności kredytowej w celu zaspokojenia swoich potrzeb mieszkaniowych. Od nauczycieli oczekuje się podnoszenia kwalifikacji poprzez uczestnictwo w odpłatnych formach doskonalenia (zmiana siatek godzin wymaga uzyskania nowych kwalifikacji), dziennik elektroniczny wymaga od nauczyciela posiadania płatnego Internetu, nawet za podręczniki, z których nauczyciel uczy musi zapłacić z własnego wynagrodzenia! W żadnym innym zawodzie nie dopłaca się do swojej pracy, tak jak w zawodzie nauczyciela... Brak znaczących podwyżek w oświacie jest tym bardziej niezrozumiały w sytuacji wysokiego wzrostu gospodarczego odnotowanego przez Rząd RP.

Niespełnienie naszego postulatu płacowego od stycznia 2018 r. będzie powodem podjęcia zdecydowanych działań protestacyjnych przez pracowników oświaty - konkluduje Związek.

8 października 2017

11 rannych w Londynie. Wypadek drogowy czy zamach

11 osób zostało rannych, kiedy na chodnik przed Muzeum Historii Naturalnej w Londynie wjechał rozpędzony pojazd. Policja i media od razu zakwalifikowały zdarzenie jako wypadek, kolizja drogowa, żaden atak terrorystyczny. 

Być może tak było, choć samochód potrącający przechodniów to ostatnio ulubiona metoda terrorystów. I jeszcze jeden drobiazg, kierowca wcale nie jest białym europejczykiem.

7 października 2017

Co z nowelizacją ustawy o uznanie za nieważne za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego?

Co stało się z senackim projektem ustawy o zmianie ustawy o uznanie za nieważne za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (druk nr 665) zapytała przewodniczącego specjalnej podkomisji Bartłomieja Wróblewskiego - Alina Cybula Borowińska ze Stowarzyszenia Kobiet Internowanych, Więzionych i Represjonowanych w stanie wojennym Regionu Mazowsze. Przypomnijmy projekt trafił do Sejmu 13 czerwca 2016 r., skierowany został do I czytania 23 czerwca 2016 r. 25 maja 2017 roku Sejmowa nadzwyczajna podkomisja przyjęła sprawozdanie uwzględniające stanowisko rządu. I od tego momentu, prace dalsze jakby zaniechano.

Podstawową kwestią, którą ma rozstrzygać ustawa jest termin przedawnienia. Aktualnie ws. unieważnienia orzeczeń wątpliwości budzi sposób liczenia upływu terminu przedawnienia. Zgodnie z zasadami ogólnymi termin przedawnienia wynosi lat dziesięć (art. 118 kc), a bieg terminu przedawnienia rozpoczyna się od dnia, w którym roszczenie stało się wymagalne (art. 120 § 1 zdanie pierwsze kc). Stąd powstaje pytanie, od kiedy roszczenia dochodzone na podstawie ustawy stają się wymagalne. Czy z dniem powstania szkody, czy też od dnia wejścia w życie ustawy (ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, czy też jej poszczególnych nowelizacji). Dodanie do ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego nowego art. 11a, zgodnie z którym roszczenia o odszkodowanie za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę nie przedawniają się, miało jednoznacznie rozstrzygać powyższe wątpliwości.

Jest wiele osób które jeszcze nie składały wniosków do sądu o zadośćuczynienie. Jeżeli ustawa nie będzie poprawiona i uchwalona przez sejm to te osoby nie będą mogły ubiegać się o należne im zadośćuczynienie - stwierdza pani Alina. 

Okazuje się, że nie za bardzo wiadomo, co dzieje się z projektem ustawy. Przewodniczący Komisji Bartłomiej Wróblewski stwierdził bowiem w odpowiedzi - jest mi bardzo przykro z powodu spowolnienia prac. Prace podkomisji zakończyliśmy pod koniec maja. Od tego czasu czekamy, aż projekt ustawy rozpatrzy Komisja Sprawiedliwości. Na każdym posiedzeniu Sejmu staram się przypominać Panu Przewodniczącemu. Myślę, że prace związane z reformą wymiaru sprawiedliwości spowodowały spowolnienie prac. Jak tylko otrzymam wiadomość, co do dalszych prac, napiszę. 

6 października 2017

Miasto Gdańsk ma być przyłączone do inicjatywy tzw. Tęczowych Miast? Zapłacą gdańscy podatnicy


Prawdopodobnie już jutro (07.10.2017) miasto Gdańsk przyłączy się do inicjatywy tzw. Tęczowych Miast. Pretekstem do tego będzie tzw. Panel Obywatelski podczas którego zostanie podniesiony ten postulat. Panel opłacany jest ze środków publicznych.
 
Panel ten nie jest zwykłą dyskusją. Jeśli 80 procent panelistów uzna postulat za słuszny, to ten głos obywateli jest wiążący dla Miasta. Idea panelu, jako miejsca dyskusji, wydaje się całkiem słuszna. Może zastanawiać dobór organizacji biorących udział. Są wśród nich: Trójmiejska Akcja Kobiet, Dziewuchy Dziewuchom, Tolerado, Miłość nie wyklucza, Transfuzja, Febra, Lambda, Akceptacja. Nie ma organizacji reprezentujących inny punkt widzenia niż środowiska lewicowe i LGBT.
 
W panelu, na prośbę mieszkańców Gdańska, mieli wystąpić reprezentanci Fundacji Mamy i Taty, niestety w ostatniej chwili okazało się, iż nie pasujemy do koncepcji panelu. Zostaliśmy wykluczeni z udziału w dyskusji.
 
Możemy zatem przewidywać, iż wielogłos będzie tak naprawdę jednym głosem i już wkrótce mieszkańcy Gdańska dowiedzą się, że w toku konsultacji jednogłośnie przyjęto wsparcie dla postulatów lobby LGBT. Konsekwencje finansowe związane z przyłączeniem do tęczowych miast będą dźwigali wszyscy obywatele Miasta Gdańsk.
 
Jeśli uważacie Państwo, że decyzja o tym:
·      czy nad miastem Gdańsk ma powiewać tęczowa flaga,
·      czy przedstawiciele środowisk LGBT mają mieć głos doradczy we władzach miasta,
·      czy postulaty lobby homoseksualnego mają być oficjalnymi postulatami miasta Gdańsk,
należy do obywateli – proszę napiszcie mail do Pana Prezydenta Pawła Adamowicza: prezydent@gdansk.gda.pl lub zadzwońcie do Kancelarii Prezydenta
tel.: 58 323 63 10 i wyraźcie swoją opinię.
 
Stoimy na stanowisku, że dzieci mają prawo być wychowywane przez rodzinę składającą się z mamy i taty. Ideologiczna presja na zmianę definicji rodziny i promocję zachowań homoseksualnych w szkołach, ograniczanie wolności słowa, a w najbliższej przyszłości oczekiwanie lub zmuszanie do homoseksualnego stylu życia jest dla nas kontrowersyjne i wymaga obywatelskiej interwencji do której Państwa zapraszamy.
 
Jeszcze raz zachęcamy do korespondencji mailowej z osobą odpowiedzialną za te działania, Panem Prezydentem Gdańska – Pawłem Adamowiczem: prezydent@gdansk.gda.pl; możliwy jest też kontakt telefoniczny - Kancelaria Prezydenta tel.: 58 323 63 10. O ile to możliwe prosimy o kopię maila na adres biuro@mamaitata.org.pl
 
Razem powstrzymajmy cenzurę i ideologiczny pucz. 
 
Pozdrawiam Państwa i liczę na wspólne działanie.
 
Marek Grabowski
Prezes Fundacji Mamy i Taty

O azyl dla norweskiej rodziny!

Silje Garmo jest rodowitą Norweżką, mamą dwóch córek, w tym ośmiomiesięcznej Eiry. Stała się obiektem zainteresowania norweskiego urzędu ochrony dzieci (Barnevernet) po tym, jak złożono na nią donos. Bez bliższego zbadania sprawy stwierdzono, że nadużywa leków przeciwbólowych, potem dodano zarzuty „chaotycznego stylu życia” i „przewlekłego zmęczenia”. Na tej podstawie zabrano jej starszą córkę! Dziecko wielokrotnie powtarzało, że chce wrócić do mamy, ale urzędnicy całkowicie to ignorowali. Podczas drugiej ciąży Silje Barnevernet cały czas monitorował wyniki jej badań krwi, by znaleźć dowód na lekomanię kobiety. Nigdy nie stwierdzono nadużycia leków, ale to nie miało już znaczenia. Dzień po urodzeniu Eiry pracownicy Barnevernet – znów bez żadnego powodu – zapowiedzieli Silje odebranie córki.

Barnevernet słynie z nadmiernej ingerencji w życie rodzin i odbierania dzieci z błahych powodów, takich jak nieodpowiedni skład śniadania do szkoły. Państwo norweskie nie tylko nie zapewniło bezpieczeństwa Silje i jej córkom, ale wręcz naruszyło szereg praw człowieka, m.in. prawo dziecka do wychowania w rodzinie i do pozostawania pod opieką rodziców, prawo do ochrony przed rozdzieleniem od rodziców, prawo do ochrony dziecka przed arbitralną i bezprawną ingerencją w jego życie rodzinne, prawo do rzetelnego procesu. Mimo to Silje nie zamierza się poddać i walczy o rodzinę. Chce za wszelką cenę ochronić młodszą córkę i odzyskać prawo do opieki nad starszą. 

 Od czterech miesięcy Silje i malutka Eira przebywają w Polsce. Silje złożyła wniosek o azyl. Niestety, Norwegia w każdej chwili może domagać się wydania dziecka i deportacji matki, natomiast analiza wniosku o azyl trwa zwykle kilka miesięcy i nie ma żadnej pewności, że zostanie on rozpatrzony pozytywnie. Pomóżmy Silje walczyć o prawo opieki nad jej dziećmi, o jej godność i dobre imię! Apelujmy o jak najszybsze udzielenie jej azylu w Polsce!


Małgorzata Owczarska
Prezes Konfederacji Kobiet RP

3 października 2017

Podwyżka kwoty wolnej od podatku: dalej będą płacić, choć oficjalnie nie płacą

Jak podwyższyć kwotę wolną od podatku zmniejszając podatek, by jak najmniej mogli z tego skorzystać osoby najmniej zamożne? Właśnie pokazał to nam rząd, który ogłosił podwyższenie kwoty wolnej od podatku do 8 tys. zł z obecnych 6,6 tys. Kwota zmniejszająca podatek dla najmniej zarabiających wyniesie 1 tys. 440 zł. Więcej słabo zarabiających Polaków zapłaci niższy PIT lub w ogóle go nie zapłaci – głoszą zapowiedzi. Tyle, że nie całkiem pokrywają się z rzeczywistością.

Otóż przy dochodzie 8 tys. złotych rocznie (666,66 zł miesięcznie) nie można pomniejszyć podatek o 1440 złotych, albowiem jest on znacznie niższy. Wysokość podatku nalicza się jako 18% od podstawy podatkowania (dochodu) pomniejszonego o kwotę wolną od podatku i składki ubezpieczenia zdrowotnego. Przy 8 tys. złotych składka ubezpieczenia zdrowotnego w przypadku rencisty wynosi 720 złotych (z czego 620 złotych podlega odliczeniu podatkowemu). Zatem podatek bez kwoty wolnej i tak nie mógłby być wyższy niż 820 złotych.

Okazuje się, że na podwyżce kwoty wolnej najbiedniejsi obywatele zarobią znacznie mniej niż mogą przypuszczać. Dochód podatkowy to przychód pomniejszony o koszty uzyskania przychodu. 6 tys. zł rocznie dochodu to 550 zł miesięcznie, a 8 tys. zł rocznie to ok. 666,66 zł miesięcznie. W przypadku pracownika uwzględniając 111,25 zł kosztów uzyskania przychodu miesięcznego i składki ubezpieczenia społecznego daje to  nam odpowiednio przychód ok. 765 zł i 900 zł.

Weźmy przypadek osoby zarabiającej 765 zł miesięcznie, po potrąceniu kosztów uzyskania przychodu i składek ubezpieczenia społecznego, jego miesięczny dochód wynosi 549 złotych. Składka ubezpieczenia zdrowotnego wynosi 52,49 zł, zaliczka na PIT 1 złotych. Zatem w rozliczeniu rocznym Kowalski na całej podwyżce zaoszczędzi jedynie 12 złotych. Przy 900 zł miesięcznie przychodu, podstawa opodatkowania to 665 zł, składka ubezpieczenia zdrowotnego 69,89 zł a zaliczka na PIT 13 złotych miesięcznie czyli rocznie 156 złotych.

W przypadku rencisty o przychodzie 666,66 zł miesięcznie (8 tys. zł rocznie), składka zdrowotna wyniesie 60 zł a zaliczka PIT 22 zł miesięcznie. Zatem na podwyżce kwoty wolnej co najwyżej odzyska 22*12 czyli 264 złote.

Dlaczego przy tak dużym wzroście kwoty wolnej (z 3091 do 6,6 tys. zł a następnie do 8 tys. złotych) osoby mało zarabiające uzyskują tak niewiele? Otóż przy liczeniu podatku, zasadnicze znaczenie ma składka ubezpieczenia zdrowotnego, która jest według ustawodawcy – ulgą podatkową (sic) w wymiarze 7,75% przychodu (choć składka wynosi 9%).

Zgodnie z przepisami jeżeli wysokość podatku jest niższa składki zdrowotnej, wówczas składka równa się wysokości podatku. Aby wysokość składki zdrowotnej nie została pomniejszona wskutek podwyżki kwoty wolnej przyjęto, że przy rozliczeniu miesięcznym nadal stosuje się do celów obliczeniowych 1/12 kwoty pomniejszającej podatek czyli 1/12 z 556,02 zł czyli 46,33 złote. Dzięki temu zabiegowi wysokość składki zdrowotnej nie uległa zmniejszeniu i w ten sposób podwyżka kwoty wolnej nie spowodowała większego ubytku dla budżetu, ale za to  przyniosła mniejszy zarobek dla najmniej zarabiających.

Przy obecnej konstrukcji podatkowej, zatem tylko pracownik zarabiający brutto do 430 złotych miesięcznie (5150 zł rocznie), a emeryt-rencista do 260 złotych miesięcznie (3120 zł rocznie) nie płaci żadnego podatku, składka zdrowotna to bowiem żadna ulga podatkowa, ale danina publiczna czyli quasi-podatek.

Gdyby rządzący podwyższyli kwotę wolną od podatku do 8 tys. złotych dla wszystkich i odpowiednio także w skali miesięcznej, wówczas byłoby to odczuwalne w sposób znaczący dla najmniej zarabiających. A tak dalej będą płacić, choć oficjalnie nie płacą.

dr Daniel Alain Korona