30 listopada 2013

Serwis21 październik - listopad 2013

GALERIA SUDECKA: Nieprawidłowości i mataczenia?
Przy ulicy Jana Pawła II w Jeleniej Górze prace budowlane trwają. W miejscu jednokondygnacyjnego obiektu „Centrum Handlowe Echo” realizowana jest nowa inwestycja – Galeria Sudecka, 4 kondygnacyjny i z 1450 miejscami parkingowymi. Inwestor Galeria Sudecka Projekt Echo 43 sp. z o.o. sp. k-a., czyli de facto Echo Investment. Jak zawsze w takich sytuacjach wiele osób patrzy na nową inwestycję z nadzieją – ma być kino, hipermarket, będzie gdzie spędzić czas, część osób liczy na zatrudnienie. Oczywiście nikt nie informuje mieszkańców o ciemnej stronie medalu. Zatem mieszkańcy nie wiedzą jak podejmowane były decyzje, na jakich przesłankach, jaki będzie koszt społeczny.

PROTESTY: Jako pierwsi przeciw inwestycji zaprotestowali mieszkańcy Jeleniej Góry, którzy mieli roszczenia do nieruchomości należących niegdyś do ich rodzin, i których położenie sprawia, że planowane inwestycje może spowodować bezużyteczność nieruchomości, których chcą odzyskać. Reprezentowani byli m.in. przez Stowarzyszenie Ochrony Wywłaszczonych i Ochrony Środowiska (SOWiOŚ) z siedzibą w Jeleniej Górze. Lokalne protesty jednak na niewiele się zdały. Władze miasta z nieznanych powodów postanowiły doprowadzić do tej inwestycji. Jest to o tyle zastanawiające, że od 6 lat inne firmy takie jak Prologis (dawniej Parkridge Retail), MD POLAND, OYSTER ISLAND, czy MULTIPARK II takich ułatwień nie mają. W każdym razie wnioski osób fizycznych jak i SOWiOŚ były systematycznie odrzucane. 9 kwietnia 2010 r. wydana została decyzja ustalająca środowiskowe uwarunkowania, w której zawarto zapis o braku konieczności przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko przed  rozpoczęciem realizacji inwestycji. 21 września 2010 r. Prezydent Jeleniej Góry wydał pozwolenie na budowę.

POZWOLENIE ZAMIENNE: Sprawa odżyła za sprawą samego inwestora, który w grudniu 2012 r. wystąpił z projektem zamiennym, zmieniając w sposób istotny parametry inwestycji. A zatem zwiększono liczbę zewnętrznych miejsc parkingowych o ponad 400 miejsc z 210 do 610, co oznacza iż parking zewnętrzny sam w sobie staje się obiektem mogącym znacząco oddziaływać na środowisko w świetle przepisów prawa. Zwiększono powierzchnię dróg i parkingów z 16360 m2 do 22180 m2, a także podwyższono wysokość obiektu z 15,30 m do 21 m poprzez dodanie dodatkowej kondygnacji (tj. do 4). W dniu 18 stycznia 2013 r. Prezydent Miasta jeleniej Góry wydaje decyzję ws. zmiany decyzji o pozwolenie na budowę i zatwierdza zamienny projekt budowlany.

BRAK OCENY ODDZIAŁYWANIA NA ŚRODOWISKO: Zmiany w projekcie budowlanym są na tyle istotne, że wpłyną na uciążliwość hałasu i emisji zanieczyszczeń.  Oznaczają bowiem wzrost liczby urządzeń klimatyzacyjnych związanych z dodatkową kondygnacją, wzrost obszaru oddziaływania akustycznego urządzeń, zmianę koncepcji obsługi komunikacyjnej. Jednak nie przeprowadzono ponownej oceny oddziaływania na środowisko. Ten fakt doprowadził do zaangażowania się w sprawie obok SOWiOŚ także Stowarzyszenia Interesu Społecznego „Wieczyste” (SIS) z siedzibą w Warszawie, który dołączył do postępowania odwoławczego od decyzji ws. zatwierdzenia projektu zamiennego oraz ws. stwierdzenia nieważności decyzji środowiskowej.  Przypomnijmy, iż zgodnie z art.35 prawa budowlanego oraz art.72 ustawy  dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko, wymóg przeprowadzenie oceny oddziaływania na środowisko jest obligatoryjne w przypadku decyzji o zatwierdzeniu zamiennego prawa budowlanego, chyba że zmiany mają charakter nieistotny. Tymczasem w sprawie doszło do istotnych zmian w projekcie budowlanym

MNOŻENIE POSTĘPOWAŃ: Wejście nowego Stowarzyszenia do postępowania zmieniło sytuację o tyle, że zostały podniesione nowe błędy formalne i merytoryczne w wydanych decyzjach. Ponadto SIS rozszerzył znacznie zakres postępowań wszczynając je także przed Główną Dyrekcją Ochroną Środowiska, Wojewodą Dolnośląskim, Regionalną Dyrekcją Ochroną Środowiska, Głównym Urzędem Nadzoru Budowlanego. Przedmiotem tych postępowań stały się różne elementy procesu inwestycyjnego w tym m.in. pozwolenie wodno-prawne, zezwolenie na realizację inwestycji drogowej przy Galerii itd. Choć w większości przypadków postępowania zakończyły się odmowami wszczęcia postępowania (polskie prawo wyłącza organizacje społeczne z większości postępowań dot. inwestycji, a tam gdzie je nawet umożliwia jest interpretowane często na niekorzyść organizacji społecznych), tym niemniej, działania SIS znacznie utrudniły życie organom i zmusiły władze oraz inwestora do obrony każdej z decyzji, postanowienia.

SUKCES ORGANIZACJI SPOŁECZNYCH I KONTRATAK ECHO: 31 lipca Wojewoda dolnośląski wydał decyzję o uchyleniu w całości i przekazania do ponownego rozpatrzenia decyzji Prezydenta Miasta Jeleniej Góry z dnia 18 stycznia 2013 ws. zatwierdzenia zamiennego projektu budowlanego. Przyczyną uchylenia był brak postanowienia ws. dopuszczenia/odmowy dopuszczenia SOWiOŚ. Sukces okazał się krótkotrwały, już 14 sierpnia Prezydent Jeleniej Góry wydał nowe pozwolenie na budowę i nadał klauzulę natychmiastowej wykonalności, chociaż 30 dniowy termin zaskarżenia poprzedniej decyzji wojewody nie minął. W tej sytuacji Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste", które 20 sierpnia zaskarżyło do sądu przekazanie do ponownego rozpatrzenia sprawy, wystąpiło 22 sierpnia br. z odwołaniem/wnioskiem o stwierdzenie nieważności decyzji Prezydenta Miasta z dn. 14 sierpnia i o cofnięcie rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji. ze względu na ważny interes społeczny.
Niepowodzeniem organizacji społecznych zakończyło się także postępowanie ws. stwierdzenia nieważności decyzji środowiskowej. Samorządowe Kolegium Odwoławcze najpierw odmówiło stwierdzenia nieważności, a w postępowaniu odwoławczym od tej decyzji zmieniło nagle stanowisko, uchylając poprzednią decyzje i umarzając postępowania. Zdaniem SKO nagle organizacje społeczne nie miały uprawnień do wszczęcia postępowania. W jednym z orzeczeń Kolegium uznało że postępowanie ws. wznowienia postępowania dotyczącego stwierdzenia nieważności decyzji środowiskowej nie dotyczy warunków środowiskowych (sic), a organizacje społeczne nie wykazały interesu społecznego (prawo do życia bez nadmiernego hałasu i zanieczyszczeń, do zdrowego środowisko naturalnego, zdaniem SKO nie stanowi przesłanki społecznej)

MATACZENIE URZĘDU MIASTA?  Tymczasem okazuje się, że w aktach sprawy doszło do mataczenia. 22 sierpnia Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczyste” złożyło odwołanie od nowej decyzji ws. projektu zamiennego. Zaniepokojone brakiem informacji odnośnie dalszego losu odwołania (brak było potwierdzenia faktu przekazania do wojewody przez Prezydenta Miasta) wysłało je 7 października bezpośrednio do Wojewody. Okazało się, że Prezydent Jeleniej Góry nie przekazał pełnych akt spraw do organu odwoławczego. W tej sytuacji wojewoda podjął działania i 17.10.2013 zażądał niezwłocznego przekazania całości akt w przedmiotowej sprawie.
Nie dość na tym, z akt postępowania wynika, że matactwa miały miejsce także wcześniej – na etapie postępowania ws. warunków środowiskowych, i nie chodzi o sporne brak oznaczenia organu na decyzji środowiskowej, co jest przecież przesłanką bezskuteczności. Otóż zgodnie z prawem środowiskowym, istnieje wymóg zasięgnięcia opinii Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska przed wydaniem decyzji. Aż do 15 listopada 2009 r. organem pełniącym funkcję RDOŚ był starosta (czyli prezydent miasta), po tym okresie - już sam RDOŚ. Tymczasem postępowanie zakończyło się w kwietniu 2010r. Dlaczego nie zasięgnięto opinii właściwego organu ochrony środowiska? Czemu przyjęto a priori, że nie ma oddziaływania na środowisko obszarów Natury 200 znajdujących się w odległości 3 i 10 km od wspomnianego obszaru inwestycji?
Żeby było jeszcze ciekawej przy decyzjach ws. wydania pozwolenia na budowę według projektu zamiennego były ewidentne braki w dokumentacji w świetle postanowień Rozporządzenia Ministra Transportu, Budownictwa I Gospodarki Morskiej z dn. 25 kwietnia 2012 r. ws. szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego, takich jak brak opinii technicznych, ekspertyz konstrukcyjnych czy analizy alternatywnych źródeł energii (wymaganych od 2012 r.), co samo w sobie uzasadnia uchylenie z urzędu tej decyzji.

CZEGO SIĘ JESZCZE NIE UJAWNIA? Mieszkańcy Jeleniej Góry nie mają także zielonego pojęcia, iż przedmiotowa inwestycja wiąże się z wprowadzeniem do urządzeń kanalizacyjnych ścieków zawierających substancje szczególnie szkodliwe dla środowiska wodnego. Fakt ten nie był eksponowany w decyzji środowiskowej, a tym bardziej publicznie. Gorzej w postępowaniach wodnoprawnych (mimo aspektu środowiskowego) wyłączone są organizacje społeczne i nie mają one nawet uprawnienia do przedstawienia za zgodą organu stanowisko w sprawie. Zatem nikt tej decyzji nie kontroluje.

KONKLUZJA: Jaki będzie finał całej sprawy nie wiemy. Dziwi jednak postępowanie poszczególnych organów:
- Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która ma za nic sprawy Natury 2000 i nie reaguje właściwie w tej sprawie
- Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, która nie zwraca uwaga na fakt jej ominięcia w postępowaniu środowiskowym,
- Samorządowego Kolegium Odwoławczego, która pod rozmaitymi pretekstami formalnymi odrzuca wnioski organizacji społecznych, mimo że doszło do szeregu nieprawidłowości w postępowaniu ws warunków środowiskowych, a samo SKO z urzędu nie wszczyna stosownego postępowania.
Dlaczego nie było kontroli całości postępowań administracyjnych prowadzonych przez Prezydenta Miasta ws. Galerii Sudeckiej? Jak na razie najbardziej właściwie zachował się jeszcze Wojewoda Dolnośląski, który choć odmówił wszczęcia wielu postępowań z wniosków SIS lub SOWiOŚ, jednak gdy dostrzegł naruszenie prawa uchylił decyzję o zatwierdzeniu projektu zamiennego, a także podjął działania gdy spostrzegł nie przekazanie akt spraw. Ale czy wytrwa w praworządności czy też presja urzędniczo-biznesowa okaże się bardziej skuteczna?


Humor: Poszukiwanie kandydata na ministra finansów
Prezes Rady Ministrów Donald Tusk szuka kandydata na Ministra Finansów. Wpada na genialny jak sądzi pomysł, że fachowcem będzie ktoś z Urzędu Statystycznego. Polecił zadzwonić w tej sprawie do Urzędu Statystycznego. Sekretarka KPRM zatem dzwoni i mówi:
- pan premier chciałby rozmawiać z prezesem
- Niemożliwe - pada odpowiedź sekretarki Urzędu - został zatrzymany przez CBA
- To w takim razie proszę połączyć z zastępcą
- Także niemożliwe, jest przesłuchiwany w prokuraturze
- No to może z głównym księgowym
- Nie może, w tej chwili przygotowuje się z adwokatem do przesłuchania w prokuraturze
- W tej sytuacji to proszę głównego ekonomisty
- On nie przyjmie stanowiska Ministra Finansów - brzmi odpowiedź.



KRAJ

 

BUDOWA WSTRZYMANA, ALE KAMIENICY JUŻ NIE MA: Władze Warszawy wydały pozwolenia na budowę inwestycji biurowej (klocek z elementami szklanymi) przy ul. Podwale 1, znajdującej się w obszarze światowego dziedzictwa UNESCO. Okazało się również, że zwrócono nieruchomość (następnie nabyta przez inwestora), pod którą biegnie tunel trasy WZ, a zatem sprywatyzowano niezgodnie z prawem część drogi. Wobec społecznych protestów, wniosków organizacji społecznych o wznowienie postępowania lub o unieważnienie przez wojewodę decyzji budowlanej (Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczyste”), prezydent Hanna Gronkiewicz Waltz ugięła się i mimo pierwotnych buńczucznych wypowiedzi, w końcu wznowiła postępowanie ws. pozwolenia na budowe i wydała postanowienie o wstrzymaniu wykonania decyzji budowlanej. Lepiej późno niż wcale, ale kamienicy przy Podwale 1 już nie ma, została już zburzona. Jak się okazało, osoba która wydała decyzję budowlaną w imieniu prezydenta była matka jednego z architektów inwestora

CENZURA: Facebook usunał stronę Narodowego Odrodzenia Polski a także "Płoń, tęcza płoń". Zablokowano także Serwisowi21 dostęp do własnych profili - Serwisu Krajowego (za promowanie plakatów Stowarzyszenia Interesu Społecznego "Wieczyste" na rzecz odwołania w referendum Hanny Gronkiewicz Waltz), a ostatnio także ograniczono dostęp do Serwisu Warszawskiego.

 

GODNOŚCI NIE JAŁMUŻNY: 7 listopada odbyło się w senacie połączone posiedzenie komisji - praw człowieka, praworządności i petycji; samorządu terytorialnego i administracji państwowej oraz ustawodawczej poświęcone projektowi Ustawy o pomocy dla działaczy opozycji demokratycznej i osób represjonowanych z powodów politycznych (druk nr 449). Na posiedzenie zaproszono przedstawiciele różnych instytucji i organizacji skupiającej byłych opozycjonistów W rezultacie nadesłanych uwag, Prezydium Komisji postanowiło dokonać wysłuchania zaproszonych gości. Wszystkie organizacje skrytykowały projekt ustawy, a w szczególności propozycja przyznawania świadczeń w oparciu o kryterium dochodowe przez Miejskie Ośrodki Pomocy Społecznej. Takie rozwiązanie uznawano za niewłaściwe, poniżające, za jałmużnę. Żądano godności (Stowarzyszenie PPN) i uhonorowania (Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89). Tydzień później - 14.11.2013 r. senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji rozpatrzyła petycję Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych (OSIR) z siedzibą w Siedlcach dotyczącą podjęcia inicjatywy ustawodawczej w sprawie uchwalenia ustawy o statusie Weterana Opozycji Antykomunistycznej i Korpusie Weterana Opozycji Antykomunistycznej wobec dyktatury komunistycznej PRL w latach 1971-1989, która w sposób całościowy ujmuje sprawy weteranów byłej opozycji. Postanowiono podjąć dalsze prace nad ustawą scalającą wszystkie dotychczasowe prace w tej sprawie.  Komisja podjęła uchwałę jednomyślnie dalszej pracy nad petycją, aby generalnie i kompleksowo uporządkować sprawy działaczy opozycji.

MANIPULACJE GW: AFERA, KTÓREJ NIE MA: Gazeta Wyborcza przez wiele dni drążyła sprawę pożyczki Adama Hoffmana. Zamiast zwyczajnie zganić posła za niezapłacenie 2,8 tys. zł podatku i za wystawny tryb życia (świadczy o tym wysokość podatku) dziennikarze GW byli tak zaślepieni w swym dążeniu do wykrycia afery przestępczej,  że wytaczali ciężkie działa, tam gdzie ich nie ma. Najpierw oskarżono, że nie wpisał pożyczek do oświadczenia majątkowego, ale wkrótce okazało się że miały one miejsce między oświadczeniami, a zatem nie mogły być wpisane. 28.11 GW oznajmiło, że nie zapłacony podatek od pożyczki powinien wynieść co najmniej 28 tys zł i że sprawa ma charakter karno-skarbowy. Serwis21 oczywiście Weryfikował tezy gazety - analizę sytuacji podatkowej i karno-skarbowej Adama Hoffmana dokonał zatem specjalista w bojach z organami administracyjnymi i podatkowymi dr Daniel Alain Korona (i prezes Stowarzyszenia Interesu Społecznego). Okazało się, że GW oczywiście wprowadziło w błąd, bo źle zinterpretowało przepis ustawy o czynnościach cywilno-prawnych i nie zauważyło, ze decyzja miałaby charakter ustalająca czyli dopiero teraz powstałby zobowiązanie podatkowe, a zatem sprawy karno-skarbowej być nie może. (zob. http://serwis21.blogspot.com/2013/11/manipulacje-gw-ws-adama-hoffmana.html). Takiego samego zaangażowania jednak Gazeta nie przejawiła w sprawie niezapłaconych podatków posła Pawła Olszewskiego z PO. I nie tylko o podatku tu chodzi, ale także o naciski posła na kierownictwo organów podatkowych by zaniżono wysokość jego zobowiązań (artykuł w tej sprawie w dalszej części Serwisu).


MILIONY PODPISÓW DO KOSZA. Ile potrzeba pod wnioskiem o referendum, aby w Sejmie takowe zasądzono?  Sejm głosami PO-PSL oddalił obywatelski wniosek o przeprowadzenie referendum edukacyjnego ws. obowiązku szkolnego sześciolatków, przedstawionego przez Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców kierowanych przez Elbanowskich i pod którym podpisało się ponad 950 tys. osób. Przypomnijmy, iż w ubiegłym roku Sejm odrzucił projekt Solidarności referendum dot. wydłużenia wieku emerytalnego, pod którym zebrano 2,5 mln podpisów. Wówczas prócz koalicji przeciw referendum głosował także Ruch Palikota czyli dzisiejszy Twój Ruch.

PODWYŻKA OPŁAT NA MEDIALNE KŁAMSTWA: Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podwyższyła od 1 stycznia 2014 r. wysokość opłat za posiadanie odbiornika radiowo-telewizyjnych o prawie 5%. Zatem płacić należy więcej za manipulacje, dezinformacje i kłamstwa, które serwują nam publiczne stacje. I tak za posiadanie odbiornika radiofonicznego opłata wyniesie 63,70 zł rocznie, a telewizyjnego 208,45 zł.

PRAWDA O MAZOWIECKIM: Peany na cześć Tadeusz Mazowieckiego w mainstreamowych mediach pod koniec października. Rządzący politycy przedstawiali zmarłego jako ojca narodu. Wiadomo władza czci jednego z twórców obecnego haniebnego systemu, w którym społeczeństwo traktowane jest tyko jako dojna krowę. Tymczasem prawda o zmarłym była bardziej złożona. Na portalu Serwis21 przypomniano wiele niezbyt chwalebnych zdarzeń z jego biografii np. książkę z 1952 r. „Wróg pozostał ten sam” ( w którym Żołnierze Wyklęci zostali przez Mazowieckiego przedstawieni jako mordercy, a prowadzona przez nich działalność jako „bezsensowna” i „szkodliwa”, i wychwalał nowy system), napastliwy artykuł z Wrocławskiego Tygodnika Katolickiego przeciw ks. Biskupowi Kaczmarkowi, któremu wytoczono proces i skazano na karę wiezienia na podstawie fikcyjnych zarzutów. Tadeusz Mazowiecki w latach stalinowskich zajmował eksponowane stanowisko w mediach, co świadczyło o dużym zaufaniu władz do niego, w latach 1961-72 był posłem na Sejm i czerpał z tego korzyści. W II połowie lat 70-tych wiąże się z opozycją. Był jednym z doradców strajku sierpniowego w 1980 r., ale jego przybycie nastąpiło za wiedzą bezpieki (innych mniej dogodnych potencjalnych ekspertów wcześniej zatrzymano). Był jednym z ekspertów, którzy proponowali rezygnacje z postulatu niezależnych związków zawodowych na rzecz demokratyzacji istniejących (czyli powtórkę z sytuacji szczecińskiej z 1971 r.). W 1989 r., został pierwszym premierem tzw. III RP. Rozpoczęto realizację programu gospodarczego, której ofiarami byli zwykli ludzie, a równocześnie umożliwiono nomenklaturze miękkie lądowanie. To właśnie za jego rządów następowało czyszczenie akt SB. W następnych latach Mazowiecki był działaczem Unii Demokratycznej, następnie Unii Wolności. Pełnił wiele oficjalnych funkcji, występował w obronie obecnego bandyckiego systemu, któremu zawdzięczamy bezrobocie, emigrację młodego pokolenia, biedę i nędzę dużych rzesz ludności, niesprawiedliwość w sądach, utratę atrybutów suwerenności na rzecz Unii Europejskiej. Więcej na http://serwis21.blogspot.com/2013/10/zmar-tadeusz-mazowiecki-przemilczane_28.html

PRZECIW KREMATORIUM: Mieszkańcy osiedla Czarne w Jeleniej Górze oraz Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczyste” protestują przeciw pozwoleniu na budowę krematorium przy ulicy Strumykowej. Mimo petycji ponad 160 osób przeciwnych budowie, prezydent miasta wydał pozytywną decyzję budowlaną, którą natychmiast zaskarżyło do wojewody Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczyste”. Stowarzyszenie zwraca uwagę, iż przy wydaniu decyzji nie wydano postanowienia ws. kwestii potrzeby lub jej braku oceny oddziaływania na środowisko. Wprawdzie począwszy od 2010 roku rozporządzenie Rady Ministrów  z dnia 9 listopada 2010 w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko nie wymienia krematoria, jednakże nie zbadano czy ww. inwestycja nie spełnia inne przesłanki konieczności oceny oddziaływania na środowisko (np. w zakresie magazynowania materiałów palnych lub chemicznych), powierzchni zabudowy przemysłowej. Ponadto przy wydaniu decyzji nie uwzględnienie interesu społecznego (pomimo iż każdą decyzję administracyjną zgodnie z zasadami ogólnymi kodeksu postępowania administracyjnego należy wydać mając na względzie nie tylko interes indywidualny wnioskodawcy, ale także interes społeczny), naruszono prawa stron do udziału w postępowaniu (pominięto osoby uprawnione znajdujące się w obszarze oddziaływania planowanego obiektu) i  naruszono zapisy Miejscowego Planu Zagospodarowania tj. Uchwały Rady Miejskiej Jeleniej Góry z dnia 14 maja 2002r, która w §7 określiła przeznaczenie terenu osiedla Czarne jako U1, z tym że wymienia w sposób enumeratywny rodzaje planowanych usług na tym obszarze, a wśród których nie ma krematoriów.


TĘCZOWY KASOWY PRZEKRĘT: 11 listopada spłonęła "pedalska tęcza" na placu Zbawiciela. To już czwarty raz. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz Waltz zapowiada odbudowy tyle razy, ile będzie potrzeba. Tymczasem okazuje się, ze cala sprawa to jeden wielki kasowy przekręt. Zgodnie ze specyfikacją zamówienia - miała być ognioodporna. Wszyscy mogliśmy obejrzeć jak tęcza szybko spłonęła dosłownie w kilka minut. Przypadek? Okazuje się, że rekonstrukcję tęczy zakończono w piątek na 3 dni przed Marszem. Nie dokonano odbioru technicznego instalacji, zaplanowano tą czynność dopiero po 11 listopada br. A zatem nie ma już możliwości stwierdzenia, że prace wykonane były jak należy. A 64 tys. zł trafi do prywatnej kieszeni.



USTAWA ŚMIECIOWA NIEKONSTYTUCYJNA: 28 listopada Trybunał Konstytucyjny rozpoznał skargę Miasta Świdnik oraz grup posłów (SLD, PIS) ws. niezgodności ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach z przepisami Konstytucji RP.  Trzy przepisy zostały uznane za niezgodne z Konstytucją.  Odnosząc się do oceny przepisów określających kompetencje rady gminy do wydawania aktów prawa miejscowego regulujących opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że opłata ta jest daniną publiczną o charakterze niepodatkowym. W tym kontekście Trybunał stwierdził, że prawodawca upoważniając do uregulowania w formie aktu prawa miejscowego zwolnień przedmiotowych, ani w przepisie upoważniającym, ani w innym przepisie ustawy, nie określił zasad, na jakich te zwolnienia mają być wprowadzone przez radę gminy… Radom gmin pozostawiono tym samym - niedopuszczalną w świetle art. 168 w zw. z art. 217 konstytucji - pełną swobodę w określaniu nie tylko podmiotów zwolnionych, ale też przedmiotu zwolnienia i jego zakresu. Prawodawca zobowiązany jest wyznaczyć granice, w jakich rada gminy może realizować kompetencję do ustalania opłaty lokalnej. W szczególności granicę taką może stanowić ustawowe określenie stawek maksymalnych opłaty. Art. 6k ust. 1-3 ustawy o utrzymaniu czystości w gminach nie zawiera jednak takiej regulacji, przez co narusza konstytucyjny standard wynikający z art. 84 i art. 217 konstytucji. Jeżeli chodzi o pojęcie „właściciela nieruchomości” (czyli niezgodności art. 6m i 6h) TK po piłatowsku „umył ręce”: Niejasność przepisów i luka konstrukcyjna wskazana przez skarżących wykracza jednak poza hierarchiczną kontrolę zgodności norm ustawy z zasadą poprawnej legislacji - podkreślił sędzia Rymar. - Żądanie wnioskodawcy zmierza do wykładni przepisów w wypadku krzyżowania się praw na nieruchomości. Niewątpliwie ustawa nie wymienia wprost, na którym podmiocie spoczywa obowiązek opłat, jeśli prawa te się ze sobą pokrywają. Nie oznacza to jednak, że na podstawie tych przepisów nie można ustalić, na kim ciążą obowiązki wskazane w ustawie. Administracja publiczna i sądy mają za zadanie ustalić, kto obowiązki takie powinien podnosić - dodał sędzia. Trybunał odroczył o 18 miesięcy wykonanie wyroku w zakresie art.6k ust.4 od dnia ogłoszenia w dzienniku ustaw wyroku TK. Zatem mimo niekonstytucyjności przepis obowiązuje, natomiast ar.6k ust.1-2 są niezgodne od chwili ogłoszenia wyroku w zakresie w jakim nie zawierają stawek maksymalnych. Stwarza to podstawę prawną do unieważnienia uchwał Rad Gmin w sądach administracyjnych


ZARZUTY DLA WICEPREZESA ARR: Prokuratura Okręgowa w Warszawie  skierowała do Sądu Rejonowego Warszawa  Praga-Północ akt oskarżenia przeciw Lucjanowi Z. Przypomnijmy Lucjan Zwolak jest wiceprezesem Agencji Rolnego, odpowiedzialnym za nadzorowanie spółki Elewarr i przewodniczącym Rady Nadzorczej tej spółki. Śledczy zarzucają mu że zgodził na utworzenie stanowiska dyrektora generalnego w spółce, którym został Andrzej Śmietanko z PSL. Utworzenie stanowisko dyrektora generalnego miało na celu obejście ustawy kominowej i umożliwienie wyższych zarobków. Jedyną zasługą Andrzeja Śmietanki w spółce było spijanie śmietanki, czyli pobieranie wysokich wynagrodzeń (ponad 700 tys. zł w skali roku) i wyjazdy zagraniczne do różnych egzotycznych krajów. Gdy w roku 2012 wybuchła afera taśmowa, Śmietanko stracił stanowisko. Procedury karne objęły następnie 2 byłych wiceprezesów zarządu, za pseudo-wyjazdy służbowe, a faktycznie wycieczki turystyczne. Teraz zarzuty postanowiono wiceprezesowi ARR.

ZMARLI RÓWNI I RÓWNIEJSI:  3 listopada odbył się państwowy pogrzeb Tadeusza Mazowieckiego, czyli za publiczne tj. podatników pieniądze. Zmarły zajmował stanowisko doradcy prezydenta i otrzymywał wysokie wynagrodzenie. Zmarły przez dłuższy okres czerpał korzyści z władzy, w PRLu jako redaktor różnych koncesjonowanych gazet, następnie jako poseł w Sejmie RP, a w III RP zajmując różne funkcje publiczne i polityczne. Przypomnijmy, że od 1 marca 2011 r. zasiłek pogrzebowy dla zwykłych ludzi został obniżony o 1/3 i wynosi zaledwie 4000 zł. Czy w warunkach kryzysu, biedy, 2 mln bezrobotnych i olbrzymiego zadłużenia państwa, powinniśmy z budżetu państwa opłacać pogrzeby polityków, czy też jeśli już powinniśmy raczej pomyśleć jak pomóc tym, których tak naprawdę nie stać na pogrzeb (kilkanaście tysięcy zł) lub dla których będzie to znaczny wysiłek finansowy? (a niestety tacy już są w naszym społeczeństwie). Ale przecież władza tymi ostatnimi się nie przejmuje, wszak pieniądze publiczne są dla swoich i na pogrzeby swoich.






Smoleński wiersz dla
Donalda Tuska i Macieja Laska
W Smoleńsku pan był? - Nie, nie byłem
A kto z komisji był? - nie pamiętam, notatki gdzieś zgubiłem.
Ktoś był przy sekcjach zwłok? - Nie, lekarze nie zdążyli
Czy badaliście wrak? - Nie, Rosjanie nas nie dopuścili.
A brzozę badaliście? - Nie, myśmy ją tylko zmierzyli.
Z jaką dokładnością? - O dwa metry żeśmy się pomylili.
Badaliście czarne skrzynki? - Tylko kopie, oryginałów Rosjanie nam nie dali.
A kto skopiował? - Rosjanie skopiowali.
Badaliście wieżę? - Nie badaliśmy, Rosjanie się nie zgodzili.
A taśm z wieży słuchaliście? - Nie, nawet żeśmy o to nie prosili
A głosu generała, kto robił odsłuchy?
- Był taki jeden ekspert, niestety ciut głuchy
A wracając do brzozy: czym mierzyliście? - Na oko!
Miejsce złamania oglądaliście? - Nie, bo było za wysoko
Był trotyl na fotelach? - Nie było, na nasz węch
Ale detektor wykazał... - Detektor to rzęch!
A ekspertyza, czy była jakaś, że brzoza ucięła skrzydło?
- Pytania są tendencyjne, odpowiadać mi zbrzydło...
To skąd właściwie wiecie, co się w Smoleńsku stało?
- To oczywiste przecie, walnęło i się urwało...


Rosyjski bantustan
Tu w Anglii, nie mogli zrozumieć o co mi chodzi z ta polską demokracją, więc im opowiedziałem taką bajeczkę: wyobraźcie sobie, ze Rosjanie mordują skrytobójczo kilkadziesiąt tysięcy waszych jeńców, nie przyznając się do tego. Po latach królowa, wraz z całym sztabem generalnym, szefem banku angielskiego, szefami najważniejszych instytucji państwowych leci na rocznicę tego mordu do Rosji. Tam samolot rozbija się w niewyjaśnionych okolicznościach. Rząd nie tylko nie podaje się do dymisji, ale oddaje śledztwo Rosjanom, którzy ogłaszają, że do sterów dorwała się królowa wraz z naczelnym dowódcom lotnictwa i po pijoku rozbili samolot. Rząd angielski potwierdza tą wersję, ministra obrony narodowej robi senatorem [w Anglii, np. lordem!], dowódcę ochrony awansuje itd. Nie ma najmniejszego znaczenia, że w zaplombowanej trumnie królowa ma trzy nogi, niektóre ofiary dwie wątroby, inne kupę śmieci w brzuchu, że cały teren zaorano, ślady zatarto, drzewa wycięto w pień, a samolot zniszczono i umyto. Rząd angielski jest tym wszystkim zachwycony i potwierdza, że winę ponosi pijana królowa. Przez dwa tygodnie nikt ze mną nie rozmawiał, wszyscy się odsuwali, jak od zadżumionego. Po dwóch tygodniach, jeden z Anglików mnie przeprosił. Powiedział, że myśleli, że jestem chory psychicznie i mnie izolowali. Ale któryś zapytał innego Polaka, który im potwierdził to co mówiłem, a jeszcze inny sprawdził sobie w internecie hasło Katyń i Smoleńsk. Stwierdzili, że nie mieli pojęcia, że coś takiego jest możliwe w Europie. To tyle odnośnie rosyjskich "ekspertów" w mediach. Ładnie ta wasza Polska od Tuska wygląda. Z perspektywy angielskiej niczym rosyjski bantustan."





Jak bezprawnie obniżono posłowi Olszewskiemu podatek
Zwolniona dyscyplinarnie urzędniczka, zgłoszenie do prokuratury, wyroki sądowe, a przede wszystkim smutny obraz służalczości fiskusa wobec polityków rządzącego w Polsce ugrupowania - to wszystko zawiera w sobie historia podatkowego rozliczenia jednej transakcji.
 
Dzieje tego przekrętu odtworzyliśmy na podstawie akt sądowych o sygnaturach III K 824/11 oraz VII P 126/12. Gdyby nie były to autentyczne dokumenty, można by pomyśleć, że są dziełem osób przekonanych, iż żyjemy w państwie, którego instytucje są głęboko zdeprawowane, żeby nie powiedzieć na wskroś przegniłe. A najbardziej urzędy skarbowe.

Pracująca w Pierwszym Urzędzie Skarbowym w Bydgoszczy Lucyna Milska, zajmowała się rozliczaniem sprzedaży nieruchomości. Na początku 2010 roku trafiła do niej sprawa związana ze zbyciem przez Pawła Olszewskiego mieszkania. Poseł zadeklarował, że całą kwotę, jaką uzyskał ze sprzedaży, wydatkuje w ciągu dwóch lat na własne cele mieszkaniowe, a chociaż ten okres minął, nie przedstawił żadnych dokumentów zaświadczających, iż tak rzeczywiście uczynił.

Inspektor skarbowy Lucyna Milska wysłała do Olszewskiego wezwanie do stawiennictwa. Brak reakcji. Po kolejnym wezwaniu poseł zadzwonił i obiecał przybycie. Słowa dotrzymał, ale nie pojawił się u urzędniczki, tylko od razu skierował kroki do dyrekcji. Sprawą rozliczenia sprzedaży nieruchomości przez posła PO zajął się osobiście zastępca naczelnika Pierwszego Urzędu Skarbowego, a dokumenty przekazywała Lucynie Milskiej kierownik referatu.

Urzędniczka wielokrotnie zajmowała się analogicznymi sprawami, ale pierwszy raz spotkała się z sytuacją, że rozlicza podatnika bez uprzedniego z nim spotkania i rozmowy. Po przeanalizowaniu dokumentów Lucyna Milska wyliczyła, iż poseł musi zapłacić ok. 6 tys. zł z odsetkami. Wtedy kierownik referatu poleciła jej uwzględnienie wydatków związanych ze spłatą kredytu na zakup innego lokalu, który zaciągnął Paweł Olszewski wspólnie ze swoją matką.

Lucyna Milska uwzględniła ten fakt, ale ponieważ kredyt został wzięty przez dwie osoby, zaliczyła na poczet obliczania podatku tylko połowę tej kwoty. Tak czyniła również rozliczając małżeństwa z rozdzielnością majątkową. W tej sytuacji miała do czynienia z osobami dorosłymi, prowadzącymi osobne gospodarstwa domowe. Nie mogła przecież potraktować matki i dobrze zarabiającego syna jak małżeństwa pozostającego we wspólnocie majątkowej. Ale takie właśnie dostała polecenie od kierowniczki referatu. Polecono Lucynie Milskiej naliczenie posłowi takiego podatku, jak gdyby sam spłacał cały kredyt bankowy. Podatek posła Olszewskiego cudownie zmniejszył się o połowę.

Urzędniczka sporządziła nowy dokument i przekazała bezpośredniej przełożonej. Została wezwana, żeby złożyć pod nim podpis. Oświadczyła, że nie zgadza się z wysokością naliczonego podatku, więc nie może się podpisać. Ostatecznie zgodziła się postawić w lewym dolnym rogu parafę, jako osoba sporządzająca. Sprawa jednak nie dawała jej spokoju, bała się, że w związku z nieprawidłowym rozliczeniem podatku może w razie kontroli ponieść konsekwencje. Na wszelki wypadek potajemnie skserowała i zabrała do domu całą dokumentację w tej sprawie. A kierownictwo Pierwszego Urzędu Skarbowego przestało ją lubić. Z dniem 1 stycznia 2011 roku przeniesiono ją do Trzeciego Urzędu Skarbowego.

W maju 2011 roku mąż Lucyny Milskiej natknął się w szafie na skserowane dokumenty i dowiedział się od żony o całej sprawie. Zdenerwowany poszedł do Pierwszego Urzędu Skarbowego. Jednak naczelnika w ogóle nie zmartwiło, że w kierowanej przez niego jednostce doszło do cudownej interpretacji przepisów, dzięki której Paweł Olszewski i jego matka zyskali status małżeństwa żyjącego we wspólnocie majątkowej. Zmartwiło go jedynie to, że pan Milski zapoznał się z dokumentami dotyczącymi rozliczenia posła Platformy Obywatelskiej, więc napisał doniesienie do prokuratury. Inspektor skarbowy Lucyna Milska popełniła przestępstwo, gdyż ujawniła objęte tajemnicą informacje z akt podatkowych.

W związku z tym, że prokuratora wszczęła postępowanie wobec Lucyny Milskiej, naczelnik Trzeciego Urzędu Skarbowego zwolnił ją z pracy z art. 52, czyli dyscyplinarnie. Stało się to 19 stycznia 2012 roku. Tymczasem 30 grudnia 2011 roku Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Północ skierowała do Sądu Rejonowego wniosek o umorzenie postępowania karnego, a 8 lutego 2012 roku zapadło postanowienie sądowe przychylające się do tego wniosku. Sędzia Karol Przybysz napisał w uzasadnieniu: „Na brak szkodliwości społecznej czynu podlegającego ocenie w niniejszym postępowaniu wskazuje przede wszystkim postawa podejrzanej, a w szczególności jej motywacja. Podejrzana zamierzała poprzez kopiowanie dokumentów utrwalić nieprawidłowości w działaniu Urzędu Skarbowego.” Sędzia zwrócił też uwagę, że ujawnione dane dotyczyły posła „osoby publicznie znanej, która poprzez swoją działalność publiczną godzi się na zmniejszenie sfery prywatności i niejako sama poddaje się kontroli opinii publicznej.”

Po tym korzystnym dla siebie rozstrzygnięciu Lucyna Milska wystąpiła z powództwem o przywrócenie do pracy. Wyrok zapadł 9 października 2012 roku. Sąd przywrócił ją do pracy na dotychczasowych warunkach. Lektura uzasadnienia tego wyroku sprawi wielką radość wszystkim, którzy mają nadzieję, iż sędziowie, działający zgodnie z telefonicznymi instrukcjami, nie stanowią w naszym kraju większości.
„(…) powódka padła ofiarą ewidentnego i nad wyraz nagannego postępowania całego szeregu osób zatrudnionych w Pierwszym Urzędzie Skarbowym w Bydgoszczy, a w dodatku przełożonych powódki niemalże najwyższego stopnia (m.in. zastępcy naczelnika) (…) zachowała się w sposób uczciwy i prawy (co w obecnych czasach zdaje się być coraz rzadziej spotykaną postawą) wyraźnie przeciwstawiając się nieprawidłowemu rozliczeniu posła Pawła Olszewskiego (…) powódka nie tylko może, ale nawet powinna ponownie podjąć pracę w pozwanym Urzędzie Skarbowym” – napisała w uzasadnieniu wyroku sędzia Joanna Szweda-Porzych.

Od tego wyroku odwołał się Trzeci Urząd Skarbowy. Kilka miesięcy temu strony zawarły ugodę. Lucyna Milska nie wróci do pracy, ale z jej akt zniknie art. 52 jako powód zwolnienia, więc dostanie odprawę, jak każdy pracownik, gdy dochodzi do rozwiązania umowy o pracę na mocy porozumienia stron.

Jesienią 2011 roku, w okresie kampanii wyborczej, Tomasz Rega, kandydat do sejmu z listy PiS zorganizował konferencję prasową, podczas której ujawnił, że skierował na ręce p.o. dyrektora Izby Skarbowej Marcina Łobody pytania dotyczące rozliczenia sprzedaży mieszkania przez posła Pawła Olszewskiego. Wskazywały one, że radny coś słyszał o tej sprawie, ale nie wiedział dokładnie, o co chodzi. Rega pytał m.in., czy Olszewski przedstawił właściwy PIT.

Najsmutniejsze jest to, że chodziło raptem o kwotę 3 tys. zł z kawałkiem. Strach pomyśleć, co się dzieje w instytucjach państwowych, gdy w grę wchodzą kwoty znacznie, znacznie wyższe.

Imię i nazwisko urzędniczki, która wygrała proces z bydgoskim fiskusem, zostały zmienione.

Źródło: Strona pracowników skarbówki Solidarności http://www.skarbowcy.pl/blaster/extarticle.php?show=article&article_id=20613.

SPÓR WS. WIECZYSTEGO

Sprawy aktualizacja opłat wieczystego użytkowania są świadectwem wrogiego charakteru państwa i samorządów do obywateli. Podwyższa się 2, 3, 10-krotnie a nawet są przypadki 18-krotnej podwyżki. Gdy przyjdzie do zapłaty 2, 3 lub nawet 5 tys. złotych rocznie, za grunt pod własnym mieszkaniem, gdy otrzymuje się przeciętną emeryturę, wiadomo że nie podoła, że wcześniej czy później będzie musiała zrezygnować z własnego mieszkania. Władza w Warszawie nie daruje nikomu i gdy SKO orzeknie na korzyść obywatela, wówczas sprawa trafia do sądu, w której ma jeszcze mniej szans. Dlatego w te sprawy włącza się Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczyste” (SIS) wywołuje coraz ostrzejsze zgrzyty.


FAKSYMILE, ALE MUSISZ PŁACIĆ: W sierpniu 2010 r. państwo T, posiadacze lokalu przy ul. Olbrachta (warszawska Wola) otrzymali wypowiedzenie opłaty wieczystego użytkowania. Zamiast podpisu na wypowiedzenie było faksymile, zatem uznali, że podwyżka jest bezskuteczna i nie muszą się do niej stosować. Jednak urząd dzielnicy upomniał się o podwyżkę, wszak państwo T się nie złożyli wniosku o nieuzasadniony charakter podwyżki. Okazało się faksymile faksymilem, ale dopóki nikt tego urzędowo nie stwierdził, dla urzędu opłata jest należna. Po zapłaceniu zatem nowej opłaty, w bieżącym roku zwrócili się do prawnika w celu uchylenia podwyżki. Prawnik niezłą sumę zainkasował, a ograniczył się do sporządzenia wniosku do SKO ws. nieważność wypowiedzenia. 23 października SKO w Warszawie odmówiło wszczęcia postępowania, uzasadniając że sprawy opłat wieczystego użytkowania nie mają charakteru administracyjnego, a zatem art.156 kpc nie ma zastosowania. T. zwrócili się oni do Stowarzyszenia o pomoc przy zażaleniu. SKO zarzucono naruszenie prawa. Co prawda wniosek o nieważność wypowiedzenia był niejasno sformułowany, jednak przywoływał jako podstawę art.78 u.g.n. a zatem obowiązkiem Kolegium było wydanie orzeczenia, od którego przysługiwałoby prawo sprzeciwu.

WYROK A PRIORI: Sąd Rejonowy Warszawa Żoliborz. Sprawa opłat wieczystego użytkowania. Powódka pani Maria w grudniu 2009 r. otrzymała podwyżkę opłat wieczystego użytkowania. SKO podtrzymało podwyżkę i na skutek sprzeciwu użytkownika sprawa trafiła do sądu rejonowego. 8.10 odbyła się rozprawa. Powódka uznała wycenę nieruchomości dokonaną przez Miasto (by nie narazić się na koszty biegłego), ale zarzuciła błędy formalnoprawne. Pani sędzia nie była jednak zbyt wyrozumiała dla powódki, przerywała wywód, pytaniami czy pani czytała akta. Od razu było widać, że wyrok będzie nie po myśli powódki, a nie użytkownika wieczystego. Powódka wystąpiła o zawieszenie postępowania w związku ze skargą Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczyste” do sądu administracyjnego ws. niezgodności z prawem uchwały kompetencyjnej, w części dotyczącej aktualizacji opłat wieczystego użytkowania.  Przedstawiciel Stowarzyszenia obecny na salę wsparł powódkę, wskazując że zarówno wypowiedzenie jak i pełnomocnictwa powołują się expressis verbis na uchwałę kompetencyjną, która jest niezgodna z prawem, a zatem skoro jedna z podstaw prawnych obarczona jest taką wadą, zatem i dokonane czynności prawne (pełnomocnictwa, wypowiedzenia) są niezgodne z prawem. Z postawy pani sędziny widać było jednak, że powódka sprawę ma przegraną i tak też  się stało 22.10. Prawo nie ma w tej sprawie żadnego znaczenia. Sprawę rozstrzygnie zatem Sąd Okręgowy w wyniku odwołania powódki


KAŻDY PRETEKST BY ODRZUCIĆ POZEW UZYTKOWNIKA WIECZYSTEGO: Pan Piotr nie ma szczęścia do Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście, już w lutym SR odrzucił pozew twierdząc iż doszło do uchybienia formalnego tj. gdy na wezwanie SR o sprecyzowanie czy powód wnosi o stwierdzenie iż aktualizacja jest uzasadniona w części czy nieuzasadniona, odpowiedział, że wnosi o bezskuteczność i nieważność (nieuzasadniona) aktualizacji. SR uznał, że skoro nie dopisano słowo „w całości” po słowie nieuzasadniona, zatem uchybiono wezwaniu i odrzucił z przyczyn formalnych. Zażalenie przygotowane przez Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczyste” i złożone przez powoda do Sądu Rejonowego okazało się skuteczne, Sąd Okręgowy nie podzielił zdania SR i uchylił postanowienie. W innej sprawie pani Danuty S. także ze Śródmieścia, ten sam sąd rejonowy uznał że uchybiła terminowi ws. wezwania do uzupełnienia pozwu o sumę roszczenia. Zażalenie sporządzone przy pomocy SIS okazało się skuteczne i sprawie pozwu dot. aktualizacji opłat wieczystego użytkowania nadano normalny bieg.

SIS NIEMILE WIDZIANE PRZEZ SĘDZIEGO: 31.10 godz. 11.30 Sąd Rejonowy Warszawa Śródmieście.  Rozprawa ws. opłat wieczystego użytkowania. Przewodniczy sędzia Adam Miśkiewicz. Stawił się powód pan Piotr, pełnomocnik pozwanego (Miasta Warszawy) i Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenie Interesu Społecznego „Wieczyste”. Już na wstępie rozprawy dochodzi do incydentu. Sąd zażądał by przedstawiciel Stowarzyszenia opuścił miejsce obok powoda i zajął dla publiczności. Daniel Alain Korona zwrócił uwagę Wysokiego Sadu, że wraz z postanowieniem o odmowie dopuszczenia Stowarzyszenia Sąd pouczył o możliwości złożenia zażalenia, z czego Stowarzyszenie skorzystało a po jego odrzuceniu, złożyło zgodnie z prawem kolejne zażalenie. Postanowienie Sądu jest nieprawomocne. Sędzia jednak podtrzymał stanowisko, stwierdził że postanowienie jest niezaskarżalne i zażądał opuszczenia miejsca przy powodzie. W tej sytuacji pełnomocnik Stowarzyszenia zażądał wpisania do protokołu to zdarzenie i gdy to nastąpiło opuścił miejsce przy powodzie zajmując miejsce dla publiczności. Po rozprawie Stowarzyszenie wystąpiło o kopię protokołu. Sprawa trafi najprawdopodobniej do Strasburga.


WIECZYSTE - ROZSTRZYGNIE WSA: Niektórzy sędziowie jednak zawieszają postępowanie ws. aktualizacji opłat wieczystego użytkowania, w związku ze sprawą ze skargi Stowarzyszenia Interesu Społecznego „Wieczyste” z dnia 28 czerwca 2013 r. do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego ws niezgodności z prawem uchwały Rady M.St. Warszawy nr XLVI/1422/2008 z dn. 18.12.2008 r. (tzw. uchwała kompetencyjna) w zakresie aktualizacji opłat wieczystego użytkowania (sygn. akt II SA/Wa 1447/13). Podstawową kwestię, które rozstrzygnie WSA jest uprawnienie Rady Miasta do przekazania kompetencji w zakresie opłat wieczystego użytkowania do dzielnic/jednostek pomocniczych. Przypominamy, iż zarówno podwyżki jak i pełnomocnictwa do dokonywania podwyżek powoływały się właśnie na uchwałę kompetencyjną. Wydaje się, iż Skarga powinna zostać uznana, wszak sprawy wieczystego mają charakter cywilny, a możliwość przekazania kompetencji dotyczy wyłącznie spraw o charakterze administracyjnym.  W przypadku wygranej Stowarzyszenia, prócz bieżących spraw aktualizacyjnych, powstanie wówczas kwestia nieważności dokonanych aktualizacji od 2009r. i w których użytkownik wieczysty się nie odwoływał lub zapadły orzeczenia dla niego niekorzystne. Nie wiadomo zatem, czy przy wyroku WSA i NSA prawo będzie miało zastosowanie (wszak Polska demokratycznym państwem prawnym jest tylko na papierze, ale zdarzają się także orzeczenia zgodne z prawem) czy tez przeważą interesy urzędnicze. 
  


 Dokonując wpłaty na rzecz:
STOWARZYSZENIE POLSKIE EURO 2012
Ul. Solec 20a/34, 00-410 Warszawa
nr 48 1050 1038 1000 0090 6392 2471
z dopiskiem "Darowizna na cele statutowe"

Międzynarodówki zmieniona melodia

Od blogera podpisującego się jako Oskar Polsky dostalismy bardzo cenny materiał:
_ fragment rozmowy Jerzego Szczęsnego z prof. Anną Pawełczyńską _ o niszczeniu nauki polskiej w latach 40-tych, 50-tych i później przez nkwd-eckich ''uczonych''; cały wywiad ukaże się w najnowszym wydaniu dwumiesięcznika ARCANA.



Prof. Anna Pawełczyńska, profesor socjologii, autorka wielu książek, m. in. "Wartości a przemoc", "Koniec kresowego świata", "Koni żal".
W roku 2007 odznaczona Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski.


W miesięczniku historii (numer właśnie w kioskach) polecamy Państwu wywiad z wybitnym socjologiem, prof. Anną Pawełczyńską pt. "Międzynarodówki zmieniona melodia". Prezentujemy fragment:
Nazwisko prof. Stanisława Ossowskiego przypomniał prof. Zygmunt Bauman w kontekście niedawnego usprawiedliwiania swojego akcesu do komunizmu. Spuśćmy zasłonę milczenia nad jego poglądem wyrażonym w „Wyborczej”: „Były tysiące i setki tysięcy takich jak ja”. Dzięki Bogu, tylu ich w KBW nie było. Ale wątpliwości może nasuwać powołanie się na zwierzenia śmiertelnie chorego prof. Ossowskiego czynione trzydziestoośmioletniemu wówczas Baumanowi.
Na pewno na moją osobową formację miały znaczący wpływ typ i mentalność ludzi, których miałam szczęście spotkać. W konspiracji, więzieniu, obozach. Od razu po wojnie dostałam się na studiach pod wpływy profesorów Ossowskiego, Tatarkiewicza, Bystronia, Batawii… Później ukształtowało się środowisko przyjaciół, zwanych przez zwolenników i przeciwników„ ossowszczykami”, do którego należałam.
Byłam bardzo blisko prof. Ossowskiego, od razu po powrocie z obozów i później, aż do jego śmierci. Kariera polityczna Baumana była tajemnicą poliszynela. Zupełnie nieprawdopodobna jest sytuacja zwierzeń Baumanowi śmiertelnie chorego nestora polskiej socjologii. Ossowski nie szanował Baumana, a jego postawę potępiał. Profesor, lewicowych poglądów, uczestnik wojny 1920 r., z komunizmem nie miał nic wspólnego. Tych ludzi dzieliła ideowa przepaść. Ossowszczycy mieli akowską przeszłość. Do AK należeli sam Ossowski oraz Marcin Czerwiński, Klemens Szaniawski, Magdalena Jasińska, Hanna i Wiesław Wiśniewscy, Jan Strzelecki, Zofia Józefowicz, Andrzej Malewski, żołnierz powstania, i ja, zaprzysiężona jeszcze w ZWZ. Poza tym Profesor bardzo chronił swoją prywatność i dopuszczał do niej nielicznych. Przy jego chorobie towarzyszyliśmy mu kolejno wszyscy z wymienionych, zwłaszcza panie Józefowicz, Jasińska oraz Jaś Strzelecki, który zamknął Profesorowi oczy. Powołanie się Baumana na przedśmiertne zwierzenia Profesora, aby usprawiedliwić swoje komunistyczne zaangażowanie, należy traktować jako moralne nadużycie. Baumanowi mógł się â być może â zwierzać kpt. Wojciech Jaruzelski, któremu udało się to, co nie udało się Julianowi Marchlewskiemu, ale nie Stanisław Ossowski.

Gdy Bauman robił karierę w KBW, prof. Ossowski i środowisko ossowszczyków miało kłopoty polityczne. A na Uniwersytecie Warszawskim rozpoczęła się walka o eliminację przedwojennej profesury.
Ależ to nie była żadna walka, tylko napaść, w której Bauman brał czynny udział. Napaść bez możliwości jakiejkolwiek obrony. W jej wyniku profesorowie Maria i Stanisław Ossowscy, Władysław Tatarkiewicz, Kazimierz Ajdukiewicz i inni zostali usunięci z uczelni. Przedtem marksistowskie bojówki, pod wodzą głównie Romana Zimanda, Henryka Hollanda i Leszka Kołakowskiego, ordynarnie zakłócały wykłady przedwojennych uczonych. Zaraz po zjednoczeniu PPR i PPS na UW wylądował desant wschodni. Wykłady rozpoczęli przywiezieni w 1945 r. z Rosji i awansowani z czasem płk Marek Fritzhand, ppłk Bronisław Baczko i właśnie mjr KBW Zygmunt Bauman. Ten ostatni na socjologii uzyskał największy wpływ i wspólnie z Jerzym Wiatrem zdewastowali ją za pomocą propagandy socjalizmu naukowego. To widzenie socjologii Bauman zdaje się prezentować do dziś, skoro ocenia swoje kłopoty w 1968 r., odwołując się do teorii elit Vilfreda Pareto. To skojarzenie jest z gruntu fałszywe i świadczy o tym, że Bauman tej teorii nie zna albo nie rozumie. Do interpretacji walki frakcyjnej w PZPR właściwe jest odwołanie się do tekstu socjologa Witolda Jedlickiego opublikowanego w maju 1962 r. w „Kulturze” paryskiej pt. „Chamy i Żydy”. Jedlicki był jednym z najbliższych współpracowników Ossowskiego, którego profesor bardzo cenił jako wnikliwego obserwatora procesów społecznych… Wiem, bo byłam zaprzyjaźniona z Jedlickim, a przyjaźń ta trwała również po jego emigracji do Izraela. Korespondowaliśmy aż do jego śmierci. Wracając do początków kariery naukowej Baumana, trzeba pamiętać, że dorobek ówczesnej socjologii symbolizowanej przez nazwisko prof. Ossowskiego Bauman zastąpił marksistowsko-leninowskim bełkotem, zmienianym zależnie od aktualnej linii Moskwy. Niezmienne było jedno â gloryfikacja wszystkiego, co sowieckie. Mimo że â o czym wiedzieli wszyscy i niech Bauman dziś nie udaje uwiedzionego naiwnego â totalitaryzm komunistyczny stosował metody terroru podobne w wielu wypadkach do metod terroru niemieckiego.
[…]
Bauman i ja mamy różne doświadczenia młodości. W latach, kiedy on był kształcony do wykonywanych później ról społecznych w Związku Sowieckim, w którym cybernetykę i socjologię określano jako bużuazyjno-imperialistyczne mętniactwo, ja, trzy lata od niego starsza, spędzałam ten czas na obserwacji uczestniczącej Pawiaka, Auschwitz-Birkenau i Flossenburga. Często wydaje mi się, że przy bezdyskusyjnie wybitnym intelekcie Baumana nie jest możliwe, by nie rozumiał i nie widział, że totalitaryzm liberalny przyspiesza procesy społecznej degradacji. Że tylko ludzki niezależny rozum jest zagrożeniem dla dzierżących władzę w zglobalizowanym świecie. Ponieważ oni czynią to anonimowo i planetarnie, tak trudno jest ich kontrolować, o obaleniu nie wspominając. I że przemoc bez użycia siły, polegająca na bombardowaniu ludzi ładunkiem treści ułatwiających rządzenie nimi, była jedną z systematycznie stosowanych i skutecznych metod niegdyś komunizmu, a obecnie liberalizmu.
Cała rozmowa Jerzego Szczęsnego z prof. Anną Pawełczyńską w całości ukaże się w najbliższym numerze dwumiesięcznika „Arcana”.

Zapraszam do wysłuchań wspomnień prof.Anny Pawełczyńskiej:
http://kmn.info.pl/wspomina-prof-anna-pawelczynska-audio/
Opowiada o przedwojennych wakacjach i pierwszych doświadczeniach wojennych,
o wojennych losach rodziny, która zamieszkiwała na Wschodzie,
o pracy konspiracyjnej, aresztowaniu i pobycie na Pawiaku,
o pobycie w Oświęcimiu i niemieckim obozie Flossenburg,
o dniach poprzedzających koniec wojny, wyzwoleniu i powrocie do Polski…
W. Kalinowski, Klub Myśli Pozytywnej

29 listopada 2013

Zarzuty dla wiceprezesa ARR za Elewarr

Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do Sądu Rejonowego Warszawa Praga-Północ akt oskarżenia przeciw Lucjanowi Z. Przypomnijmy Lucjan Zwolak to wiceprezes Agencji Rolnego, odpowiedzialny za nadzorowanie spółki Elewarr i przewodniczący Rady Nadzorczej spółki Elewarr. Śledczy zarzucają mu że zgodził na utworzenie stanowiska dyrektora generalnego w spółce. Został nim Andrzej Śmietanko z PSL (poprzednio prezes zarządu) Utworzenie stanowisko dyrektora generalnego było związane, iż NIK zarzucił zarządowi spółki złamanie ustawy kominowej. Zatem w celu większego zarobku i dla obejścia ustawy, powołano funkcję dyrektora generalnego z bardzo wysokim wynagrodzeniem (ponad 700 tys. zł w skali roku) i innymi apanażami (wyjazdy zagraniczne do różnych często egzotycznych krajów). W roku 2012 wybuchła afera taśmowa, w wyniku której patologie w Elewarrze zostały ujawnione, a Śmietanko stracił stanowisko. Procedury karne objęły następnie 2 byłych wiceprezesów zarządu, za wykorzystywanie stanowisko służbowego. Teraz zarzuty postanowiono wiceprezesowi ARR.
Tymczasem patologiczny układ w Elewarrze trwa nadal. Prezesem Zarządu jest wciąż Antoni Bronisław Tomaszewski, który akceptował przez dłuższy czas wyczyny swego dyrektora generalnego i którego w taśmach Serafina zwany był „słupem”. Dyrektorem generalnym spółki Elewarr jest zaś od ubr. Adam Rytelewski.
Jak wynika ze stenogramu posiedzenia Senatu z 2000 r. Adam R. ówczesny dyrektor gabinetu prezesa ARR miał wyrok w zawieszeniu i zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych. Chodziło prawdopodobnie o aferę maślaną z początku at 90-tych. Nazwisko Adama R, pojawia się także w sprawie tzw. „buszowania w zbożu” czyli spółki Corn, w której głównym udziałowcem był PZZ Olsztyn. Sprawy uległy zatarciu, ale czy taka osoba powinna być dyrektorem generalnym spółki, której wizerunek jest związana z aferą.

Adam Rytelewski - był też w 2001 r. członkiem rady nadzorczej spółki Warszawska Giełda Towarowa SA, której głównym akcjonariuszem był działacz PSL Zygmunt Komorowski (prezesem WGT SA był przez kilka lat Waldemar Pawlak) i który jest właścicielem POLSKICH MŁYNÓW. Następnie znalazł pracę w spółce Elewarr. O mało co by ją nie stracił w 2007 roku, gdyby nie nastąpiło odwołanie przez nowy rząd PO-PSL prezesa Daniela Alain Korony. W 2008 r. Adam Rytelewski uczestniczył w działaniach Zarządu zmierzających do rozwalenia oddziału w Nowogrodzie Bobrzańskim, w szczególności mających na celu likwidacji młyna i kaszarni. Po odwołaniu Andrzeja Śmietanki w 2012 r. w związku z aferą taśmową, Adam Rytelewski został p.o. dyrektora generalnego spółki. Sprzedano gros zboża w celu wypracowania zysku na 2012 rok., a spółka w dalszym ciągu upada.