31 marca 2017

Komisja ds statusu kobiet ONZ poparła tzw. "prawa reprodukcyjne"

Polska ostatecznie poparła dokument przedstawiony na 61 sesji komisji ds. Statusu Kobiet w ONZ w Nowym Jorku, dokument który stanowi atak na podstawowe wartości i promuje lewacką ideologię

Polska - występując wraz z UE - przekazała sugestie poprawek do dokumentu Komisji (dokument z 28.02.br.), zawierających groźne sformułowania jak: prawa reproducyjne i zdrowie seksualne i reproducyjne. Nie ulega wątpliwości, że UE wielokrotnie pod tymi sformułowaniami próbowała forsować aborcję. Propozycje UE (w tym Polski) zawierały również sformułowanie o "comprehensive sexuality education". Tłumaczenie jako "pełna edukacja seksualna" brzmi dość niewinnie, podczas gdy za takim sformułowaniem kryją się wulgarne i agresywne zajęcia seksualizujące dzieci, często prowadzone w oparciu np. o standardy WHO, zgodnie z krótymi już dzieciom w wieku 0-4 lata należy "przekazywać wiedzę o masturbacji i przyjemności z tego płynącej".

Polscy delegaci byli bardzo przejęci tym, że tak wiele osób podpisało się pod petycją CitizenGo przeciw popieraniu aborcji i seksualizacji dzieci. Próbowali też przekonywać, że ich poglądy są inne i że nie popierają ani aborcji, ani seksualizacji dzieci. Faktem jest jednak, że mimo regularnego sprzeciwu Polski na forum różnych instytucji i osobistych przekonań delegatów, informacją, jaka popłynęła do innych państw członkowskich ONZ negocjujących dokument Komisji ds. Statusu Kobiet, była informacja o tym, że cała UE (z Polską włącznie) proponuje takie rozwiązania. W polityce liczą się przecież konkretne czyny i proponowane rozwiązania, a nie prywatne opinie czy nawet publicznie wypowiadane słowa bez pokrycia w działaniu...

Negocjacje Komisji w ONZ zakończyły się w piątek, 24 marca br. Z kilku rozwiązań możemy być zadowoleni.

A. Wykreślono z dokumentu zapisy o seksualizacji dzieci (ukrytej pod "comprehensive sexuality education"), o co prosiliśmy w petycjach CitizenGO w wielu językach, w tym w języku polskim. Stało się tak głównie dzieci sprzeciwowi państw afrykańskich i Stolicy Apostolskiej, ale niezależnie od tego, że nie jest to zasługa Polski, bardzo cieszy dobra decyzja!

B. Dokument został wzbogacony o inne cenne zapisy mówiące np. o znaczeniu macierzyństwa, ojcostwa i roli rodziców w wychowywaniu dzieci. Znalazło się też zdanie o potrzebie promowania obecności i odpowiedzialności mężczyzn jako ojców i opiekunów.

C. Niestety, w dokumencie pozostały groźne "prawa reprodukcyjne" i "zdrowie seksualne i reprodukcyjne", pod którymi to sformułowaniami ukrywa się aborcja. Zaznaczano wprawdzie (jak i w projekcie), że terminy te należy rozumieć zgodnie z kwalifikatorem ICPD i deklaracją Pekińską (proszę się nie obawiać, jeśli brzmi to niezrozumiale). Wyjaśnię tylko, że choć np. zasady ICPD mówią (generalnie) o tym, że to narodowe prawo ma decydować o tym, jak wygląda w danym kraju aborcja, to - niestety - nie wykluczają jej z wskazanych terminów. Pośrednio nawet użycie tych odnośników stanowi poparcie dla aborcji, bo większość Państw w jakimś zakresie ją dopuszcza. Wolelibyśmy, aby takie terminy zastąpiono innymi, które nie będą budziły żadnych wątpliwości (np. opieką okołoporodową i innymi dotyczącymi realnych potrzeb kobiet, dzieci i rodzin). Jednak odniesienie do nich przynajmniej trochę chroni Polskę przed wymuszaniem na nas rozszerzenia aborcji. 

Polska - ku pewnemu zaskoczeniu - już po przyjęciu dokumentu w dniu 24 marca, przedstawiła swoje stanowisko (niezależnie od UE) podkreślając, że powyższe sformułowania należy rozumieć w oparciu o wskazane ICPD i Deklarację PekińskąTraktujemy sam fakt takiego wystąpienia pozytywnie, mimo iż oczekiwalibyśmy znacznie więcej od kraju św. Jana Pawła II... Oczekiwalibyśmy, że Polska stanie się liderem w budowaniu koalicji Państw broniących życia i rodziny.

Nie ulega wątpliwości, że Polska podporządkowuje swoją politykę międzynarodową nie ochronie życia człowieka i ochronie dzieci przez (zwłaszcza seksualną) deprawacją, ale innym celom. Oficjalnie wiadomo, że Polski Rząd stara się o członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i wyraźnie da się zauważyć, że obrona życia człowieka, a zwłaszcza aktywna, podmiotowa polityka międzynarodowa w tym zakresie, nie stanowi priorytetu polskiej dyplomacji. Co najwyżej możemy liczyć na delikatny opór wobec skrajnie liberalnych rozwiązań w kwestii aborcji czy seksualizacji dzieci, obowiązujących w większości krajów zachodnich. Tym ważniejsza jest rola Państwa, czyli tych obywateli, którym zależy na tym, aby tematyka ochrony życia i obrony dzieci przed seksualną demoralizacją była ważnym elementem polityki Rzeczypospolitej. Nasze wspólne zaangażowanie ma sens i jest bardzo potrzebne. 

Małgorzata Korzekwa-Kaliszuk, Dyrektor CitizenGo Polska

Krajowe podróże służbowe czy wizyty turystyczne warszawskich urzędników?

Hel, Karpacz, Zakopane, Wisła, Krynica Morska, Kazimierz Dolny, Zegrze - program turystycznej wizyty. Skądże tylko niektóre miejsca podróży służbowych urzędników Miasta Stołecznego Warszawy w latach 2015-2016. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE wystąpiło i uzyskało wykazy wyjazdów służbowych pracowników. Pod uzasadnieniem rzekomych szkoleń, konferencji, forum, spotkań roboczych, wizyt technicznych, warszawscy urzędnicy zwiedzają kraj, w tym także miejscowości raczej znane jako turystyczne.

Urzędnicy Miasta Stołecznego (bez dzielnic) odbyli odpowiednio 932 wyjazdy służbowe w roku 2015 i  714 w 2016 roku. Koszt pojedynczego wyjazdu kształtuje się różnie, niektóre kilka złotych, kilkaset złotych czy nawet ponad półtora tysiąca złotych (ale uczciwie trzeba przyznać, że niektóre wyjazdy są też bezkosztowe). W dzielnicach mówimy od kilku do kilkudziesięciu wyjazdów rocznie, ale pamiętajmy dzielnic jest 18.

Co z tych wyjazdów ma mieszkaniec Warszawy? Nic czy przyczynia się do polepszenia jakości obsługi mieszkańca, usprawnienia pracy czy efektywniejszego wykorzystania środków. W większości przypadków wcale nie, wyjazdy są bo taka jest praktyka.

Poniżej poszczególne zestawienia, każdy może sam sobie wyrobić opinię.

Wykaz wyjazdów służbowych Urząd Miasta 2016

Wykaz wyjazdów służbowych Urząd Miasta 2015 cz. 1

Wykaz wyjazdów służbowych Urząd Miasta 2015 cz. 2

wykaz wyjazdów służbowych Bemowo

wykaz wyjazdów służbowych Białołęka

Wykaz wyjazdów służbowych Bielany

Wykaz wyjazdów służbowych Mokotów

Wykaz wyjazdów służbowych Ochota

Wykaz wyjazdów służbowych Praga Południe

Wykaz wyjazdów służbowych Praga Północ

Wykaz wyjazdów służbowych Rembertów

Wykaz wyjazdów służbowych Śródmieście

Wykaz wyjazdów służbowych Targówek

Wykaz wyjazdów służbowych Ursus

Wykaz wyjazdów służbowych Ursynów

Wykaz wyjazdów służbowych Wawer

Wykaz wyjazdów służbowych Wesoła

Wykaz wyjazdów służbowych Wilanów

Wykaz wyjazdów służbowych Włochy

Wykaz wyjazdów służbowych Wola

Wykaz wyjazdów służbowych Żoliborz

Za a nawet przeciw, czyli strajk nauczycielski ZNP

Różne grupy polityczne zapowiadają dziś strajk w szkołach. Dochodzi do tego, że odwoływane są lekcje, a dzieci pozostają bez zajęć, opieki, a czasem nawet bez posiłku. Protestujmy przeciwko takiej formie strajku i wykorzystywaniu dzieci i ich rodziców do politycznej rozgrywki - alarmuje citizenGO. Strajk nauczycielski dotyka w sposób bezpośredni dzieci oraz ich rodziców, dezorganizując życie rodzin wychowujących dzieci. Jest przez to potężna bronią, która poprzez zakłócenie pracy szkół zakłóca codzienne obowiązki rodziców, zarówno jako pracowników, ale też jako pracodawców. Koszty społeczne takiego protestu nie ograniczają się więc tylko do szkolnych murów, ale dotyczą nas wszystkich - zauważa autor petycji o odwołanie strajku Paweł Woliński.

Strajk organizowany przez Związek Nauczycielstwa Polskiego dotyczy żądań płacowych, gwarancji zatrudnienia i wycofanie reformy oświaty. Strajk jest skierowany przeciw rządowi, chociaż akurat w tych 2 pierwszych sprawach rząd nie jest właściwym adresatem. Przypomnijmy, że szkoły prowadzą samorządy, w większości rządzone przez Platformę Obywatelską i Polskie Stronnictwo Ludowe. Ale by było dowcipniej protest nauczycieli popiera opozycja, choć teoretycznie przeciwko jej samorządowym rządom powinien być kierowany.  Jedynie co rząd może uczynić to podwyższyć minimalne stawki wynagrodzeń zasadniczych, co w przypadku dłuższych stażem nauczycieli nie przełoży się na ich płace. Zresztą rząd podwyższył minimalne stawki o 1,3%.

W trzeciej sprawie - reformy oświaty, ZNP protestuje, choć jeszcze nie tak dawno opowiadał się za ich likwidacją gimnazjów, co przewiduje reforma. Zrozumie, tą sytuację,  kto może.

Niezależnie od zasadności postulatów, widać że w tym strajku nie chodzi zatem ani o strukturę systemu oświaty czy płace. Chodzi tylko i wyłącznie o walkę z rządem.





Dziennikarze „Newsweeka” celowo rozbijają godło i pozostają bezkarni

Prokuratura Rejonowa w Warszawie przekazała Reducie Dobrego Imienia uzasadnienie umorzenia śledztwa w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa przez „Newsweek”, który okładką numeru uczynił rozkawałkowane godło polskie. Obrazek był też ilustracją internetowego artykułu „Skończmy z tą Polską”. 

W opinii Reduty Dobrego Imienia na potrzeby tego wydania celowo został rozbity gipsowy wizerunek orła białego w koronie. W trakcie śledztwa redaktorzy „Newsweeka” przedstawili pełną sekwencję wydarzeń związaną z przygotowaniem okładki numeru 2/2016. Podkreślają, że nie chcieli znieważyć godła Rzeczypospolitej Polskiej. Podjęli jedynie działania artystyczne, aby opowiedzieć i zilustrować tematy poruszane w piśmie. 

W uzasadnieniu czytamy, że redaktor odpowiedzialny za przygotowanie wydania wyszukał w internecie kilka zdjęć, które mogłyby zilustrować omawiany przez tygodnik temat główny: „czystki w ministerstwach, niszczenie Trybunału Konstytucyjnego, przygotowania do inwigilacji Polaków”. Jedno z nich przedstawiało rozbite godło. Dziennikarze jednak mieli problem z ustaleniem autorstwa, nie znaleźli tej fotografii także w płatnym banku zdjęć. Wówczas podjęli decyzję o samodzielnym przygotowaniu podobnej fotografii. Zakupili gipsowy odlew z wizerunkiem orła białego. Następnie redaktor wraz z fotografem udali się do zamykanego na klucz pomieszczenia znajdującego się w redakcji, dostępnego jedynie dla nich i fotoedytorów. Tam w obecności fotografa redaktor „artystycznie” zniszczył gipsowe godło, poukładał rozbite kawałki usuwając niektóre elementy niepasujące do kompozycji. Następnie fotograf zrobił zdjęcia, które później zostały dodatkowo wyedytowane w programie graficznym. 

Prokuratura, po analizie zeznań świadków, uznała że redaktorzy „Newsweeka” nie dokonali celowego znieważenia godła. Trudno jest ustalić skąd pochodził odlew gipsowy i jaki był jego stan pierwotny, fotografie były dodatkowo modyfikowane, a zniszczenie nie było publicznym wydarzeniem. Zdaniem prokuratury, w związku z przeprowadzonym postępowaniem, nie można uznać okładki „Newsweeka” za wyraz szydzenia lub ośmieszania godła RP. Ich zdaniem okładka nikogo nie obrażała, lecz wyrażała subiektywnie pojmowaną troskę o państwo polskie i jego przyszłość.

Zaskakujące jest, że warszawska prokuratura nie dopatrzyła się w gipsowym odlewie godła Polski. Jeszcze bardziej niepokojące jest dozwolenie na „artystyczne” niszczenie naszych symboli narodowych. Czy to oznacza, że każdy może we własnym pokoju niszczyć godło Polski, robić zdjęcia, modyfikować je, a później bezkarnie upubliczniać jako własną wizję artystyczną? – zauważa Urszula Wójcik, rzecznik Reduty Dobrego Imienia. 

Reduta Dobrego Imienia złoży zażalenie w związku z decyzją prokuratury i jej uzasadnieniem. 

Zespół Reduty Dobrego Imienia

30 marca 2017

Bezpłatna komunikacja miejska w Krakowie dla działaczy opozycji i osoby represjonowane

29 marca Rada Miasta Krakowa uchwaliła wprowadzenie bezpłatnych przejazdów tramwajami i autobusami miejskimi dla działaczy opozycji antykomunistycznych osób represjonowanych w czasach komunizmu, posiadające legitymacje wydane przez Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Rocznie z nowej ulgi skorzysta ok. 100-150 osób. O bezpłatną komunikację dla wyżej wymienionych wystąpiło w petycji Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych z Siedlec. W ubiegłym roku Rada Miasta uwzględniła petycję przyjmując uchwałę kierunkową, a teraz została ona urzeczywistniona konkretną uchwałą.

Na podobną decyzję czekają weterani opozycji antykomunistycznej z Warszawy. W ubiegłym roku Rada Miasta wprowadziła jedynie 50% ulgi. Z tą decyzją nie zgodziło się Stowarzyszenie Kobiet Internowanych, Więzionych i Represjonowanych Regionu Mazowsze, które żąda bezpłatnej komunikacji oraz Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89, który domaga się zrównania w prawach wszystkich weteranów walki o niepodległość z lat 1956-89. Część weteranów ma bowiem status osoby świadczącej pracę na rzecz nielegalnych organizacji w rozumieniu przepisów do kwietnia 1989 r. a nie działacza opozycji antykomunistycznej. Petycje obu organizacji powinny zostać rozstrzygnięte w kwietniu br.

Może czas pójść w ślady Brytyjczyków i rozpocząć procedurę wystąpienia z UE?

Ambasador W. Brytanii przy UE złożył wniosek o wyjściu tego kraju z UE na podstawie art. 50 Traktatu Lizbońskiego, który wczoraj podpisała i przedstawiła w parlamencie premier Theresa May.  Obie strony UE- reprezentująca 27 pozostałych krajów członkowskich i W. Brytania mają maksymalnie 24 miesiące na wynegocjowanie porozumienia, które będzie określało warunki, na jakich to rozstanie nastąpi. Jeżeli jednak takiego porozumienia nie udałoby się w tym czasie wynegocjować, to W. Brytania przestanie być członkiem UE 30 marca 2019 roku, chyba, że cała 27 pozostałych krajów UE, będzie skłonna jednogłośnie te negocjacje przedłużyć.
Opozycja w Polsce deklaruje wiernopoddańczy stosunek do UE (jak przyznał lider PO deklarację rzymską należy podpisać bez względu na treść, a Ryszard Petru już wprowadziłby nas do strefy Euro). Z kolei rząd PIS deklaruje przywiązanie do jedności Unii Europejskiej, sądząc naiwnie że tę Unię można zreformować. Życzymy powodzenia, ale raczej się nie uda. Eurokraci będą dążyli do narzucenia różnych absurdalnych rozwiązań jakie wymyślają w swoich gabinetach w Brukseli, w tym do narzucenia nam islamskich imigrantów, co w dłuższym okresie oznaczać będzie konflikty kulturowe, wzrost przestępczości i brak bezpieczeństwa. Dla Polski dalsza obecność w Unii Europejskiej oznaczają kłopoty, zniewolenie i dopłacanie do tego interesu. Może zatem czas pójść w ślady Brytyjczyków i rozpocząć procedurę wystąpienia z UE?

Podatek za umorzenie mandatów za jazdę na gapę?

Wielu warszawiaków w ostatnich dniach znalazło w swoich skrzynkach PIT-8C z informacją, że muszą zapłacić podatek za umorzone kary za jazdę na gapę komunikację miejską. Stołeczny ZTM wyjaśnia, że Wystawienie i wysłanie druków PIT-8C jest prowadzone w związku ze zmianą interpretacji indywidualnej prawa podatkowego wydaną 20 października 2016 roku przez Ministra Rozwoju i Finansów.. Dłużnik zaoszczędził na wydatku, który musiałby zostać przez niego poniesiony, gdyby mu Wnioskodawca nie umorzył długu. W wyniku takiego świadczenia w majątku dłużnika Wnioskodawcy nie pojawił się wprawdzie realny dochód (w znaczeniu ekonomicznym), ale ponieważ znaczenie terminu „dochód” na gruncie ustawy PIT jest szersze, zaoszczędzenie wydatków musi być traktowane na równi z przyrostem majątku.

Brak wydatku jak przychód - to zasługuje na nagrodę Nobla z dziedziny ekonomii. Jednak decyzja ministerstwa wynika m.in z orzecznictwa sądowo-administracyjnego. Sprawa dotyczy nie tylko umorzenia długów za jazdę na gapę, ale wszelkich umorzonych długów (ok. 12 mln zł). Szacuje się, że w samej Warszawie dotknie to ok. 30 tys. osób, w tym najbiedniejszych. Jak informuje Gazeta Wyborcza - takie pisma są wysyłane nawet do osób, które dostały mandat kilkanaście lat temu. Ale jak zauważa dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE: Wprawdzie przysporzenie majątkowe następuje wraz z umorzeniem, jednak należy zważyć iż zazwyczaj po 3 lub 10 latach w zależności od sprawy następuje przedawnienie roszczeń, zatem dług w świetle prawa cywilnego przestaje być egzekwowalny (choć formalnie istnieje). Brak egzekwowalności stwarza brak konieczności zapłaty, a zatem umorzenie długu nie rodzi żadnego przysporzenia majątkowego. Tym samym nie powinien podlegać opodatkowaniu.

Czy podobnego zdanie będą urzędy i Sądy?

29 marca 2017

W PKO BP czy w PZU prezes Jagiełło nie zarobi już 3 milionów rocznie

Jak informuje Rzeczpospolita - Do roli prezesa ubezpieczyciela szykowany jest podobno Zbigniew Jagiełło, obecnie szef PKO BP. To jeden z niewielu prezesów spółek z państwowym udziałem, którzy przetrwali kadrową czystkę po zwycięstwie wyborczym PiS – miał to zawdzięczać dobrym relacjom z Morawieckim. Okazja jest dobra, bo kadencja zarządu PKO BP upływa w tym roku – chociaż w spółkach z udziałem Skarbu Państwa to zawsze wola polityczna, a nie kadencje wyznaczają czas urzędowania prezesów.... to przejąłby schedę po Jagielle w PKO BP, na razie nie jest pewne. Nasze źródło wskazuje, że kandydatką może być Małgorzata Kołakowska, była prezes ING Banku Śląskiego, która w zeszłym roku awansowała i zarządza międzynarodową siecią bankowości korporacyjnej w całej Grupie ING. Na razie resort rozwoju nie komentuje tych spekulacji.

Pogłoski prawdziwe czy nie, prezes Jagiełło nie będzie mógł już liczyć na tak wysokie wynagrodzenia jak w ubiegłych latach. 13 marca Walne Zgromadzenie PKO BP przyjął uchwałę ws. zasad kształtowania wynagrodzeń zarządu (do poziomu wynikającego z ustawy o kształtowaniu wynagrodzeń spółkami państwowymi), co oznacza iż członkowie zarządu będą zarabiali między 7 a 15-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw. Wynagrodzenie zmienne nie będzie mogło przekroczyć 100% wynagrodzenia stałego. Oznacza to, że wynagrodzenie Prezesa wyniesie ok. 1,5 mln zł zamiast dotychczasowych 3 mln złotych. W ten sposób rząd zrealizował petycję Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE. W PZU pana prezesa czeka identyczne wynagrodzenie.



Rok i 3 miesięcy więzienia za witaminy C i środki konserwacji mięsa

Niektórzy starsi wiekiem pamiętają amerykański serial Mc Gyver, w którym bohater wykorzystując produkty dnia codziennego tworzył rozmaite rzeczy, w tym także substancje wybuchowe. W Unii Europejskiej potraktowano najwyraźniej serial bardzo poważnie i za mieszanie zwykłych produktów żywnościowych, można trafić do więzienia.

27 marca Sąd Rejonowy dla Warszawy Woli skazał Marcina Karłowicza na rok i 3 miesięcy bezwzględnego wiezienia w związku z rzekomym posiadaniem substancji wybuchowych (sygn.akt IV 67/17). Marcinowi zarzucono posiadanie prekursorów środków wybuchowych. Takim środkiem, prekursorem miał być m.in. - według prokuratury - mieszanina kwasu askorbinowego i azotanu potasu. Przypomnijmy Kwas askorbinowy to popularna witamina C, a Azotan Potasu to E252, czyli środek konserwacji żywności, a w szczególności mięs. 

Cała sprawa - to efekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 98/2013 z dnia 15 stycznia 2013 r. w sprawie wprowadzania do obrotu i używania prekursorów materiałów wybuchowych, i ustawy uchwalonej przez Sejm w ubr. w związku z tym rozporządzeniem. Oprócz absurdalnego aspektu całej sprawy, okazuję się że Marcina skazano w związku z przepisami, które nie obowiązywały w momencie zatrzymania tj. 27 czerwca 2016.

Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 98/2013 z dnia 15 stycznia 2013 r. w sprawie wprowadzania do obrotu i używania prekursorów materiałów wybuchowych weszło w życie 2 września 2014 r. zezwalało na posiadanie i używanie prekursorów do 2 marca 2016 r. Rozporządzenie UE co prawda obowiązuje wprost, ale pozostawiało kwestie sankcji za złamanie rozporządzenia państwom członkowskim (dodajmy, że w świetle polskiej Konstytucji jakiekolwiek ograniczenia w zakresie wolności mogą nastąpić jedynie w drodze ustawy). 

Tymczasem ustawa o bezpieczeństwie obrotu prekursorami materiałów wybuchowych została bowiem uchwalona 13 kwietnia 2016, r. ogłoszona w Dzienniku Ustaw 16 maja 2016 a wchodziła w życie po 90 dniach czyli 15 sierpnia 2016 r. Czyli Marcina skazano w związku z przepisami, które nie obowiązywały w momencie zatrzymania. 

Dodatkowo przepis art.171 KK warunkuje posiadanie substancji wybuchowych od możliwości sprowadzenia niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach. Tymczasem sami biegli stwierdzili, że znaleziona ilość u Marcina nie stwarzała takiego niebezpieczeństwa. 

Zatem skazano osobę za mieszaninę produktów spożywczych, na podstawie nie obowiązujących przepisów i w sprzeczności z przepisami Kodeksu Karnego. Wyrok jest nieprawomocny.

27 marca 2017

Poselskie głosy o zniesienie zmiany czasu

Aż 78% osób uczestniczących w sondzie radiowej Trójki podczas audycji "Za, a nawet sprzeciw" opowiedziało się przeciw zmianie czasu. Jedynie 22% chciało utrzymania obecnego systemu.

Na pytanie czy powinniśmy zmieniać czas z letniego na zimowy, w badaniu opublikowanym przez twojapogoda.pl (przy 586 głosach) tylko 21% opowiada się za, a 72% przeciw. Z kolei za zmianą z zimowego na letni jest 48% osób, a przeciw 46% (przy 509 głosach). Jak widać społeczeństwo jest zdecydowanie przeciw zmianie czasu, natomiast jest bardziej podzielone w kwestii czy obowiązujący przez cały rok powinien być czas letni czy też czas zimowy. Większość zdaje się popierać letni.

Od 2015 roku za zniesieniem zmiany czasu występuje Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, który składa petycje do Sejmu, Senatu, Rządu, Prezydenta i nie zraża się odmową, czego dowodem jest kolejna tegoroczna petycja o zniesienie ubiegłorocznego rozporządzenia ws. zmiany czasu na lata 2017-2021. 
http://serwis21.blogspot.com/2017/03/morawiecki-rozstrzygnie-wniosek-ws.html

Działania Stowarzyszenia przynoszą skutek, albowiem o zniesieniu zmiany czasu się rozmawia publicznie. Kolejni posłowie popierają żądanie zmiany czasu. Interpelacje w ubr. składali poseł Daniel Milewski (PIS), Robert Winnicki (Ruch Narodowy), posłanki Krystyna Sibińska i Maria Małgorzata Janyska (PO). Teraz poseł Jakub Kulesza (Kukiz'15) zapowiedział inicjatywę w tej sprawie.

Rezygnację ze zmiany czasu rozważają także Węgry Orbana, przy czym chcą pozostać już na stałe przy czasie letnim (GMT+2) i podobno chcą to zaproponować także innym krajom grupy Wyszechradzkiej. Wprawdzie czas zimowy jest naturalny, ale możemy równie dobrze przyjąć czas letni przez cały rok. Trzeba wreszcie zrezygnować ze zmian czasu co pół roku - stwierdza Dr Daniel Alain Korona, ze Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE.

Czyżby zatem miałby nadejść kres tego urzędniczego absurdu, jakim jest zmiana czasu z zimowego na letni, i  z letniego na zimowy.

Europejski Trybunał Praw Człowieka będzie karał finansowo za nieprzyjmowanie islamskich imigrantów

Za nie przyjmowanie islamskich imigrantów, kraje Europy Wschodniej mogą zostać ukarane finansowo przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Jak informuje prawy.pl Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że Węgry pogwałciły Europejską Konwencję Praw Człowieka poprzez zatrzymanie dwóch ubiegających się o azyl w strefie tranzytowej Roszke w pobliżu południowej granicy kraju latem 2015 roku, a odesłanie ich z powrotem do Serbii, skąd przybyli jest narażeniem ich na nieludzkie traktowanie w greckich centrach dla uchodźców. Na tej podstawie ETPC skazał Węgry na ponad 18,7 tys. euro odszkodowania dla każdego z tych imigrantów, koszty procesu, a także na opłacenie kosztów Komitetu Helsińskiego (czyli podmiotu G. Sorosa).

Zagrożenie jest realne i podobne procesy mogą zostać uruchomione w przyszłości wobec Polski. Przypomnijmy, że ETPC skazał już niegdyś Polskę na wysokie odszkodowanie (prawie milion złotych) dla 2 islamskich terrorystów za rzekome tortury w tajnych bazach CIA w Starych Kiejkutach. Pieniądze zostały wypłacone i nie wykluczone, iż posłużyły do finansowania innych działań terrorystycznych. 

W ubr. Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE wystąpiło o uruchomienie procedury wyjścia z Rady Europy (w ramach tej instytucji działa ETPC). MSZ wówczas odmówił. 

Jeszcze nie jest za późno. Wystąpienie z Rady Europy pozwoli uniknąć nam tych potencjalnych odszkodowań za nieprzyjmowanie islamskich imigrantów.

PIS nadal na sondażowym prowadzeniu

Wielokrotnie wskazywaliśmy jak ostrożnie należy podchodzić do ogłaszanych wyników sondażowych. W ostatnim czasie (prawdopodobnie w związku z zapowiadanym wnioskiem PO o wotum nieufności dla rządu) przeprowadzono kilka sondaży mających wykazać, że PIS spada, a PO dogania partię rządzącą. Co warto zauważyć zleceniodawcy tych sondaży Gazeta Wyborcza, Oko-Press, Rzeczpospolita dali się poznać jako media zaangażowane w walce z rządem.

Jednak by ukazać manipulację sondażową weźmiemy 2 sondaże przeprowadzone przez Kantar TNS. W sondażu z 24 marca dla GW ujawniono następujące wyniki: PIS 27% (-2), PO 24% (+10), Kukiz'15 11% (bz) i Nowoczesna 8% (-11). Poprzedni sondaż Kantar przeprowadzał 15 marca (ale nie było to zlecenie GW). Ujawniono zupełnie inne wyniki, niż wynikało to by z rzekomych różnic PIS 35%, PO 21%, Kukiz 8%, Nowoczesna 8%. Każdy matematyk stwierdzi, ze te dane są delikatnie mówiąc niespójne. Na podstawie opublikowanych sondaży jedynie co można stwierdzić, iż PIS lekko osłabł, natomiast Platforma Obywatelska żywi się kosztem Nowoczesnej.

Co ciekawe w sondach internetowych wygrywa zdecydowanie Prawo i Sprawiedliwość. Nieźle musieli zdziwić się w redakcji Newsweeka, skoro w twitterowej sondzie PIS uzyskał 60%, PO 23%, Kukiz 9% a Nowoczesna 8% (przy 7783 głosach). W sondzie internetowej Serwis21 (przy 228 głosach), wygrał PIS z wynikiem 48,7% przed PO 16,7%, Kukiz 9,2%, Nowoczesna 5,7%, Wolność 5,3%, SLD 3,1%, Ruch Narodowy 2,2%, Razem 1,3%, PSL 0%. Ponad 7,8% respondentów wskazało chęć głosowania na inne ugrupowania

26 marca 2017

4 nowości w Księgarni ANTYK



Jerzy C. Malinowski
Wywiad i kontrwywiad siatki cywilnej Okręgu Lubelskiego WiN 1945-1947 w walce o Niepodległość Polski z rosjo-sowieckim okupantem ludobójczym. Studium organizacji i działalności.
Książka lokuje się na pograniczu historiografii i politologii. Prezentowane opracowanie jest skrupulatnym opisem struktury i działalności wywiadu i kontrwywiadu Okręgu Lubelskiego WiN w latach 1945-1947. Ta konspiracyjna struktura obejmowała teren nieco większy niż ówczesne województwo lubelskie. Do tej pory nie ma publikacji, w której tytułowe zagadnienie zostałoby omówione tak dociekliwie i dogłębnie jak w prezentowanej książce. Właściwą narrację poprzedza krótki wstęp charakteryzujący powojenną politykę okupacyjno-ludobójczą Rosji sowieckiej w zajętej Polsce oraz skalę walki i oporu Polaków. Potem następuje omówienie struktury organizacyjnej wywiadu Okręgu Lubelskiego WiN w latach 1945-1947. W drugiej połowie opracowania przedstawione zostały efekty jego pracy. Tutaj "oczami" wywiadu WiN czytelnik zapoznaje się z różnymi aspektami  nowej rzeczywistości  rosjo-komunistycznej, jaką Moskale narzucili Polsce i Lubelszczyźnie. Autor stwierdza przy tym, że sprawozdania wywiadowcze WiN (niezwykle bogate informacyjnie i rzetelnie sporządzane) są gorzej traktowane przez różnych badaczy niż archiwalia wytworzone przez ówczesnego okupanta rosjo-sowieckiego i jego polskojęzyczne ekspozytury.



II.


Stanisław Krajski
Fatima i masoneria - czy Trzecia Tajemnica Fatimska wypełni się w 2017 r. czy później?



Nowa interpretacja wizji przedstawionej w Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej
W jaki sposób wyznawcy islamu rozumieją Trzecią Tajemnicę Fatimską?
Czy Trzecia Tajemnica Fatimska zapowiada Sobór, mający wydać Kościół na pastwę herezji
Masoneria i Sobór Watykański II
Masoneria, islam, Trzecia Tajemnica Fatimska
Czy w Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej jest mowa o masonerii
Dlaczego tekst Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej został rozdzielony na dwie koperty
Rekonstrukcja Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej
Przesłanie Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej
Fatima i Polska
Czy Trzecia Tajemnica Fatimska zapowiada Sobór, mający wydać Kościół na pastwę herezji?
Nowa książka znanego badacza masonerii. Tym razem publicysta podejmuje się tematu orędzia fatimskiego. Czy jego interpretacje wizji przedstawionej w Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej są prawdopodobne? Sam autor stawia wiele znaków zapytania i nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Książka oparta o wiele innych tez zawartych w książkach poświęconych Fatimie.



III.


Grzegorz Kasjaniuk
Gietrzwałd. 160 objawień Matki Bożej dla Polski i Polaków - na trudne czasy Gietrzwałd ze względu na niezwykłe wyciszenie jest nieporównywalny z Fatimą, Lourdes, la Salette, czy Guadalupe. To jedyne w Polsce i jedno z 12 na świecie, miejsce Objawień Najświętszej Maryi Panny   oficjalnie uznanych przez władzę kościelną.



Objawienia maryjne rozpoczęły się tu 27 czerwca i trwały do 16 września 1877 roku. Był to jedyny taki na świecie wywiad z Maryją, łączący doczesność z wiecznością. Matka Zbawiciela objawiła się wizjonerkom 160 razy. Jako dziennikarz zapragnąłem ruszyć śladem tamtych wydarzeń.



To miejsce uzdrowiło mnie, przywróciło na łono Kościoła. Uderzyło swoją mocą i emanacją duchowości. Miałem poważne kłopoty ze zdrowiem. Groziła mi operacja. Postanowiłem oddać się w Gietrzwałdzie pod opiekę Maryi i dokonał się cud   ingerencja chirurga nie była potrzebna. Na pamiątkę przechowuję skierowanie na stół operacyjny.



Rozpoczęła się moja niezwykła, duchowa przemiana. Sądziłem, że zaczynam odkrywać pieczołowicie skrywaną dzisiaj przed światem tajemnicę cudownych zdarzeń. Okazało się, że odkryłem na nowo siebie, a konkretnie na nowo się narodziłem. Zawierzyłem Niepokalanie Poczętej, a przez nią i jej Synowi.



Reporterskie śledztwo w sprawie 160 objawień Maryi dla Polaków na trudne czasy dedykuję Niepokalanej.



IV.


Antoni Socci
Ostatnie proroctwo. List do papieża Franciszka o Kościele w czasach ostatecznych.

Najnowsza książka doskonałego dziennikarza i autora bestsellerów to wstrząsające zestawienie proroctw i wizji wielkich świętych, papieży i mistyków oraz przesłań tajemnic maryjnych objawień. Czy nastają czasy wielkiego odstępstwa, czy musimy uzbroić się do walki ze złem, które zwiedzie wielką część ludzkości?
Nigdy w historii nie było tak wielkiego nagromadzenia porażających proroctw przepowiadających wielką katastrofę dla chrześcijaństwa i świata. Wskazują one na niebezpieczeństwo powszechnej apostazji, wielkiej dezorientacji i zamętu, które mogą narodzić się w łonie samego Kościoła. To błyskotliwy, rzetelny i pasjonujący apel skierowany do serca każdego człowieka, uświadamiający każdemu, że nie można już dłużej ignorować ostrzeżeń przekazywanych nam od tak dawna.
Druga część książki to list otwarty do papieża Franciszka, wskazujący na powagę dramatycznych czasów, w jakich przyszło nam żyć, wysuwający postulaty i prośby, które autor kieruje do najwyższego pasterza Kościoła, zatroskany o jego los i kondycję.
Franciszek, po otrzymaniu tej książki, osobiście odpowiedział Antonio Socciemu: Drogi Bracie! Otrzymałem Twoją książkę i załączony do niej list. Dziękuję Ci, oby Bóg Cię wynagrodził. Zacząłem ją czytać i jestem pewien, że wiele spośród tego, co się w niej znajduje, będzie dla mnie bardzo dobre.Faktycznie, także i krytyka pomaga nam w podążaniu właściwą drogą Pana. Dziękuję Ci za modlitwy Twoje i Twojej rodziny, prosząc Boga o błogosławieństwo, a Matkę Bożą o to, by was chroniła. Twój Brat i Sługa w Panu, Franciszek
Dziś mamy do czynienia z największą walką, jakiej kiedykolwiek doświadczyła ludzkość. Nie sądzę, by wspólnota chrześcijańska zdawała sobie z tego w pełni sprawę. Dziś znajdujemy się w obliczu ostatecznej batalii między Kościołem i Anty-Kościołem, pomiędzy Ewangelią i Anty-Ewangelią.Jan Paweł II
Nasza przyszłość, jak i los naszej planety są zagrożone. Benedykt XVI

Warszawscy urzędnicy odwiedzają świat za publiczne pieniądze.

Co mogą robić - za pieniądze publiczne - warszawscy urzędnicy w Jyvaskyla w Finlandii, w Szanghaju w Chinach, we francuskim Cannes, w Biszkek w Kirgistanie, w Seulu w Korei, w Bogor w Indonezji, w Tel Awiwie w Izraelu, w USA czy w Tbilissi w Gruzji? 

Jak wynika z zestawienia wykazu wyjazdów zagranicznych urzędników M.St.Warszawy, które uzyskało Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, w latach 2015-2016 w ramach służbowych wyjazdów prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz (PO) odwiedziła Barcelonę, Paryż (3 razy), Frankfurt, Londyn, Brukselę (2 razy), Cannes we Francji, Amsterdam, Oxford (2 razy, jedna na zasadzie refundacji), Berlin, Mediolan, Wiedeń, a poza Unią - Kijów na Ukrainie i Chicago w USA. Zastępcy prezydenta także nie próżnowali - Michał Olszewski wyjeżdżał 19 razy w tym do Peru, a Jarosław Jóźwiak 14 razy, w tym do Chicago i Tel-Awiwu.

Ogółem w 2015 roku urzędnicy warszawscy jeździli za granicą (głównie do państw europejskich, ale nie tylko) aż 285 razy, co kosztowało warszawskich podatników ponad 244 tys. zł na podróże i ponad 310,1 tys. zł na noclegi i diety (pomijając koszty UE). W 2016 roku było podobnie - 312 wyjazdów, ponad 255 tys. zł na podróże i 290,5 tys. zł na noclegi i diety (pomijając koszty UE). Do tego należy doliczyć 4 refundacje wyjazdów w 2015 r. i 12 w 2016 r., odpowiednio na 11,6 i 22,2 tys. zł. 

Oficjalnie każdy wyjazd służbowy ma jakieś uzasadnienie i jest nieodzowne: szkolenie dot. szkolnictwa zawodowego, międzynarodowa konferencja, wizyta studyjna,  udział w spotkaniu tego lub innego projektu, seminarium, panel dyskusyjny, targi inwestycyjne, Święto mistrzowskie Izby rzemieślniczej, warsztaty, koncerty szopenowskie w ogrodzie - jak widać, inwencja ludzka nie zna granic, jeżeli chodzi o wydawanie nie swoich pieniędzy.


Humor internetowy: Europa pierwszej prędkości


Czas letni w Polsce - tradycja zaborców i Adolfa Hitlera

ING, Pekao S.A., mBank, Bank Pocztowy, Deutsche Bank, Alior Bank i Toyota Bank zawiesiły niektóre ze swoich usług na kilkanaście godzin, pozbawiając w ten sposób miliony Polaków dostępu do swoich pieniędzy. Czy muszą wszystkie banki w tym samym dniu?

Otóż przerwy techniczne mają związek ze zmianą czasu, którą właśnie dokonuje się co 5-7 miesięcy. Zmiana czasu wywołuje także inne perturbacje gospodarcze (opóźnienie nieopóźnionego pociagu itd). Mimo wezwań Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE, mimo negatywnego stanowisko społecznego do zmiany czasu (w sondażach prawie 80% przeciw), politycy i rząd nie kwapią się do zniesienia zmiany czasu (bo co powiedzieli by urzędnicy europejscy?). 

Pan Zbigniew wskazał nam jednak dodatkowy argument - historyczny, co może przemówi do rządu PIS lubiącego podkreślać swój patriotyzm. Czas letni wprowadził w Polsce dopiero Adolf Hitler w czasie okupacji, więc jest to do dzisiaj symbol niemieckiej władzy nad Polską. Rząd PiS tak bardzo podkreśla niechęć do niemądrych niemieckich dyrektyw, a tej ze zmianą czasu się trzyma. Ciekawostką jest, że polskie podręczniki historii podają jako godzinę rozpoczęcia II wojny 4.45, ale to był właśnie czas polski, natomiast dla Niemców była już 5:45 i tak to widniało w rozkazie Hitlera, tak podało niemieckie radio. Dopiero potem swój czas narzucili Polakom.

Otóż w czasie I wojny światowej czas letni wprowadzili na swoich terenach zaborcy. Po wojnie nie potrafiono się zdecydować jaki czas urzędowy wprowadzić i dokonano kilkakrotnych zmian czasu. Ostatecznie od 1922 obowiązywał przez cały rok czas środkowoeuropejski.


Tą dziwną tradycję zmiany czasu narzuconą najpierw przez zaborców, a później przez Hitlera kontynuowano po wojnie z okresowymi przerwami.

Wiemy w którym szpitalu jest najwięcej aborcji


Fundacja Pro Prawo do Życia wysłała pisma do wszystkich szpitali w kraju, domagając się podania danych na temat dokładnej ilości wykonywanych aborcji. Zaczęły spływać odpowiedzi a razem z nimi przerażające wieści. Wiemy już kto, gdzie i ile dzieci zamordował. Niektóre przypadki wprawiają w osłupienie.

Największą rzeźnią w Polsce okazał się warszawski Szpital Orłowskiego przy ul. Czerniakowskiej. Wie Pan, ile niewinnych, ludzkich istnień mają na sumieniu? Aż 120 nienarodzonych rocznie! To oznacza, że mordują średnio kilkoro dzieci tygodniowo. Dla pracowników tego „szpitala” to musi być już rutyna… Podczas tego samego dyżuru komuś pomagają się urodzić a kogoś zabijają. Koszmar…

Na „drugim miejscu” tej krwawej hierarchii znalazł się szpital w Rudzie Śląskiej – w ostatnim roku zarżnięto tam 98 dzieci.

Ta mordercza lista jest niestety bardzo długa. Ciężko uwierzyć w to, że znalazł się na niej również Instytut Matki i Dziecka! W 2016 r. zamordowano tam 44 chorych dzieci. Jako matka często spotykam się z pozytywnymi opiniami, jakie Instytut wystawia rozmaitym produktom dla dzieci i rodziców. Teraz czuję się bardzo oszukana.

Każdego dnia zabija się 3 dzieci

Trzeba z tym skończyć – szpitale powinny ratować ludzi a nie ich zabijać!

Czy to możliwe, skoro Sejm odrzucił projekt naszej ustawy i wciąż wolno im legalnie odbierać życie? Tak! W tej chwili nie możemy zmienić prawa ale możemy wpłynąć na szpitale, aby przestały mordować. To da się zrobić!

W rzeszowskim szpitalu Pro Familia zabijano nienarodzonych. Dzięki wywieranej przez nas presji, wszyscy tamtejsi lekarze zaprzestali uśmiercania. Stało się tak ponieważ nieustannie pokazywaliśmy prawdę na temat aborcji – na plakatach, billboardach, pikietach i demonstracjach, bezpośrednio przed budynkiem szpitala.
Skoro udało się w Rzeszowie, może udać się również w każdym innym szpitalu w Polsce. Dlatego zamierzamy w najbliższym czasie zorganizować ogólnokrajową akcję: Szpitale bez aborterów!

Będziemy przypominać władzom szpitali i mieszkańcom miast, że w ich placówkach morduje się nienarodzonych. Aż do skutku. Chcemy to zrobić na trzy sposoby:
- Wykupimy miejsca reklamowe obok szpitali i powiesimy na nich kilkumetrowe billboardy, aby bez przerwy przypominały o morderstwach w danym szpitalu. Koszt jednego takiego billboardu to ok. 1100 zł.
- Tam, gdzie powieszenie billboardu nie będzie możliwe, chcemy zaparkować pod szpitalami samochodowe lawety oklejone identycznymi informacjami. Koszt jednej lawety wraz z nadrukiem to ok. 3200 zł.
- Oprócz billboardów i lawet chcemy nieustanie pikietować przed szpitalami z antyaborcyjnymi plakatami, tak jak przed rzeszowską Pro-Familią. Koszt jednego plakatu to ok. 230 zł.
Wiem, że nie ma w tej chwili lepszej metody aby ratować życie. Sami nie będziemy jednak w stanie zapłacić za billboardy, lawety i plakaty. Jeśli nie staniemy pod jakimś szpitalem to sam z siebie nie przestanie on zabijać…

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro - Prawo do życia
pl. Dąbrowskiego 2/4 lok. 32, 00-055 Warszawa
Dla przelewów zagranicznych - Kod BIC Swift: INGBPLPW
wpłata online

Akcję Szpitale bez aborterów chcemy zacząć jeszcze w marcu, gdyż każdego dnia w Polsce zabija się 3 dzieci i w najbliższym czasie nie zanosi się na zmianę prawa, które by tego zakazywało. Liczę na pomoc, liczę na wsparcie! Jesteśmy jedyną szansą, którą mają dzieci.

Kinga Małecka-Prybyło
Fundacja Pro Prawo do Życia

25 marca 2017

Polscy politycy za podległością wobec Brukseli

Opozycja totalna (PO, Nowoczesna, KOD) dziś zorganizowała manifestację w Warszawie - Marsz dla Unii Europejskiej. Z kolei Beata Szydło (PIS) podpisała traktat rzymski. Co łączy te dwa wydarzenia - podkreślenie podległości Polski wobec Brukseli.

Obecny na marszu Ryszard Petru (Nowoczesna) stwierdzał, że UE to nasz dom (a my naiwnie sądziliśmy, że Polska), Michał Szczerba (PO) porównał Polskę do niesfornej trzynastolatki (wiadomo, młodzi nie mają prawa głosu) i żałowano, że Polska nie przyjęła jeszcze waluty Euro (dzięki temu więcej Polaków cierpiało by biedę). W marszu noszono flagi Unii Europejskiej, transparenty "Polak, Węgier, 2 pacanki" czy "też zapluty karzeł Europy 1:27" (co pokazuje stosunek tych osób do tradycji patriotycznej, wszak komuniści mówili o zaplutych karłach reakcji). Frekwencja nie dopisała ok. 3 tys. osób, mało osób młodszych (18-24 lat).

Co prawda rząd i PIS używają innej retoryki, niekiedy próbują walczyć o polskie interesy w ramach UE, jednak w zasadniczych kwestiach nie różnią się wiele od opozycji, popierając nasze członkostwo w Unii Europejskiej (w naszej ocenie to zrzeczenie się niepodległości). Stąd podpisanie deklaracji rzymskiej przez panią premier.

Sama deklaracja to pustosłowie, europolityczna nowomowa, z której niewiele wynika, a jedynie ma poprawić samopoczucie. 

Zbudowaliśmy wyjątkową Unię o wspólnych instytucjach i mocnych wartościach, wspólnotę pokoju, wolności, demokracji, praw człowieka i praworządności, jedną z największych gospodarczych potęg zapewniającą niespotykany poziom ochrony socjalnej i dobrobytu - stwierdza deklaracja. Rzeczywiście ofiary zamachów we Francji, w Niemczech, Belgii, Wielkiej Brytanii, molestowane i gwałcone kobiety w Niemczech przez imigrantów, ofiary przestępstw imigranckich w Szwecji - mogą mówić o mocnych wartościach, o pokoju czy praworządności.

setki milionów ludzi w całej Europie czerpie korzyści z życia w rozszerzonej Unii, która przezwyciężyła dawne podziały. Najwyraźniej brakuje okularów przywódcom europejskim, jeżeli nie dostrzegają istniejących podziałów.

Jedność jest zarówno koniecznością, jak i naszym wolnym wyborem... Nasza Unia jest niepodzielona i niepodzielna - dalej padają złowrogie słowa. Czyżby postanowiono nie dopuścić do nowych Brexitów i umożliwienia krajom wystąpienia z Unii.

Co proponują nam przywódcy europejscy?

Unia, w której wszyscy obywatele czują się bezpiecznie i mogą się swobodnie przemieszczać, w której nasze granice zewnętrzne są chronione i która prowadzi efektywną, odpowiedzialną i zrównoważoną politykę migracyjną, z poszanowaniem norm międzynarodowych. Europa zdecydowana zwalczać terroryzm i przestępczość zorganizowaną. Pobożne życzenia w warunkach gdy przyjęto miliony islamskich imigrantów, a część z nich ma już obywatelstwo krajów Unii i mogą swobodnie się przemieszczać.

Dostatnia i rozwijająca się w sposób zrównoważony Europa: Unia, która tworzy wzrost i miejsca pracy ... Unia, która zwalcza bezrobocie, dyskryminację, wykluczenie społeczne i ubóstwo;  - te zapowiedzi powinni docenić ponad 20 milionów bezrobotnych, nie licząc milionów żyjących w biedzie. Szkoda tylko, że za słowami polityków, zazwyczaj nie idą czyny

Przywódcy unijni mają jednak poczucie humoru, skoro w deklaracji piszą - Będziemy propagować demokratyczny, skuteczny i przejrzysty proces decyzyjny oraz lepszą realizację. Dlatego praktycznie wyeliminowano referenda, decyzje w UE są podejmowane nie w normalnych głosowaniach, ale w pokątnych rozmowach, a przepisy unijne są coraz bardziej absurdalne, w coraz większym stopniu uniemożliwiający rozwój



Zwyczajny spokojny upadek cywilizacji zachodniej Europy

Środek zimy, Holandia, 2016 rok, normalnie kobiety jadą rowerami i nagle watacha zabiera sobie te rowery i tłucze te holenderskie dziewczęta - zaczyna swój wpis na facebook'u Arkadiusz Czartoryski, który zamieścił stosowny filmik i komentuje Nikt nie reaguje, nikt tym holenderskim dziewczynom nie pomaga. Zwyczajny spokojny upadek cywilizacji zach Europy. Wszystko za aprobatą głupich poprawnych politycznie i wystraszonych polityków. Na nic policja i wojsko. Jest już po temacie bo nie ma woli. Zupełnie jak na tym filmie o wehikule czasu. Kiedyś studiując historię zastanawiałem się jak tak ogromne obszary cywilizowanego Imperium Rzymskiego uległy barbarzyńcom. Masa miast, infrastruktury i kultury poszła wniwecz. Ten film pierwszy raz mi wyjaśnił, że to dzieje się cichutko na naszych oczach, bez ładunków wybuchowych, bez wojny, bez manifestacji,. Najbardziej spektakularny film o UPADKU CYWILIZACJI, KTÓREJ LATA SĄ JUŻ POLICZONE


Dzieje Polski prof. Andrzeja Nowaka Tom 3 1340-1468 Królestwo zwycięskiego orła


Ukazał się trzeci tom Dziejów Polski prof. Andrzeja Nowaka



stron 464, format b5
ISBN / ISSN:  978-83-7553-223-4
Oprawa:  okładka twarda



Kolejny tom wspaniałej historii Polski opowiedzianej piórem profesora Andrzeja Nowaka liczy 464 strony, czyli o 80 więcej niż poprzednia część. Podobnie jak dwa poprzednie tomy charakteryzuje się wysokim poziomem edytorskim. Zdobią go liczne fotografie, rysunki, ryciny i mapy, które nie tylko dopełniają narrację autora, ale i poruszają wyobraźnię czytelnika.



Dzieło to owoc wspaniałego warsztatu badawczego, niesamowitego talentu pisarskiego i ogromnej wiedzy profesora Nowaka. Tym razem barwną przygodę z historią rozpoczynamy w 1340 roku od rządów króla Kazimierza Wielkiego, którego anonimowy autor Kroniki katedralnej krakowskiej przyrównuje do starotestamentowego króla Salomona. Przez karty monumentalnego tomu wędrujemy towarzysząc kolejnym postaciom historycznym: królowej Jadwidze, Władysławowi Jagielle, księciu Witoldowi, kardynałowi Zbigniewowi Oleśnickiemu, Kazimierzowi Jagiellończykowi i wielu innym, aż do roku 1468.



Zachęcam do lektury
Marcin Dybowski

24 marca 2017

antygenderowy autobus zaatakowany w Nowym Jorku

Picture_2.jpgWczoraj po południu FreeSpeechBus (autobus amerykańskiego CitizenGO i siostrzanej organizacji HazteOir) stał się celem ataku i aktu wandalizmu tuż pod siedzibą ONZ w Nowym Jorku. Kierowca doznał niewielkich obrażeń na skutek tego incydentu. To jest przestępstwo i wyraz nienawiści oraz niestety obraz tego jak ci, którzy głoszą "tolerancję" postrzegają ludzi o odmiennym stanowisku. Na chwilę obecną FreeSpeechBus, jak widać na poniższych zdjęciach - jest mocno zdewastowany... 

Weterani Walk o Niepodległość z lat 1956-89 petentami

Petent takim określeniem przewodniczący Sejmowej Komisji Petycji Sławomir Piechota (PO) nazwał stowarzyszenia działaczy opozycji antykomunistycznej i osób represjonowanych.

Przypomnijmy w styczniu ubr. Sejmowa Komisja Petycji po rozpatrzeniu petycji Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 (wraz z załączonymi projektami ustaw) w sprawie zmiany ustawy z dnia 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych (BKSO-145-14/15) oraz w sprawie zmian w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych dotyczących zrównania sposobu naliczenia okresów emerytalnych kombatantów i osób represjonowanych oraz weteranów walki o niepodległość z lat 1956-89 (BKSP-145-4/15) na podstawie art.126 c ust.3 pkt.1 Regulaminu Sejmu podjęła decyzję o wniesieniu przez Komisję projektu ustawy. Trzecia petycja - projekt ustawy zgłoszona przez Stowarzyszenie Polskiej Partii Niepodległościowej, Komisja uwzględniła w ten sposób, że propozycje w niej zawarte zawarte będą zgłaszane w trakcie prac senackich.

W rzeczywistości projektów ustaw dalej nie procedowano. W maju ubr. Stowarzyszenie Polskiej Partii Niepodległościowej Członków i Współpracowników, Stowarzyszenie Kobiet Internowanych, Więzionych, Represjonowanych w stanie wojennym Regionu Mazowsze oraz Stowarzyszenie Walczących o Niepodległość 1956-89 zwróciły się zatem do wicemarszałka Brudzińskiego o poważne potraktowanie przez Sejm RP i jego organa, petycji zgłaszanych przez środowiska weteranów walki o niepodległość a nie tworzenie fikcji lub pozorów. 
http://serwis21.blogspot.com/2016/05/weterani-walki-o-niepodlegosc-z-lat.html

List do wicemarszałka pozostał ... bez odpowiedzi. W międzyczasie Senat przyjął nowelizację ustawy o działaczach opozycji antykomunistycznej, który we wrześniu trafił do Sejmu. 13 lutego o los zapowiedzianych ustaw przez Sejmową Komisję Petycji upomniał się dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89. W odpowiedzi z dnia 10 marca Przewodniczący Sławomir Jan Piechota (PO), poinformował że w pracach senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji dot. nowelizacji ustawy o działaczach opozycji brał przedstawiciel Komisji poseł Bogdan Latosiński (PIS), że nieracjonalne byłoby prowadzenie równoległych prac nad kilkoma projektami dotyczącymi tej samej tematyki i że w opinii Komisji ww. projekt nowelizacji stanowi realizację postulatów petentów i również wyczerpuje inicjatywę ustawodawczą Komisji w sprawie.

Wprawdzie słowo petent oznacza osobę ubiegająca się o coś w jakimś urzędzie lub zajęta w jakiejś mierze sprawami sądu, tym niemniej w naszych realiach ma znaczenie pejoratywne, petent to był ktoś gorszy. Nie przypuszczamy, by tak doświadczony poseł o tym nie wiedział. Taka mała złośliwość pana przewodniczącego.

Co do meritum wbrew twierdzeniom, postulaty zawarte w petycjach Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 nie zostały ani zgłoszone przez przedstawiciela Komisji ani uwzględnione w trakcie prac senackich. Przypomnijmy, iż SWN domagało się zniesienia wojewódzkich rad konsultacyjnych (jako zbędnych), zmiany przepisu ws. potwierdzenia warunków przez IPN (z zapisu o dokumentach na jednoznaczny zapis o współpracy), równoważność decyzji o świadczeniu pracy na rzecz nielegalnych organizacji i o statusie działacza opozycji antykomunistycznej (co by zapewniało iż okresy działalności w opozycji antykomunistycznej uznano by za okresy składkowe), uwzględnienie okresów świadczenia pracy na rzecz nielegalnych organizacji czy pozostawania bez pracy z powodów politycznych w wymiarze podwójnyM przy ustalaniu prawa do emerytury oraz podwyższenie świadczenia dla działaczy do wysokości najniższej emerytury bez progów dochodowych i dożywotnio.  Owszem zniesione progi i okresowość świadczenia, ale już nie samą wysokość. A zatem czy można twierdzić, iż postulaty zostały zrealizowane?