19 sierpnia 2017

Moda na głupotę (Felieton z internetowego kabaretu Małgorzaty Todd 332/2017)

Obwieszczenie końca komunizmu w 1989 roku było nie tyle przedwczesne, co całkowicie błędne. To właśnie był początek nowej ery - eurokomunizmu. Z poczwarki terroru, czy zamordyzmu, przeistoczył się w motyla rozmaitej destrukcji. Przejawia się to między innymi modą na głupotę i brzydotę. Z modą, jak wiadomo, dyskutować się nie da. Można ją jedynie przyjąć, lub odrzucić. Taki wybór istnieje zawsze. To fragment demokracji nie do ruszenia, ale można mimo to o nią powalczyć na leżąco, waląc nogami w metalowe osłony policyjne. W PRL-u dziewczyny usiłowały wyglądać powabnie, mimo „braków na rynku” wszystkiego, co mogłoby dodawać elegancji. Głupota płynąca z mediów była rekompensowana inteligencją na polu prywatnym. Triumfy święcił bridż, bo wymagał pomyślunku, którego byle aparatczyk  wykrzesać nie mógł. 


Komunizm jakimś cudem jednak zwyciężył i moda na głupotę oraz brzydotę zatriumfowała. W zaawansowanym stadium możemy ją oglądać w wykonaniu wszelkich osobników KOD-omito podobnych. Totalna opozycja szczególnie ich hołubi. Głupki bywają różnej maści. Przemądrzały, elokwentny, a właściwie cierpiący na bezmózgowy słowotok, głupek oczywiście wie i rozumie wszystko, a jak czegoś nie kuma, to to coś, a nie on, musi być głupie. Zgoła odmienne zdanie ma „poczciwiec”. Nie wysila się, żeby cokolwiek rozumieć, a jak przypadkiem usłyszy coś, co rozumie, to od razu traci zaufanie do źródła takiej wiedzy, bo co to za autorytet, który jest zrozumiały nawet dla niego!


Jest jeszcze nadzwyczajna kasta, do której zaliczają się w pierwszej kolejności unijni dygnitarze. Oni wszystko wiedzą najlepiej i z nikim swej wiedzy konsultować nie muszą. Jeśli bredzą coś sprzecznego z faktami, to tylko gorzej dla faktów.

Małgorzata Todd

Stan Unii Europejskiej (demotywatory.pl)


18 sierpnia 2017

Ataki nożownika w Finlandii oraz w Niemczech

Informowaliśmy o zdarzeniach w Hiszpanii, ale niestety nie koniec. Ok. godz 16.00 kilka osób zostało dźgniętych nożem w centrum w pobliżu targu Puutori. Policjanci postrzelili i zatrzymali napastnika. Dwie osoby zginęły, a osiem trafiło do szpitala z ranami. 

Do podobnego wydarzenia doszło nieco później w niemieckim mieście Wuppertal w Nadrenii Północnej - Westfalii. Lokalne media informują o jednej ofierze śmiertelnej i jednej osobie rannej. Nożownik zaatakował w pobliżu głównej stacji kolejowej. Trwa obława. 

Co łączy te wszystkie te zdarzenia? Otóż mordowani są zwykli ludzie, a sprawcami są islamscy imigranci lub z pochodzenia imigranckiego. I pomyśleć że są w Polsce politycy, osoby, którzy chcą wpuścić islamskich imigrantów-uchodźców do naszego kraju.

Kolejny atak islamskich terrorystów w Cambrils, a politycznie poprawne media oburzone na Trumpa

W piątek nad ranem doszło do kolejnego ataku terrorystycznego w Hiszpanii. Od kul policji w nadmorskim kurorcie Cambrils ok. 100 km od Barcelony zginęło 5 napastników, a siedem osób – w tym policjant – zostało rannych. Napastnicy podobnie jak wcześniej w Barcelonie wjechali furgonetką w grupę ludzi. Ale tym razem atak się nie powiódł, policja zareagowała błyskawicznie, ostrzelała napastników.

Politycy europejscy oczywiście solidaryzują się z miastami dotkniętymi terroryzmem  i ... na tym koniec. Tylko puste frazesy, być może będą kredki, być może wspólne marsze, ale rozwiązań żadnych nie proponują. Oczywiście "postępowcy" będą za to oburzeni na słowa Donalda Trumpa, który na Twitterze napisał: „Przypomnijcie sobie, co amerykański generał Pershing zrobił terrorystom, kiedy ich złapał. Radykalnego islamskiego terroryzmu nie było później przez 35 lat!”. Chodzi o gen. Johna Pershinga, który między 1909 a 1919 r., kiedy był gubernatorem prowincji Moro, stłumił rebelię na Filipinach... Oni mieli wtedy ten sam problem z terroryzmem, jaki my mamy – powiedział wtedy ówczesny kandydat na prezydenta i powiedział, że generał Pershing złapał 50 terrorystów, a następnie kazał 50 mężczyznom ich rozstrzelać, używając pocisków umoczonych w świńskiej krwi. Generał miał oszczędzić ostatniego mężczyznę, który został wypuszczony wolno i miał powiedzieć swoim przełożonym, co się wydarzyło 49 pozostałym.

Niezależnie czy ta opowieść odpowiada faktom czy nie, przesłanie jest jasne - terrorystów się tępi i każdy środek jest dobry. 

Mary Wagner skazana za rozdawanie róż i propozycję rozmowy

Mary Wagner znów została skazana przez sąd! Za namawianie kobiet do odstąpienia od aborcji może ponownie trafić do więzienia. Ta dzielna kobieta spędziła w więzieniu już prawie pięć lat. Jest prześladowana przez kanadyjskie władze bo namawia kobiety aby nie zabijały własnych dzieci i oferuje im pomoc.

W grudniu po raz kolejny została aresztowana, gdy w jednej z tzw. „klinik” aborcyjnych rozdawała kobietom róże i proponowała rozmowę. Zanim zakuto ją w kajdanki, zdążyła przekonać jedną z matek czekających w kolejce do aborcji aby nie mordowała dziecka!

We wtorek 15 sierpnia zapadł wyrok. Mary została uznana za winną… naruszenia działalności gospodarczej legalnego biznesu, jakim jest „klinika” aborcyjna! Wysokość kary zostanie wyznaczona we wrześniu. Być może Mary po raz kolejny trafi za kratki….

To straszne. Uratowanie życia dziecka oznacza straty finansowe dla przemysłu aborcyjnego, gdyż matka nie skorzystała z „oferty” i wyszła z „kliniki” nie zostawiając w niej pieniędzy za aborcję. To przemysł śmierci na gigantyczną skalę. Tylko w przeciągu najbliższych trzech lat Kanada zamierza przeznaczyć aż 650 milionów dolarów na promocję aborcji na świecie?

Wszystko to aby szybko i sprawnie pozbywać się „problemów”, jakimi są niechciane lub chore dzieci. Ale nie tylko. Przeczytałam ostatnio przerażającą wypowiedź jednej z promotorek zabijania nienarodzonych: „Nie patrzymy na aborcję jak na morderstwo. Patrzymy na to jak na coś, co zakończyliśmy. Zakończyliśmy możliwe życie, które mogłoby wywołać ogromne komplikacje.”

To otwarta droga do fizycznej likwidacji każdego człowieka. W Holandii już teraz dopuszczalna jest tzw. aborcja po urodzeniu, czyli zamordowanie noworodka, u którego nie udało się wcześniej wykryć choroby….

Kinga Małecka Prybyło

Zatrzymaj Aborcję w Sejmie

Do Marszałka Sejmu wpłynęło zawiadomienie o utworzeniu Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej ZATRZYMAJ ABORCJĘ oraz projekt nowelizacji ustawy aborcyjnej. Stosownie do obowiązujących przepisów Marszałek ma teraz 14 dni na przyjęcie zawiadomienia. Po tym czasie organizatorzy muszą zebrać 100 tys. podpisów pod projektem w ciągu 3 miesięcy. Organizatorzy chcą zebrać znacznie więcej, aby głos za życiem wybrzmiał jak najgłośniej!

Nowelizacja zawiera formalnie niewielką zmianę w treści ustawy - wykreślenie przesłanki eugenicznej, tj. przepisu zezwalającego na zabicie dziecka z powodu podejrzenia jego niepełnosprawności lub choroby. W 2015 roku z wymienionej przyczyny zabito w Polsce legalnie 1000 dzieci. Aborcje eugeniczne są najbardziej brutalne ze wszystkich aborcji, wykonywane na dużych i znacznie rozwiniętych dzieciach w 4, 5 i 6 miesiącu ciąży (wcześniej trudno o diagnozę!), bez podania dziecku znieczulenia. Z aborcji tych mogą się urodzić żywe dzieci, jednak nikt im nie udziela pomocy, nikt nie walczy o ich życie. Zostają pozostawione na powolną śmierć. Zgodnie z obowiązującym dziś prawem, aborcji dokonuje się przeważnie na dzieciach, które mogłyby żyć długo i być szczęśliwe: nie tylko dzieciach z zespołem Downa i Turnera, ale także niepełnosprawnych fizycznie oraz dzieciach z pochopnie postawioną radykalną diagnozą.

17 sierpnia 2017

Islamski atak terrorystyczny. Furgonetka wjechała w tłum na Placu Katalońskim w Barcelonie

Nicea, Berlin, teraz Barcelona. Rozpędzona furgonetka wjechała w tłum ludzi, są ofiary śmiertelne i ranni. Takie obrazy szokują, ale już nie dziwią, wszak zachód Europy sam zaprosił do siebie zagrożenie islamsko-terrorystyczne. Dziś o godz. 17.24 biała furgonetka wjechała w pieszych spacerujących po deptaku Las Ramblas przy Placu Katalońskim z dużą prędkością. Jechała zygzakiem od krawężnika do krawężnika, by trafić w jak największą liczbę ludzi. Według lokalnych mediów na Placu Katalonii  - było 13 ofiar śmiertelnych i 20-25 rannych. Sprawca ataku uciekł. Równocześnie media podają o strzelaninie w pobliżu miejskiego targowiska La Boqueria i do przetrzymania zakładników w restauracji tureckiej, kilkaset metrów od Placu Katalońskiego.

Islamski terroryzm uderzył, a tymczasem Komisja Europejska wciąż domaga się by Polska przyjęła w ramach relokacji islamskich imigrantów (zwanych dla niepoznaki uchodźcami). Niektóre celebrytki w Polsce i działacze totalnej opozycji (PO-Nowoczesna) także żądają, by nasz kraj otworzył się na islamskich uchodźców.

MSZ nie wypowiedział się ws. zasadności żądań reperacji wojennych od Niemiec

Gazeta Wyborcza (a w ślad inne lewicowe-liberalne media) poinformowały, iż MSZ, szerzej rząd nie popiera żądań reparacji wojennych od Niemiec. W tym celu zmanipulowano odpowiedź podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Marka Magierowskiego na interpelację posła Adama Ołdakowskiego. A oto co w rzeczywistości napisało MSZ, cyt.:

Odpowiadając na zapytanie nr 3812 Pana Posła Adama Ołdakowskiego w sprawie strat poniesionych podczas II wojny światowej. Pragnę zaznaczyć, że zawarte w piśmie tezy prawne są nie do końca spójne z argumentacją podnoszoną w ostatnim czasie przez niektórych Przedstawicieli Rządu RP w środkach masowego przekazu i wskazujące, że Polsce należą się od Niemiec reparacje. DPT sporządził w tej sprawie notatkę dla Pana Ministra. Jak dotąd nie mamy informacji, by oficjalne stanowisko Rządu RP wyrażone w uchwale z 2004 r. uległo zmianie.
Polska nie zawarła z Niemcami umowy międzynarodowej, która w sposób bezpośredni i całościowy regulowałaby zagadnienie reparacji (odszkodowań) wojennych za szkody poniesione przez Polskę w trakcie II wojny światowej. Bezsprzeczny jest status Polski jako jednej z największych ofiar niemieckiego reżimu i okresu działań wojennych 1939-45.
Oceniając prawnomiędzynarodowe aspekty ewentualnej możliwości dochodzenia przez Polskę roszczeń z tytułu strat poniesionych w trakcie II wojny światowej, należy uwzględnić szerszą perspektywę historyczno-polityczną. Zgodnie z Umową Poczdamską zawartą pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, ZSRR oraz Wielką Brytanią Polska zaliczona została do wschodniej strefy reparacyjnej, a jej roszczenia odszkodowawcze miały zostać zaspokojone z odszkodowań otrzymanych przez stronę radziecką. W celu wykonania Umowy Poczdamskiej została zawarta polsko-radziecka umowa w sprawie wynagrodzenia szkód wyrządzonych przez niemiecką okupację z 16 sierpnia 1945 r. W umowie tej określono tryb i zakres zaspokojenia roszczeń Polski z tytułu reparacji z radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec oraz z udziału ZSRR w reparacjach z zachodnich stref okupacyjnych. Na jej podstawie rząd radziecki zrzekł się na rzecz Polski wszelkich roszczeń do mienia niemieckiego i innych niemieckich aktywów na całym terytorium Polski. Na mocy Umowy Poczdamskiej Polska uzyskała również byłe niemieckie obszary wschodnie. Sprawę rozliczeń reparacyjnych między PRL a ZSRR zamknął Końcowy protokół o dostawach dla PRL na rachunek jej udziału w reparacjach z Niemiec z 4 lipca 1957 r.
22 sierpnia 1953 r. ZSRR zawarł z Niemiecką Republiką Demokratyczną (NRD) umowę dotyczącą zamknięcia kwestii reparacyjnych ze strony Niemiec. Umowa stwierdzała m.in., że NRD wywiązały się już w znacznym stopniu ze swoich zobowiązań finansowo-gospodarczych, a z uwagi na ekonomiczne uwarunkowania uznano za niecelowe wypłacanie dalszych świadczeń.
23 sierpnia 1953 r. w rezultacie przyjęcia przez Radę Ministrów PRL uchwały „Oświadczenie rządu PRL” Polska zrzekła się reparacji od Niemiec w związku z II wojną światową. Ust. 5 tego oświadczenia stwierdza, że: „(...) dla uregulowania problemu niemieckiego i w uznaniu, iż Niemcy w znacznym stopniu uregulowały swe zobowiązania z tytułu odszkodowań wojennych, rząd polski zrzeka się z dniem 1 stycznia 1954 r. spłaty odszkodowań wojennych na rzecz Polski”.
Niezależnie od współczesnych ocen tego faktu w przeważającej części polska doktryna skłania się ku stanowisku, że oświadczenie z 1953 r. stanowi wiążący jednostronny akt Państwa Polskiego – podmiotu prawa międzynarodowego. Zgodnie z zasadami prawa międzynarodowego przy ocenie aktów jednostronnych należy wziąć pod uwagę zamiar wywołania skutków prawnych oraz publiczny charakter oświadczenia. W tych aspektach brak podstaw, aby zakwestionować moc prawną oświadczenia z 1953 r. Jednostronne akty tworzą zobowiązania dla państw autonomicznie, nie muszą stanowić części traktatu aby posiadać moc obowiązującą i nie wymagają akceptacji drugiej strony. Niektórzy przedstawiciele polskiej doktryny podważają jednak takie rozumowanie.
W stanowisku z dnia 19 października 2004 r. Rada Ministrów podkreśliła: „Oświadczenie Rządu PRL z 23 sierpnia 1953 r. o zrzeczeniu się przez Polskę reparacji wojennych Rząd RP uznaje za obowiązujące (…) Oświadczenie z 23 sierpnia 1953 r. było podjęte zgodnie z ówczesnym porządkiem konstytucyjnym, a ewentualne naciski ze strony ZSRR nie mogą być uznane za groźbę użycia siły z pogwałceniem zasad prawa międzynarodowego, wyrażonych w Karcie Narodów Zjednoczonych”. Stanowisko polskiego rządu nie uległo zmianie od 2004 r. (od red. - rzeczywiście polski rząd od tamtego czasu sprawą się nie zajmował, ale nie oznacza to iż popiera tamtejsze stanowisko)
W świetle przedstawionych rozważań prawnych należy przypomnieć, że w myśl art. 9 Konstytucji RP „Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego”. Równocześnie należy pamiętać, że Oświadczenie z 1953 r. nie ogranicza w żadnym stopniu praw obywateli polskich do dochodzenia swoich roszczeń przed sądami niemieckimi, aczkolwiek strona niemiecka przedstawiała niekiedy odmienne stanowisko w tym zakresie. Formalnie zatem podmiot indywidualny (osoba fizyczna lub prawna) może wnieść skargę do sądu krajowego przeciwko RFN w związku ze szkodami jakie poniósł w trakcie II wojny światowej.
Warto wspomnieć, że sprawa uzyskania indywidualnych odszkodowań wojennych dla Polaków - ofiar III Rzeszy była wielokrotnie tematem rozmów polsko - niemieckich. 16 listopada 1972 r. w Genewie zostało podpisane Porozumienie między ministrem zdrowia i opieki społecznej PRL a federalnym ministrem gospodarki i finansów RFN w sprawie pomocy finansowej dla obywateli polskich – ofiar hitlerowskich eksperymentów pseudomedycznych, które przewidywało przekazanie kwoty 100 mln DM. Porozumienie to poprzedzały indywidualne wypłaty dokonywane przez rząd RFN za pośrednictwem Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, których łączna suma wyniosła ponad 39 mln DM.
Na podstawie porozumienia polsko - niemieckiego z 16 października 1991 r. o pomocy humanitarnej dla szczególnie poszkodowanych ofiar prześladowania nazistowskiego w Polsce Rząd RFN przekazał 500 mln ówczesnych marek Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, natomiast Polska zobowiązała się do niepopierania roszczeń swoich obywateli na płaszczyźnie międzynarodowej. Podejmując takie zobowiązanie ówczesny Rząd RP zastrzegł, iż nie oznacza ono ograniczenia praw obywateli do indywidualnego dochodzenia roszczeń.
W latach 1999-2000 prowadzone były dodatkowe negocjacje na forum międzynarodowym, z aktywnym udziałem delegacji polskiej, które doprowadziły do uchwalenia przez niemiecki Bundestag 6 lipca 2000 r. ustawy o utworzeniu Fundacji „Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość” (Fundacja POP) oraz podpisania w dniu 17 lipca 2000 r., tzw. „Wspólnego Oświadczenia” (Joint Statement) przez Rządy Białorusi, Czech, Państwa Izrael, Rzeczypospolitej Polskiej, Federacji Rosyjskiej, Ukrainy oraz Rządu RFN i Stanów Zjednoczonych, a także przedsiębiorstwa niemieckie i Konferencję ds. Żydowskich Roszczeń Majątkowych, na podstawie którego Rząd RFN i firmy niemieckie zobowiązały się do dokonania wpłat w wysokości 10 mld DM na rzecz Fundacji POP. Zgodnie z ustawą Bundestagu, Fundacja POP za pośrednictwem tzw. organizacji partnerskich (w przypadku obywateli polskich taką organizacją była przede wszystkim FPNP) wypłacała świadczenia dla więźniów obozów i gett oraz dla robotników przymusowych, deportowanych ze swojej ojczyzny na teren III Rzeszy lub na tereny przez nią okupowane i tam zmuszonych do pracy w przedsiębiorstwach zarobkowych lub w sektorze publicznym. Dodatkowo, w ramach tzw. „klauzuli otwartości”, dopuszczono możliwość objęcia świadczeniami również robotników rolnych, dzieci wywiezione wraz z rodzicami deportowanymi na roboty przymusowe, dzieci urodzone w czasie trwania pracy przymusowej rodziców na terenie III Rzeszy, osoby pozbawione wolności w więzieniach, aresztach i obozach przejściowych oraz ofiary eksperymentów pseudomedycznych, które z mocy w/w ustawy niemieckiej nie zostały objęte świadczeniami. Ponadto, o wypłatę świadczeń mogły ubiegać się również osoby, których mienie zostało naruszone „wskutek prześladowań rasowych przy istotnym, bezpośrednim i przyczyniającym się do powstania szkód udziale niemieckich przedsiębiorstw”. Wypłaty świadczeń, o których mowa, zostały zakończone 30 września 2006 roku. FPNP ogółem przekazała świadczenia ze środków niemieckiej Fundacji POP dla 484 tys. osób uprawnionych na kwotę ponad 3,5 mld PLN (975,5 mln EUR).
Przedstawione informacje pokazują, że sprawa pomocy finansowej dla obywateli polskich - ofiar zbrodni wojennych III Rzeszy była przedmiotem starań kolejnych polskich rządów. Pomimo tego, udało się objąć wypłatami jedynie część poszkodowanych osób. Obecnie z uwagi na Oświadczenie z 1953 r. oraz jego potwierdzenie przez Rząd RP w 2004 r. możliwość skutecznego wystąpienia z roszczeniami reparacyjnymi wymaga dalszych analiz. Na podstawie wspomnianego porozumienia polsko-niemieckiego z 1991 r. ówczesny Rząd RP zobowiązał się wobec Rządu RFN, że „nie będzie dochodził dalszych roszczeń obywateli polskich, które mogłyby wynikać w związku z prześladowaniem nazistowskim” (zastrzegając jednocześnie, że nie powinno to oznaczać ograniczenia praw obywateli do indywidualnego dochodzenia roszczeń).
Władze polskie podpisując Wspólne Oświadczenie z 2000 r., o którym mowa wyżej, zgodziły się również, że „w odniesieniu do sumy 10 mld DM, która ma być przekazana Fundacji "Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość" przez niemiecki sektor publiczny oraz niemieckie firmy, (…) suma ta stanowi zarówno górną granicę, jak i ostateczną kwotę przeznaczoną na wypłaty”. Dotychczasowe działania nie pozbawiają natomiast strony polskiej możliwości podejmowania w rozmowach z RFN kwestii przyznania dodatkowych świadczeń humanitarnych dla żyjących jeszcze ofiar niemieckiego reżimu narodowosocjalistycznego.


Z powyższego wynika, że MSZ udzieliło wyczerpującej informacji nt. aktualnego stanu prawnego, ale w sprawie zasadności i możliwości roszczeń z tytułu reparacji wojennych się nie wypowiadało - jak stwierdziło, wymaga to dalszych analiz.

Niedziela w Polsce dniem wolnym od pracy?

Niedziela wolna od handlu jest standardem w wielu państwach Europy i to niekoniecznie ze względów religijnych. Dotyczy to np. Austrii czy Niemiec. Taki projekt ustawy złożyło również polskim rządzącym ponad 500 tys. Polaków! 

Jak alarmuje CitizenGO - po pierwszym czytaniu projektu i skierowaniu go do komisji (co jest dobrym krokiem), projekt nie jest sprawnie procedowany i nie wiadomo, czy i kiedy zostanie przyjęty. Z tych względów Misja Gabriela, wsparta przez Citizen Go, apeluje o wsparcie petycji do Marszałka Sejmu o przyspieszenie prac. Jak informuje Misja Gabriela, Wszyscy mamy świadomość, jak ważna jest rola rodziny w budowaniu pełnowartościowego społeczeństwa. W imieniu wielu środowisk którym na sercu leży dobro rodziny, gorąco zapraszamy wszystkich do wspólnego wsparcia petycji o przyspieszenie uchwalenia przepisów nadających Polskim Rodzinom prawo do właściwego przeżywania niedzieli. (...) Pełnym sukcesem będzie uchwalenie prawa, które będzie sprzyjało temu, aby rodzice mieli więcej czasu dla swoich dzieci... Chcemy głęboko wierzyć, ze obecny skład parlamentu daje wreszcie szansę na skuteczne wprowadzenie przepisów, które od wielu lat już obowiązują w wielu krajach Unii Europejskiej. Ta petycja jest apelem ze strony wszystkich rodzin o przywrócenie podstawowych praw Polskiej Rodzinie. Chcemy, żeby niedziela w sposób pełny była dla rodziny! Prosimy o podpisywanie petycji, której celem jest przyśpieszenie prac nad sukcesem, jakim będzie wolna niedziela dla rodzin."


16 sierpnia 2017

Patroni naszych ulic. Dekomunizacja w Warszawie i okolicach – Spotkanie dyskusyjne – Warszawa, 21 sierpnia 2017

W poniedziałek, 21 sierpnia o godzinie 17.00 w Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki Przystanek Historia przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie odbędzie się spotkanie poświęcone zasadom realizacji ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej.
Podczas spotkania omówione zostaną zasady dekomunizacji, będącej wynikiem wejścia w życie ww. ustawy. Przedstawione zostaną również kryteria, według których typowane są nazwy podlegające rygorowi dekomunizacji.

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych. Serdecznie pozdrawiam
Iwona Spałek
Asystent Prasowy Oddziału IPN w Warszawie,

Program:
  • Przykłady usuwania śladów carskich i pruskich na ziemiach polskich po odzyskaniu niepodległości – przegląd tematu – Adam Siwek (Dyrektor Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN)
  • Dekomunizacja na Mazowszu – stan prac i główne problemy – dr Piotr Oleńczak (Kierownik Oddziału Współpracy Instytucjonalnej w Biurze Wojewody Mazowieckiego)
  • Historyczne i praktyczne aspekty dekomunizacji – dr Maciej Korkuć (Naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Krakowie)
  • Wybrane nazwy ulic podlegające dekomunizacji – Leszek Żebrowski (Historyk)
  • Wybrane nazwy ulic podlegające dekomunizacji – dr Daniel Czerwiński (Oddziałowe Biuro Badań Historycznych IPN w Gdańsku)

Zabudują Park Szymańskiego, z powodu roszczeń reprywatyzacyjnych których nie ma

Informowaliśmy o planach zabudowy Parku Szymańskiego na Warszawskiej Woli. http://serwis21.blogspot.com/2017/08/park-szymanskiego-na-warszawskiej-woli.html

Urząd Dzielnicy zaplanował wybudowanie w parku Szymańskiego - Wolskiego Centrum Kultury, który uprzednio miał mieścić się przy ul. Sokołowskiej 10. Okazuje się, ze w sprawie wystąpił także watek roszczeń reprywatyzacyjnych, roszczeń których w rzeczywistości nie było. Sprawę ujawniło Stowarzyszenie STOP ZABUDOWIE PARKU SZYMAŃSKIEGO.

Otóż w dniu 29.11.2016 r. w trybie dostępu do informacji publicznej Urząd Dzielnicy Wola na temat decyzji o przeniesieniu budowy z ul. Sokołowskiej 10 do Parku Szymańskiego udzielił odpowiedzi: „W związku z ujawnieniem roszczeń w trybie dekretu z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m. st. Warszawy (Dz.U. Nr 50, poz. 279) realizacja w/w inwestycji w tej lokalizacji okazała się niemożliwa.”

Jednocześnie w dniu 20.06.2017 r.  w trybie dostępu do informacji publicznej Urząd m. st. Warszawy udzielił odpowiedzi : „Aktualnie w stosunku do gruntu położonego bezpośrednio w obrysie w/w budynku o adresie Sokołowska 10 nie odnaleziono informacji o zgłoszeniu przez dawnych właścicieli hipotecznych lub ich spadkobierców roszczeń dot. przyznania prawa własności czasowej (obecnie prawa użytkowania wieczystego) do w/w nieruchomości.” W tym samym piśmie Urząd wskazuje, że udało się ustalić w stosunku do dawnych nieruchomości wchodzących w skład działki lecz nie stanowiącej terenu położonego bezpośrednio pod budynkiem Sokołowskiej 10, że w dniu  14.03.1949 r. został złożony wniosek w trybie art. 7 dekretu z dnia 26.10.1945 r., który podlega rozpoznaniu.

Zatem nieprawdziwe były informacje udzielone przez Urząd Dzielnicy Wola jakoby do budynku przy ul. Sokołowskiej 10 istniały roszczenia dekretowe.

15 sierpnia 2017

Oferują algorytm zarobienia pieniędzy na podstawie odkrycia nieistniejących noblistów

Każdy chciałby zarobić szybkie pieniądze. W internecie pojawiły się zatem cudowne recepty jak tego dokonać. Ostatnio promowane są algorytmy z platformy, mający umożliwić szybkie pieniądze. Noszą różne nazwy: algorytm Lorenza, Brozowskiego, Drzewieckiego (a za granicą - Tommaso Lepri). Wszystkie podobne są opracowane na podstawie nagrodzonego Noblem w 2006 roku odkrycia trzech ekonomistów: Joshua Blank, Graham Maxwell i John Holland i połączone z własnym doświadczeniem z pomnożenia gotówki. Oczywiście, żeby się załapać trzeba się śpieszyć, bo miejsc pozostało niewiele (platforma niby jest na 10 tys. miejsc)

Drobiazg, który od razu pokazuje czym jest ta oferta. Otóż wśród noblistów, ani w dziedzinie ekonomii, ani w ogóle, ani w 2006 roku ani w innym roku nie ma wspomnianych - Joshua Blank, Graham Maxwell i John Holland . 
Lista noblistów - https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_laureat%C3%B3w_Nagrody_Nobla


Daniel Alain Korona - dr nauk ekonomicznych

14 sierpnia 2017

AFERA ZAGRANICZNO-WYJAZDOWA SĄDU NAJWYŻSZEGO?

"Bywalcy za publiczne pieniądze, Sędziowie Sądu Najwyższego podróżowali do Chin, Maroko, Tajlandii czy Korei Południowej", "Podróżnicy z Sądu Najwyższego. Zobacz, jak sędziowie zwiedzają świat za nasze pieniądze", "Zarobki sędziów SN sięgają aż 27 tys. zł. Ale pół świata zwiedzili za publiczne pieniądze", "Biuro Podróży Sąd Najwyższy. Ile na podróże po świecie wydała prezes Sądu Najwyższego??", "Setki tysięcy złotych na wyjazdy sędziów SN" - to tylko niektóre z dzisiejszych tytułów na portalach internetowych i w mediach. Wyjazdy służbowe sędziów Sądu Najwyższego, które ujawniło Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE - zaszokowały? Dlaczego, bo sędzia kojarzy się z osobą mającą wydać wyrok, a nie bawić się za publiczne pieniądze m.in. w egzotycznych krajach. Oficjalnie chodzi o wyjazdy służbowe, ale wszyscy doskonale sobie zdają sprawę, iż wiele z tych wyjazdów (nie mówimy że wszystkie) miało de facto charakter ezgotyczny, lub turystyczny.

Przypomnijmy przy tym, że pierwszy o sprawie informował Serwis21. 

http://serwis21.blogspot.com/2017/08/prywatne-konferencje-otwarcia-roku.html

Media liberalne-lewicowe oczywiście przemilczyły informację o wyjazdach sędziów SN


Poniżej linki do artykułów w tej sprawie:


http://wdolnymslasku.com/2017/08/14/bywalcy-za-publiczne-pieniadze-sedziowie-sadu-najwyzszego-podrozowali-do-chin-maroko-tajlandii-czy-korei-poludniowej/

















REAKCJA POLITYCZNA

"Cud nad Wisłą"- świetna, choć nieznana książka pułkownika dypl. Franciszka Arciszewskiego


Polecam - dokonała, wojskowa, rzetelna praca:


płk Dypl. Franciszek Adam Arciszewski - CUD NAD WISŁA



Wznowienie napisanej na emigracji a szeroko nieznanej w Polsce pozycji, która drobiazgowo opisuje z jakim niezwykłym zbiegiem wielu okoliczności mieliśmy do czynienia podczas ofensywy bolszewickiej w roku 1920 i polskiej obrony przed inwazją komunistycznej dziczy .



Autor, dyplomowany oficer wysokiej rangi, pisze fachowo, pieczołowicie i bierze pod uwagę realny, wojskowy punktu widzenia, Wskazuje, że mieliśmy naprawdę do czynienia z niezwykłymi zjawiskami do czynienia gdyż częstokroć szczegółowe ruchy wojsk i rozkazy jakie były żołnierzom na dole wydawane po obu stronach frontu były całkowicie odmienne od tych działań, do których dochodziło i faktycznych ruchów jednostek frontowych a jednak skutkiem tych właśnie nienakazywanych działań i wydarzeń, do których dochodziło było koniec końców olbrzymie zwycięstwo Armii Polskiej w decydującej bitwie o Warszawę.



W książce znajdują się szkice sytuacyjne czarno białe oraz mapki kolorowe.



Płk dypl. Franciszek Arciszewski (lwowianin) szuka naukowej odpowiedzi na pytanie, czy popularne nazwanie zwycięstwa polskiego "Cudem nad Wisłą" ma uzasadnienie rzeczowe. Omawia szczegółowo plany naczelnika Piłsudskiego, generałów Rozwadowskiego, Wayganda, Sikorskiego, marszałka wojsk sowieckich Tuchaczewskiego. Jako naoczny świadek wnosi do wiedzy historycznej wiele nieznanych szczegółów. Wykrywa wiele wypadków działań jednostek wojskowych i poszczególnych dowódców nie mieszczących się w normalnej doktrynie i zwyczajach wojskowych, spowodowanych "nadzwyczajnym natchnieniem", "intuicją", "szczęściem". Tytułem wstępu umieszczone jest w książce kazanie biskupa Teodorowicza.



Autor między innymi był przed II Wojną Światową prezesem Związku Towarzystw Gimnastycznych "Sokół", pracował w Biurze Ścisłej Rady Wojennej, w komisji wojskowej Sejmu RP.



Pierwsze wydanie ukazało się w Londynie nakładem Wydawnictwa VERITAS.

Wydanie:  Wyd. 2


Dotyczące podobnej tematyki godne polecenia opracowania:

Goclon Jacek Arkadiusz
W OBRONIE EUROPY - WOJNA Z BOLSZEWICKĄ ROSJĄ W 1920 ROKU (wyd. 2)




Goclon Jacek Arkadiusz

Rząd obrony narodowej Wincentego Witosa 24 VII 1920 - 13 IX 1921. Pozycja prawno-ustrojowa i dokonania w polityce wewnętrznej. Wydanie II



W rocznicę zwycięstwa nad bolszewikami i na święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny serdecznie polecam


ANTYK

13 sierpnia 2017

Chcą zamknąć polski kościół na rzecz bloku dla islamskich imigrantów?

Polski kościół, w którym gromadzi się regularnie półtora tysiąca ludzi w niedziele, a w ciągu tygodnia w tym kościele gromadzi się codziennie ok. 100 osób ma być zburzony, na jego miejsce ma powstać blok mieszkalny dla imigrantów. Rzecz ma miejsce w Niemczech, w Essen. 

18 lipca tego roku proboszcz wspólnoty polskiej ks. Jerzy Wieczorek dowiedział się od niemieckiego proboszcza, ks. Ludgara Blasiusa, który zarządza kościołem św. Klemensa w Essen w Niemczech, że kościół zostanie sprzedany deweloperowi, który planuje zbudować na nim blok mieszkalny... dla imigrantów (oczywiście islamskich). Sprawa nie jest przesądzona. Interwencje wiernych spowodowały reakcję biskupa ordynariusza i dojdzie do kolejnego spotkania po wakacjach.

Spółdzielnie w Warszawie naciskają na lokatorów ws. przekształcenia wieczystego, a jedynym efektem są koszty

Właściciele wyodrębnionych lokali w spółdzielniach w Warszawie otrzymują pisma od władz spółdzielni dot. możliwości przekształcenia prawa wieczystego użytkowania w prawo własności nieruchomości mieszkaniowych zabudowanych budynkami mieszkalnymi lub garażowymi z bonifikatą 95%. Oznaczałoby to możliwość wykupu za ok.50-60 zł/m2, co jest bardzo korzystne. W tym celu spółdzielnie oczekują od mieszkańców doręczenia dokumentów (aktualnego odpisu KW, kopia aktu notarialnego poświadczona notarialnie i dowód wpłaty 10 zł opłaty skarbowej za wydanie decyzji). Innymi słowy, właściciel wyodrębniony lokalu poniósłby teraz koszt ok. kilkudziesięciu złotych. Spółdzielnie wystarczają terminy, aby zdążyć przed planowaną ustawą (która przewiduje 20-33 letnią opłatę z możliwością bonifikaty przyznawane przez samorząd).

Pośpiech w sprawie nie wydaje się jednak uzasadniony, albowiem w przypadku gdy nie było aktualizacji opłat w ostatnich 2 latach, wówczas procedura będzie długotrwała (konieczność operatu szacunkowego i kolejnych kosztów) i tym samym szanse w przypadku wejścia w życie nowej ustawy rządowej, postępowanie byłoby umorzone, a właściciele lokali wyodrębnionych ponieśliby zbędne koszty. 
http://serwis21.blogspot.com/2017/06/bonifikata-za-przeksztacenie.html

Ponadto projekt ustawy (aktualnie w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów) może jeszcze ulec modyfikacjom w parlamencie np. poprzez przyjęcie stanowiska ministra Wąsika lub propozycji poprawek Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE. Ale nawet w przypadku przyjęcia aktualnej wersji rządowej, to - jak zapowiada Stowarzyszenie - dzień po wejściu w życie ustawy zostanie złożona do Rady Warszawy petycja-projekt uchwały ws. bonifikaty przy przekształceniu wieczystego użytkowania, a odrzucenie tejże propozycji przed wyborami samorządowymi byłoby kłopotliwe politycznie. A zatem bonifikaty powinny zostać ponownie uchwalone, choć nie wiadomo jeszcze w jakim procencie.

12 sierpnia 2017

Program szkolny do poprawki!

trwają ostatnie prace nad nową podstawą programową „Wychowania do życia w rodzinie”dla szkół ponadpodstawowych. Choć z projektu MEN zniknęły wcześniejsze propozycje realizujące postulaty LGBT i wytyczne Konwencji Stambulskiej, jednak bardzo niepokoi fakt, że nowy program poświęca niezwykle mało uwagi roli małżeństwa.
Małżeństwo rozumiane jako związek kobiety i mężczyzny stanowi fundament życia rodzinnego, dlatego marginalizowanie tego zagadnienia w programie jest co najmniej niezrozumiałe i budzi poważne obawy.

Ani słowa o trwałości małżeństwa

W nowej podstawie pojęcie „małżeństwa” pojawia się zaledwie cztery razy i w żaden sposób nie wskazuje się na to, że jest to wspólnota, która ma szczególne znaczenie. Autorzy projektu nie uznali za stosowne, by program „Wychowania do życia w rodzinie” uwzględniał problematykę trwałości małżeństwa, natomiast znaleźli miejsce na uczenie o separacji i rozwodzie. A przecież szalejąca plaga rozwodów (64 tys. w ubiegłym roku) i wszystkie dramaty z nimi związane, nakazują potraktować tematykę trwałości małżeństwa niezwykle poważnie.

Apelujemy o korektę programu

Dlatego przygotowaliśmy petycję do Ministra Edukacji Narodowej, w której stanowczo domagamy się modyfikacji treści podstawy programowej „Wychowania do życia w rodzinie”. W świetle art. 18 Konstytucji RP, małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny wymaga szczególnej ochrony i musi to być uwzględnione w nowej podstawie programowej.
Podpisz petycję

dr Joanna Banasiuk, wiceprezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris

Park Szymańskiego na warszawskiej Woli zagrożony zabudową?

Mieszkańcy warszawskiej Woli być może już niedługo będą się cieszyć pełnym parkiem im. Szymańskiego, a to za sprawą decyzji władz miasta o lokalizacji Wolskiego Centrum Kultury - właśnie w tym parku.

Przypomnijmy park Szymańskiego, to obszar o powierzchni 27 hektarów, położony pomiędzy ulicami Elekcyjna, Wolska, Prymasa Tysiąclecia i Górczewska. Na terenie parku znajdują się kaskady wodne, fontanny, siłownia, skatepark, popiersie patrona, staw Oczko oraz dwa nowe place zabaw. 

Przeciw planom władz dzielnicowych protestuje Stowarzyszenie "Stop zabudowie Parku Szymańskiego", które wystąpiło do wojewody mazowieckiego o zaskarżenie uchwały Rady Miasta st. Warszawy nr XIII/245/2015 z dnia 25.06.2015 w części dotyczącej załącznika nr 15 do w/w uchwały:  WYDATKI MAJĄTKOWE M. ST. WARSZAWY NA 2015 ROK - SPIS ZADAŃ INWESTYCYJNYCH WOLA Dział 921, Rozdział 92109 (dotyczący zmiany lokalizacji budowy siedziby Wolskiego Centrum Kultury i Ośrodka Pomocy Społecznej z ul. Sokołowskiej 10 na ul. Elekcyjną w parku im. E. Szymańskiego). Stowarzyszenie wnosi o zaskarżenie ww. uchwały w związku ze zmianą lokalizacji budowy siedziby Wolskiego Centrum Kultury z ulicy Sokołowskiej 10 podjętej uchwałą nr XI/193/2015 z dnia 07.05.2015 w sprawie zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej m. st. Warszawy na lata 2015 - 2042 wprowadzając i zmieniając zadanie „Budowa siedziby Wolskiego Centrum Kultury przy ul. Sokołowskiej 10” na ul. Elekcyjną w parku im. E. Szymańskiego. Jak wskazuje Stowarzyszenie - Decyzja o lokalizacji zapadła zaledwie w półtorej miesiąca po podjęciu uchwały w sprawie planowanej inwestycji oraz wybranej pierwszej lokalizacji, nadmienić należy, że stan prawny wybranej lokalizacji przy ul. Sokołowskiej 10 w międzyczasie się nie zmienił.

Stowarzyszenie zarzuca rozmach planowanej inwestycji i jej niezgodność z obowiązującym Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego, zwanym dalej – planem zagospodarowania. Obecnie planowana jest inwestycja o powierzchni ok. 3000 m2 kw. Zgodnie z wybranym przez władze dzielnicy planem koncepcyjnym ma powstać budynek podpiwniczony z jedną kondygnacją podziemną, z dwiema kondygnacjami nadziemnymi oraz wykorzystaniem dachu na cele użytkowe, w którym zlokalizowane będzie Wolskie Centrum Kultury z zapleczem administracyjnym oraz Ośrodkiem Pomocy Społecznej. Według wybranego planu koncepcyjnego ma być wybudowana dodatkowa droga wewnątrz parku wraz z placem manewrowym i podjazdem dla TIR-ów oraz parkingiem dla samochodów. Tymczasem zgodnie z Uchwałą nr XCIV/2805/2010 Rady Miasta Stołecznego Warszawy z dnia 9 listopada 2010 r. w sprawie uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego rejonu Parku Moczydło na terenie jednostki terenowej 23 ZP(U) dopuszczalna jest zabudowa do wysokości 9 m i maksymalnie 2 kondygnacji (§ 28 ust. 2 pkt. 6) z przeznaczeniem na cele gastronomii, kultury, sportu i zakazem nawet czasowego zajmowania części terenu pod inne funkcje (§ 28 ust. 2 pkt 32). Ponadto plan zagospodarowania nie dopuszcza budowy kondygnacji podziemnej oraz nie przewiduje dodatkowej drogi i parkingu wewnątrz parku.

Nie ma też formalnej decyzji Rady Miasta stanowiącej o takiej lokalizacji zabudowy parku. W odpowiedzi na zapytania Stowarzyszenia, Burmistrza Dzielnicy Wola powoływał się na uchwały: nr XI/193/2015 z dnia 7.05.2015 r., nr XI/194/2015 z dnia 7.05.2015 r. oraz nr XIII/245/2015 r. z dnia 25.06.2015 r., które dotyczą tylko zabezpieczenia środków w budżecie na budowę nowej siedziby Wolskiego Centrum Kultury. Uchwały te jednak nie mówią wprost, iż obiekt ma powstać kosztem parku, co pozwala mieć wątpliwości, czy radni istotnie byli zapoznani z planami pozbawiania miasta kolejnych terenów zielonych i czy głosując mieli taką świadomość.

Stowarzyszenie zwraca przy tym uwagę, że urząd dzielnicy udziela w sprawie informacji niespójnych, wręcz sprzecznych.  
Np. w piśmie z dnia 2.11.2016 r. Burmistrz Dzielnicy Wola informuje, że projekt nie przewiduje budowy garażu podziemnego. Jednak Specyfikacja Istotnych Warunków Zamówienia nr 3/ZP/16 z dnia 05.02.2016 oraz podpisana w dniu 05.07.2016 umowa z Zespołem Projektowym Kontrapunkt Sp. z o.o. zawiera wprost wyspecyfikowane  wymogi do dwóch kondygnacji podziemnych.
Burmistrz w piśmie z dnia 2.11.2016 r. zaprzecza również, by w parku powstał Ośrodek Pomocy Społecznej – wskazuje jedynie na dopuszczenie możliwości wykorzystania części pomieszczeń biurowych na potrzeby OPS. Takie działanie jest niezgodne z § 28 ust. 2 pkt 32 w/w planu zagospodarowania przestrzennego. Dokumenty - zarówno w SWIZ nr 3/ZP/16 jak i podpisana umowa z wykonawcą zawierają dokładnie wyspecyfikowane wymogi dotyczące budowy odrębnych pomieszczeń OPS.

W zamieszczonych na stronie Urzędu Dzielnicy Wola wyjaśnieniach w sprawie zgłaszanych wątpliwości (http://www.wola.waw.pl/page/162/aktualności.htm?id=6670)  jak i odpowiedzi udzielonej przez Burmistrza z dnia 2.11.2016 r. pojawia się odwołanie do Jednostki Terenowej 21 ZP(U), rzekomo idealnie dopasowanej do budowy WCK; tymczasem teren przy ul. Elekcyjnej znajduje się w obrębie Jednostki Terenowej 23 ZP(U),

Odpowiedź Burmistrza Dzielnicy Wola przesłana Stowarzyszeniu w dniu  04.11.2016 r., że już w uchwalonym miejscowym planie z roku 2010 została dopuszczona możliwość budowy nowej siedziby Wolskiego Centrum Kultury w parku Szymańskiego budzi kolejne wątpliwości. Informacje z 2010 r. o planach Urzędu Dzielnicy Wola i opublikowane na stronach urzędu zaraz po ustanowieniu planu zagospodarowania dotyczące przeznaczenia tego miejsca były jednak zupełnie inne. Przedstawiony w 2010 przez Urząd Dzielnicy Wola plan koncepcyjny rewitalizacji parku na podstawie którego była przeprowadzana cała dotychczasowa modernizacja Parku im. E. Szymańskiego przewidywał przeznaczenie tego miejsca na cele rekreacyjne jakim powinien służyć park i zieleń. W tym miejscu zgodnie z planem koncepcyjnym miało powstać boisko wielofunkcyjne, place zabaw dla dzieci, linarium i kawiarenka ( do dwóch kondygnacji) .
Link do planu koncepcyjnego rewitalizacji parku  Urzędu Dzielnicy Wola z 2010 r. http://www.wola.waw.pl/page/1647,zakonczono-i-i-ii-etap-modernizacji-parku-im-e-szymanskiego.html?offset=20


Liczne wystąpienia Stowarzyszenia do różnych organów, a nawet interpelacje radnej PIS ś.p. Olgi Johann (z dnia 31.10.2016 r., 02.12.2016 r., 18.01.2017 r.) w przedmiotowej sprawie jak do tej pory okazały się bezskuteczne. Może teraz?

10 sierpnia 2017

Pro-aborcyjny krajowy konsultant odwołany

Jak informuje Fundacja Pro Prawo do Życia - Stanisław Radowicki, Konsultant Krajowy w dziedzinie ginekologii i położnictwa, odpowiedzialny za śmierć tysięcy dzieci, został odwołany ze stanowiska! W czerwcu, w ramach akcji Szpitale bez aborterów, zorganizowaliśmy petycję do Ministra Zdrowia o dymisję Radowickiego, który pełnił swoją funkcję od 2002 roku. To on odpowiada za aborcyjną mentalność polskich ginekologów, którzy wywierają presje na kobiety aby zabijały swoje dzieci. Skala tych zbrodni jest przerażająca – za kadencji Radowickiego zamordowano ponad 7270 nienarodzonych. Petycję podpisało w internecie kilka tysięcy osób a sprawę nagłośniły media. Nasi wolontariusze trzykrotnie pikietowali pod wejściem do Ministerstwa Zdrowia. Presja miała sens – Stanisław Radowicki został odwołany ze swojej funkcji!

Prywatne konferencje, otwarcia roku - czyli zagraniczne wyjazdy służbowe sędziów Sądu Najwyższego

Przed kilkoma dniami Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE ujawniło, że członkowie Krajowej Rady Sądownictwa m.in. poszukiwali uczciwości w Bułgarii, oczywiście na koszt podatników. http://serwis21.blogspot.com/2017/08/czonkowie-krs-poszukiwali-uczciwosci-w.html

Stowarzyszenie uzyskało teraz kolejne informacje nt. wyjazdów służbowych sędziów, tym razem Sądu Najwyższego. I jak można było się spodziewać obraz jest podobny, uzasadnienie wyjazdów jest oficjalnie związane z działalnością sądownictwa, ale odbywają się w miejscowościach, który każdy z nas chętnie by odwiedził. 

Aktualna pierwsza Prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf zaliczyła już wiele takich miejscowości. W 2014 roku zaczęła od Rzymu, później było Wilno, Bratysława, Dublin, Budapeszt, Bruksela, Madryt, Luksemburg, Brno. W większości sędziowie SN latają sobie do krajów UE, ale nie tylko, zdarzyły się również wyjazdy do Tajlandii (Ah, ten egzotyczny Bangkok), Korei Płd czy do krajów o "wysokim stopniu praworządności" (sic) jak Chiny, Turcja czy Maroko.

Oczywiście uzasadnienie wyjazdów są "bez zarzutu" - szczyt, kolokwium, kongres, spotkanie prezesów, itd itd. Ale o dziwo za niektóre z tych spotkań, udział w konferencji, kongresie, należało uiścić opłaty wpisowe m.in. do Korei, Turcji, Luksemburga. A zatem nie były to służbowe spotkania, co prywatne konferencje prawnicze. Także inne wyjazdy budzą wątpliwości, bo jaką korzyść odniósł Sąd Najwyższy (a szerzej nasz kraj) z uczestnictwa w corocznych otwarciach roku sądowego ETPCz (czyżby na wzór otwarcia roku akademickiego na uczelniach), roku sądowego w opactwie Westminster czy z Forum okazji 60-lecia Traktatu Rzymskiego.

Niby to niewielkie pieniądze (w I połowie br. ponad 60 tys. złotych). Jednakże dlaczego za wyjazdy na prywatne konferencje lub na spotkania, z których nasz wymiar sprawiedliwości, kraj nie ma żadnych korzyści, ma płacić polski podatnik, a nie sędzia SN, który przecież zarabia niemałe pieniądze (średnio niecałe 20 tys. zł. miesiecznie)?

9 sierpnia 2017

Samochodem wjechał w żołnierzy. Islamski atak pod Paryżem

Praktycznie nie ma dnia, by nie było napaści lub zamachu. We Francji w miejscowości Levallois-Perret na zachód od Paryża, ok. 8 nad ranem czarny samochód BMW wjechał w grupę żołnierzy. Sześcioro z nich jest rannych, w tym dwóch poważnie. Świadkowie twierdzą, że kierowca czekał na mundurowych przed koszarami. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia

Francuskie media informują, że sprawca został zidentyfikowany i w wyniku pościgu zatrzymany w Pas-de-Calais w północnej Francji. Urodził się w 1980 roku i jest pochodzenia algierskiego. Nie był notowany ani na francuskiej liście "S" czy wpisany do listy osób zradykalizowanych.

Powyższe zdarzenie potwierdza, że nie należy przyjmować islamskich imigrantów do Polski, jeżeli nie chcemy dziś lub w przyszłości podobnych zdarzeń jak we Francji.

Wędliny z chemią czy bez. Co wybrać?

Stojąc przed lada w sklepie mięsnym, długo zastanawiam się, która wędlinę wybrać i przeważnie odchodzę z niczym, gdyż czytając etykiety poszczególnych wyrobów zwyczajnie tracę apetyt.

Szynki, balerony, polędwice, boczki, czyli pokaźne kawałki mięsa nafaszerowane są chemią do bólu.. Zastanawiające jest wręcz to, gdzie one biedne to wszystko w sobie pomieściły.  A smakują tak samo.  Są gorzkie, słone, bez wyrazu, ociekające chemia.

Nie zawsze mamy czas, czy możliwość, by samemu upiec mięso, które będzie również idealne do kanapek. Na szczęście zaczynamy mieć pewien wybór. Jeszcze niezbyt duży, ale jednak.

Niektóre firmy wędliniarskie oferują nam wyroby pozbawione większości tych szkodliwych dla naszego zdrowia chemicznych substancji jak: glutaminian mono sodowy, azotyn sodu czy fosforany, zastępując je substancjami naturalnymi.

Pamiętajmy, że wędliny tej samej firmy np. popularne kabanosy sprzedawane na wagę, różnią się od tych w opakowaniach z napisem, ze są wyprodukowane bez konserwantów i polepszaczy smaku.  Te na wagę zazwyczaj zawierają wszystkie chemiczne dodatki.  Różnią się też ceną. Co zdrowsze to niestety droższe.

Bądźmy świadomymi konsumentami, wybierającymi produkty zdrowe - czytajmy etykiety. Pytajmy sprzedawców o skład danej wędliny, która jesteśmy zainteresowani, jeśli takie nie są wystawione przy towarze.  Osobiście nie spotkałam się nigdy z odmowa udzielenia informacji, co najwyżej ze zdziwieniem. Bardziej świadomy konsument zmusi producentów do wytwarzania żywności lepszej, jakości, przede wszystkim zdrowszej żywności.

(Katarzyna Taras)