30 września 2015

W wypowiedzeniu należy wskazać w imieniu której osoby prawnej jest dokonywane

W Polsce panuje powszechne przekonanie, że z władzą się nie wygra, że sądy to fikcja. Owszem, obserwując pracę sądów można nabrać takiego przekonania, jednakże nie zawsze tak jest, o czym mogli się przekonać państwo P. z warszawskiego śródmieścia (al. Solidarności). 
Pani Dorocie w 2010 r. Urząd Dzielnicy przesłał wypowiedzenie opłat wieczystego użytkowania i podwyżkę z 55,70 zł na 909,67 złotych. Pani Dorota nie zgodziła się z wypowiedzeniem, sprawa trafiła najpierw do SKO który uznał wypowiedzenie za bezskuteczne, a w wyniku sprzeciwu Prezydenta Miasta - do sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście (VI wydział). Pani Dorota została powódką, a pozwanym Miasto Stołeczne Warszawa.
Początkowo Sąd zwrócił "pozew" pani Dorocie w związku z nieuzupełnieniem braków formalnych pozwu. W wyniku zażalenia złożonego przez powódkę (przy wsparciu Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE), Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił zarządzenie i postępowanie mogło się toczyć dalej. Do postępowania włączyło się formalnie Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE. Sąd I instancji uznał powództwo i ustalił wysokość opłaty na starym poziomie. Wydając orzeczenie (27/03/2014) Sąd oparł się na 2 przesłankach tj. iż w wypowiedzeniu błędnie określono udział zaokrąglając go (co jest prawnie niedopuszczalne) oraz faktem iż nie wskazano jaki podmiot (miasto czy Skarb Państwa) organ reprezentował w przedmiotowej sprawie (VI C 2862/12). Z wyrokiem nie zgodziło się Miasto Stołeczne, które złożyło apelację zarzucając m.in. dopuszczenie Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE do postępowania, a także naruszenie przepisów prawa w zakresie uznania przez sąd, iż wypowiadający powinien wskazać w imieniu czyjej osoby prawnej dokonanej jest wypowiedzenie.
30 września przed Sądem Okręgowym Stowarzyszenie wskazywało natomiast, że nie ma organu pod nazwą "członkowie zarządu dzielnicy Śródmieście", jest natomiast "zarząd dzielnicy" lub "prezydenta Miasta" czyli wypowiedzenia nie dokonał właściwy organ i na domiar nie wskazał w imieniu której osoby prawnej dokonuje wypowiedzenia. Sąd Okręgowy w Warszawie podzielił stanowisko I instancji i oddalił apelację pozwanego (Miasta Stołecznego). W uzasadnieniu ustnym wskazał na ten drugi argument tj. braku wskazania w czyim imieniu dokonane jest wypowiedzenie, a to element niezbędny w warunkach gdy czynność dokonywana jest przez Prezydenta Miasta lub jego pełnomocników (albowiem w świetle ustawy prezydent jest organem wykonawczym samorządu ale także pełni funkcję starosty działającego w imieniu skarbu państwa). Wyrok jest prawomocny (V Ca 2706/14)

Wierszyk na dobranoc lub na dzień dobry (nadesłany mailem)

Stoi na stacji drużyna Kopacz
Spójrz na ich twarze i w oczy popatrz
Nędza i rozpacz.
Stoi i sapie, dyszy i bredzi
Premier od dawna w przedziale siedzi

Buch - jak czyściutko…
Uch - jak ładniutko…
Puff - jak smaczniutko…
Uff - jak milutko…

Już ledwo sapie, już ledwo zipie
A jeszcze Misiek pomysły sypie
Działaczy do niej podoczepiali
Znanych, nieznanych, młodych i starych

I pełno złości w każdym działaczu
Trzęsie się pociąg w rytmie ich płaczu
Wagony z klimą, błyszczące, duże
A w jednym świnie, a w drugim tchórze

A w trzecim siedzą sami cynicy
Siedzą i jedzą zad ośmiornicy
A czwarty wagon pełen kelnerów
W piątym wycieczka wicepremierów

W szóstym Karolak (trochę nieświeży)
W siódmym eksperci oraz hejterzy
W ósmym szefowej rządu psiapsiółki
Wcinają z jajem służbowe bułki

W dziewiątym - wszyscy doradcy „Bula”
W dziesiątym Donald… Nie, to wiatr hula.
A tych wagonów jest ze czterdzieści
Ta paranoja się w nich nie zmieści.

Lecz choćby przyszło tysiąc Saletów
I każdy zjadłby tysiąc kotletów
I każdy nie wiem, jak „dawał radę”,
Słupków poparcia nie dźwignie żaden…

Nagle - zgrzyt!
Nagle - wstyd!
Partia - w dół!
Koła - w muł!

Najpierw powoli - jak żółw - ociężale,
Ruszyła Platforma po szynach - ospale,
Szarpnęła kamery i ciągnie z mozołem
I kręcą się, kręcą się „setki” wesołe

I biegu przyspiesza, i gna na złamanie,
I ściemnia, i mami, obraża i kłamie,
A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost!
Po torze, po torze, po torze, po głos!

Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las,
I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas,
Gładko tak, lekko tak toczy się w dal,
Jak gdyby ktoś inny tu rządził od lat

i straszył, i ściemniał, wył, kopał i gryzł
Że „wszyscy umrzecie”, gdy rząd będzie z PiS.
A skądże to, jakże to, czemu tak łże?
A co to to, co to to, kto to tak prze,

Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch?
To Partia Obciachu wprawiła to w ruch,
To partia, co z kotła mediami do tłuków,
A tłuki rechoczą przez łzy do rozpuku

I wrzeszczą, i plują, i pociąg się toczy,
Tak długo aż w końcu z tych torów wyskoczy
i w przepaść poleci, i sztandar się zwinie,
By żyło się lepiej - Platforma przeminie

APEL_Głosowanie za granicą_Wybory Parlamentarne_Rejestracja na listy wyborców od 28.09.br


Od 28 września poprzez portal internetowy ewybory.msz.gov.pl mogą rejestrować się polscy obywatele, którzy w wyborach parlamentarnych 25 października chcą oddać swój głos za granicą. Wyborcy ci będą głosować na kandydatów do Sejmu i Senatu z Warszawy.
– Obywatele polscy, którzy chcą oddać swój głos w wyborach do Sejmu i Senatu w jednym z obwodów wyborczych za granicą, mogą od 28 września 2015 r. rejestrować się poprzez internetowy portal ewybory.msz.gov.pl – poinformowało we wczorajszym komunikacie MSZ.
Zagłosować w wyborach parlamentarnych – jak podkreślono – można osobiście w konsulacie lub korespondencyjnie.
Resort spraw zagranicznych zaznaczył, że dla obywateli polskich, którzy chcą głosować za granicąw wyborach parlamentarnych utworzono 250 obwodów wyborczych. Wyborcy ci – przypomniano – będą głosować na kandydatów do Sejmu i Senatu zarejestrowanych w okręgu warszawskim.
Aby zarejestrować się w systemie ewybory.msz.gov.pl należy przygotować swój numer PESELoraz ważny polski paszport lub dowód osobisty. Podczas rejestracji należy wybrać również typ głosowania – osobiście lub korespondencyjnie, kraj oraz komisje, w której zamierza się oddać swój głos. Po udanej rejestracji z portalu można pobrać potwierdzenie.
Potwierdzenie przesłane zostanie też na adres e-mail podany w formularzu zgłoszeniowym.
Aby zagłosować w wyborach za granicą osobiście należy zarejestrować się w spisie wyborców, prowadzonym przez konsula właściwego terytorialnie dla miejsca pobytu za granicą. Można tego dokonać także poprzez internetowy system rejestracji ewybory.msz.gov.pl. Można także zarejestrować się osobiście, telefonicznie lub poprzez wysłanie do konsula zgłoszenia w formie faksu, listu, e-maila, podając wszystkie konieczne do rejestracji dane.
Dla wyborców, którzy chcą głosować osobiście, termin rejestracji w spisie wyborców upływa 22 października, na 3 dni przed dniem wyborów.
Z kolei głosowanie korespondencyjne jest możliwe w wybranych komisjach wyborczych.
Zamiar głosowania korespondencyjnego wyborcy mieszkający za granicą zgłaszają do 7 października.
Zgłoszenie – ustne, pisemne, przesłane faksem lub w formie elektronicznej – powinno zawierać nazwisko i imię, imię ojca, datę urodzenia, numer ewidencyjny PESEL wyborcy, oznaczenie miejsca pobytu za granicą, numer ważnego polskiego paszportu, miejsce i datę jego wydania, a w przypadku obywateli polskich czasowo przebywających za granicą – miejsce wpisania wyborcy do rejestru wyborców.
Konieczne jest też wskazanie adresu, na który ma zostać wysłany pakiet wyborczy albo zadeklarować jego osobisty odbiór. Na podstawie takiego zgłoszenia konsul wpisze osobę do spisu wyborców i wyśle pakiet wyborczy, zawierający m.in. karty do głosowania, kopertę zwrotną i instrukcję.

PAP/RI

PILECKI – warto uczniom i ich rodzicom pójść na ten film

Wczoraj byłem w Multikinie na filmie „PILECKI”. Mimo premiery sprzed trzech dni, niewiele kin ma go w swym repertuarze.
To fabularyzowany dokument o rotmistrzu Witoldzie Pileckim, który został zabity 25 maja 1948 roku w katowni UB. Miał 47 lat. Przed aresztowaniem po wojnie, był m. in. w Oświęcimiu z rozkazu polskich władz wojskowych, skąd wysyłał raporty, tworzył zalążek konspiracji (uciekł stamtąd po prawie trzech latach pobytu).
O przesłuchaniach na UB mówił, że w porównaniu z nimi Oświęcim to była igraszka. Podczas procesu ręce miał z tyłu – miał powyrywane paznokcie. Nie wsparł go J. Cyrankiewicz, kreowany oficjalnie na bohatera kacetów.
Ciekawe są jego uwagi o odebraniu NADZIEI po wojnie, kiedy nie było na kim się oprzeć. W zmęczonej wojną, poddanej bezwzględnej sowietyzacji Polsce, Żołnierz Wyklęty stawał się coraz bardziej, przeraźliwie sam.
Ważną rolę w filmie odgrywa jego syn – Andrzej, w męski, ale też czuły sposób mówiący o Ojcu.
Pod koniec pokazują się młodzi ludzie, ich odbiór najnowszej historii (ok. 30 szkół nosi imię Rotmistrza). Sam byłem kilka lat temu w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Przodkowie k. Kartuz, gdzie też nadano to imię. Wielka w tym była rola dyrektora – Kazimierza Klasa. Tyle zależy od ludzi, ich pasji, pamięci, patriotyzmu.
Ważne słowa mówi wnuczka Rotmistrza, że w sytuacjach słabości mówiła sobie, że jako krewna takiego Człowieka, MUSI BYĆ SILNA. Jakie to ważne wskazanie dla ludzi młodych, bo przecież zamiast rodziny można przywołać inne słowa: Jako Polka muszę być… silna, nie mogę się poddawać, jako Polak muszę być…
Zapamiętałem słowa: „Wszyscy nie mogą wyjechać. Ktoś tu musi trwać bez względu na konsekwencję”. I trwał, do tragicznego końca.
To, że dzisiaj poszukuje się jego szczątków na tzw. Łączce koło warszawskich Powązek, że powraca pamięć, jest jakimś znakiem, że chociaż historia przypomina sinusoidę, ale ma jednak takie momenty wielkiego zwieńczenia (ekshumacja i identyfikacja szczątków jego ciała jest utrudniona, bo prawdopodobnie spoczywają pod grobami zmarłych, których chowano w tym samym miejscu w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku).
Cóż dodać?
Film jest dobrze kadrowany, bez zbędnego gadulstwa, z ciekawym podkładem muzycznym, wyrazistą twarzą aktora odtwarzającego Rotmistrza.
Warto go obejrzeć, pokazać ludziom młodym. Warto pójść rodziną, warto pójść z klasą, a pewnie niedługo zniknie z repertuaru kin. Zapewne nie będzie dotowanych przez niektóre samorządy wyjść szkół do kina, jak miało to miejsce przy niektórych filmach (pominę szczegóły, bo aż wstyd o tym mówić. Dobrze, że odwróciło się wahadełko społeczne, że ten klimat ulega zmianie)
Takie czasy, ale zaczynać musimy od siebie. Pamiętając chociażby o słowach pieśni, którą warto w takich razach zanucić: „Śpij kolego w ciemnym grobie,/ niech się Polska przyśni tobie”. Rotmistrzowi i innym. Ku przestrodze i pamięci.

Wojciech Książek

29 września 2015

Na szczycie polski rząd realizował oczekiwania Tuska!

Serwis21 dotarł do pisma, jakie przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk przesłał do Ewy Kopacz ws. imigrantów. Pismo datowane jest na 18 września i dotyczy szczytu z 23 września w Brukseli. Z treści wynika jasno czego oczekiwał Tusk od Kopacz - zbiorowej europejskiej reakcji opartej na jedności i solidarności, czytaj zaakceptuj propozycje Komisji Europejskiej. Jak wiemy pani premier Kopacz spełniła te oczekiwania.

Kryzys, którego jesteśmy świadkami, stanowi próbę naszego człowieczeństwa i odpowiedzialności. Powoduje wiele napięć i wzajemnych oskarżeń wśród polityków i mieszkańców Europy. Nie mam złudzeń: z wyzwaniem tym Europa będzie się musiała zmagać jeszcze wiele lat. Dlatego chciałbym, byśmy skupili się na całościowym podejściu do kryzysu.

Nasza reakcja nie przesłoni jednak brutalnej prawdy. Jako Europejczycy nie jesteśmy obecnie w stanie zapanować nad naszymi zewnętrznymi granicami, dlatego niektóre państwa postanowiły się chronić, zamykając granice krajowe. Naszym pierwszym zadaniem i obowiązkiem jest ochrona europejskiej wspólnoty – i na tym froncie zawiedliśmy. Zbyt długo nasze dyskusje sprowadzały się do przerzucania odpowiedzialności na innych. Długa jest lista problemów, za które moglibyśmy się wzajemnie winić, ale nie pomoże nam to w znalezieniu wspólnego rozwiązania. Dziś musimy stanowczo ustalić działania, które moglibyśmy wdrożyć, by pomóc sobie nawzajem. Dlatego poproszę nas wszystkich o uczciwą dyskusję nad tym, co UE może zrobić, by pomóc państwom członkowskim rozwiązać ten problem. Będziemy także musieli omówić zadania do wykonania na szczeblu krajowym. Nikt nie powinien się przed nimi wzbraniać, gdyż inaczej nie będziemy w stanie stworzyć zbiorowej europejskiej reakcji opartej na jedności i solidarności. Musimy absolutnie zaprzestać przerzucania odpowiedzialności i wzajemnych oskarżeń.

Zdania i doświadczenia w UE są różne, nie ma prostych rozwiązań. Ale nie może to być wymówką, by nie ustalać kompleksowej strategii i nie tworzyć racjonalnej polityki migracyjnej – skutecznej i odpowiedzialnej oraz zgodnej z naszymi podstawowymi wartościami. Obecna „polityka migracyjna” to rozpacz ofiar uciekających przed wojną i prześladowaniem, ich determinacja w poszukiwaniu lepszego życia, cynizm przemytników oraz – zbyt często – tragedie uchodźców i migrantów. Koniecznie trzeba więc ustalić wiarygodną europejską politykę migracyjną.

Oprócz dyskusji nad całościowym podejściem do kryzysu pragnę zająć się następującymi kwestiami: pomoc państwom członkowskim pierwszej linii, współpraca z państwami Bałkanów Zachodnich, Turcją i państwami sąsiadującymi z Syrią, pomoc budżetowa dla Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców i dla Światowego Programu Żywnościowego oraz realizacja naszych konkluzji o powrotach i readmisji. Musimy się też zastanowić, jak drogą dyplomatyczną rozwiązać kryzys syryjski. Przedstawię własną ocenę sytuacji, wynikającą z mojej wizyty w państwach śródziemnomorskich i bliskowschodnich.

Jest jednak kwestia, która absolutnie nie może czekać. Światowy Program Żywnościowy potrzebuje pieniędzy na żywność dla 11 mln ludzi w Syrii i w regionie. Już znacznie ograniczył zaopatrzenie dla uchodźców. Apeluję do wszystkich Państwa, by nie czekać do naszego spotkania, tylko zasilić Program w koordynacji z ECHO.

Mam nadzieję, że będziemy w stanie zająć się tymi wszystkimi wyzwaniami na naszym specjalnym posiedzeniu w najbliższą środę o godz. 18.00. Na początku spotkania dołączy do nas przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Po rozmowie z nim podejmiemy wspomniane wyżej kwestie przy kolacji.

Nie wpuszczają ze względu na drugie imię

Mimo zgłoszenia na posiedzenie senackiej komisji praw człowieka, praworządności i petycji, odmówiono wydania przepustki - Danielowi Alain Korona ze Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE.

Zdarzenie miało miejsce 29 września ok. 13.00. Daniel został zgłoszony przez Stowarzyszenie do udziału w posiedzeniu poświęconym ustawie o zmianie ustawy Prawo o Stowarzyszeniach. Gdy zgłosił się do biura przepustek Kancelarii Sejmu, okazało się że owszem zgłoszenia dokonano ale na nazwisko ALAIN imię Daniel, a nie Korona Daniel. Podobno system informatyczny czyta bowiem drugie imię jako nazwisko. Skoro zgłoszono Daniel Alain a nie Daniel Korona, w biurze przepustek odmówiono jej wydania. Funkcjonariusze biura przepustek okazali się nieustępliwi i wpuścić nie chcieli. Telefony do komisji okazały się nieskuteczne, gdyż numer nie odpowiadał. Gdy wreszcie dodzwoniono się na salę, gdzie odbywała się Komisja, Daniel usłyszał że już trwa komisja (ok. 13.10), a zatem interwencji już nie będzie. Zrezygnowałem z uczestnictwa, albowiem i tak przesłaliśmy do komisji wcześniej nasze stanowisko, a zatem bym jedynie je powtórzył - stwierdza.
Cała sprawa świadczy o absurdalnym sejmowym systemie informatycznym, w którym nie można dokonać wpisu 2 imion, co bliżej określa osobę. Z kolei zgłoszenie tylko pierwszego imienia i nazwiska nie jest zgłoszeniem osoby ale grupy osób. Jest bowiem co najmniej 6 osób noszących nazwisko Korona Daniel, ale są setki noszące nazwiska Kowalski Jan czy też Nowak Jan. Który z nich zatem jest zgłaszany, skoro nie wymaga się numeru PESEL przy zgłoszeniu. Gorzej prawdopodobna jest sytuacja iż np. zgłoszono Jana Nowaka, ale inna osoba o tym samym imieniu i nazwisku wcześniej się pojawia i wchodzi zamiast osoby zgłoszonej. A zatem zgłoszenie drugiego imienia jest jakimś wyjściem, ale system informatyczny nie pozwala.

Z używania drugiego imienia Daniel nie zamierza zrezygnować - to mnie jednoznacznie identyfikuje - stwierdza - nie ma bowiem drugiej osoby w Polsce i na świecie która nosiłaby takie imiona z tym nazwiskiem. 


Ścięty i ukrzyżowany za młodu?

Dwudziestojednoletni Saudyjczyk czeka na ścięcie. Potem jego ciało ma zostać ukrzyżowane i wystawione na widok publiczny. Tymczasem Arabia Saudyjska objęła właśnie przewodnictwo Rady Praw Człowieka ONZ. To mogłoby być śmieszne, gdyby nie było tak potworne!


Ali Mohammed al-Nimr został aresztowany za udział w antyrządowych demonstracjach. Miał wówczas 17 lat. W więzieniu zmuszono go torturami do podpisania zeznań, a sąd skazał go na śmierć. To nie jest odosobniony przypadek.Tylko w tym roku w Arabii Saudyjskiej stracono już ponad 100 osób. Karę śmierci wykonuje się tam średnio co drugi dzień.



Francja zażądała już wstrzymania egzekucji, jednak to USA, Niemcy i Wielka Brytania mają najbardziej zażyłe relacje z reżimem. Zadziałamy najskuteczniej, kierując nasze oburzenie przeciwko przywódcom tych państw. Oni mogą wpłynąć na decyzję swoich saudyjskich sojuszników. Egzekucja może zostać wykonana w każdej chwili. Jak najszybciej podpisz petycję, aby ją powstrzymać i ocalić Alemu życie: 




Arabia Saudyjska przewodniczy od niedawna Radzie Praw Człowieka przy ONZ. To od niej zależą nominacje najważniejszych sprawozdawców i ekspertów. Przerażający wyrok wydany na Alego pokazuje cały absurd tej sytuacji. Według znawców praw człowieka jest to „nieuzasadniona egzekucja”, zabroniona w świetle międzynarodowej Konwencji o Prawach Dziecka, ponieważ w chwili popełnienia przestępstwa Ali był jeszcze nieletni. Jego kuzyn, znany szyicki duchowny i opozycjonista, także został skazany na śmierć. 



Arabia Saudyjska nie cofnie się przed wykonaniem egzekucji, o ile nie odczuje, że wizerunkowy koszt tej decyzji na arenie międzynarodowej będzie zbyt wysoki. 



Rządy niektórych państw Zachodu podtrzymują godne potępienia, ale bliskie relacje handlowe z Arabią Saudyjską – zwykle sprzedają jej broń, a kupują ropę naftową. Ich głos ma znaczenie. Kilka miesięcy temu pod wpływem naszej kampanii niemiecki wicekanclerz Sigmar Gabriel przekonał saudyjskich dyplomatów, aby wstrzymali karanie batami blogera Raifa Badawiego. Od tej pory Badawi nie był biczowany i żyje, choć nadal tkwi w więzieniu.



Zostało bardzo mało czasu! Przekonajmy potężnych zachodnich przywódców, że muszą wpłynąć na Saudyjczyków i doprowadzić do wstrzymania egzekucji. Muszą również podjąć niezbędne kroki na forum ONZ, aby pozbawić Arabię Saudyjską przewodnictwa Rady Praw Człowieka. Podpisz petycję jak najszybciej! Ocalmy życie młodego człowieka: 



Kiedy gdzieś na świecie despotyczna władza narusza fundamentalne prawa człowieka, nasza społeczność podnosi głos i pomaga zapobiec najgorszemu. Czyniliśmy tak już nieraz. Stańmy dziś razem w obronie Alego.


Z nadzieją i determinacją,



Alice, Melanie, Marie, Alex, Marigona, Maria Paz i Spyro wraz z całym zespołem Avaaz



Dowiedz się więcej:



Gazeta Wyborcza: Zetną, a później ukrzyżują. Bo 16-latek obraził króla



TVN24: Ali Mohammed al-Nimr ma zostać ścięty. Kara śmierci w Arabii



Gulf Times: Francja żąda odwołania egzekucji młodego Saudyjczyka (tekst w j. angielskim)



CNN: ONZ i obrońcy praw człowieka wzywają Arabię Saudyjską, by nie wykonywała wyroku ścięcia i ukrzyżowania (tekst w j. angielskim)



The Independent: Król Salman ścina coraz więcej poddanych. W Arabii Saudyjskiej egzekucje „co drugi dzień” (tekst w j. angielskim)



Al Arabiya: Saudyjsko-francuski kontrakt na 12 mld dolarów już podpisany (tekst w j. angielskim) 



The Guardian: Jemen i skandal ze sprzedażą brytyjskiej broni Arabii Saudyjskiej (tekst w j. angielskim) 

28 września 2015

Wystąpienie Prezydenta na 70 sesji zgromadzenia ONZ

Szanowny Panie Przewodniczący!

Ekscelencje!
Dostojni Delegaci!
Szanowni Państwo!



Gratuluję Przewodniczącemu 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ, Panu Mogensowi Lykketoftowi, wyboru na tę zaszczytną funkcję. Zapewniam Pana, Panie Przewodniczący, o pełnym wsparciu Polski dla Pańskich działań.

Panie Przewodniczący, Szanowni Państwo!

Pokój i prawo – dwa słowa klucze, dzięki którym jesteśmy w stanie zrozumieć i docenić rolę Narodów Zjednoczonych w ostatnich 70 latach historii świata. Pokój i prawo – dwa słowa, bez których nie sposób wyobrazić sobie współistnienia narodów, grup etnicznych, wyznawców różnych religii. Pokój i prawo – pojęcia piękne, ważne, aczkolwiek nader kruche, o które musimy dbać, które musimy bez ustanku pielęgnować. My, Polacy, wiemy doskonale, że pokój nie jest dany raz na zawsze. Niespełna miesiąc temu przypadł mi honor, jako prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej, wygłoszenia przemowy podczas uroczystości 76. rocznicy wybuchu II wojny światowej. 1 września 1939 roku o świcie rozpoczęła się inwazja nazistowskich Niemiec na moją ojczyznę. 17 dni później, 17 września 1939 roku  otrzymaliśmy cios z drugiej strony – Związek Radziecki napadł na Polskę. I Polska zniknęła z mapy. Ale Polacy są dumnym narodem i nie poddali się, bo ponad wszystko cenią sobie wolność. I dlatego do końca walczyli po stronie wolnego świata. Ta wojna, II wojna światowa największa i najbardziej krwawa w dziejach ludzkości, pogrążyła w mroku zbrodni, barbarzyństwa i cierpień całą Europę, wschodnią i południowo-wschodnią Azję, północną Afrykę, Bliski Wschód i wszystkie oceany.



Jedną z pierwszych ofiar tamtej wojny było prawo międzynarodowe. Kolejną zaś – prawa człowieka. Począwszy od fundamentalnego prawa do życia, aż po prawa żołnierzy uczestniczących w starciach zbrojnych, prawa cywili, ginących pod bombami, prawa uchodźców. Skala terroru, zniszczeń oraz bezprawia owych lat postawiły społeczność międzynarodową przed ważną próbą. Należało podjąć wzmożone wysiłki w celu ochrony i zagwarantowania pokoju w przyszłości.



Rok 1945 to nie tylko zakończenie II wojny światowej, ale również powstanie Organizacji Narodów Zjednoczonych – podstawowego mechanizmu współpracy społeczności międzynarodowej dla zapewnienia globalnego pokoju i bezpieczeństwa. W 1945 roku utworzono także międzynarodowe trybunały karne – norymberski i tokijski. Wreszcie lata czterdzieste XX wieku to również przyjęcie dwóch szczególnie istotnych dokumentów – Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka oraz Konwencji o zapobieganiu i karaniu zbrodni ludobójstwa, której koncepcja w znacznym stopniu została opracowana przez Rafała Lemkina – wielkiego Polaka pochodzenia żydowskiego, wybitnego prawnika, wykładowcy uniwersyteckiego, nominowanego do pokojowej nagrody Nobla. Lemkin znał biegle dziewięć języków, ale najlepiej władał językiem prawa. Dostrzegł, że brakuje w nim jednego, ważnego słowa. To właśnie Lemkin wymyślił i użył w fachowej literaturze prawniczej po raz pierwszy terminu "genocide" – "ludobójstwo". Polski prawnik poznał je zresztą w osobisty i tragiczny sposób – niemal cała jego rodzina została zamordowana w niemieckich obozach zagłady...



Nacisk na przestrzeganie prawa międzynarodowego, jak również bezwzględne karanie ludzi odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne, miało być jednym ze sposobów zapobiegania krwawym konfliktom w przyszłości. Jak zauważył papież Jan Paweł II, „Pokój i prawo międzynarodowe są wewnętrznie ze sobą związane: Prawo sprzyja pokojowi” . Niestety, międzynarodowe traktaty są nadal łamane, solenne zobowiązania lekceważone, prawa człowieka nagminnie deptane.
Powinniśmy o tym stale przypominać. Bo nie dość przypominania, że prawo międzynarodowe to podstawowa wartość i podstawowe narzędzie do budowania pokoju na świecie. Żadne deklaracje przywódców państw, żadne obietnice i zaklęcia nie zastąpią traktatów, konwencji i rezolucji. Żadne negocjacje za zamkniętymi drzwiami nie mogą także prowadzić do ich naruszenia, do ich złamania, do ich podeptania.



Wszystkie państwa powinny korzystać z przysługujących im praw na równych zasadach, a wszelkie działania podważające owe zasady powinny być stanowczo odrzucane przez społeczność światową i międzynarodową. Polska, tak boleśnie doświadczona przez II wojnę światową i przez ponad 40-letni okres opresji reżimu komunistycznego, jest szczególnie wyczulona na używanie siły w stosunkach między państwami, na stosowanie agresji zbrojnej, na łamanie praw człowieka. Polska czuje się więc w obowiązku przypomnieć, że takie metody są nie tylko niemoralne, nie tylko niezgodne z szeroko rozumianym humanizmem, ale przede wszystkim - sprzeczne z prawem międzynarodowym. Dlatego chciałbym powtórzyć z całą mocą: w sytuacji, kiedy jakieś państwo dokonuje agresji, prowadząc swoją politykę zagraniczną przy pomocy faktów dokonanych – czołgów, rakiet i bomb, społeczność międzynarodowa jest zobowiązana do odrzucenia faktów powstałych w wyniku takich działań.



W tym kontekście kluczowe jest kontynuowanie prac nad poprawą efektywności funkcjonowania Rady Bezpieczeństwa Narodów Zjednoczonych, ciała odpowiedzialnego za ochronę międzynarodowego pokoju. Należy nieustannie przypominać, że przywilej stałego członkostwa wiąże się z obowiązkiem podejmowania aktywnych działań zmierzających do realizacji podstawowych celów ONZ, które wymienione są w artykule 1. Karty. W ostatnich latach prawo weta wielokrotnie prowadziło do całkowitego impasu prac Rady, i to w najistotniejszych kwestiach dotyczących właśnie bezpieczeństwa. Dlatego też Polska wspiera francuską propozycję dotyczącą przyjęcia kodeksu postępowania w sprawie powstrzymania się od użycia prawa weta w przypadku, gdy mamy do czynienia z najcięższymi zbrodniami w rozumieniu prawa międzynarodowego, w tym ze zbrodnią ludobójstwa.

Szanowni Państwo!

Spójrzmy, jak bardzo niespokojny jest dziś świat. Ile milionów ludzi cierpi z powodu wojen, niedostatku, głodu czy prześladowań religijnych. Czy możemy sobie pozwolić na obchodzenie zasad Karty Narodów Zjednoczonych? Czy powinniśmy przymykać oko na łamanie przyjętych zobowiązań, działania z pozycji siły i faktów dokonanych? Czy powinniśmy przechodzić do porządku dziennego nad prawnymi manipulacjami i nad akcjami propagandowymi, usprawiedliwiającymi działania niegodne i bezprawne?



Odpowiedź brzmi nie. I to musi być odpowiedź każdego uczciwego człowieka i każdego uczciwego polityka.



Prezydent Rzeczypospolitej, Profesor Lech Kaczyński, występując w tej sali w 2009 roku, zwrócił uwagę, że naruszenie integralności terytorialnej państw jest zawsze przyczyną konfliktów na skalę globalną. Dziś ja również, jako Prezydent Rzeczypospolitej, chciałbym w imieniu Polski wyrazić mój sprzeciw wobec wizji świata zbudowanego na podziale stref wpływów i agresji ze strony tych, którzy dla własnych korzyści i ambicji ignorują zapisy prawa międzynarodowego, niwecząc wspólny 70-letni wysiłek Narodów Zjednoczonych. W naszej części Europy zbyt dobrze znamy koszty, jakie niesie ze sobą taka polityka, zwłaszcza jeżeli brakuje zdecydowanej i solidarnej reakcji innych państw na początkowym etapie agresji.



Szanowni delegaci!



Brak szacunku do prawa międzynarodowego może być zarzewiem wojny. Gdy zaś wojna już wybucha, na terenach ogarniętych konfliktami zazwyczaj przestaje obowiązywać jakiekolwiek prawo. Widzimy to w wielu miejscach świata, gdzie instytucje państwa zostały albo mocno nadwerężone, albo wręcz zastąpione przez prywatne armie, terrorystyczne bojówki, samozwańcze sądy.



To kolejne, poważne wyzwanie dla świata i dla Narodów Zjednoczonych. Coraz częściej dochodzi do konfliktów, w których trudno zdefiniować spierające się strony, w których działań wojennych nie prowadzą państwa, lecz bliżej nieokreślone grupy zbrojne, w których trudno odróżnić żołnierzy od cywilów. Jak dostosować obecne regulacje do nowych tych okoliczności, które dla wielu polityków i specjalistów od prawa międzynarodowego są nadal nie do końca zbadane i zrozumiałe?



Niestety, jedno nie zmienia się od setek lat: w różnych częściach świata, przy okazji różnych konfliktów, systematycznie ograniczana jest wolność sumienia i wyznania. Członkowie mniejszości religijnych, zwłaszcza chrześcijanie, narażeni są na prześladowania. Na Bliskim Wschodzie liczba aktów przemocy wobec przedstawicieli kościołów chrześcijańskich rośnie w zastraszającym tempie. Nie zapominamy też o ciężkim losie społeczności jezydów, mordowanych i wypędzanych ze swoich rodzinnych ziem. Polska apeluje do społeczności międzynarodowej o podjęcie zdecydowanych działań w celu ochrony praw mniejszości religijnych.



Konflikty zbrojne na Bliskim Wschodzie kosztują życie tysięcy niewinnych ofiar, naruszają stabilność społeczną i ekonomiczną regionu. Bojownicy tzw. Państwa Islamskiego plądrują muzea, bezczeszczą miejsca kultu, wysadzają w powietrze pozostałości starożytnych metropolii. Pod koniec sierpnia dowiedzieliśmy się o zniszczeniu liczącej blisko dwa tysiące lat świątyni Baal Shamin. Dyrektor generalna Unesco Irina Bokowa stwierdziła, iż dewastacja świątyni jest niczym innym jak "zbrodnią wojenną". W obliczu tych bestialskich czynów społeczność międzynarodowa powinna podjąć bardziej stanowcze kroki, aby powstrzymać praktyki niszczenia i grabieży światowego dziedzictwa.



Szanowni delegaci!



Od początku istnienia ONZ wspólnota międzynarodowa nie borykała się z kryzysami humanitarnymi o takiej skali, jak ma to miejsce obecnie.



Polska działa na rzecz wzmocnienia ogólnoświatowego systemu pomocy humanitarnej poprzez rozszerzanie współpracy między instytucjami międzynarodowymi, rządami i organizacjami pozarządowymi. Jednocześnie coraz większy nacisk powinien zostać położony na związek pomiędzy pomocą humanitarną a rozwojową. Chciałbym w tym miejscu wspomnieć z wielką satysfakcją o znacznym dorobku polskich organizacji humanitarnych, które aktywnie wspierają ludzi znajdujących się w potrzebie. Budują szkoły i domy pomocy, kopią studnie, dostarczają ubrania i koce, pomagają ofiarom rozmaitych konfliktów, reagują w sytuacjach klęsk żywiołowych. Przy tej okazji chciałbym wyrazić moją najszczerszą wdzięczność wobec wszystkich tych ludzi dobrego serca, wobec ludzi sumienia, którzy niosą pomoc innym, czasem ryzykując nawet własnym życiem.  

Poszanowanie praw człowieka jest kluczową przesłanką dla zachowania pokoju i sprawiedliwości w życiu między państwami i narodami.



Szczególne znaczenie ma dla Polski obrona wolności sumienia, religii i wypowiedzi. Z wolnością wypowiedzi wiąże się obowiązek prawdy. Nic tak nie zatruwa relacji między narodami i państwami, jak manipulowanie prawdą, jak kłamstwo czy poniżające stereotypy. Dlatego prawda, także ta dotycząca historii, jest tak istotnym elementem relacji między państwami i pomiędzy narodami.



W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na los tych, dla których walka o prawdę i wolność słowa często kończy się więzieniem, a nawet śmiercią z rąk oprawców. Ludzi odważnych i bezkompromisowych. Dysydentów, dziennikarzy, blogerów, dzięki którym wychodzą na jaw zbrodnie totalitarnych reżimów, okrucieństwa dokonywane przez terrorystów w różnych zakątkach świata, brutalność sił porządku. Nie możemy zapominać o ich poświęceniu, a społeczność międzynarodowa powinna im zapewnić stosowną ochronę, także w kontekście prawnym.

I jeszcze jedna grupa społeczna, o której nie sposób nie wspomnieć, gdy mówimy o prawach człowieka, o konsekwencjach wojen i masowych migracji. Mam na myśli kobiety. Matki, żony i córki, w Azji, Afryce, na Bliskim Wschodzie, na Ukrainie. Wymagają one naszej szczególnej troski, gdyż cierpią podwójnie. Najpierw, gdy tracą poczucie bezpieczeństwa, wiedząc, że wokół nich szaleje wojna. Potem zaś, gdy tracą swoich mężów, ojców, braci, synów, czasami nie mogąc ich nawet pochować. Łzy kobiety udręczonej wojną to największe oskarżenie ludzkości w XXI wieku.

Dostojni delegaci!

Obrona demokracji, zrównoważony rozwój ekonomiczny, zasypywanie nierówności społecznych, szerszy dostęp do edukacji, długofalowa ochrona przed skutkami zmian klimatycznych – wszystkie te wymienione elementy przyczyniają się do zachowania pokoju w świecie.



W tym kontekście chcę zapewnić o gotowości mojego kraju do włączenia się w realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju. Polska aktywnie uczestniczy m.in. w międzynarodowych wysiłkach na rzecz uzgodnienia nowego porozumienia klimatycznego. Widzimy potrzebę trwałego porozumienia na tym polu, do którego przyłączą się wszystkie państwa i w odniesieniu do którego wszyscy podejmą wysiłek odpowiedni do swych faktycznych możliwości. Polska ma, skądinąd, niebagatelny wkład w ochronę klimatu. Wystarczy wspomnieć, że nasza transformacja gospodarcza przyczyniła się do obniżenia emisji dwutlenku węgla w Polsce o 30 procent w stosunku do 1990 r.



Gotowi jesteśmy także zwiększać nasz bezpośredni wkład w dzieło utrzymania pokoju i bezpieczeństwa. Tym motywowane właśnie jest także zgłoszenie naszej kandydatury na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa.



Szanowni delegaci!



Polska, wciąż pamiętająca tragedię II Wojny Światowej i czasy komunizmu, zobowiązuje się do aktywnej współpracy na rzecz budowy porządku międzynarodowego opartego na prawie. Prawo sprzyja efektywnemu funkcjonowaniu społeczeństw, które tworzą państwa, ale również efektywnemu i pokojowemu ułożeniu stosunków między tymi państwami.



Twórzmy świat oparty na „sile prawa”, nie zaś na „prawie siły”.



Dziękuję bardzo!

(za prezydent.pl)

14 października - manifestacja nauczycieli w Warszawie

Uchwała nr 14/2015 
Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”
z dnia 22.09.2015 r.
w sprawie manifestacji w Warszawie

Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” postanawia zorganizować ogólnopolską manifestację w Warszawie w dniu Święta Edukacji Narodowej 14 października 2015 r. o godz. 12.00 przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów.

Ryszard Proksa 
Przewodniczący KSOiW NSZZ „Solidarność”

Teresa Misiuk
Zastępca Przewodniczącego KSOiW NSZZ „Solidarność”

27 września 2015

Zaginięcie Gęsiarki - do prokuratury

Jak informuje niezalezna.pl - "Gęsiarka" Romana Kochanowskiego - obraz, który znajdował się w Pałacu Prezydenckim - zniknął w okresie, w którym prezydentem był Bronisław Komorowski... Dokładnie ten sam obraz został 10 czerwca br. wystawiony na aukcji, z ceną wywoławczą 12 tys. złotych i już został sprzedany. Wcześniej dostęp do niego mieli asystenci szefa kancelarii Komorowskiego, Jacka Michałowskiego... Wewnętrzne postępowanie wyjaśniające wykazało, iż wiedza o braku obrazu było w KPRP od marca 2015r... przed 10 czerwca nikt zaginięcia nie zgłosił. Obraz zaginął, ale nikt tego nie zgłosił, dlatego też dom aukcyjny Rempex nie był w stanie stwierdzić, iż obraz jest kradziony. Skoro była wiedza o zaginięciu, dlaczego faktu tego nie zgłoszono? Gdyby nie inwentaryzacja w KPRP zlecona przez prezydenta Andrzeja Dudę, prawdopodobnie do tej pory nie wyszłoby na jaw zaginięcia obrazu i do prokuratury nie wpłynęłoby odpowiednie zawiadomienie (nastąpi to w najbliższy poniedziałek).

26 września 2015

Prezydent spotyka się z prezesem

Mainstreamowe media wykryły wielki spisek, ba zamach stanu. Prezydent Andrzej Duda spotkał się z prezesem Jarosławem Kaczyńskim. cyt. za Fakt Czwartek, godzina 21. W Muzeum Powstania Warszawskiego kończy się właśnie premierowy pokaz filmu „Pilecki”. Gościem specjalnym jest prezydent Duda. Po projekcji kolumna trzech samochodów prezydenckich rusza sprzed muzeum. Ale nie jedzie w stronę Pałacu Prezydenckiego ani hotelu Belweder, gdzie wciąż mieszka głowa państwa. Auta „na bombach” – czyli z włączonymi kogutami – kierują się w stronę... Żoliborza! W okolicach placu Wilsona, a więc kilkaset metrów przed celem podróży,wygaszają nagle światła i nie zwracając na siebie uwagi, znikają w jednej z bocznych uliczek. Prezydent przyjechał do prezesa Kaczyńskiego.”
Opis jak z filmu sensacyjnego. Politycy PO już grzmią, prezydent na pilota mówi premier Kopacz, pierwszy akt antykonstytucyjnego zamachu stanu - woła Waldemar Kuczyński, Michał Boni z kolei nie widzi problemu w spotkaniu ale w porze i w miejscu. Czyżby Żoliborz był zakazanym gettem?
Nie wiadomo czy śmiać czy płakać, poziom groteski i absurdu jest już tak wysoki. Zwykła prywatna rozmowa (m.in. o filmie o rotmistrzu Pileckim), zresztą nie w domu prezesa jak bezczelnie kłamały mainstreamowe media, ale w Instytucie im. Lecha Kaczyńskiego, nie w nocy ale późnymi godzinami wieczornymi (ok.21.30), urasta do rangi krajowego, być może światowego wydarzenia. Może czas wrócić do normalności.

Humor: Przepraszam


Opublikowano na odrębnej nieznanej stronie zamiast w wykazie ogłoszeń, a WSA nie widzi problemu

Czy organ samorządy może nie opublikować w wykazie ogłoszeń decyzji o stwierdzeniu braku potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko? Najwyraźniej tak, skoro Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu (w składzie : Przewodniczący: Sędzia WSA Władysław Kulon, Sędziowie: Sędzia NSA Andrzej Wawrzyniak Sędzia NSA Zygmunt Wiśniewski) w dniu 10 września 2015 r oddalił skargę  Stowarzyszenia Interesu Społecznego WIECZYSTE na postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Jeleniej Górze z dnia 9 marca 2015 r. w przedmiocie odmowy przywrócenia terminu do wniesienia odwołania od decyzji o stwierdzeniu braku potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko przedsięwzięcia polegającego na budowie marketu budowlanego (sygn. akt II SA/Wr 259/15).

Przypomnijmy 3 lutego 2015 r. w mediach pojawiła się informacja o wydaniu dla Echo Investment decyzji środowiskowej ostatecznej dla I części parku rozrywki (market Leroy Merlin) obok Galerii Sudeckiej w Jeleniej Górze (źródłem tej informacji był sam inwestor). W ślad za tym Stowarzyszenie Interesu Społecznego WIECZYSTE złożyło wniosek o przywrócenie terminu do złożenia odwołania od tej decyzji stwierdzającej brak potrzeby oceny oddziaływania na środowisko.
SKO dla uzasadnienia swej odmowy przywrócenia terminu do złożenia odwołania powołała się na fakt, iż decyzja nr 15/14 z 14.11.2014 miała być opublikowana w biuletynie informacji publicznej. Informację rzeczywiście zamieszczono na stronie, tyle że bez znajomości odpowiedniego rekordu (24836) lub słów kluczowych w wyszukiwarce nie można tej decyzji było znaleźć. Zresztą fakt zapisania określonego pliku nie jest także równoznaczne z datą publikacji. Jak udowodniło stowarzyszenia  Jedynie co można ustalić to, że pliki/rekordy z numerami końcowymi 24835 oraz 24844 są plikami zawierającymi dokumenty z datą 14 listopada, ale jeszcze nie świadczy to o fakcie publikacji pliku 24836 w dniu 14 listopada. Warto odnotować iż w przedziale pomiędzy 24837 do 24843 pliki są albo brakujące (np. 24838) albo nieoznaczone co do daty, a z kolei plik 24850 dot. zarządzenia Prezydenta Jeleniej Góry z 5 listopada, co świadczy iż nawet zapis plików nie odpowiada jakiejś usystematyzowanej chronologii dat dokumentów.

Tymczasem zgodnie z art.21 ust.2 ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko w publicznie dostępnych wykazach (zgodnie z art.23 prowadzonych w trybie elektronicznym, których organ umieszcza w biuletynie informacji publicznej) zamieszcza się dane o wnioskach o wydanie decyzji i o decyzjach o środowiskowych uwarunkowaniach (pkt.9) oraz o wnioskach o wydanie decyzji i o decyzjach, o których mowa w art. 72 ust. 1, wydawanych dla przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko (pkt.10), o raportach oddziaływaniu na środowisko (pkt.16). Tymczasem na stronie internetowej Urzędu Miasta - Ogłoszenia Prezydenta brak jakichkolwiek wzmianki o wydaniu decyzji. Nie ma także wzmianki o możliwości wypowiedzenia się ws. zebranego materiału dowodowego, a także o wniosku inwestora i wszczęcia postępowania środowiskowego.

Okazało się jednak, że dla Sądu fakt naruszenia prawa (nie opublikowania w wykazie ogłoszeń) i fakt, że złożono odwołania o przywrócenie terminu odwoławczego w terminie ustawowym tj. w ciągu tygodnia od momentu publicznego ujawnienia faktu wydania decyzji nie miał żadnego znaczenia i skargę oddalił.

Jak widać łamanie prawa przez organ samorządowy dla WSA we Wrocławiu nie stanowi żadnego problemu. Stowarzyszenie nie wyklucza dalszych działań w celu uchylenia decyzji ws. braku potrzeby przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko.

Witamy w Polsce!!! Kraju absurdów !!!

NADESŁANE MAILEM:

Witamy w Polsce!!! Kraju absurdów !!!
Kraj, w którym kierowcy muszą oświetlać drogę w dzień.
Kraj, w którym możesz oglądać pornosy od 18 lat, a uprawiać seks od 15.
Kraj, w którym za wydrukowanie 6 banknotów 100 zł grozi 25 lat więzienia, a za morderstwo 15.
Kraj, w którym obywatele mogą zebrać milion podpisów, a ich rząd i tak ich olewa.
Kraj, w którym stawką 23% objęte są kołyski, a stawka VAT za trumnę wynosi 8%.
Kraj, w którym "sponsorujemy" budowę autostrad, a potem płacimy za jazdę jeden z najwyższych podatków drogowych, na świecie zawarty w cenie paliwa, a mimo to autostrada A2 do Poznania jest najdrożej płatną na świecie.
Kraj, w którym bardziej opłaca się zniszczyć niesprzedaną żywność niż oddać na dom dziecka.
Kraj, w którym głównym towarem eksportowym są obywatele.
Kraj, w którym można odebrać dziecko normalnej, troskliwej rodzinie ponieważ metraż mieszkania jest za mały albo ponieważ matka jest zbyt otyła.
Kraj, w którym skazany za morderstwo więzień dostaje lepsze posiłki niż chory w szpitalu.
Kraj, w którym w urzędzie do każdego okienka musisz zanieść odrębne dokumenty, ponieważ w dobie komputeryzacji urząd nie jest w stanie wprowadzić wszystkich danych przez jeden komputer.
Kraj, w którym w dziale "kultura" prasa informuje o dokonaniach piosenkarek popowych.
Kraj, w którym program telewizyjny "Sprawa dla reportera" jest skuteczniejszy od prokuratury.
Kraj, w którym mimo niżu demograficznego od lat żłobki, przedszkola i poprawczaki są przepełnione.
Kraj, w którym pociągi jeżdżą wolniej niż przed wojną.
Kraj, w którym kolejki do lekarzy specjalistów sięgają kilku lat.
Kraj, w którym nauczyciel zarabia podobnie do babci klozetowej i cieszy się mniejszym szacunkiem.
Kraj z największym odsetkiem skretyniałych celebrytów, dziennikarzy i polityków.
Cudowny kraj Absurdów !!!
W jesieni zagłosuj na PO (PO-tworów absurdu), a powyższa lista wydłuży się !!!

25 września 2015

Rząd polski mógł zablokować dyktat brukselski, ale wolał kapitulację naszych interesów

Postawa rządu ws. przyjmowania imigrantów (zwanych uchodźcami) staje się coraz bardziej żałosne. Pisaliśmy o utajnieniu informacji - notatek służbowych z rozmów z kanclerz Merkel, ukrywaniu treści korespondencji z Komisji Europejskiej oraz braku wiedzy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ws. kosztów przyjmowania imigrantów:
Odmowa informacji nie powinna dziwić, okazuje się bowiem, że rząd prowadził negocjacje nie korzystając z mechanizmów blokujących. Z ust prominentów PO słyszymy, iż nie można było zablokować decyzji, a dlaczego polski rząd przyłączył się. Tymczasem jak wyjaśnia prezydencki minister Krzysztof Szczerski była możliwość blokady decyzji ws. imigrantów. Nie mieliśmy mniejszości blokującej, ale mieliśmy siłę do tego, żeby decyzję ws. uchodźców odroczyć na czas nieokreślony [...] Głosowania w sprawach migracyjnych są liczone inaczej niż głosowania ogólne. Po pierwsze należało uzyskać deklarację od tych trzech państw, że wyłączają się z głosowania (Irlandia, Dania, Wlk. Brytania), co i tak uczyniły. Po drugie należało wystąpić o policzenie głosów w systemie nicejskim, na co pozwala Traktat Lizboński. Po trzecie należało wystąpić o uruchomienie mechanizmu z Janiny, który powoduje, że nie trzeba zebrać pełnej liczby głosów mniejszości blokujące, tylko wystarczy 3/4 tych głosów. Przypomnijmy, że polski rząd nie wykorzystał żadnej z powyższych możliwości. 
Czy jeszcze należy się dziwić, iż utajniają ważne informacje ws. przyjmowania imigrantów?