31 lipca 2016

BIULETYN SERWIS21 - LIPIEC 2016

Ukazał się najnowszy biuletyn Serwis21 (lipiec 2016), a w nim m.in.
- Reprywatyzacyjne przekręty
- Odrzucane projekty SIS WIECZYSTE (w parlamencie)
- Bartoszewski przeciw bohaterom
- Polska dyktatura i demokracja turecka!
- Polski SBS dezinformuje
- Antypolska książka Verstandiga
- Norweska para uciekła z dziećmi do Polski
- Imigranckie napaści w Polsce
- wiadomości z kraju i ze świata
- Czarny Humor

BIULETYN DO POBRANIA I WYDRUKU

Leczenie islamskiego imigranta niebezpieczne

Leczenie islamskiego imigranta może być niebezpieczne. Przekonał się o tym doktor Attila Tan z niemieckiej miejscowości Troisdorf w ostatni poniedziałek. O sprawie informuje portal ndie.pl. 19 letni pacjent, już wcześniej leczony przy złamaniu nogi, wrócił do lekarza, w towarzystwie ojca i brata. Ojciec był uzbrojony w nóż i krzycząc "Allach Akbar" groził doktorowi, że utnie mu głowę. Jeden z pacjentów, 82-latek wyskoczył przez okno, aby uniknąć brutalnych scen. Obecna żona lekarza trafiła do szpitala z podejrzeniem ataku serca. Więcej szczegółów na stronie http://ndie.pl/niemcy-mezczyzna-wykrzykujacy-allah-akbar-probowal-sciac-glowe-lekarzowi/

30 lipca 2016

Łańcuszek na szyi z krzyżykiem podstawą do zwolnienia w Norwegii

Jak informuje ndie.pl - łańcuszek na szyi z krzyżykiem może być podstawą do zwolnienia. Taka sytuacja zdarzyła się w Norwegii, Siv Kristin Sællmann – popularna prezenterka norweskich wiadomości została zwolniona przez norweską telewizję państwową NRK ze swoich obowiązków i zabroniono jej prowadzenie programów, gdyż na jej szyi znajdował się krzyżyk w czasie nagrywania programu. To członkowie miejscowej muzułmańskiej społeczności zorganizowali protesty, twierdząc, że „łańcuszek z krzyżykiem obraża islam” i „ten symbol nie gwarantuje bezstronności stacji”. I to ma być demokracja?

Zdziwienie młodych Francuzów


Położenie oddziałów na Pradze Północ w sierpniu 1944 roku


Kto tu rządzi? (felieton z internetowego Kabaretu Małgorzaty Todd 31/2016)

 Na to proste pytanie odpowiedź jest równie prosta, pod warunkiem, że zdefiniujemy co znaczy „tu”. Jeśli mamy na myśli Unię Europejską, to na jej czele stoi oczywiście kanclerz Merkel, nie formalnie, ale faktycznie. To ona rządzi, wprowadza prawa korzystne dla Niemców i niekorzystne dla ich różnych wasali. Jedyny kłopot bywa w zachowaniu pozorów. I na tym właśnie kłopocie bazowałabym.

   Niemcy, w „trosce” o kierowców wprowadzili obowiązkowe stawki płacowe, które obcy przewoźnicy muszą płacić swoim pracownikom znajdującym się akurat na terenie RFN. Przenieśmy to prawo do nas i zażądajmy, żeby niemieckie firmy płaciły wszystkim swoim polskim pracownikom uposażenia nie mniejsze niż w Niemczech. Ciekawe jak zareagują, zwłaszcza co zrobią koncerny medialne plujące na Polaków ustami tanich sprzedawczyków. Ile tak naprawdę są oni warci dla swoich panów? Jeśli kapitał nie ma narodowości, to odkupimy te media za psi pieniądz, a jeśli ma, to wówczas się potargujemy. 

 

Małgorzata Todd

29 lipca 2016

Afgańscy uchodźcy napadli na polską rodzinę w Niemczech

Jak informuje Radio Szczecin - Polska rodzina została zaatakowana przez dwóch afgańskich uchodźców w niemieckim Schwedt. Do zdarzenia miało dojść we wtorek. Bartosz Lisner z żoną i siedmiomiesięcznym dzieckiem wyszli na spacer. Jak relacjonuje mężczyzna, na drodze stanęło dwóch ok. 30-letnich Afgańczyków. Według Lisnera, mieszkających w pobliskim ośrodku dla uchodźców. Lisner mówi, że nie było żadnej sprzeczki. Twierdzi, że to Afgańczycy zaczęli wyzywać Polaków, a później bić. - Pierwszy dostałem. We dwóch powalili mnie na ziemię. Nie pamiętam dokładnie wszystkiego, bo uderzyłem głową o beton, chwilę byłem nieprzytomny. Dostali parę ciosów od żony - mówi pan Bartosz w rozmowie z Radiem Szczecin. Lisner relacjonuje, że na miejsce bójki przyjechała policja, ale nie aresztowała Afgańczyków.

Czy lustracja 99-letniego TW "Zdzisławski" ma sens?

Sąd Okręgowy dla Warszawa-Praga nie zgodził się na zawieszenie postępowania lustracyjnego gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego, prezesa Związku Powstańców Warszawskich, natomiast powołał biegłych lekarzy, mających wydać opinię, czy stan zdrowia generała oskarżonego o kłamstwo lustracyjne pozwala na uczestnictwo w procesie. Postępowanie wszczęto na wniosek IPNu, generał, jako członek Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari w oświadczeniu lustracyjnym nie wspomniał o swoich związkach z UB i SB.  Generał został zarejestrowany przez UB jako tajny współpracownik o pseudonimie „Zdzisławski”. Według IPN-u, był on tajnym współpracownikiem poznańskiego UB w latach 1947–1964, a potem, po zamieszkaniu w Warszawie, miał podjąć współpracę z wywiadem, którą kontynuował aż do 1981 r.

Nie ulega dla nas wątpliwości, iż doszło do kontaktów generała z SB i współpracy. Okres kilkunastu lat jest zbyt długi, by można było mówić o prowadzonej grze ze służbami – jak twierdzi generał. Nie można też mówić o fałszowaniu treści dokumentów przez SB, albowiem inkryminowany okres (łącznie 24 lat) jest zbyt długi. Negatywnie także oceniamy postawę generała w późniejszym okresie.

Tym niemniej pozostaje pytanie, czy prowadzenie postępowania lustracyjnego osoby 99 letniej, ma jakikolwiek sens. Ewentualne orzeczenie o kłamstwie lustracyjnym będzie o tyle bezprzedmiotowe, że ww. generał nie pełni już żadnych funkcji publicznych (i raczej już nie będzie je pełnić). Czy IPN nie działa bezmyślnie? Czy prowadząc postępowanie (zamiast je zawiesić) i zlecając m.in. opinie biegłych lekarzy, Sąd nie marnuje przypadkiem czas i pieniądze publiczne, bardziej przydatne gdzie indziej?

Akt oskarżenia dla handlarza roszczeń Marka M.

Słynny handlarz roszczeniami Marek Mossakowski usłyszał zarzuty! Jak informuje Stowarzyszenie Miasto Jest NASZE - Bardzo prawdopodobne, że Mossakowski stał się już na tyle rozpoznawalny i bezczelny, że postanowiono go poświęcić. Jest oczywiste, że nie działał od ponad dekady sam na własną rękę. Mossakowski to mecenas reprezentujący m.in. Małgorzatę Ohme i człowiek, który terroryzował przed śmiercią Jolantę Brzeską. Bohater wielu publikacji prasowych na ten temat i rozdziału w książce Filip Springer pt. 13 pięter. 
Od paru lat Marek M. domaga się od urzędników z Pragi wydania w jego ręce kamienicy przy ul. Targowej 66, postępowanie reprywatyzacyjne przeszło już kolejne etapy, ostatnim było przekazanie budynku. W tej sprawie M. występuje jako pełnomocnik spadkobiercy kupca kamienicy z czasów wojny, a w 2002 r. został także kuratorem współwłaścicielki kamienicy, niejakiej Fani Ajzensztadt, której adresu nikt nie znał. Marek M. miał reprezentować interesy kobiety. Sądy kilka razy wydawały postanowienia w tej sprawie, w 2014 r. sąd zgodził się m.in. na to, by Marek M. podpisał protokół przejęcia kamienicy w imieniu pani Fani. Tyle, że dawna współwłaścicielka kamienicy musiałaby mieć wtedy już 106 lat. W rzeczywistości zmarła w latach 70. w Ameryce Południowej. 
To lokatorzy złożyli doniesienie do prokuratury w tej sprawie. Jak informuje rzecznik Prokuratury Okręgowej Michał Dziekański, śledczy skierowali do Sądu Rejonowego dla Warszawy Woli akt oskarżenia przeciwko Markowi M., któremu zarzucono "usiłowanie wyłudzenia prawa do zarządzania nieruchomością położoną w Warszawie przy ul. Targowej" poprzez wprowadzenie sądu w błąd."

AK przeciw WPROST - wygrany proces!

AK przeciw WPROST - wygrany proces!
Presja ma sens! – warszawski sąd uznał argumentację RDI w sprawie artykułu o żołnierzach AK - egzekutorach kontrwywiadu KG AK 
Pobierz obrazki
Żołnierze oddz. 993/W
Z inicjatywy Reduty Dobrego Imienia, dwoje z członków rodziny Bąk – Zenon Bąk oraz Elżbieta Tymińska pozwało Redaktora Naczelnego tygodnika „Wprost”. Zdaniem rodziny w materiale z dnia 21 lutego 2016 roku pt. „Licencja na zabijanie od Rzeczpospolitej” (tygodnik WPROST, nr 8/2016, s. 80-82) pojawiły się nieprawdziwe lub nieścisłe informacje. Członkowie rodziny tzw. egzekutorów z AK (braci Bąk, żołnierzy oddz. 993/W Kontrwywiadu Komendy Głównej AK), nie zgadzają się m.in. z informacjami podanymi przez Wprost m.in. , że egzekutorzy nie wiedzieli czy wykonują wyrok sądu, plądrowali sklepy, jako jedyni mieli opiekę lekarską, chodzili „po ulicach Warszawy” z bronią, byli „zaczadzeni wojną” a także, że jedna z akcji (akcja „Za Kotarą”) była porażką, za którą jednak przyznano wysokie odznaczenia.

Członków rodziny reprezentuje mec. Monika Brzozowska – Pasieka, z kancelarii Pasieka, Derlikowski, Brzozowska i Partnerzy, która specjalizuje się w sprawach z zakresu prawa prasowego i naruszenia dóbr osobistych w mediach. Sprawę na bieżąco monitoruje Reduta Dobrego Imienia, która także pokrywa koszty adwokackie i sądowe.

W swojej praktyce – zwłaszcza w ostatnich czasach – obserwuję stale zwiększającą się liczbę spraw, gdzie po stronie pozwanej występuje szeroko rozumiana „prasa” (w tym wydawcy, autorzy materiałów, redaktorzy naczelni). Ta sprawa jest o tyle nietypowa, że jej przedmiotem jest sprostowanie nieprawdziwych informacji, ale dotyczących osób nieżyjących. Wniosek o sprostowanie złożyły redaktorowi naczelnemu osoby najbliższe – dzieci zmarłych braci Bąk. To właśnie one występują z powództwem przeciwko T. Wróblewskiemu. Choć prawo prasowe przewiduje taką możliwość, to do tej pory polskie sądy nie spotykały się z taką formułą sprostowania i nie rozstrzygały jeszcze spraw, gdzie „zainteresowanym” jest rodzina, opisywanej w mediach, osoby zmarłej – mówi Mec. Monika Brzozowska.

W dniu 28 lipca 2016 r. odbyła się rozprawa, podczas której sąd, po wysłuchaniu stron w całości uznał argumentację rodziny żołnierzy AK i Reduty Dobrego Imienia, nakazując redakcji „Wprost” zamieszczenie sprostowania nieprawdziwych informacji zawartych w artykule
Szkalujący artykuł w Süddeutsche Zeitung
25 lipca 2016 roku w Süddeutsche Zeitung ukazał się artykuł autorstwa Floriana Hassela pod tytułem „Cichy zamach stanu“.
W treści publikacji pojawiają się krzywdzące Polskę sformułowania. RDI w ramach swych statutowych zadań, które obejmują również propagowanie wiedzy o współczesności, musi zareagować. Autor porównuje dzisiejszą Polskę do reżimu gen. Franco w Hiszpanii, gen. Pinocheta w Chile czy okresu komunizmu w Polsce po II Wojnie Światowej.

W oczach niemieckiego dziennikarza Polska jawi się jako kraj, w którym wprawdzie nie ma jeszcze czołgów na ulicach, ale to w zasadzie tylko nieistotny szczegół, który odróżnia Polskę od reszty systemów autorytarnych, gdzie łamane są prawa człowieka i demokracja. Legalne zmiany podejmowane przez demokratycznie wybrany rząd, który robi co do niego należy, czyli rządzi, to zdaniem dziennikarza, elementy precyzyjnego planu zmierzającego do wprowadzenia w Polsce systemu autorytarnego. Posiłkując się prywatnymi opiniami dominikanina o. Józefa Puciłowskiego jeszcze dalej w doborze kojarzeń i tworzenia analogii. Jest jakimś kuriozum, że niemiecki dziennik wykorzystuje w tym osobę świętego Jana Pawła II. Kończąc swój wywód autor posuwa się do tego, że porównuje wizytę polskiego Papieża w Ojczyźnie do przyjazdu Papieża Franciszka, wyrażając życzenie, żeby obecna głowa Kościoła upomniała się jak niegdyś Karol Wojtyła o wolność i prawa człowieka.
Ubolewania godne jest, że tym samym Süddeutsche Zeitung tak instrumentalnie wykorzystuje święte już dla Polaków momenty z najnowszej historii, w których zniewolone i umęczone rzeczywistym komunistycznym reżimem społeczeństwo odzyskało swojego polskiego ducha.

RDI wyśle list do o. Puciłowskiego z zapytaniem czy jego intencją w rozmowie z Hasselem było szkalowanie Polski?

Zespół Reduty Dobrego Imienia 

Chrześcijańscy migranci nie stanowią problemu, tylko islamscy


28 lipca 2016

Papież: Życie musi być chronione od poczęcia aż do naturalnej śmierci


Już pierwszego dnia (w środę) swojej obecności w Polsce Ojciec Święty Franciszek zwracając się do przedstawicieli najwyższych władz naszego kraju, w tym prezydenta, premier, członków rządu i parlamentarzystów, w sposób jednoznaczny zabrał głos w sprawie toczącej się u nas debaty na temat ochrony życia. Tych słów papieża nie zacytują lewackie portale, które często powołują się na jego zmanipulowane wypowiedzi, by w ten sposób lansować swoje ideologie - stwierdza prawicowyinternet.pl. Co powiedział papież Franciszek na Zamku Królewskim na Wawelu. Otóż cyt.

Polityka społeczna na rzecz rodziny, pierwszej i podstawowej komórki społeczeństwa, aby wspierać te najsłabsze i najuboższe, pomagając im w odpowiedzialnym przyjęciu życia, stanie się w ten sposób jeszcze bardziej skuteczna. Życie musi być zawsze przyjęte i chronione – zarówno przyjęte jak i chronione – od poczęcia aż do naturalnej śmierci, i wszyscy jesteśmy powołani, aby je szanować i troszczyć się o nie. Z drugiej strony do zadań państwa, Kościoła i społeczeństwa należy towarzyszenie i konkretna pomoc wszystkim, którzy znajdują się w sytuacji poważnej trudności, aby dziecko nigdy nie było postrzegane jako ciężar, lecz jako dar, a osoby najsłabsze i najuboższe nigdy nie były pozostawiane samym sobie.

Nie ulega wątpliwości, że Ojciec Święty ma świadomość trwającej w Polsce walki o ustawowe zakazanie mordowania nienarodzonych dzieci. Jego głos wypowiedziany już pierwszego dnia pielgrzymki do naszej Ojczyzny jest więc jednoznacznym sygnałem. Papież wyrażając swoje prywatne stanowisko w tej sprawie przypomniał jednocześnie jasne i niezmienne stanowisko Kościoła - konkluduje portal.

Napaści na kobiety i dziewczynki na niemieckich basenach

Basen w Niemczech nie jest już miejscem bezpiecznym. Coraz częściej dochodzi do napaści młodych dziewczyn przez rodzimych lub imigranckich islamistów. Przykładowo na pływalni dla nudystów w mieście Geldern, położonym w Nadrenii Północnej-Westfali. wtargnęło 6 islamskich 20latków dobrze posługujących się po niemiecku, którzy zaczęli wykrzykiwać, że „wszystkich wymordują” oraz „Allah Akbar”. Muzułmanie atakowali nagie kobiety, nazywając je „dziwkami”, wyzywali ludzi od "niewiernych". Podobnie zachowywali się w ośrodku dla narciarzy wodnych. Nie pierwszy nie ostatni przypadek. Portal ndie.pl przytacza cały szereg takich napaści islamskich wobec młodych dziewcząt na niemieckich pływalniach. zob http://ndie.pl/polowanie-niemieckich-basenach-media-codziennie-donosza-o-atakach-tzw-uchodzcow/

Bartoszewski przeciw bohaterom

Platforma Obywatelska, Gazeta Wyborcza próbują znowu narzucić nam narrację o rzekomej wspaniałym życiorysu Władysława Bartoszewskiego. Przemilcza się natomiast niejasne lub ciemne karty z historii rzekomego "profesora". Nie jesteśmy zainteresowani wygrzebywaniem spraw osób zmarłych, ale skoro GW tak usilnie próbuje narzucić jednostronną narrację, to przypomnimy jedną z tych kart, tj. postawa „profesora” wobec odznaczenia płk Ryszarda Kkulińskiego, Generała AK Emila Fieldorfa-Nila i rotmistrza Witolda Pileckiego. Cyt. fragmenty artykułu Muzeum Armii Krajowej:

Chcę jeszcze raz wrócić do bulwersującej sprawy, jaką jest dla wielu środowisk patriotycznych w Polsce informacja o tym, że Kapituła Orderu Orła Białego postanowiła nie rekomendować Prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu wniosku Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie o uhonorowanie najwyższym odznaczeniem Rzeczypospolitej śp. pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Obrady Kapituły są tajne, nie wiadomo więc, czy ta decyzja zapadła jednogłośnie, a jeśli nie, to kto był za wnioskiem POKiN, a kto przeciw. Przypomnę, że w skład wysokiego gremium wchodzą - oprócz Prezydenta RP jako Wielkiego Mistrza - cztery osoby: Władysław Bartoszewski, Aleksander Hall, Krzysztof Penderecki i profesor Henryk Samsonowicz… Szczególnie interesuje mnie zdanie ministra w Kancelarii Premiera Donalda Tuska - Władysława Bartoszewskiego, który jest nestorem szacownego grona doradczego Prezydenta Komorowskiego i pełni w nim funkcję Kanclerza.

W tym kontekście pragnę przypomnieć pewne wydarzenie z 2006 roku, kiedy ówczesny Prezydent RP śp. profesor Lech Kaczyński postanowił zaliczyć w poczet kawalerów OOB dwóch wielkich bohaterów Armii Krajowej, zamordowanych przez sowiecki reżim powojennej Polski: generała Emila Fieldorfa-Nila i rotmistrza Witolda Pileckiego.

Oto co pisała wtedy "Rzeczpospolita":
"Generał Fieldorf, jako jedyny dowódca Armii Krajowej, jeszcze nigdy nie został odznaczony, a rotmistrz Pilecki otrzymał tylko Krzyż Komandorski - tłumaczy podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lena Dąbkowska-Cichocka. - Prezydent żywi dla obu bohaterów ogromny szacunek i rozważał udekorowanie ich Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski, ale w ostatniej chwili uznał, że to za mało.
Zgodnie z procedurą wniosek prezydenta powinna zaopiniować kapituła Orderu Orła Białego, w której skład wchodzą prof. Władysław Bartoszewski, prof. Bronisław Geremek, były premier Tadeusz Mazowiecki oraz prof. Krzysztof Skubiszewski.
Tym razem jednak kapituły nie zapytano o zdanie. - Prezydent może przyznać order bez tych opinii - wyjaśnia Dąbkowska-Cichocka. - Poza tym nie było czasu. Udało mi się porozmawiać tylko z sekretarzem kapituły prof. Bartoszewskim, który nie odmawiał zasług obu bohaterom, ale był sceptyczny co do przyznania orderu.
Dlaczego? Minister Dąbkowska-Cichocka powiedziała nam, że prof. Bartoszewski obawia się, iż precedensowa decyzja o pośmiertnym odznaczeniu obu bohaterów otworzy możliwość wywierania nacisków w sprawie kolejnych kandydatur."
Pamiętam ówczesne oburzenie kombatantów i działaczy niepodległościowych, którzy nie mogli zrozumieć, że doskonale znający przecież z autopsji najnowszą historię Polski były więzień niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau, a następnie boleśnie prześladowany za czasów PRL opozycjonista miał wątpliwości co do odznaczenia OOB ochotnika do tego obozu i dowódcy organizacji "NIE".

Nie wiem, jakie stanowisko zajął Władysław Bartoszewski w dyskusji nad zasługami płk. Kuklińskiego, ale jego zachowanie sprzed 6 lat dobitnie świadczy o tym, że skoro już wtedy nie podobało mu się pośmiertne odznaczanie bohaterów polskiej niepodległości, to być może i teraz jest przeciwny spłacaniu przez III Rzeczpospolitą honorowego rachunku za epokę PRL…


dr Jerzy Bukowski - rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie, były reprezentant prasowy płk. Ryszarda Kuklińskiego

Nowa fala zwolnień w PKO BP. Czy powstanie nowy bojowy związek zawodowy?

PKO BP ma dziś sieć 1274 oddziałów i 870 agencji. W ciągu ostatnich pięciu lat, PKO BP zmniejszył liczbę agencji i placówek z 3,1 tys. do 2,1 tys., czyli o 29 proc (i to mimo przejęcia sieci Nordea). Wkrótce liczba ta może ulec dalszemu zmniejszeniu, a kolejni pracownicy stracą pracę.

W maju Zbigniew Jagiełło, prezes banku oznajmił przedstawiając projekt nowej strategii na lata 2016-2020, iż "Placówek będzie mniej i będą one mniejsze”. Niby wszystko załatwi informatyka. Współczesny klient banku w zasadzie przychodzi gdy zakłada rachunek, a później zarządza nim w drodze elektronicznej. Prawda, ale też klient nie założy rachunku, jeżeli nie będzie miał w pobliżu domu, miejsca pracy - placówki (pójdzie do innego banku). Kredyty załatwia się także w placówce, a nie przez internet. A zatem pomysł dalszego ograniczenia liczby placówek jest niezrozumiały, skoro równocześnie PKO BP stara się przejąć kolejny bank (Raiffeisen Polbank) z jego siecią placówek. Po co nabywać, jeżeli zaraz potem planuje się likwidację placówek? Zapytany w tej sprawie ekonomista i prezes Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE dr Daniel Alain Korona ocenia, iż bank dysponujący rozbudowaną siecią w skali kraju nie ma żadnego interesu w przejmowanie innego banku o tym samym profilu działalności, gdyż rodzi to więcej problemów niż korzyści. Co innego gdyby Bank dokonał zakupu podmiotów uzupełniających ofertę prezentowaną w ramach grupy (np. firmę ubezpieczeniową).

Zatem zamiast obniżyć koszty funkcjonowania centrali, w szczególności samego zarządu, uproszczenia struktury centrali, Bank chce szukać oszczędności w likwidacji placówek i zwolnieniu pracowników w oddziałachTymczasem problem nie leży w liczbie placówek czy nawet w wielkości zatrudnienia, ale w wielkości placówek (nie potrzebne są dziś tak duże placówki jak w przeszłości), w ofercie prezentowanej w tych placówkach (powinna zostać z czasem rozszerzona) oraz w sposobie w jakim zarządza się personelem w placówkach. Równocześnie podejmuje się wiele zbędnych (w naszej ocenie), ale za to kosztownych przedsięwzięć typu - oddział w Niemczech, planowany w Czechach lub zakup Raiffeisen-Polbank. Najwyraźniej eksperyment z placówką w Londynie czy zakup Nordei niczego nie nauczyło.


Nic dziwnego, iż pomysł likwidacji kilkuset oddziałów w ramach nowej strategii wzbudza sprzeciw, na razie anonimowy w formie listu tzw. Społecznego Komitetu Protestacyjnego Pracowników PKO BP, w którym zapowiadano gotowość strajkową. Ostatecznie jednak tzw. Komitet wezwał jedynie do akcji czerwonych kartek. Jednak zdaniem Newsweek'a list stał się dla ministra Jackiewicza pretekstem do rewanżu na wicepremierze (Morawieckim) i do wsadzenia do zarządu zaufanego „obserwatora” Maksa Kraczkowskiego, który ma rozpoznać sytuację i zwiększyć wpływ partii (rządzącej) na działalność banku. Czy tak było w istocie, trudno powiedzieć.

Ale rzucono ziarno, w internecie pojawił się pomysł powołania nowego bojowego związku zawodowego w PKO BP i by wziąć na lidera wzorem związku zawodowego pilotów liniowych w PLL LOT osobę z zewnątrz. Niektórzy wskazywali na szefa Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE - Daniela Alain Korony, działacza zaprawionego w różnych walkach. 

W sondzie Serwis21 - aż 65% respondentów wyraziło wolę przystąpienia do nowego bojowego związku zawodowego. Kolejne 21% nie wykluczyło takiej możliwości, z tym że jest gotowych uczestniczyć w ewentualnym strajku. 9% natomiast zadeklarowało uczestnictwo w strajku, choć nie przystąpi do nowego związku. W sondzie uczestniczyło 1449 osób (co odpowiada ok. 5,5% pracowników PKO BP). 

Czy zatem powstanie nowy bojowy związek zawodowy? Jak informuje Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, nie wyklucza ono podjęcia takiej inicjatywy lub jej wsparcia.

27 lipca 2016

Komisja Europejska uważa Polskę jak państwo wasalne

Komisja Europejska podejmuje następne kroki w ramach procedury praworządności, wydając zalecenia dla Polski - poinformował wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Franz Timmermans - i wydała zalecenia polskiemu rządowi, jakie ma podjąć działania czyli publikowanie tzw. wyroku z 9 marca i dalsze, zaprzysiężenie 3 sędziów wybranych w ubiegłej kadencji w miejsce tych którym kadencja upływała w grudniu 2015 r. czyli już po wyborach parlamentarnych, zaniechanie wypowiedzi publicznych które byłyby niezgodne z tym co stanowi prezes Rzepliński i consortes, i nie wprowadzenie w życie ustawy z 22 lipca 2016 r. zanim TK je nie rozpatrzy. 
Słowem Komisja Europejska chce rządzić kogo w Polsce można powołać na stanowisko a kogo nie, jakie ustawy przyjmować, a jakie nie, i co ministrom, politykom wolno mówić, a co nie. Najwyraźniej KE uważa nas za państwo wasalne, podległe, tak jak niegdyś ZSRR traktował PRL. Tak się dzieje, gdy zamiast wykazać od początku stanowczej reakcji, próbuje się prowadzić dialog z tą instytucją. Miejmy nadzieję, że polski rząd wyciągnie właściwie wnioski i nie będzie dalej prowadzić dialogu z tymi bufonami.

Islamscy imigranci próbują napastować młode kobiety w Warszawie

Islamiści próbują już przenieść wzorce kulturowe znane z krajów arabskich czy też z zachodu (gdzie napastują młode kobiety) do Polski. Portal warszawawpigulce.pl opublikował historię, która przydarzyła się młodej kobiecie w Warszawie: Jechałam w sobotę w okolicach południa do centrum miasta. Na wysokości meczetu wsiadło dwóch muzułmanów. Wcisnęli mnie w tył autobusu i zaczęli obmacywać. Łapać za biust i części intymne. Na moje krzyki zareagowało 2 panów w dresach. Wysadzili napastników z autobusu i wysiedli razem z nimi. Co było dalej nie wiem” – opisuje nam Czytelniczka. Jak zaznacza było to jakiś czas temu, ale sytuacja powtórzyła się i tym razem dotyczyła znajomej 15-latki. To, co łączyło obie Panie to fakt, że pojazd komunikacji był prawie lub całkowicie pusty.

Polecamy także: http://serwis21.blogspot.com/2016/07/obrona-dziewczyny-przed-ciemnoskorym-to.html

W dniu mordu na Polsce przez Syryjczyka, posłanka Nowoczesnej domaga się przyjmowania imigrantów


Polacy nie chcą islamskich imigrantów

CBOS zbadał stosunek Polaków do przyjmowania tzw. uchodźców. Aż 66% respondentów sprzeciwia się przyjmowaniu przez nasz kraj uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki, przybywających do krajów UE (tylko 28% jest przeciwnego zdania). Na przyjmowanie przez Polskę uchodźców z krajów objętych konfliktami zbrojnymi nie zgadza się 53 proc. (odmiennego zdania jest 40%, z czy 35% uważa, iż nasz kraj powinien udzielać im schronienia jedynie do czasu, kiedy będą mogli wrócić do swojego kraju. Natomiast aż 57% respondentów (wobec 35%) jest przychylne udzielenie azylu mieszkańcom Wschodniej Ukrainy, uciekających przed Wojną.
Jak można było się spodziewać w większości nasi rodacy są przeciw islamskiej imigracji, ale nie przeciw imigracji osób nam bliższych kulturowo. I to całkiem racjonalne, godzimy się na osoby, które mogą się zintegrować, zasymilować, a nie na osoby które spróbują nam narzucić obcy kod kulturowy (islamski).

26 lipca 2016

Interwencja Prokuratora Generalnego ws. drukarza, który odmówił drukowania treści homoseksualnych

Oświadczenie Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro w sprawie wyroku Sądu Rejonowego dla Łodzi Widzewa wobec pracownika drukarni

Ministerstwo Sprawiedliwości
Sądy są zobowiązane strzec konstytucyjnej wolności sumienia, a nie ją łamać. Mają stać na straży praw i wolności obywateli, w tym także wolności działalności gospodarczej, a nie narzucać im przymus. Żadne ideologiczne racje nie uzasadniają naruszania tych fundamentalnych zasad.
Dlatego wyrok nakazowy skazujący Sądu Rejonowego dla Łodzi Widzewa wobec pracownika prywatnej drukarni, który z powodu własnych przekonań odmówił przyjęcia zlecenia Fundacji LGBT Business Forum i drukowania materiałów promujących treści homo, bi- i transseksualne, jest niebezpiecznym precedensem. Burzy wolność myśli, przekonań i poglądów, a także swobodę gospodarczą, polegającą na dowolności transakcji. Stawia w uprzywilejowanej pozycji Fundację reprezentującą środowiska mniejszości seksualnych, a łamie wolność sumienia pracownika, który ma prawo nie popierać homoseksualnych treści.
Mając więc na względzie konieczność ochrony interesu społecznego i podstawowych wolności obywatelskich, Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro zdecydował o przystąpieniu przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi do postępowania przed Sądem Rejonowym dla Łodzi Widzewa. Celem jest obiektywne rozpatrzenie złożonego wniosku o ukaranie, mając na względzie zasady wolności sumienia i zdrowego rozsądku.
Wydział Komunikacji Społecznej i Promocji, Ministerstwo Sprawiedliwości

Odlot lidera KOD: Terroryzm islamski nie jest zagrożeniem, jest nim terroryzm... chrześcijański

Giną niewinne osoby w Paryżu, Brukseli, Nicei, Monachium, Wuerzburg, Ansbach, giną lub są ranni na ulicy, w pociągu, przed stadionem, przed restauracją, Kebabem, w centrum handlowym, giną Francuzi, Niemcy, a także Polki (2 w Nicei, 1 w Wuerzburgu). Zamach terroryści islamscy planowali w Polsce, na szczęście udaremniony. A jednak dla Mateusza Kijowskiego terroryzm islamski nie jest zagrożeniem. Co innego terroryzm chrześcijański, choć nie ma żadnej organizacji terrorystycznej chrześcijańskiej mordującej zwykłych ludzi, a w Syrii, Iraku i w innych miejscach ofiarami islamistów są chrześcijanie.  

By nie być gołosłownym przytoczmy wypowiedź Mateusza Kijowskiego dla TOK FM: Kiedy mówimy o terrorystach islamskich to wydaje mi się, że w Polsce tego nie rozumiemy. Jeżeli popatrzymy na liczbę ofiar terroryzmu islamskiego w Polsce i Europie i na liczbę terroryzmu chrześcijańskich, czy innych wydarzeń to okazuje się, że terroryzm islamski nie jest zagrożeniem. Medialnie to się dobrze sprzedaje, bo można to powiązać z wędrówką ludów. (…) Gdybyśmy mieli zdefiniować o co chodzi w tych zamachach, to chodzi o fundamentalizm, którego się boimy. Boimy się fundamentalizmu islamskiego, chrześcijańskiego, czy fundamentalizmu Erdogana, czy PiS-u.

Właśnie zginął katolicki 84-letni ksiądz we Francji, islamista podciął mu gardło, a zakonnica i 2 wiernych zostało rannych, ale dla lidera KODu - to chrześcijaństwo jest problemem, a nie islamscy terroryści.

Atak islamskich nożowników w trakcie mszy w kościele w małej francuskiej miejscowości

Podczas mszy ok. 10.00 w kościele w Saint-Etienne-du-Rouvray w północnej części kraju weszło 2 uzbrojonych w noże zamachowców, wykrzykujących islamskie hasła. Wzięli 5 zakładników (w tym 2 siostry zakonne i 2 wiernych) podcięli nożem gardło 84-letniego księdza Jacques Hamel, 3 inne osoby są ranne, w tym jedna w stanie ciężkim. Jednej siostrze zakonnej udało się uciec i powiadomić policję. Dzięki temu gdy napastnicy wyszli z kościoła zostali zastrzeleni przez jednostki specjalne policji.

Spór o apel zakończony, ale nie dla prezydenta Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz

Organizacje Kombatanckie i MON uzgodniły treść apelu na obchodach Powstania Warszawskiego. Zamiast apelu poległych ma być apel pamięci, w których są wymienieni nie tylko ci którzy polegli, ale też ci dowódcy powstania, którzy zmarli śmiercią naturalną. Dodano też nazwiska 5 osób, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej, a mieli związek z Powstaniem tj.
- Prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz prezesa Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Czesława Cywińskiego, którzy byli inicjatorami wielu akcji upamiętniających Armię Krajową (w tym Powstanie)
- Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego, a tym samym przyczynił się do utrwalenia pamięci o Powstaniu
- żołnierzy powstania gen. Stanisława Komornickiego ps. "Nałęcz" oraz płk Zbigniewa Dębskiego ps. "Prawdzic"

Organizacje kombatanckie zaakceptowały taki apel. I mogłoby się wydawać, że spór został zakończony. Ale było to nie liczyć się z prezydentem Warszawy Hanną Gronkiewicz Waltz, która szuka sposobu by kłócić i jątrzyć. Teraz, kiedy już tekst został uzgodniony, zaczęła domagać się nowego nazwiska na liście apelu – Władysława Bartoszewskiego, osoby nazywająca innych „bydłem” (słowem podludzi) i co do biografii którego, jest wiele znaków zapytania zob. http://serwis21.blogspot.com/2011/03/watpliwosci-woko-wojennej-dziaalnosci.html 

Czy lobby reprywatyzacyjne pisało ustawy pod siebie?

Czy lobby reprywatyzacyjne pisało ustawy pod siebie? - pyta Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze - i ujawnia związki senatora Aleksandra Pocieja (PO) z warszawskim biznesem reprywatyzacyjnym. Cyt.


Senator Pociej odpowiedzialny był w Platformie Obywatelskiej za napisanie tzw. małej ustawy reprywatyzacyjnej. Ustawa była pisana w zupełnie przedziwny sposób. Zarówno biuro prawne Sejmu i Senatu określiły ustawę na etapie analiz jako łamiącą konstytucję. Mimo prawie dekady "przygotowań", nie było czasu na konsultacje społeczne w tej sprawie. Projekt ustawy wygląda jakby był pisany na kolanie. Są w nim zapisy, którym warto przyklasnąć, ale wiele z nich budzi poważne wątpliwości konstytucjonalistów. Pytania o intencje senatora Pocieja są tym większe, że prezydent Bronisław Komorowski był klientem Pocieja. Senator był jego pełnomocnikiem procesowym musiał więc pozostawać w bardzo bliskich stosunkach z osobą, która ustawę zawetowała. Nie wiedział, że projekt zostanie skierowany przez prezydenta do TK?


Nie jest to pierwsza inicjatywa ustawodawcza senatora Pocieja związana z reprywatyzacją. W 2013 roku był autorem tzw. poprawki Pocieja, która przekazała na odszkodowania reprywatyzacyjne dodatkowe 600 milionów złotych. Problem w tym, że odszkodowania za utracone mienie było liczone wedle stawek obecnych, a nie zgodnie z wartością znacjonalizowanego w 1945 roku mienia. Wysokość odszkodowań eksplodowała. Ogromne środki miały pokryć tę dziurę, która powstała dzięki "manipulacji" przy wycenach.

Prawdziwe wątpliwości i oburzenie budzi jednak fakt biznesowego zaangażowania Pocieja w reprywatyzację. Był on współudziałowcem kancelarii prawnej Pociej Dobois Kosińska Kozak zajmującej się między innymi reprywatyzacją warszawskich gruntów. Na stronie internetowej dalej figuruje jako jeden z właścicieli. W teorii jednak senator jest zawodowym politykiem, a udziały w kancelarii sprzedał. W praktyce senator przepisał swoje udziały w kancelarii na swoją... 80 letnią matkę. Czy mamy do czynienia z działaniem na granicy uczciwości?

Pikanterii, opisywanej sprawie, nadaje fakt koleżeńskich związków senatora z Grzegorzem Majewskim - adwokatem, szefem warszawskiej Okręgowej Rady Adwokackiej, uwikłanym w nielegalną reprywatyzację słynnego gruntu pod przedwojennym adresem Chmielna 70.

Zdaniem Miasto Jest Nasze, osoba która pośrednio może czerpać korzyści z reprywatyzacji powinna być odsunięta od prób regulacji tej materii. Zachowanie senatora Pocieja jest nieetyczne i stanowi rażący konflikt interesów. Wokół reprywatyzacji toczy się niejasna gra interesów. Czekamy na systemowe wyjście z problemu a nie częściowe rozwiązania tworzone przez lobby reprywatyzacyjne.


25 lipca 2016

Sąd Rejonowy dla Łódź Widzew w służbie gejowskiej propagandy

Jak informuje portal wpolityce.pl - Sąd Rejonowy dla Łódź Widzew wyrokiem nakazowym uznał, że pracownik drukarni, który odmówił wykonania usługi zleconej przez Fundację LGBT Business Forum, popełnił wykroczenie. W ukaraniu przedsiębiorcy walnie przyczynił się Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Łódzka drukarnia nie chciała przyczynić się do promocji treści gejowskich i odmówiła realizacji usługi.

Gejowscy zleceniodawcy wsparci przez RPO postanowili sprawę doprowadzić do ukarania drukarni (grzywny, więzienie - to jest ich poczucie tolerancji). Sąd Rejonowy dla Łodzi Widzewa uznał odmowę pracownika drukarni za wykroczenie z art. 138 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym, jeżeli podmiot zawodowo zajmujący się świadczeniem usług umyślnie i bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny. W tym przypadku grzywna nie była na szczęście zbyt uciążliwa. Sąd nakazał zapłatę grzywny w wysokości 200 zł.

Jak będzie następnym razem? - zastanawia się portal i dodaje - Niebezpieczna droga, prowadząca wprost do tęczowego totalitaryzmu, została właśnie otwarta. Miejmy nadzieję, że spotka się z odpowiednią reakcją właściwych organów.

Amerykański urzędniczyna poucza w sprawie ustawy o Trybunale Konstytucyjnym

Rzecznik Departamentu Stanu USA wydał oświadczenie ws. uchwalonej przez polski parlament ustawy o Trybunale Konstytucyjnym datowane 23 lipca. Cyt. za stronę ambasady USA  „… Po pierwsze, dziś polski parlament przegłosował nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Wprawdzie nowa ustawa realizuje niektóre zalecenia opinii Komisji Weneckiej co do ustaw uchwalonych w ubiegłym roku, które zostały uznane za niezgodne z konstytucją, to jednak utrudnia ona osiągnięcie kompromisu w sprawie dopuszczenia do orzekania sześciu wybranych sędziów... Podczas szczytu NATO prezydent Obama podzielił się z prezydentem Dudą swoim zaniepokojeniem co do praworządności i zaapelował do wszystkich stron, aby wspólnie podjęły działania dla dobra instytucji demokratycznych w Polsce. Stany Zjednoczone zachęcają polskie władze, aby rozwiązały kwestie sporne, tak aby polskie instytucje demokratyczne oraz system mechanizmów kontrolnych państwa były poszanowane i aby mogły sprawnie funkcjonować.”

Otóż fakt, że jesteśmy w jednym sojuszu nie uprawnia funkcjonariuszy rządu USA do pouczenia jakie rozwiązania prawne w Polsce mają być uchwalone, a jakie nie. Pouczanki ze strony USA, Komisji Europejskiej czy Komisji Weneckiej są możliwe, ponieważ prezydent, rząd nie wykazał stanowczej postawy wobec tych instytucji, próbuje tzw. dialogu, co traktują one jako wyraz słabości Polski. 

Nie po to walczyliśmy o wyzwolenie spod dominacji sowieckiej, by przyjąć postawę wasala USA, które wobec Turcji (gdzie zatrzymywani są sędziowie, wojskowi, policjanci, dziennikarze, nauczyciele – w tysiącach) wykazują bardzo daleko idącą ostrożność wypowiedzi.

Zwrócili nieruchomość na podstawie sfałszowanego pełnomocnictwa?

Czarne chmury zbierają się nad prezydentem Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz - za reprywatyzację w Warszawie. Głośno w mediach było o nienależnym zwrocie działki na Placu Defilad. Ale nie była to jedyna "dziwna" prywatyzacja.

W dniu 11 czerwca 2008 r. Prezydent Miasta Stołecznego Warszawy wydał decyzję o przyznanie wieczystej dzierżawy (obecnie użytkowania wieczystego) gruntu położonego w Warszawie przy ul. Schroegera 74, ozn. Nr hip 12263, działka nr 49 obręb 7-05-03 KW nr 65037 na rzecz  (...) w całości. Decyzję wydano w związku z wnioskiem z dnia 18 maja 1948 r. złożonej – zdaniem Prezydenta Miasta -  przez osobę uprawnioną przed terminem objęcia w posiadaniu przez Gminę. Z akt sprawy wynika, że wniosek złożył adwokat Michał Grabowski powołując się na załączony odpis Borysa Bielajewa z dnia 15 maja 1948 r. Odpis został sporządzony przez adwokata, a oryginału pełnomocnictwa nie przedstawiono. Problem w tym, że Borys Bielajew nie mógł udzielić tego pełnomocnictwa. Pan Borys Bielajew nie przebywał w tym miejscu od 1941 roku, zaginął w czasie działań wojennych, jak się okazało później wyjechał do USA. Nie utrzymywał kontaktów w kraju, w efekcie czego brat Włodzimierz Bielajew wystąpił o uznanie go za zmarłego. W 1954 r. Sąd Powiatowy dla m.st. Warszawy uznał Borysa Bielajewa za zmarłego.

Skoro Borys Bielajew przebywał za granicą, a realia PRL nie pozwalały na szybkie podróże do USA i z powrotem (był to przecież okres zimnej wojny), trudno przyjąć do wiadomości tezę o możliwości wyjazdu do USA adwokata Michała Grabowskiego, uzyskania pełnomocnictwa i powrotu w ciągu 3 dni do Polski. Można zresztą przypuszczać, iż gdyby mecenas Grabowski miał możliwość wyjazdu do USA, to by raczej nie powrócił do kraju.

Z tych okoliczności wynika, że Borys Bielajew nie mógł udzielić pełnomocnictwa adwokatowi Michałowi Grabowskiemu. Nie przedstawiono żadnego oryginalnego pełnomocnictwa zawierające podpis Borysa Bielajewa, które mogłyby potwierdzić fakt pełnomocnictwa. Zatem należy uznać, że czynność prawną wniosku z dnia 18 maja 1948 r. nie była dokonana przez osobę uprawnioną, gdyż wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi, nie dysponowała pełnomocnictwem Borysa Bielajewa, a przedstawiony odpis pełnomocnictwa sporządzony przez adwokata nie odpowiadał ani stanowi faktycznemu ani prawnemu.

W tej sytuacji spadek po Borysie Bielajewowi włącznie ze sprzedaży praw, udziałów w spadku następcom prawnym nie może być podstawą do przywrócenia własności czasowej, albowiem w danej sprawie występują dokumenty nieprawdziwe (pełnomocnictwa dla Michała Grabowskiego), które nie mogą rodzić skutków prawnych. Tym samym nie było prawnej podstawy do przyznania  prawa wieczystej dzierżawy na podstawie wniosku z dnia 18 maja 1948 roku, a wydana decyzja przez Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy zatem nosi znamiona rażącego naruszenia prawa.

Ale także dalsze okoliczności sprawy budzą wątpliwości. Przykładowo akt notarialny nabycia nieruchomości zawarła pani .... sama z sobą jako pełnomocnik "właściciela" (rep. A nr 4633/2002 z dn. 24.09.2002). Zgodnie z art.108 Kodeksu Cywilnego Pełnomocnik nie może być drugą stroną czynności prawnej, której dokonywa w imieniu mocodawcy, chyba że co innego wynika z treści pełnomocnictwa albo że ze względu na treść czynności prawnej wyłączona jest możliwość naruszenia interesów mocodawcy. Przepis ten stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy pełnomocnik reprezentuje obie strony. Na tej podstawie budynek przy ul. Schroegera 74 przekazano na podstawie zarządzenia prezydenta miasta stołecznego Warszawy z dn. 23.06.2008 r nr 1777/2008.

Przypomnijmy, iż zgodnie z Art. 77.§ 1. KPA Organ administracji publicznej jest obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy. Tymczasem w sprawie nie zebrano i nie rozpatrzono całego materiału dowodowego, w szczególności nie zbadano kwestii oryginalności pełnomocnictwa adwokata Michała Grabowskiego i czy rzeczywiście mógł być udzielony przez Borysa Bielajewa, co do którego nie było w 1948 r. informacji nt. jego miejsca pobytu, był uznany za zaginiony, a przebywał na innym kontynencie. Brak zgromadzenia całego materiału dowodowego oznacza, iż decyzję wydano z naruszeniem art.107§1 i 3 kpa co do konieczności uzasadnienia faktycznego i prawnego decyzji.

Przeciwko tej reprywatyzacji występowali mieszkańcy kamienicy występując zarówno do Urzędu Miasta jak i do Prokuratur Rejonowej. Jednakże trud mieszkańców był daremny, a organa państwowe dziwnym trafem szły na rękę następcom prawnym (którzy nabyli roszczenia) od byłych właścicieli. 19 marca 2010 roku Prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu śledztwa, nie dopatrując się żadnych nieprawidłowości (sic). Mieszkańcy nie dawali za wygraną i wnieśli wniosek o rozpatrzenie sprawy stwierdzenia nieważności decyzji z dnia 11 czerwca 2008 r. o ustanowieniu prawa użytkowania wieczystego - bezskutecznie.

W 2012 roku interweniowało w tej sprawie Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE, domagając się informacji i wyjaśnień od Biura Gospodarki Nieruchomościami. Jednak 14 sierpnia 2012 r. BGN odmówił udzielenia informacji, uznając że nie mieści się ono w zakresie informacji publicznej. Także niepowodzeniem zakończył się wniosek Stowarzyszenia o stwierdzenie nieważności i wstrzymanie wykonania decyzji Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy nr 290/GK/DW/2008 z dn. 11.06.2008 r. o przyznanie wieczystej dzierżawy (obecnie użytkowanie wieczystego) przy ul. Schroegera 74. SKO postanowieniem z dn. 20 stycznia 2014 r. odmówił wszczęcia postępowania ws. stwierdzenia nieważności decyzji zwrotowej z dnia 11 czerwca 2008 r. Zadziwiające jest uzasadnienie odmowy. Stowarzyszenie zwracało się zgodnie z art.31 kpa o wszczęcie postępowania w/s stwierdzenia nieważności. Zgodnie z kpa, jeżeli organ uznaje żądanie za uzasadnione wówczas wszczyna postępowanie z urzędu. SKO uznało jednak, iż nie jest możliwe stosowanie art.31 kpa, w związku z art.157 kpa, bo ten stanowi iż postępowanie wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu (ale przecież właśnie Stowarzyszenie domagało się postępowania z urzędu).

A ile takich reprywatyzacji dokonano w Warszawie i w innych miastach Polski?

Udaremniony islamski zamach na ŚDM 2016

W czwartek w jednym z łódzkich hosteli Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała 48 letniego irakijczyka, podejrzanego o planowanie ataku terrorystycznego. Do Łodzi przyjechał kilka dni wcześniej, zna język polski. Jak podaje Polsat News, w pokoju, który wynajmował mężczyzna znaleziono notatki, z których wynika, że planował on przeprowadzenie ataku terrorystycznego w Łodzi.  Z ustaleń kolei Dziennika Łódzkiego wynika, że agenci ABW znaleźli na odzieży mężczyzny materiały wybuchowe znane jako C4 (mieszanka spoiwa, plastiku oraz heksogenu). Sąd rejonowy wydał już zgodę na umieszczenie mężczyzny w areszcie na dwa miesiące.

I powiedzieć, że są jeszcze politycy w Polsce (PO, Nowoczesna), którzy uważają że powinniśmy przyjąć islamskich imigrantów?

Nie chcieli go wydalić, dokonał zamachu

To już nie pojedynczy napad czy zamach, ale seria. Najpierw był atak nożownika w pociągu, następnie zamach w Monachium, atak maczetą w Wuerzburg (zginęła Polka, wraz z nienarodzonym jeszcze dzieckiem), teraz zamach na restaurację w Ansbach (Bawaria). Co łączy te ataki? Jedno, sprawcy pochodzili z krajów muzułmańskich. 

Do zamachu doszło w niedzielę późnym wieczorem. 27-letni Syryjczyk chciał wejść na teren festiwalu z plecakiem, ale został wyproszony przez służby. Wówczas napastnik zdetonował ładunek przed restauracją Eugens Weinstube, położonej przy staromiejskiej promenadzie, niedaleko miejscowego zamku i w pobliżu festiwalu. Zamachowiec zginął na miejscu. Rannych zostało dwanaście osób, w tym trzy ciężko.

Według wstępnych ustaleń, 27-letni Syryjczyk przybył do Niemiec 2 lata temu. Jego wniosek o azyl odrzucono w zeszłym roku, ale go nie odesłano ze względów humanitarnych tj. na trwającą w Syrii wojnę domową. Zamachowiec mógł być powiązany z tzw. Państwem Islamskim.

24 lipca 2016

Nie ma żałoby Narodowej po zamachu w Monachium

W kolejnych zamachach w Niemczech giną niewinne osoby. Można by się spodziewać żałoby narodowej. Nic z tego. Telewizja niemiecka ZDF, gdy 18-letni irańczyk Ali David Sonboly zastrzelił 9 osób i 21 innych postrzelił, zajmowała się ... stanem demokracji w Polsce. Dzień później w Berlinie odbyła się parada równości, w której uczestnicy imprezy doskonale się bawili, nie brakowało uśmiechów, niektórzy tańczyli, jak zwykle widać było wiele półnagich osób. W telewizji także nie brak programów rozrywkowych
Z kolei imigranci wyraźnie szydzą z uczuć rodzin i przyjaciół ofiar. 23 lipca przy Centrum handlowym Olympia w Monachium, gdzie doszło 2 dni wcześniej do tragicznych wydarzeń, zgromadzili się ludzie, by oddać hołd ofiarom. Jak informuje TVP Info - Przyszła również grupka młodych muzułmanów, którzy zaczęli skandować "Allahu Akbar" (Bóg jest wielki). Wywołało to gniew części Niemców. Padały ostre słowa: Wynocha! Wynocha! Przeklęty Allahu Akbar!. Ludzie pytali: "gdzie jest twój dom, gdzie go zbudowałeś?".