31 grudnia 2013

Serwis21 - grudzień 2013

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU

Stan wojenny i zdrada
podstawą III RP
Od grudniowej nocy stanu wojennego minęły 32 lata. Przerwała ona epokę Solidarności, wielkiej nadziei. To co wówczas stracono, nigdy później nie odzyskano.

BILANS STANU WOJENNEGO
Bilans stanu wojennego to blisko 10 tys. osób internowanych, zarzuty prokuratorskie w grudniu 1981 r. dla 4 tys. działaczy, wyrzuce-nie z pracy dziesiątki tysięcy osób z przyczyn politycznych, ko- lejne tysiące za-trzymanych w dalszym okresie za uczestnictwo w demonstracjach lub działalność opozycyjną, tysiące działaczy "S" zmuszonych do emigracji. W tej walce zginęło 100 ofiar bezpośrednich i wiele innych w sposób pośredni. Stan wojenny nie przyniósł żadnych korzyści, poza zniszczeniem nadziei społecznych na nowy sprawiedliwszy system.

PRZYCZYNY WPROWADZENIA STANU WOJENNEGO: Przez wiele lat wmawiano społeczeństwu, że stan wojennym był mniejszym złem, uchronił od interwencji radzieckiej, od degradacji ekonomicznej itp. Także w III RP usprawiedliwiano stan wojenny, w ten sposób że bez niego nie byłoby okrągłego stołu, a zatem dzisiejszej demokracji. W efekcie elity III RP (w tym także te wywodzące się z opozycji) nie były skłonne do postawienia przed sąd, karania winnych i zadośćuczynienia osobom, które walczyły z poprzednim ustrojem. Słyszymy także argument sędziwego wieku generała Jaruzelskiego, zapominając iż w 1945 r. w Wolnej Francji, mimo wieku marszałek Petain został osądzony i uwięziony.. Stan wojenny wprowadzono nie w obawie przed zagraniczną interwencją (która w 1981 r. nam nie groziła) ale w celu obrony systemu - wyjaśnia dr Daniel Alain Korona ze Stowarzyszenia Walczących o Niepodległość 1956-89 - Nie kto inny jak generał Jaruzelski oznajmiał, iż socjalizmu będą bronić jak niepodległości. Tymczasem w 1981 r. co prawda Solidarność osłabła, jednak równocześnie następowała dezintegracja systemu - niektórzy posłowie i radni zaczęli być bardziej odważni, tworzono kluby i nowe partie polityczne, powstał problem nowej ustawy wyborczej do rad narodowych. I władza musiała to przerwać.
Stan wojenny był jednak zaskoczeniem w tym znaczeniu, iż mylnie zakładano iż jakimkolwiek rozwiązaniom nadzwyczajnym, władza spróbuje nadać jakąś legitymację prawną, a zatem iż nastąpi to przez Sejm. Tymczasem generał Jaruzelski złamał konstytucję PRL i chociaż sejm obradował w tym czasie, stworzyli Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, wprowadzili stan wojenny, przymusili członków Rady Państwa do przyklepania tej decyzji, i nawet nie zadbali o to by obwieszczenie ukazało się w Dzienniku Ustaw (stosowne ogłoszenie aktu nastąpiło w Dz. U. dopiero 17.12.1981 r.). Obwieszczenie o wprowadzeniu stanu wojennego nie zawierało nawet podpisu przewodniczącego Rady Państwa. Słowem złamano ówczesne prawo i złamano nadzieje Polaków.

ZDRADA OPOZYCYJNYCH ELIT: Wprowadzenie stanu wojennego nie złamało społecznego oporu, mimo obecności agentury i mimo represji. Wprawdzie intensyw-ność oporu była zróżnicowana w czasie, tym niemniej Solidarności złamać się nie udało.
Słabnięcie ZSRR w latach 1980-tych wskutek spadku cen surowców oraz amerykańskiego wyścigu zbrojeń umożliwiały przemiany ustrojowe. Władza była świadoma, iż bez zasadniczych reform nie uda się naprawić fatalnej sytuacji gospodarczej, a z kolei planowane reformy mogły wywołać niepokoje społeczne. Ponadto świadomość olbrzymiej przepaści w poziomie życia pomiędzy klasa średnią na zachodzie a elitą komunistyczną na niekorzyść tej ostatniej działała na wyobraźnie komunistycznej nomenklatury.
Z relacji Andrzeja Kołodzieja (działacza Solidarności, wiceprzewodniczącego MKS w sierpniu 1980 r.) wiemy, że Dnia 3 czerwca 1988 roku Stanisław Ciosek zaskoczył ks. Orszulika (przypomnienie rzecznika Episkopatu) wiadomością, że władze rozważają możliwość powołania rządu koalicyjnego. …Ciosek powiedział, że jest rozważana idea powołania Senatu lub izby wyższej parlamentu. W Sejmie koalicja rządząca zachowałaby 60-65% miejsc. Natomiast w Senacie byłoby odwrotnie. Senat miałby prawo wnioskowania, aby kontrowersyjne decyzje Sejmu ponownie poddać pod głosowanie, przy czym powinny one wtedy uzyskać większość 2/3 głosów. Ciosek stwierdził, że pluralizm polityczny w Polsce jest konieczny, dodając, że jest przeciwny pluralizmowi związków zawodowych. Wracał do koncepcji połączenia „Solidarności” z istniejącymi związkami, przy czym nie musiałyby być one partyjne. Powiedział, że sprawa rozmów politycznych jest pilna; mogą one nastąpić jeszcze w lipcu br. W przyszłym roku będą wybory do Sejmu, a przecież najpóźniej do kwietnia trzeba jeszcze przygotować nową ordynację wyborczą.
W kręgach tzw. opozycji demokratycznej a zwłaszcza w salonach warszawskich propozycja ta wzbudziła wielkie zainteresowanie. Jeszcze przed sierpniem 1988 (strajkiem) władza zyskała pewność, że jest gotowość poświęcenia „Solidarności”, aby „załapać się” do udziału w podziale władzy. Scenariusz był gotowy i zaczęto go realizować. Należało to jeszcze sprzedać społeczeństwu, by łatwiej było go oszukać.
Cyt. Andrzeja Kołodzieja - Przejście warszawskich elit opozy­cji politycznej na stronę komuny określono mianem „porozumienia” zamiast zwyczajnej zdrady. Próbowaliśmy jeszcze przekonywać, że ten układ to ratowanie komuny, a nie szansa dla Polski, ale ci co zdradzili byli głośniejsi i mieli za sobą media… Wszyscy oglądaliśmy Michnika, Kuronia, Geremka czy Mazowieckiego, którzy rozpływali się w przyjacielskich uściskach z Kiszczakiem i Jaruzelskim, a Ciosek z organizatora bojówek ubeckich napadających na spotkania opozycjonistów w Warszawie przeistoczył się w kolesia do kielicha dla Michnika i Wałęsy. Ci, co próbowali ostrzegać przed zdradą, gremialnie byli potępiani przez zgodny chór niedawnych sługusów reżimu, a teraz nagle – niezależnych dziennikarzy. Jakoś nikt nie chciał zwracać uwagi na to, że biedni opozycjoniści – popierający ten pakt z komuną nagle stawali się bogatymi przedsiębiorcami i już nie byli prymitywnymi solidaruchami, a pupilkami reżimowych mediów i salonów, wytrawnymi znawcami polityki.
Przyczyny zdrady są prozaiczne, Część elit opozycji w przeszłości należała do establishmentu PRLu (Geremek, Mazowiecki), część była uwikłana we współpracę z SB, ale głównym motywem wydaje się fakt, iż wielu zaangażowało się w przygodę jakim była Solidarność w wieku 30-40 lat, a gdy zaproponowano przemiany okrągłostołowe byli o prawie 10 lat starsi, mieli rodziny, myśleli zatem o ustatkowaniu się w życiu, o profitach z działalności. Cyt. Andrzeja Kołodzieja Widmo zasiadania w ministerialnych fotelach działało już wtedy jak opium i nie sposób było powstrzymać spragnionych sławy i chwały byłych bohaterów przed ślepym parciem do bratania się z dotychczasowym wrogiem. Jak w amoku prawie wszyscy rzucili się do udowadniania zbawczej misji Kiszczaka jako jedynej słusznej drogi i nikt nie chciał nawet słuchać o innych szansach i możliwościach dla Polski.

PROFITY I BRAK ODPOWIEDZIALNOŚCI: Często dla uzasadnienia Okrągłego Stołu i porozumienia powołuje się przykład Rumunii, gdzie doszło do rozlewu krwi. Dziwnym trafem nie przywołuje się fakt bezkrwawych zmian na Węgrzech czy w samym ZSRR. System upadał, liderzy opozycji w Polsce tylko umożliwi elitom komunistycznym nawet nie lekkie lądowanie, ale wręcz utrwalenie części władzy. Prywatyzowano i rabowano majątek narodowy, nomenklatura zaś mogła się na tym majątku uwłaszczyć. Związek zawodowy Solidarność – kierownictwo ubezwłasnowolniło i dopiero zaczęło się ono powoli budzić w 1991 roku.  nowym systemie zagwarantowano nomenklaturze i wielu osobom powiązanym ze służbami specjalnymi bardzo dogodną pozycję. Wielu osób z listy bogatych biznesmenów dorobiło się dzięki koneksjom i wpływom z dawnego systemu. Możliwości – jakie stwarzano tym osobom - nie miał zaś np. szeregowy Kowalski, którego zwalniano z pracy w latach 1990-tych w ramach restrukturyzacji, likwidacji czy prywatyzacji.
Zapewniono profity ekonomiczne ale także i bezkarność za winy z okresu PRL, co symbolicznie ujęto nazwą „grubą kreską” (choć w przemówienie sejmowym premiera Mazowieckiego rzeczywiście takiego znaczenia jeszcze wtedy nie miało). Szybko okazało się, iż elity PRL przeciwstawiają się jakimkolwiek próbom jednoznacznego rozliczenia poprzedniej epoki. „Odpieprzcie się od generała” wołał Michnik naczelny Gazety Wyborczej. Nie dokonano weryfikacji sędziów ani nie zmieniono nawet modelu orzekania i prowadzenia spraw. W efekcie nawet wielu młodszych sędziów jest dziś zainfekowanych myśleniem z tamtej epoki. Czy zatem należy się dziwić, iż sąd nakazuje wyrzucenie siłą byłych opozycjonistów z procesu Władysława Ciastonia i Józefa Sasina, oskarżonych o powoływania w ramach represji opozycjonistów w formie powołania do karnych obozów wojskowych w 1982 r. Czy dziwić się należy, że nie ma odpowiedzialności za morderstwo Grzegorza Przemyka, że mocodawcy morderstwa księdza Jerzego nie zostali ukarani, że autorzy Stanu wojennego i zbrodni z 1970 roku nie zostali ukarani?  
Po tych 32 latach, ci którzy powinni być osądzeni, chodzą wolno, mają się dobrze, mają godne emerytury. A ci wszyscy represjonowani, internowani, więzieni jeżeli nie starcza im na życie, wysyła się ich do miejskich ośrodków pomocy społecznej. Czy tak ma wyglądać sprawiedliwość? (Piotr Duda pod krzyżem upamiętniającym internowanych, umieszczonym przy kościele św. Jadwigi w Zabrzu Zaborzu).

KLAWE ŻYCIE: Byłym funkcjonariuszom SB i ich mocodawcom (Jaruzelski i spółka) żyje się dziś całkiem nieźle. Jak ujawnił Zakład Emerytalno-Rentowy MSW w odpowiedzi na wniosek Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Internowanych i Represjonowanych przeciętna wysokość emerytury od 1.02.2010 r. wynosiła dla generałów – 8598,43 zł, dla oficerów starszych 3479,67 zł. Dodajmy, iż świadczenia te uległy od tego czasu waloryzacji i że emerytury przysługiwały już po 15 latach służby. Co więcej okazuje się, że mimo ustawy dezubekizacyjnej, sądy podwyższały od 2010 r. wymiar świadczeń zaliczając do ich podstawy także okresy szkoleń w uczelniach KGB czy okresy np. Wyższej Szkole Oficerskiej w Legionowie. Dochodzi zatem do paradoksalnej sytuacji, iż za stosowanie represji wobec społeczeństwa, dziś można uzyskać całkiem niezłe świadczenia w przeciwieństwie do ofiar tych represji.

KONLUZJA
Nawet gdyby uznać tezę, że dla dokonania przemian ustrojowych należało porozumieć się z komunistami, to nic nie uzasadnia faktu iż po 1989 roku nie zerwano haniebnego paktu, nie próbowano zbudować sprawiedliwego systemu. Dlatego III RP jest dziś krajem niesprawiedliwości i bezprawia, krajem 2 mln bezrobotnych, emerytów i rencistów których nie stać na zakup leków, gigantycznych kolejek do lekarzy specjalistów, kraj prywaty i korupcji. A rząd oddaje kolejne porcje suwerenności ekonomicznej i politycznej.
Ale nic nie jest stracone, wszak wciąż jest nadzieja na wyzwolenie, na Polskę Niepodległą i Sprawiedliwą.


Sąd wzywa do wskazania sposobu odtworzenia akt sprawy
16.12 - XVIII Wydział Karny Sądu Okręgowego w Warszawie wezwał zgodnie z art.162 kpk dra Daniela Alain Koronę do złożenia wniosku co do sposobu odtworzenia akt sprawy Kolegium ds. Wykroczeń przy Urzędzie Dzielnicy Warszawa Śródmieście A-1208p/86 prowadzonej przeciwko wyżej wymienionemu w 1986 r. (dot, rozpowszechnianie ulotek bez zezwolenia) oraz przedstawienie dokumentów umożliwiających ich odtworzenie. Przypomnijmy Daniela - Kolegium skazało w trybie przyspieszonym w dniu 12.11.1986 r. za rozpowszechnianie nielegalnych ulotek, podtrzymany orzeczenie Kolegium w II instancji z dn. 18.12.1986 r.

ZOSTAŁ SKAZANY, ALE ORZECZENIA BRAK: W listopadzie 2012 roku Daniel wystąpił o unieważnienie orzeczeń. Jak się okazało na pierwszej rozprawie w archiwach państwowych, sądowych i w IPN orzeczeń skazujących nie ma. Na szczęście Daniel przedstawił odpis orzeczenia Kolegium z II instancji  (natomiast nie dysponował odpisem orzeczenia z I instancji). Sąd wystąpił wówczas do mecenas Zofii Adamowicz z pytaniem czy nie zachowało się w zespole adwokackim odpis orzeczenia I instancji, niestety z negatywny skutkiem. W tej sytuacji na drugiej rozprawie pani prokurator poparła wniosek o unieważnienie orzeczenia kolegium, gdyż fakt działania na rzecz niepodległego państwa polskiego i skazania w świetle materiału dowodowego nie budzi wątpliwości, ale równocześnie zaproponowała odroczenia rozprawy i rozpoczęcia procedury odtworzenia dokumentu I instancji. I tak też postanowił Wysoki Sąd.

ODTWARZANIE AKT: Sytuacja jest o tyle pozytywna, iż na szczęście zachował się odpis orzeczenia Kolegium z II instancji (który praktycznie był powtórzeniem tegoż z I instancji) a także artykuły z prasy podziemnej (Tygodnika Mazowsze nr 188, 189)  relacjonujące przebieg rozprawy przed Kolegium, a także informujące o innych osobach skazanych tegoż samego dnia. Zatem wydaje się, że te akta będą mogły zostać odtworzone (choć nic w naszym kraju nie jest pewne). Gdy Daniel opowiada tą historię, wszyscy się śmieją wobec absurdu sytuacji. Tymczasem gwoli prawdy, Sąd stosuje się do procedury określonej w KPK, nie przystającej do sytuacji byłych opozycjonistów, ale takie ustawodawstwo zostało przyjęte.

BYLI REPRESJONOWANI, TRUDNOŚĆ W UDOWODNIENIU: Wiele jednak szeregowych opozycjonistów skazanych w czasach PRL takich możliwości odtworzenia akt i unieważnienia orzeczeń skazujących może już nie mieć – akta bowiem ulegały zniszczeniu lub zagubieniu, często zachowały się pojedyncze dokumenty, mikrofilmy bądź szczątkowe informacje, zaś pamięć świadków zawodzi lub zwyczajnie nie żyją. Ta trudność przejawia się nie tylko w przypadku unieważnienia orzeczeń sprzed ponad 25 lat, ale także uznania okresów działalności na rzecz niepodległego państwa polskiego. Z kolei osoby, których represjonowano degradacją stanowiska lub obniżeniem wynagrodzenia (w stanie wojennym) nie mają w ogóle możliwości tego udowodnienia, a tym samym mają obniżone emerytury. W rezultacie nawet nie występują w tych sprawach. 

KONKLUZJA: Weterani walki o niepodległość, powoli odchodzą, III RP (kontynuatorka PRLu) nie oddaje im zasług, wciąż ich nie honoruje, ale za to potrafi wzywać do wskazania sposobu odtworzenia akt sprawy.

Dokonując wpłaty na rzecz:
STOWARZYSZENIE POLSKIE EURO 2012
Ul. Solec 20a/34, 00-410 Warszawa
nr 48 1050 1038 1000 0090 6392 2471
z dopiskiem "Darowizna na cele statutowe"
wspierasz niezależne inicjatywy społeczne.

OFE-ZUSokracja
Sejm uchwalił zmiany w systemie emerytalnym, a prezydent podpisał ustawę zapowiadając zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego kilku nieistotnych punktów

REFORMA OFE BYŁA OSZUSTWEM
Cała reforma systemu ubezpieczeń społecznych z 1998 r. była reformą opartą na oszustwie – stwierdza niezależny ekonomista i prezes Stowarzyszenia Interesu Społecznego dr Daniel Alain Korona. Dlaczego? Bo wmówiono ludziom cały szereg nieprawd dotyczący konieczności reformy. Po pierwsze wmawiano, że na emeryturę z ZUS nie ma co liczyć, a emeryturę z OFE dzięki temu że będą one inwestowały nasze środki zapewnią życie emerytalne pod palmami. Rzeczywistość okazała się zupełna inna. Po drugie przeprowadzono reformę w warunkach deficytu budżetowego. Przed reformą z 1998 r. składkę ZUS płacił pracodawca w wysokości 48% funduszu wynagrodzeń (czyli ok. 1/3 wynagrodzeń + ZUS) Wymiar składek po 1998 r. był bardzo podobny w swej całości, jednakże część zamiast trafić ostatecznie do ZUSu była przekazywana do OFE).  Innymi słowy odbierając część składek ZUSowi na rzecz OFE począwszy od 1999 r. doprowadzono do sytuacji w której deficyt i zadłużenie budżetowe znacznie się powiększyły. A zatem by stworzyć nowy system zwiększono de facto obciążenia przyszłe. Po trzecie wmawiano ludziom, że to są ich pieniądze podczas gdy tak jak w ZUSie mieliśmy do czynienia z daniną publiczną, I wreszcie po czwarte wmawiano że system ma charakter kapitałowy, podczas gdy żaden system emerytalny w skali makro takiego charakteru nie ma. Innymi słowy indywidualnie emerytura może mieć wymiar kapitałowy, ale w skali globalnej zawsze decyduje wysokość przychodów i wydatków funduszy, Przychody tą są składki emerytalne i inne dochody, natomiast wydatki świadczenia emerytalne. System może funkcjonować kapitałowo jedynie w sytuacji wzrostu, ale nie w przypadku pogarszania sytuacji demograficznej, gdyż w tym ostatnim przypadku wydatki w formie świadczeń przekroczą przychody bieżące, co zmusi do sprzedaży aktywów i spadków cen aktywów, a zatem do pogorszenia pozycji finansowej funduszy.

OBRONA OFE
Każda próba naruszenia nowego systemu emerytalnego kończyła się reakcją lobby finansowego. Za każdym razem odzywały się mainstreamowe media czy tzw. ekonomiści typu Balcerowicz i spółka (czyli, ci którzy oszukali społeczeństwo w 1998 r.) oburzeni zamachem na „nasze składki”. Obrona była na tyle skuteczna, że przez długie lata nawet propozycja dobrowolności składek między OFE a ZUS nie była akceptowana. Jednak pogarszająca się sytuacja finansowa zmusiła rząd Donalda Tuska do ograniczenia systemu i zmniejszenia składki OFE na rzecz ZUSu, przy czym wprowadzono kolejne subkonto emerytalne w ZUSie, zamiast zwyczajnie pozostawić większą składkę w I filarze. Ale po co robić zawile, to co można uczynić prościej?

BIUROKRATYCZNA REFORMA
Ręce opadają gdy widzi się propozycje rządowe – stwierdza dr Daniel Alain Korona, niezależny ekonomista – cieszyć się należałoby z ograniczenia OFE czy też likwidacji, ale cała operacja ma charakter przypadkowy, widać iż systemowo nieprzemyślany. Otóż przyjęte zmiany mają charakter nadmiernie biurokratyczny i zawiły. Należy bowiem konta kilkunastu milionów osób zaktualizować najpierw w związku z przejęciem części obligacyjnej OFE. Następnie będzie zmiana w związku z wyborem ZUS przez ubezpieczonych i przeniesieniem kapitału z OFE do ZUS wyniku, kolejne miliony operacji, wreszcie kolejne operacje związane z przekazaniem przedemerytalnym. Tymczasem był prostszy sposób tj. nacjonalizacja pełna OFE i przekazanie do ZUS wszystkich aktywów, a konta emerytalne I filara odpowiednio proporcjonalnie powiększyć. Operacji byłoby znacznie mniej, a w każdym razie byłaby dokonywana tylko raz. Drugim wariantem mniej biurokratycznym i zasadniczo tak samo skutecznym było stworzenie jedynie dobrowolności między ZUS a OFE przy założeniu milczącej zgody na przejście w razie braku deklaracji, czyli tylko jednego z rozwiązań rządowych, nie wprowadzając innych rozwiązań. Większość i tak by przeszła, obligacje w dużej mierze byłyby faktycznie przejęte, i zasadniczo trudno byłoby cokolwiek zarzucić takiej propozycji. W każdym razie - tak przeprowadzone zmiany - byłyby znacznie mniej biurokratyczne niż proponowana reforma przez rząd… Abstrahuję przy tym, iż środki z OFE pozwolą jedynie na dwuletni okres mniejszego deficytu, a rząd ten okres prawdopodobnie nie wykorzysta do zasadniczego uzdrowienia sytuacji finansów publicznych. Tym niemniej nie można było zostawić dotychczasowego systemu OFE, bo jest budżetowo zbyt obciążający.

ZUS CZY OFE? To pytanie w świetle reformy jest z gruntu fałszywe, skoro i tak w ostatecznym rozrachunku emeryturę wypłaci ZUS, w związku z przeniesieniem środków na 10 lat przed emeryturą. Jedyna różnica zatem polega na tym czy w poprzednim okresie, część składek będzie zapisywanych tylko w ZUS czy w ZUS i OFE. Jeżeli tak to lepiej niech będzie to w ZUSie, przynajmniej mniejszy koszt będzie dla budżetu państwa ( i pośrednio dla obywateli).

 


  
Jest powodem, choć nie wniósł sprawy do sądu
W ramach apelacji od wyroku z dn. 31.10.2013 r. (dot. aktualizacji opłat wieczystego użytkowania), pan Paweł zwrócił się do Sądu Okręgowego o skierowanie zapytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego ws niezgodności art.80 ust.2 zdanie 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami („Wniosek, o którym mowa w art. 78 ust. 2, zastępuje pozew”) w związku z art.80 ust.1 u.g.n. - z art.2 (demokratyczne państwo prawne urzeczywistniające zasadę sprawiedliwości społecznej), art. 45 konstytucji (Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd).

PODWYŻKA I SPRZECIW: Przypomnijmy, iż w 2010 r. władze dzielnicy Śródmieście już po wyborach samorządowych dokonały 12-krotnej podwyżki opłat wieczystego użytkowania. Od tej podwyżki pan Paweł odwołał się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, który z przyczyn formalnych uchylił podwyżkę. Od orzeczenia SKO sprzeciw wniosły władze Warszawy. W takiej sytuacji zgodnie z przepisami pozwanym staje się Miasto Warszawa, a powodem użytkownik wieczysty, mimo że to władze Warszawy zainicjowały sprawę sądową.

STRONNICZOŚĆ SĄDU: Po wielu perturbacjach w Sądzie Rejonowym (najpierw odrzucono pozew bo powód wskazał że domaga się nieważności i bezskuteczności wypowiedzenia czyli że jest nieuzasadnione, ale nie zaznaczył że nieuzasadnione w całości. Postanowienie Sądu Rejonowego zostało jednak uchylone przez sąd okręgowy; następnie sąd nie dopuścił Stowarzyszenie Interesu Społecznego "Wieczyste" do postępowania oraz odmówił zawieszenia postępowania mimo zagadnienia prejusdycjalnego itp), w końcu 31 października zapadł niekorzystny wyrok dla pana Pawła. 

ZARZUT NARUSZENIA KONSTYTUCJI: Pan Paweł przy pomocy Stowarzyszenia Interesu Społecznego "Wieczyste" złożył apelację od wyroku i wystąpił o skierowanie zapytanie do Trybunału Konstytucyjnego. Jak podkreślono w apelacji  art.80 ust.2 zdanie 2 u.g.n. w brzmieniu „Wniosek, o którym mowa w art. 78 ust. 2, zastępuje pozew” jest niezgodny z art.2 (demokratyczne państwo prawne urzeczywistniające zasadę sprawiedliwości społecznej) i art.45 konstytucji (Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd). Zgodnie z art.,80. Ust.1 u.g.n. Wniesienie sprzeciwu jest równoznaczne z żądaniem przekazania sprawy do sądu powszechnego właściwego ze względu na miejsce położenia nieruchomości, zatem to sprzeciw powoduje wszczęcie postępowania sądowego. W sytuacji, w której to organ dokonuje sprzeciwu (jak w bieżącej sprawie), to on żąda przekazania sprawy do sądu powszechnego, czyli inicjuje postępowanie sądowe. Tymczasem z ust.2 wynika, że także w takiej sytuacji wniosek złożony do SKO zastępuje pozew. Zatem mimo, że użytkownik wieczysty nie złożył sprzeciwu ani wniosku do sądu, postępowanie sądowe zostaje wszczęte z jego powództwa. Taka sytuacja jest nie tylko absurdalna, ale narusza zasady konstytucyjne, albowiem każdy ma prawo do rozpatrzenia sprawy z własnego powództwa lub z powództwa strony przeciwnej, ale nie może być tak, iż powództwo w imieniu obywatela jest wszczęte niezależnie od jego oświadczenia woli i na jego szkodę (skoro orzeczenie SKO była dla użytkownika korzystne).

Sprawa jest bardzo istotna, albowiem w Warszawie władze miasta systematycznie wnosiły sprzeciw od orzeczeń Samorządowego Kolegium Odwoławczego, korzystnych dla użytkowników wieczystych. Dotyczy to wielu przypadków z Mokotowa i Śródmieścia



HUMOR
W Wigilię Bożego Narodzenia zebrał się rząd.
Po co? By choć raz spróbować przemówić ludzkim głosem



BEZKARNE ZNIEWAŻANIE
SPRAWA ROMUALDA PIATKA

Czy wolno znieważać prezydenta, premiera, sędziów, prokuratorów, a nawet flagi? Wydaje się, że nie, ale pan Romuald Piątek nie tylko może to czynić, ale na dodatek nie ponosi żadnej odpowiedzialności. Pan Romuald od dawna określa pana prezydenta Bronisława Komorowskiego rozmaitymi epitetami, wśród których bandyta czy małpa są jednymi z najbardziej łagodnych, jakie można przytoczyć. Tenże sam Romuald Piątek od dawna pali flagi nie tylko polskie, ale również izraelskie (liczył na proces o antysemityzm), niemieckie, rosyjskie, amerykańskie, szwedzkie, włoskie. Czyni to przed urzędami i ambasadami. Usilnie stara się o to by postawiono go wreszcie w stan oskarżenia!!! Dotychczas było to bezskuteczne. Prokuratury i sądy konsekwentnie odmawiały.


ZACZĘŁO SIĘ OD SPRAWY RENTOWEJ: Jak wyjaśnia sam pan Romuald nie jestem pieniaczem czy wariatem, który rzuca obelgi na prawo i lewo, bo mu się ludzie nie podobają albo chce wylądować w więzieniu. Robię to w obronie własnej i aby chronić praworządność!  Wszystko zaczęło się w połowie lat 90. Wtedy to ze względu na zły stan zdrowia pan Romuald wystąpił do ZUS-u o stałą rentę. Komisja orzecznicza ZUS jednak uznała, że jest zdolny do pracy. Pan Romuald zaskarżył tę decyzję do sądu powołując się dyskopatię, zarówno w części lędźwiowej, jak i piersiowej, a także – jak się później okazało – zwężenie tętnicy szyjnej między-kręgowej. Według ZUS oraz sądu te i pomniejsze dolegliwości nie przeszkadzały w byciu murarzem. Pan Romuald zatem dalej pracował w budownictwie. W 1999 r. dwukrotnie przy nagłych atakach bólu spadł z rusztowań - połamał żebra i dotkliwie pokaleczył sobie lewą dłoń o zwisającą blachę. Wniosek do ZUS o przyznanie renty wypadkowej spotkał się z kolejną odmową, gdyż nie uznano by wystąpił związek między wypadkiem a stanem chorobowym organizmu. Sąd do którego odwołał się pan Romuald podtrzymał decyzję ZUS

ZNIEWAŻONE ORGANY, SPALONE FLAGI: Pan Romuald jeszcze wierzył w państwo prawa i zaczął wysyłać do wszystkich instytucji stosowne skargi i wnioski. Skoro wciąż nie mógł doczekać się właściwej reakcji, zaczął znieważać funkcjonariuszy i organy państwa, licząc iż wywoła to jakieś zainteresowanie sprawą. Znieważył jak sam przyznaje około 140 osób w tym sędziów Sądu Najwyższego, marszałków Sejmu, Komendanta Głównego Policji, Rzecznika Praw Obywatelskich, prokuratora generalnego Seremeta, premiera Donalda Tuska, Ministra Sprawiedliwości Gowina (gdy piastował ten urząd) itd. W końcu zaczął palić flagi nie tylko polskie. Spalił w sumie do 28 września 16 flag - 3 flagi polskie, 5 izraelskich, 2 niemieckie, rosyjską, amerykańską, szwedzką, włoską... przed ministerstwami i ambasadami.

SĄDY ODMAWIAJĄ OSKARŻENIA: Sam na siebie donosił do prokuratury, zarówno w sprawie obrażania prezydenta, jak i palenia flag. I jak sądzicie jaka była reakcja – prokuratura rejonowa umarza śledztwo. Jako praworządny obywatel zaskarżył postanowienie prokuratury do sądu okręgowego, ale ten pozostawił zażalenie bez rozpoznania, twierdząc iż w prawie polskim nie może osoba sama się oskarżać (...) odwołujący się może skarżyć jedynie rozstrzygnięcia lub ustalenia naruszające jego prawa lub szkodzące jego interesom. Tymczasem żalący, skarżąc postanowienie Prokuratora, wnosił, aby wobec niego wszcząć postępowanie karne.
Gwoli ścisłości panu Romualdowi nie wszystko uchodzi. Jak stwierdza Uniemożliwiono mi przeszło 23 demonstracje, 24 razy mnie zatrzymano - w tym 20 razy z demonstracji , policja ukradła mi transparenty za około 3 tys. zł. Otrzymałem wyroki grzywny za ,,brak zezwolenia na demonstrację" , za , ,,zajęcie chodnika" , za ,,wystawienie transparentów podczas demonstracji bez zgody zarządzającego terenem" itd. Jednak grzywny i tak nie uiszcza. Po co?

ZŁUDNA NADZIEJA NA PROCES? Ostatnio pojawiła się nawet nadzieja w sprawie o znieważenie, młody niedoświadczony prokurator wniósł akt oskarżenia przeciwko panu Piątkowi za znieważenie prezydenta RP na sali sądowej podczas rozprawy Tusk contra Urban z art.135 par 2 KK w dniu 14.08.2013. Jednak gdy okazało się, że jest subsydiarny akt oskarżenia wniesiony przez pana Piątka pod rygorem art.234 KK przeciwko kilku urzędnikom państwowym w tym prezydenta, premiera, ministra sprawiedliwości, prezesom SN i przewodniczącego KRS, o sprawie jakby zapomniano.

Sprawa pana Romualda ośmiesza całe państwo i wymiar sprawiedliwości. I może jest to metoda, doprowadzić do całkowitego absurdu, a wówczas cały aparat staje się bezradny. Na marginesie w końcu w wyniku apelacji przyznano rentę wypadkową.



KOLĘDA DLA POLSKI
Siedzimy przy wigilijnym stole
i nawet nie dostrzegamy
jak światło spływa
z białego obrusu
w ciemność
czekającą
za widnokręgiem
to tam jest nasza przyszłość
i historia coraz bardziej mroczna
skulona wokół wewnętrznego blasku
to tam słychać szelest kroków
powstańców wracających z lasu
i szepty poległych w Smoleńsku
wołających o prawdę
i betlejemską gwiazdę
echo tej kolędy
będzie powracać
odbite od zamkniętych
bram wolnej Polski
rozdzieranej między
truchlejące moce
o żelaznych palcach
Bóg się rodzi my zesłańcy
we własnej ojczyźnie obcy
dzielimy się opłatkami
Nadziei Niepodległości
Ubogich nas to spotyka
Witać Go przed bogaczami
a Słowo Ciałem się stanie
i zamieszka miedzy nami…

ALEKSANDER RYBCZYŃSKI


KRAJ

GALERIA SUDECKA DECYZJA WOJEWODY DO 15 STYCZNIA: Wojewoda Dolnośląski poinformował, iż w sprawie odwołań Stowarzyszenia Interesu Społecznego "Wieczyste" oraz ww. Stowarzyszenia Ochrony Wywłaszczonych i Ochrony Środowiska od decyzji z dn. 14 sierpnia o zmianie decyzji z dn. 21 września 2010 r. o pozwoleniu na budowę Galerii Sudeckiej wyda decyzję do 15 stycznia. Prezydent Miasta Jeleniej Góry przekazał wreszcie akta sprawy. Stało się po tym, jak Wojewoda dwukrotnie upomniał prezydenta w tej sprawie oraz po zagrożeniu wydaniem decyzji bez tych akt (czyli na podstawie samych zażaleń i odwołań). Niezależnie od powyższego trwa postępowania z zażalenia Stowarzyszenia Interesu Społecznego "Wieczyste" o wstrzymanie przedmiotowej inwestycji przez Głównego Dyrektora Ochrony Środowiska.


GENDEROWY ABSURD:

Z listu pasterskiego Episkopatu: Groźne jest natomiast ideologiczne twierdzenie, że płeć biologiczna nie ma żadnego istotnego znaczenia dla życia społecznego. Kościół jednoznacznie opowiada się przeciw dyskryminacji ze względu na płeć, ale równocześnie dostrzega niebezpieczeństwo niwelowania wartości płci. To nie fakt istnienia dwóch płci jest źródłem dyskryminacji, ale brak duchowego odniesienia, ludzki egoizm i pycha, które trzeba stale przezwyciężać. Kościół w żaden sposób nie zgadza się na poniżanie osób o skłonnościach homoseksualnych, ale równocześnie z naciskiem podkreśla, że aktywność homoseksualna jest głęboko nieuporządkowana oraz że nie można społecznie zrównywać małżeństwa będącego wspólnotą mężczyzny i kobiety ze związkiem homoseksualnym.



KACZYŃSKI, ALE KTÓRY: Bliźniaki trudno odróżnić to prawda, ale z wiekiem pewne różnice się uzewnętrzniają i wcale to już nie jest takie trudne.. Jednak polscy dziennikarze wciąż mają kłopoty z odróżnieniem śp. Lecha Kaczyńskiego od jego brata Jarosława.  14 grudnia na facebookowym profilu Młodzieży Wszechpolskiej zamieszczono obraz przedsta-wiający zdjęcie gen. Wojciecha Jaruzelskiego z datą 1981 r. i hasłem „stan wojenny” oraz śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego: „2007 traktat lizboński”.  Tyle tylko, że na obrazie widniał nie Lech Kaczyński a jego brat Jarosław. Pomylili się w MW, pomylili się też dziennikarze którzy informowali o znieważeniu Lecha Kaczyńskiego. Portal Serwis21 jako jeden z pierwszych odkrył pomyłkę. A odnośnie meritum, negatywnie oceniamy zarówno traktat lizboński jak i przynależność do Unii Europejskiej, ale porównanie Kaczyńskiego do Jaruzelskiego to jednak duże nadużycie.

NARUSZENIE PRAKTYK KONSUMENCKICH PRZEZ PLUSA: Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował, że w następstwie toczącego się postępowania wyjaśniającego zostało wszczęte przeciwko Polkomtel sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie postępowanie w sprawie stosowania praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów. Przypomnijmy, iż pod koniec 2012 r. Polkomtel (operator sieci PLUS) zaczął naliczać opłaty za papierowe faktury w wysokości 5,04 zł miesięcznie, mimo że w umowach podpisanych z klientami nie było o tym mowy. Skoro skargi klientów nie przynosiły skutku, Stowarzyszenie Interesu Społecznego (SIS) wystąpiło do UOKIK o wszczęcie postępowania. Niestety przy okazji UOKIK powołując się na ustawę o ochronie konkurencji i konsumentów uznał, iż organizacje społeczne działające na rzecz konsumentów nie mogą uczestniczyć w postępowaniu  ws, naruszenia zbiorowych praktyk. SIS zapowiada jednak, iż będzie monitorować sprawę, aż zostanie wydana decyzja nakazująca firmie Polkomtel zaniechanie wspomnianych praktyk.

OBIECANKA CACANKA: SLD zaproponował powrót do poprzedniej struktury administracyjnej państwa czyli do 49 województw i bez 300 powiatów. Zmniejszenie liczby struktur administracyjnych zasługiwałoby na poparcie, gdyby nie fakt, iż lewica postuluje rozwiązanie, którego nawet gdyby była u władzy nie zrealizuje. Otóż obecną strukturę wojewódzką wprowadzono m.in. w związku z przystąpieniem do Unii Europejskiej (UE preferuje duże regiony, a nie małe struktury wojewódzkie). Ponadto SLD, które rządziło przez 4 lata powiatów nie zlikwidowało, tak jak nie zrealizowali obietnicy wyborczej zniesienia senatu. Zresztą która partia polityczna zrezygnuje z setek, tysięcy stanowisk.


PODATEK OD CUDZEGO GRUNTU: 18 grudnia Naczelny Sąd Administracyjny wydał skandaliczny wyrok - uznał, że właściciel nieruchomości, który nie mając dostępu do drogi publicznej, musi przejeżdżać przez cudzą działkę, płaci podatek od całej wartości tej działki, a nie tylko od pasa ziemi, z którego może korzystać. Właścicielka podwarszawskiej działki, nie mając dostępu do drogi publicznej, korzystała z prawa do nieodpłatnego przechodu i przejazdu przez sąsiednią działkę czyli służebności. Przepisy ustawy o podatku od spadków i darowizn (art,1 ust.1 pkt.6 i art,6 ust.1 pkt.8) mówią, że ten, kto korzysta z prawa służebności, musi zapłacić podatek od darowizny. Spór właścicielki działki z Izbą Skarbową w Warszawie toczył się o podstawę opodatkowania tj. od pasa ziemi, przez który mieszkanka mogłaby przechodzić i przejeżdżać, czy od wartości całej działki przez którą przejeżdża. W pierwszym przypadku podstawa opodatkowana byłaby wyliczona od 64 m2 (wartość działki ok 17,5 tys. zł), a w drugim od 60 tys. m2 (wartość działki 16,5 mln zł). Przyjmując zgodnie z ustawą jako podstawę opodatkowania 4% wartości rocznej przez okres 10 lat, w tym drugim przypadku podatek wyniósłby ponad 1,3 mln zł i tyle naliczył fiskus. Właścicielka działki twierdziła, że zaporowa wysokość podatku, naliczana od wartości całej działki, jest sprzeczna z konstytucyjną zasadą proporcjonalności oraz zasadą państwa prawa, rozumianą jako zasada sprawiedliwości społecznej i domagała się skierowania sprawy do Trybunału Konstytucyjnego. Wojewódzki Sąd Administracyjny co prawda nie skierował zapytania do TK, ale przyznał jej rację co do sposobu naliczenia podatku i uchylił decyzję Dyrektora Izby Skarbowej. Wyrok ten zaskarżyła Izba skarbowa a Naczelny Sąd Administracyjny z kolei przychylił się do absurdalnej interpretacji przepisów zastosowanych przez Izbę Skarbową.


POPIS: „Polska Razem Jarosława Gowina: to nowa partia polityczna powstała z połączenia Republikanów (Wiplera), PJN (którzy 3 lata temu opuścili PIS) oraz zwolenników Jarosława Gowina (wywodzących się z PO). Innymi słowy powstał POPIS. Partia ma być konserwatywna w sferze światopoglądowej i liberalna - w gospodarczej.

PANCERNA BRZOZA: Internauta Józef (nazwisko znane redakcji) przysłał maila wyjaśniający kwestię przecięcia smoleńskiej brzozy: Prosty wniosek. Gdyby skrzydło uderzyło w brzozę i odcięło jej wierzchołek to na pewno nie leżałby przy brzozie tylko odcięty przeleciał kilka do kilkunastu metrów od brzozy . Poza tym nie tak wygląda obcięta brzoza przez siekierę którą było skrzydło.  Gdyby skrzydło złamało brzozę to wierzchołek przeleciał by pod skrzydłem rozrywając dolną część skrzydła ale by go nie oderwał i leżał też chociaż kilka metrów od brzozy . Ta wersja brzozy to się kupy nie trzyma.

SMOLEŃSKIE WERSJE: Coraz częściej w różnych sprawach otrzymujemy 2 rozbieżne wersje wydarzeń. Np. gdy prof. Chris Cieszewski dokonał analizy brzozy i stwierdził iż była ona przecięta przed 10 kwietnia, zaraz pojawiła się ekspertyza SWW negująca ten fakt. Oczywiście dwie wykluczające się wersje nie mogą być prawdziwe, ale przeciętny obywatel nie ma zazwyczaj możliwości ich zweryfikowania. Brak mu też zazwyczaj krytycznego osądu podawanych informacji (dezinformacji). A priori władza i media każą mu wierzyć, ze śmiecie leżą, gdy przelatuje samolot z szybkością 300 km/godz, gdy wiatr o mniejszej prędkości wyłamuje drzewa, wyrywa dachy i porywa (dosłownie) ludzi lub dobytek. Zespół Laska przedstawia zdjęcia, ale nie wiadomo kiedy zrobione, bez żądnego protokołu, bez niczego. Brak zdolności krytycznego osądu powoduje, że przyjmuje się na wiarę albo jedną albo drugą wersję wydarzeń, najczęściej w zależności w którym medium to przekazano i z jaką opcją polityczną się identyfikujemy.

SPRAWY HOFFAMA NIE BYŁO: Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim wydała - w związku z zawiadomieniem CBA o przestępstwie - postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa ws rzekomych nieprawidłowości w oświadczeniach majątko-wych i przestępstwa karno-skarbowego posła Adama Hoffmana w związku z pożyczkami uzyskanymi przez ww. posła. W rzeczywistości jedynie co można było zarzucić posłowi to wykroczenie skarbowe, w związku z nie uiszczeniem podatku w terminie (ostatecznie podatek został wpłacony). Cała sprawa medialna była zatem mocno naciągnięta, zob. http://serwis21.blogspot.com/2013/11/manipulacje-gw-ws-adama-hoffmana.html Jednakże warto zadać pytanie czemu dobrze opłacany poseł musi jeszcze zaciągać wysokie prywatne pożyczki u znajomego biznesmena?

„WIECZYSTE” – TRZECI W WARSZAWIE?: W sondzie internetowej Serwis21 dot. wyborów samorządowych w Warszawie wygrało PIS z wynikiem 55,6% przed Platformą Obywatelską 10,1%. Trzeci identyczny wynik uzyskały aż 3 ugrupowania: WIECZYSTE (Stowarzyszenie Interesu Społecznego), Polska Razem Jarosława Gowina i Nowa Prawica – po 4,7%. Za nimi uplasowały się SLD 3,6%, Ruch Narodowy i Twój Ruch po 3%, Solidarna Polska, Warszawska Wspólnota Samorządowa i lokalne komitety po 2,4%, PSL 0,6%, inne ugrupowanie uzyskają nieco poniżej 3%. W sondzie uczestniczyło 169 osób. Wynik nie jest reprezentatywny.

WNIOSEK PASZPORTOWY NIE Z INTERNETU: W większości przypadków, druki urzędowe można pobrać w internecie i po wypełnieniu złożyć je w urzędzie. Tak jest w przypadku druków podatkowych, ZUS, itp. Okazuje się jednak, że w przypadku wniosku o paszport - taką możliwość (elementarną) wciąż nie zapewniono. Na stronie Mazowieckiego Urzędu Paszportowego widnieje bowiem taka informacja: Wniosek o wydanie dokumentu paszportowego nie może być wydrukowany ze strony internetowej. Należy go wypełnić na oryginalnym druku dostępnym w punktach obsługi paszportowej na terenie województwa mazowieckiegoNa stronie urzędu zamieszczono jedynie wzór poprawnie wypełnionego wniosku. Zatem obywatel ma się udać po paszport 2/3 razy - raz po wniosek i inne rzeczy, celem złożenia, a następnie - celem odbioru. Kraina biurokracji.


ZAKAZANA ZBIÓRKA: Jak informowała niezalezna.pl i poranny.pl: Policja zatrzymała kilkunastu harcerzy z Supraśla, którzy roznosili Betlejemskie Światło Pokoju. Odebrała też dzieciom skarbonki, do których zbierały dobrowolne datki.  W dzień Wigilii harcerze roznosili Światełko wśród mieszkańców miasta, przy okazji zorganizowali kwestę na działalność hufca. Zbierane przez nich datki miały być przeznaczone na wyjazdy i inne działania harcerzy. W ramach interwencji funkcjo-nariusze zatrzymali kilkanaścioro uczestników harcerskiej akcji, a wśród nich małe dzieci uczące się jeszcze w podstawówce. Policjanci potraktowali ich jak zwykłych przestępców. Zgonili je w jedną gromadkę, zabrali im skarbonki, które dzieci własnoręcznie robiły.  Rzecznik podlaskiej policji informuje, że funkcjonariusze otrzymali zawiadomienie od jednego z mieszkańców Supraśla, iż na terenie miasta przeprowadzana jest nielegalna zbiórka pieniędzy… Policjanci zarekwirowali skarbonki i przesłuchali dorosłych uczestników kwesty. Pieniądze, które zebrali harcerze zostały przeliczone i przekazane prokuraturze jako materiał dowodowy. Jak twierdzi policja, organizatorzy akcji nie mieli pozwolenia na przeprowadzenia kwesty. Teraz prokuratura zdecyduje czy i komu postawić zarzuty związane z nielegalną zbiórką pieniędzy. Teraz wiemy czemu ma służyć w naszym państwie policja - zatrzymywaniu małych dzieci, którzy kwestują. Prawdziwi przestępcy mogą czuć się bezkarnie.


EUROPA I ŚWIAT

UNIA EUROPEJSKA: Raport Estreli, Ideologiczny i groźny projekt rezolucji w sprawie zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego oraz praw w tej dziedzinie został odrzucony został odrzucony przez parlament europejski. Raport promował aborcję, wymagał powszechnego jej dostępu, finansowania aborcji w biedniejszych krajach, krytykował klauzulę sumienia dla lekarzy, negatywnie wypowiadał się o prawie Polski, Irlandii i Malty w zakresie "dostępu" do aborcji, odbierał również rodzicom prawa wobec ich nastoletnich dzieci w ważnych sprawach. Wymagał również wprowadzała niezwykle groźnego modelu "edukacji" seksualnej z promocją antykoncepcji i aborcji. W parlamencie europejskim są już następne projekty raportów zmierzający do zniszczenia tradycyjnej kultury i promujący homo-genderowskie pomysły.

USA: Piekarz z amerykańskiej miejscowości Denver w stanie Kolorado powiedział, że woli zamknąć firmę i pójść do więzienia, niż wspierać pseudo-małżeństwa. Sąd orzekł przeciwko niemu w sprawie, jaką wytoczyła mu para homoseksualistów. Jack Philips właściciel Masterpiece Cakeshop odmówił upieczenia ciasta weselnego na ich ślub, powołując się na motywację religijną. Zdaniem sądu nie jest to jednak wystarczający powód. Czy bycie właścicielem biznesu powoduje, że musisz zawiesić swoje przekonania na kołku? – pytał retorycznie Jack Phillips w rozmowie z dziennikarką Fox News. Przedsiębiorca argumentował, że biznes nie musi się wiązać z rezygnacją ze swoich wierzeń religijnych. – Nie sądzę, że powinienem uczestniczyć w homo-ślubach, a kiedy robię ciasto czuję, że biorę udział w ceremonii, na którą jest ono przeznaczone  Najważniejsza dla mnie jest wiara, a nie bezpieczeństwo – dodał cytowany przez lifesitenews.com biznesmen… sklep Philips’a odwiedziła homoseksualna para, która planowała “pobrać się” w stanie Massachusets prosząc o upieczenie ciasta weselnego. Jednak Philips odmówił, twierdząc, że byłoby to sprzeczne z jego przekonaniami religijnymi. Homoseksualiści napisali następnie skargę do Colorado Civil Rights Commission. Twierdzili oni, że Philips naruszył prawa antydyskryminacyjne. Od 2008 r. zakaz dyskryminacji w tym stanie dotyczy bowiem również preferencji seksualnych i genderowych. Właściciel sklepu powoływał się na to, że jego decyzja umotywowana była religijnie, a motywy religijne stanowią wyjątek w prawie antydyskryminacyjnym. Jednak w swoim wyroku z 7 grudnia sędzia nie przychylił się do tej argumentacji (źródło: bibula.com)

WIETNAM: Mainstreamowe media przemilczają demonstracje chrześcijan w Wietnamie i represje tamtejszych władz. 4.09 siły porządkowe rozpędziły demonstrację katolików domagających się uwolnienia zatrzymanych w czerwcu br. Wobec demonstrantów użyto broni palnej (La Griffe nr 91/2013)



PLIK DO POBRANIA

30 grudnia 2013

Tendencyjne wiadomości TVP1 ws. listu pasterskiego Episkopatu

Jak
 Skarga Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski do Juliusza Brauna, prezesa Telewizji Polskiej: 
Skarga w związku z emisją 29.12.2013 o godz. 19.30 programu „Wiadomości” w TVP1.
Każdy program informacyjny, a zwłaszcza ten który jest emitowany w telewizji publicznej, powinien być rzetelny, obiektywny i profesjonalnie przygotowany.
Zaprezentowany w „Wiadomościach” materiał na temat listu wystosowanego przez Episkopat Polski do wiernych na temat zagrożeń ideologii gender jest zaprzeczeniem wszystkich powyższych zasad. 
W „Wiadomościach″ nie pokazano fragmentu filmu jak grupa zdziczałych anarchistów po rozpoczęciu wykładu na temat gender na poznańskim Uniwersytecie Ekonomicznym wrzeszczy i skacze po stołach, pokazano za to fragment kiedy policja zatrzymuje agresywnych napastników z komentarzem „tak niedawno policja potraktowała tych którzy przerwali wykład na temat gender na jednej z poznańskich uczelni”. Następnie do materiału wybrano wypowiedź jednej osoby, która po wyjściu z kościoła i wysłuchaniu listu nie wie, co to jest gender. W materiale znalazła się także wypowiedź publicysty „Tygodnika Powszechnego” podważającego stanowisko Kościoła. 
Czemu więc miał służyć przedstawiony materiał bo na pewno nie przedstawieniu stanowiska Kościoła katolickiego? 
Materiał był jedną wielką manipulacją. Cel tego materiału był z góry założony, nie przedstawić stanowiska Kościoła tylko przedstawić stanowisko jego wrogów: „kościół znalazł sobie sztucznego wroga, zasłonę dymną i nie wie, o czym mówi”. 

Zresztą wydanie tych „Wiadomości” przypomina materiał promocyjny osób związanych z antykościelnym Ruchem Palikota obecnie Twoim Ruchem. W sprawie gender wypowiada się najpierw Magdalena Środa, która w 2012 dołączyła do think-tanku Ruchu Palikota, a następnie Jan Hartman, który także w 2012 dołączył do think-tanku Ruchu Palikota, a obecnie jest  przewodniczącym krajowej rady politycznej Twojego Ruchu.
Proszę zwrócić także uwagę, jak później został zrealizowany materiał z samym Januszem Palikotem.
Także sama końcówka „Wiadomości” kiedy dziennikarka pytała Wandę Nowicką czy można być wiernym Kościoła katolickiego i jednocześnie wyznawcą gender to wręcz swoiste podsumowanie tej swoistej rzetelności, obiektywności i profesjonalizmu dziennikarskiego.

Podpisał 

  
Andrzej Jaworski

Przewodniczący Parlamentarnego Zespołu                           
ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski



za portalem: prawy.pl

Impas w rozmowach przedstawicieli rodziców z rządem. Tusk nie szczędził złośliwości

Jak informuje rzecznikrodzicow.pl - w ostatni piątek roku (27 grudnia) rodzice i eksperci ze Stowarzyszenia i Fundacji Rzecznik Praw Rodziców (Karolina i Tomasz Elbanowscy) zostali zaproszeni na spotkanie w kancelarii premiera, w sprawie sześciolatków i reformy obniżenia wieku szkolnego. Rozmowy były bardzo długie, trwały prawie 3 godziny. Przedstawiciele rodziców uważają, że konieczne jest pozostawienie rodzicom wolnego wyboru, jak najszerszej możliwości odroczenia obowiązku szkolnego, jeśli dziecko nie jest gotowe do rozpoczęcia szkoły, albo szkoła nie jest na gotowa na sześciolatki. Ponadto przedstawiono zastrzeżenia do podstawy programowej (jest pełna błędów, nie opiera się na podstawach naukowych, nie uwzględnia prawideł rozwojowych dziecka) oraz  brak przygotowania nauczycieli i rozbieżności między deklaracjami ministerstwa (w 1 klasie ma być jak w przedszkolu) a szkolną rzeczywistością (ławki, dzwonki, tłok). Premier przyznał, że nie ma zbyt wiele pieniędzy na przygotowania. Premier był poirytowany, nie szczędził złośliwości, wręcz prowokał - słowem był nieprzyjemny dla swoich gości. Minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska (przypominamy - w ciągu roku przeszła z PIS do PJN by ostatecznie trafić do PO w poszukiwaniu poselskiego stołka), która również uczestniczyła w spotkaniu deklarowała, że przygotuje szkoły w kilka miesięcy (sic).

Zapis video z tego spotkania - http://www.youtube.com/watch?v=vDmDe_FqVok