Piątek 20 października o godz. 15.00 w Warszawie przed Ministerstwem Infrastruktury ul. Chałubińskiego 4/6
protest Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE
przeciw przewlekłości rządu ws. przekształcenia wieczystego użytkowania w prawo własności i przestępczej patologii przy aktualizacjach opłat użytkowania wieczystego

28 maja 2017

Sprawa serialu "Nasze Matki, Nasi Ojcowie". Sąd Apelacyjny oddalił zażalenie ZDF

Sąd Apelacyjny w Krakowie ostatecznie oddalił zażalenie pełnomocników ZDF, producentów serialu „Nasze Matki, Nasi Ojcowie", którzy sugerowali, że proces nie może toczyć się w Polsce przed polskim sądem. Pełnomocnicy strony pozwanej czyli niemieckiej telewizji ZDF oraz producenta serialu, tłumaczyli że proces nie może toczyć się w Polsce, przed polskim sądem i według polskiej procedury, ponieważ trailery serialu były przygotowane w języku niemiecku, zaś producenci serialu nie mogli przewidzieć polskiej jurysdykcji. Jednym z argumentów była również teza, że przed polskim sądem można wytoczyć proces o przeprosiny, ale jedynie w polskiej telewizji, a nie - jak chciał powód (kpt. Radłowski) - we wszystkich telewizjach, gdzie emitowany był serial.

16 maja br. sąd ostatecznie nie podzielił tej argumentacji, wskazując m.in., że skoro proces główny toczy się w Polsce, to sąd polski jest właściwy do orzekania w zakresie opublikowania przeprosin również poza granicami Polski. Taka teza - zdaniem sądu apelacyjnego - wynika nie tylko z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, z rozporządzenia unijnego, ale również ze zdrowego rozsądku, który nakazuje by nie tworzyć dodatkowych procesów. Zdaniem sądu fakt, że trailer serialu umieszczony w internecie jest w języku niemieckim także nie ma znaczenia. Polskie społeczeństwo jest wystarczająco wykształcone i wielu naszych obywateli zna język niemiecki.

Jest to jasny sygnał dla mediów zagranicznych, że będziemy żądali przeprosin w ich mediach, nawet za pośrednictwem sądu, za każde kłamstwo oświęcimskie, teksty przedstawiające Polaków jako morderców lub inspiratorów II wojny światowej, bądź też za filmy znieważające Polaków.

Proces przeciwko producentom serialu „Nasze Matki, Nasi Ojcowie” wytoczył kpt. Zbigniew Radłowski, żołnierz AK i Światowy Związek Żołnierzy AK. Reduta Dobrego Imienia aktywnie uczestniczy w procesie zapewniając opiekę prawną pozywającym.

Zespół Reduty Dobrego Imienia

1 komentarz:

  1. Ten 3-częściowy serial ma swoją część "0" w postaci filmu "Heimter" nakręconego w latach 1940-1941 jako koprodukcja austriacko-polska pod osobistym nadzorem Goebbelsa ("film, który powinien obejrzeć każdy Niemiec"). Grają w nim prawdziwi Niemcy, Polacy (aktorzy z warszawskiego teatru Syrena)i Żydzi.Jest nawet autentyczny polski sprzęt wojskowy obsługiwany przez Niemców przebranych w polskie mundury. W filmie Polacy prześladują biednych Niemców przymusowo ich polonizując, zaś bogaci, uprzejmi (wychwalający nawet Hitlera) Żydzi usiłują sprzedawać luksusowe zagraniczne towary patriotycznie nastawionym Niemcom. Ci ostatni oczywiście odmawiają, a Żydzi - gdy nikt nie słyszy - przeklinają wodza III Rzeszy. Film zebrał krwawe żniwo - po egzekucji zdrajcy, polskiego reżysera przez AK, Niemcy rozstrzelali 100 polskich zakładników. Jego następca w 1945 ukrył się na zachodzie. W 1946 stalinowski sąd w Warszawie skazał go zaocznie na karę śmierci - natomiast bardzo łagodnie (jak na tamtą rzeczywistość) potraktował aktorki i aktorów z teatru Syrena: wyroki od 2 do 4 lat więzienia. Remake tego filmu (po usunięciu ostatniej sceny, gdzie olbrzymi baner z podobizną Hitlera unosi się w niebo na tle zachodzącego/wschodzącego? słońca i sunących dołem sylwetek konnych wozów (rodem z westernów!)) z powodzeniem mógłby dziś ilustrować tezę o cierpieniach Niemców i ich pokojowym nastawieniu, o trudnych początkach współpracy i przyjaźni polsko-niemieckiej, o innych bzdurach (np. polskich obozach bo przecież pokojowo nastawieni Niemcy nikogo nie zamordowali). Polscy aktorzy mogli by być pośmiertnie zrehabilitowani od wyroku stalinowskiego sądu, który nie uznał wolności twórczej - wolności która szerzy się np. na deskach teatru powszechnego w Warszawie. Tym bardziej, że żadnemu Austriakowi nigdy nie postawiono żadnego zarzutu karnego za ten film.

    OdpowiedzUsuń